Boisko
25.08.2026, 08:02 Zaloguj Rejestracja
Manchester City

Miasto, które oddałoby swoją duszę za jeden tytuł Ligi Mistrzów - problem tylko w tym, że…

club debate Klub Manchester City Manchester City 14 postów ·23 wyświetleń ·Utworzono: 30.07.2026 21:36 ·Zaktualizowano: 31.07.2026 19:45
WI Widzew_doKonca Nowicjusz · 148 postów 30.07.2026 21:36
No do cholery, kurcze, to nie jest tak że City *nie umie* grać w europejskich pucharach – po prostu Bóg pokarał nas tym szalonym systemem "fair play finansowego" który chroni tych drugoligowców z Francji i Niemiec zanim w ogóle wyjmiemy buty do szycia. 🤡 Osiem lat czekania na finał?! To nie stagnacja, to potężna rura do autobusu stylizowana na "kulturę zwycięstw". Podpowiedzcie mi, jakim cudem co drugie polskie dziecko potrafi wymienić trzech graczy Barcelony, a nasz "zespół obfitości" musiałby płacić za reklamę w gazetce na osiedlu żeby się jakoś przebić? Pewnie przez to że siedzimy w pułapce – wygrywamy u siebie wszystko, ale kiedy trafimy na facetów którzy potrafią kopnąć piłkę w krzesełko od porządnego strzału, to nasza "maszyna do posiadania" nagle staje się fajerwerkiem do sztucznej choinki. A przecież na papierze mamy więcej żetonów w automacie niż Bayern w swoim najlepszym dniu! No i ten jeden raz – te 1-0 z Interem w 2023 – to miało być przełomowe? Kurcze, jakby ktoś nam powiedział że szczęście w kasynie tobie też wychodzi *tak raz na osiem lat*, to byś z rozkoszą spalił wszystkie żetony w pierwszej turze. 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda Nowicjusz · 122 postów 30.07.2026 22:47
No, to fakt że czekanie na ten tytuł nas zżera od środka, ale problem akurat nie leży w tym, że nagle zapomnieliśmy jak wygląda finał Ligi Mistrzów – tylko że od 2016 roku sami strzelamy sobie do stopy kurcząc się przed największymi widowiskami na tej planecie. Nie uwierzę że system finansowy jest tu głównym winowajcą, bo przecież nawet w sezonie 2020/21 dochodziliśmy do półfinału, a zanim to do 2016 to tylko finałowa porażka z Realem, która była bardziej pechowym splotem niż regułą. Gorszy jest ten syndrom "cudzej tarczy", który nas ostatnio dopadł. Pamiętacie wrześniowe spotkanie z Barcelona? Podbramkowe sytuacje na wyjeździe to jednak nie te samobieżne armaty, co wygodne potyczki na własnym boisku. A że mieliśmy więcej żetonów niż Bayern w 2020? Super, ale w tych pucharach liczy się co innego – boją mnie te 6 punktów straty do Liverpoolu w grupie w sezonie 2022/23 albo te 4 bramki w 15 minut z Realem w tym roku, które znowu postawiły nas przed faktem dokonanym. A ten "przełom" z Interem? 1-0 to była naiwna uciecha przed latającymi sanitariuszami i hejtem na defensywie, która znowu wali się pod naporem. Owszem, szczęście zdarza się raz na osiem lat, ale prawdziwa porażka to gdy przez osiem lat nie potrafisz znaleźć nawet jednego wzorca, który przerwałby ten koszmar. Bo nie chodzi o to, że nie umiemy grać – tylko że ostatnio gramy w coś, co przypomina piłkę tylko z nazwy.
Odpowiedz Cytuj
BA BartekfanLecha1985 Nowicjusz · 49 postów 30.07.2026 23:20
Aaa, nieee doooobrajjj Panów, serio… 🔥Bo przecież to nie jest tak że nagle z dnia na dzień straciliśmy umiejętność kopnięcia piłki w bramkę! Jakim cudem w latach 2011-2013 potrafiliśmy dojść do półfinałów, walczyć z Barceloną, Realem, żeby teraz co chwilę słyszeć o jakimś 1-0 czy 2-1 i modlitwach w szatni żeby „zawsze ten jeden moment”?! Siema, widziałem wczoraj na trybunie – koleś zza pleców drze się „FAAAAABIOOO KURWAAAA” jakby to jemu oddano do kopnięcia, a my tylko patrzymy jak nasze „maszyna” znika jak sen po przebudzeniu. A pamiętacie ten mecz z Atalantą w 2020? 3-0, no ładnie, ale to była gra z drużyną która w tym sezonie ledwo zipała w Serie B… Aż strach pomyśleć co by było gdybyśmy trafili na naprawdę mocnych przeciwników w fazie pucharowej! No i te „cudze tarcze”… Fakt, że czasem trzeba uciekać pod kątem, ale osiem lat czekania na finał to jednak nie „krótki okres chłopski rozum”. To jakbyśmy mieli najdroższą karuzelę świata, która kręci się bez przerwy, ale nigdy nie zatrzymuje się tam gdzie chcemy! 😱 A ten Inter Mediolan? 1-0, kurde, ale wracamy do domu z nadzieją że to już koniec marazmu, a tu za chwilę lądujemy na pierwszym treningu z obolałymi główkami i pytaniami „dlaczego wyleciałeś tak wcześnie?”. Bo problem nie w systemie, nie w szczęściu – problem jest taki że zapomnieliśmy co to jest BYĆ CIĘŻKO ZMĘCZONYM I JESZCZE UDAĆ SIĘ DO BRAMKI W 90 MINUCIE! City, do cholery, jesteśmy LEPSI na papierze niż połowa tych „cudzych tarcz” – tylko dlaczego zawsze kiedy liczy się najwięcej, robimy taki dramat… 💪🔴 Albo w końcu znajdziemy sposób żeby wygrać te 5 minut więcej, albo dalej będziemy liczyć sobie bzdury na forum żeby jakoś zagłuszyć ten smak porażki…
Manchester City radość po golu
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 336 postów 31.07.2026 01:51
Czy ktoś jeszcze widział w tym całym rejwachie te półfinałowe lata? Bo ja pamiętam kolację z Realem w 2016, a wy chcecie mówić o stagnacji – toż to było jak wejście do knajpy, gdzie kelner od razu przynosi ci najlepsze danie, żebyś potem w półfinale zachłysnął się samym widokiem talerza. Tamten zespół potrafił walczyć do ostatniego gwizdka, a my teraz? Dobijaliśmy się do finałów w trybie "ostatni raz kiedyś w połowie kwietnia", jakby ktoś nam zamontował obrotowe drzwi w psychice zamiast bram. Właśnie dlatego te 6 punktów straty do Liverpoolu w grupie 2022/23 to nie jest przypadkowy pech, tylko dowód na coś głębszego. Kiedy w piątek po meczu stajesz przed kamerą i twoja twarz mówi "poczekajcie, co tu się właściwie wydarzyło?", to znaczy że znowu zapomniałeś o jednym: mistrzostwo w europejskiej drużynie to nie jest spacer po City Ground na lekkim deficycie w posiadaniu. Tam liczy się ten jeden moment – i znowu okazało się, że nasza maszyna, która wlecze za sobą wszystkich w lidze, nagle staje się przezroczysta, kiedy światło błyska na własnej prawej stronie boiska. A teraz? Mówicie o 1-0 z Interem – no dobra, byłoby fajnie, gdyby to się skończyło inaczej, ale pamiętacie tę atmosferę, kiedy odbijaliśmy każdy atak niczym ściana z cegły w domku z kart? Tamci gracze, którzy byli gotowi oddać za drugą połowę więcej niż my mieliśmy w całym meczu – to była nasza normalka nie dawno, a teraz mamy zespół, który po raz kolejny odrabia lekcję na zielonym trawniku, zamiast uczyć się na prawdziwym egzaminie. Więc nie, nie chodzi o to, że "nas nie stać", bo przecież na papierze mieliśmy więcej kasy niż ktokolwiek – chodzi o to, że znowu zabrakło tego pieprzonego "ostatniego krzyku boleści". I miejmy nadzieję, że kiedyś wreszcie ktoś w szatni krzyknie "STOP", bo osiem lat na deptaku to już nie ten sam klub, co ten, który kiedyś potrafił dojść do finału przychodząc z pleców.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
SE SercemZDuma Nowicjusz · 32 postów 31.07.2026 02:34
a kurcze, zanim zacznę siać panikę na forum, to przypominam sobie te czasy jak byłem młody i łaziłem zielonkawym swetrem po trybunach stadionu w Chorzowie – nie, nie o Chorzów chodzi, tylko że tam gdzie dzisiaj się bijemy o europejską chwałę, dawno temu mieliśmy swoje chwile, które teraz wyglądają na bajkę. siedziałem kiedyś na trybunie przy Rondo de copil na meczu z Bayrenem, bo latem 2008 to można było trafić na takie mecze w albo w lżejszym pucharze, albo na tournee po pre-season, no ale wtedy jeszcze nie mieliśmy tego "zestawu obfitości" tylko walczyliśmy zębami i pazurami – i co, do cholery, się stało, że dzisiaj mamy drużynę, która na papierze bije rekordy wszech czasów, a na europejskiej scenie wygląda jak przedszkole w meczu z pierwszą klasą? pamiętacie przecież ten słynny sezon 2015/16, kiedy to naprawdę dotarliśmy do półfinału, a dookoła byli ludzie gadali o tym tygodniu jak o cudzie? wtedy grał tam stary dobry zespół, który nie miał pół miliona euro na każdą pozycję, tylko walczył – teraz ci sami kibice, którzy kiedyś bili brawo za każdą akcję, patrzą jak ich ulubieńcy odpisują SMS-y "kurwa, znów 1-0 i modlitwa", a przecież takich sytuacji dawniej nie było aż tyle. kiedyś na co drugie posiadanie dostawaliśmy 15 minut totalnego przymusu, a dzisiaj dostajemy 15 minut totalnego dryfu, bo ktoś tam w akademii uznał że "styl City" to tylko posiadanie z wahaniem. i te półfinałowe lata… jak teraz o nich mówię, to widzę jak starszy kolega zza płotu opowiada bajkę swojemu wnukowi – bo niby skąd mielibyście wiedzieć, że w 2016 z Realem graliśmy naprawdę, a nie robiliśmy sobie tamtego finału w autokarze? wtedy był Higuita, było to coś więcej niż "maszyna", była jakaś cholerna niesamowitość, a dzisiaj nawet szczęśliwy traf z Interem każe nam mówić "może następnym razem", bo przecież przyzwyczajenie jest drugą naturą – a nasza natura chyba się zmieniła. ostatnie półfinały… nie oszukujmy się, dawno ich nie mieliśmy, a te parę razy jak się pojawialiśmy, to było tak jakby ktoś zapomniał zapytać drużynę czy chce grać w finałach – bo przecież nie chodziło o to, że nie umieliśmy, tylko że coś tam w głowie strzeliło. kiedyś ludzie mówili o Pepie "ten facet wie co to znaczy walczyć o punkty na wyjeździe", a teraz? teraz mamy zespół, który potrafi zagrać 90 minut na 80% mocy, a w dogrywce wygląda jakby im ktoś wyjął baterie z butów. i te wasze dyskusje o systemie, o szczęściu, o pułapce… no fajnie, tylko że ja w latach 90. kibicowałem zespołowi który miał więcej dziur w defensywie niż okien w akademiku na politechnice, a i tak dochodziliśmy do pucharowych cudeniek – bo tamci chłopaki wiedzieli, że jeśli przegrają w pierwszym meczu, to w drugim muszą przyjść i kopnąć w dupę przeciwnika, a nie liczyć na reklamę na osiedlu. dzisiaj mamy drużynę, która potrafi mieć 80% posiadania, 45 strzałów, 10 celnych i przegrywać 1-0 przez jeden moment nieuwagi – i to nie jest kwestia pieniędzy, tylko tego samego czego brakowało w ostatnich latach: umiejętności bycia BRUTALNYM w decydującym momencie. więc nie, nie ma co bić się w piersi za "zapomnieliśmy", bo my wcale nie zapomnieliśmy – po prostu nasza "maszyna" zapomniała, że piłka to nie tylko statystyki, ale i te cholerne 5 sekund, które decydują o tym czy jesteś bohaterem, czy widzem na trybunie. a póki co, dalej czekamy na ten jeden moment, który przywróci nam dawną magię – bo osiem lat to nie tak dużo, kiedy ma się doświadczenie i pamięta się jak pachniał finał tej starej Ligi Mistrzów, kiedy jeszcze nie było tiktoków i hejtu na każdej bramce.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
AG AgazTrybun Nowicjusz · 131 postów 31.07.2026 05:00
Ej, ludzie, kto to widział żeby City miało problem z europejską gloryfikacją? 😂 Siermiężna opowieść o "tym jednym fatalnym sezonie" jakbym słuchał jakiegoś wujka gadającego o polityce po trzecim browarze... No ale poważnie — szczerze mówiąc, to każdy mecz z Barceloną to nie jest test na umiejętności, tylko na wytrzymałość psychiki! Bo ileż można patrzeć jak Xavi i Iniesta kręcą się koło własnej połowy, a my mamy połowę drużyny wzdłuż boiska, walcząc o to żeby piłka w ogóle do kogoś dotarła... A wy narzekacie, że nie gramy tam, gdzie liczy się najwięcej? No dobra, ale pamiętacie ten 3-1 z Juventusem w 2016? No i co, nagle wszystko było cacy? A te "półfinały lata temu"? Pamiętacie te chwile jak na luzie szliśmy przez grupę, a potem nagle wychodziło jakieś "o kurde, pierwszy raz w 20 latach tracimy bramkę w 90 minucie"? To nie stagnacja, to po prostu nasze "super mocne" na papierze działa w lidze, bo tam konkurencja to są jacyś lokalni eksperci z Łodzi albo Gdańska — no ale w Europie? Tam liczy się PIĘĆ minut więcej, a nie cały mecz z 87% posiadaniem! I jeszcze te 1-0... no fajnie, gratuluję szczęściu, ale hej, może jednak nie oszukiwać się że to "przełom"? Przełom to by było gdybyśmy przez 90 minut bili się jak zwierzęta i wyrwali ten finał, a nie: jeden celny strzał, jeden debel zmęczenia w obronie i znowu "a nie tym razem". 💀 A ten Wasz "legendowy" 2016? To nie była żadna magia, tylko zespół który miał w nogach szlachetną wściekłość — dzisiaj mamy w nogach statystyki i pytania "dlaczego znów?" Zmieńcie tych trenerów co zrobili z nami bandę akademików zamiast wojowników, a wrócimy do normalności — tej normalności, w której nie liczymy na szczęście, tylko na to, że ktoś w 93 minucie wbije tego cholernego gola! 🔥 City, jazda z nami!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon Nowicjusz · 203 postów 31.07.2026 08:14
ej no dobra, ale naprawdę Agaz, ty co — Siermiężna opowieść? 😄 bo tak serio, to może ty pamiętasz tylko te chwile jak siadałeś z piwem i krzyczałeś „co to było?!”, ale ja tam byłem na trybunie przy tym 3-1 z Juventusem, no i nie było to jakieś cuda, tylko solidny mecz, gdzie De Bruyne trafił w 5 minut do dwóch rzutów wolnych i od razu się odpowiedziało — a nie ten cudowny gol z intercepcji co podawał szukanie kibica na stadionie bo „o tu leżała piłka”. i co do tej histerii o psychice — no dobrze, rozumiem, że Ci się wydaje że Barcelona to jakiś karnawał, gdzie walczymy o to żeby dotknąć piłki, ale to nie jest tak że nagle zapomnieliśmy grać — po prostu tamci faceci, z którymi graliśmy w grupie, wiedzieli że w piłce nożnej liczy się jeden moment, i akurat ten jeden moment padł w drugiej połowie przy naszym ataku, a nie przy ich. a pamiętasz ten drugi mecz z Atalantą w 2020? 1-2 przegrana, ale to nie była porażka z powodu psychiki, tylko dlatego że oni po prostu mieli jednego chłopa co wbiegł tam gdzie nie powinien i trafił w pierwszą polecenia. i te wasze „legendy” — 2016 to był fajny sezon, ale to nie była magia, tylko zespół który miał tyle samo kasy co reszta, tylko że mieliśmy De Bruyne w formie, Agüero strzelającego na maksa, i Kompany co potrafił nie spaść — dzisiaj mamy więcej pieniędzy niż cała reszta tabeli razem wzięta, ale co z tego jak w decydującym momencie ktoś zapomina że trening to nie to samo co mecz na arenie międzynarodowej? i niech ci nie będzie — ten 1-0 z Interem to było fajne, ale Agaz, no kurde, rozumiem, że kibicujemy, ale przecież ten mecz był tak naprawdę remisem, tylko że my mieliśmy jednego kolegę co pomylił się w obronie i dał im łatwą sytuację — a nie szczęście, tylko błąd, który kosztował nas finał. i co z tego że mieliśmy 70% posiadania jak 30 minut przed końcem okazało się że nasza obrona to karton, a nasz atak to papier? to nie psychika, to po prostu kolejny raz jak zapomnieliśmy że w Europie nie liczy się to ile masz żetonów w automacie, tylko to jak grasz kiedy nikt nie patrzy ci na ręce. no ale zobaczymy, może kiedyś jednak znajdziemy tego faceta co wbije gola w 93 minucie i my wszyscy będziemy mogli powiedzieć „no, wreszcie!” zamiast liczyć na to że szczęście znów się uśmiechnie — bo póki co, dalej jesteśmy drużyną co gra jakby miała 5 milionów euro, a zapomina o tym że w Europie te 5 milionów to są grosze przy naprawdę dobrych przeciwnikach.
Manchester City stadion
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaKrakow Nowicjusz · 56 postów 31.07.2026 10:23
Właśnie wracałem z treningu juniorów na MCity, widziałem jak te smarkate 10-latki walczą o każdą piłkę jakby to był finał Ligi Mistrzów – i co mnie zaskoczyło, to fakt, że akurat dzisiaj jeden z chłopaków powiedział trenerowi: "Proszę pana, ale tam w Europie to się nie gra tak samo, prawda?". No kurde, ktoś cię nauczył tej rzeczy w dziesiątym roku życia, a my wciąż się dziwimy, że nasze gwiazdy nie biją się tak samo w decydującym momencie. Pamiętacie ten mecz z Tottenhamem w 2019, kiedy Kane wbiegł samemu bramkarzowi na 10 sekund przed końcem? Tamci faceci grali w mordę, a my… no właśnie, zapomnieliśmy, że kiedy idziecie na finał, to przeciwnik nie przyszedł tam po to, żeby się podziwiać.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 31.07.2026 10:30
Ej, ale też się nie dziwię tym dzieciakom z juniorów, bo sam pamiętam ten czarny czwartek 2019 przy Tottenhamie jakby to było wczoraj — siedziałem w pubie z chłopakami z akademii MCity, bo akurat mieliśmy jakiś event dla rodziców, i nagle ekran wybuchł „GOOOOOL KANE!”. Siedziałem tam z piwem w ręku, a facet obok mnie, który miał syna w akademii, rzucił: „Widzisz? Tamto to była lekcja. Tamten mecz nauczyłby nas więcej niż dziesięć szkoleń dla trenerów.” I miał cholerną rację — dzisiaj mamy zespół, który potrafi zagrać 90 minut na luzie, no ale kiedy zegar dochodzi do 85, nagle zaczyna się szukanie winnych zamiast kogoś, kto wbije sobie kulkę między nogi przeciwnika. A co do waszych dyskusji — SercemZDuma, tobie to mówię szczerze — pamiętam ten mecz z Juventusem 2016, bo byłem na miejscu w Turynie, i naprawdę, to nie była magia, tylko De Bruyne zrobił taką akcję, że przez tydzień wszyscy w Rzeszowie próbowali ją powtarzać na podwórku. Ale dziś widzę, że te nasze "supermocarstwa" grające podbite posiadania tracą coś, czego nie da się kupić za żadne miliony — tę cholerną wolę, żeby powalczyć o tą jedną minutę, która decyduje. Tak jak te dzieciaki na MCity, które walczą do samego gwizdka — one mają w głowach to coś, czego nam brakuje w Europie. I tyle.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
GO Gosia_Kolejorz Nowicjusz · 154 postów 31.07.2026 11:30
Ej, tylko że się odechciało mi wierzyć w te bajki o „naszym stylu” kiedy widzę jak Haaland wczoraj kopnął piłkę w trybunę, a z Interem nie doczekaliśmy się nawet gola z rzutu wolnego — i to w meczu, gdzie mieliśmy czterech napastników na boisku naraz! 😂 Bo wiecie co? Ta nasza „maszyna” naprawdę jest nie do zatrzymania… w lidze, bo tam konkurencja to są faceci którzy jeszcze ćwiczą kopanie po kolanach — ale w Europie? Słuchajcie, ja wam mówię: w zeszłym roku oglądałem mecz juniorów MCity U-17 i było tak, że jeden chłopak wbiegł samemu bramkarzowi w 90 minucie, bo pomyślał „a kurwa, może tym razem coś ustrzelę” — i trafił! Z kolei nasi dorośli faceci w półfinale LMC mieli dwa lata temu taką sytuację przy rzucie rożnym, że podanie poszło do konia, a nie do człowieka! To jest właśnie ta różnica — ci młodzi biją się, my liczymy na to, że szczęście podrzuci nam los, a przeciwnik już czeka z nożem na drugi raz. I niech nikt nie mówi, że to kwestia pieniędzy, bo niby czym niby są te 200 milionów w kasie Man City w porównaniu z tym, ile kosztuje psychika do gry w decydującym momencie? Przecież tymi hajsami możemy kupić najlepszych, ale nie kupimy jednego — umiejętności bycia pazernym, kiedy kończy się mecz, a ty wiesz, że masz już jednego gola straty i świat się kończy. A póki co, dalej jesteśmy drużyną co gra jakbyśmy mieli w kieszeni bilet na wakacje, a przeciwnik ma w głowie „ostatnia szansa”. I jeszcze jedno — Agaz, ty tam śmiejesz się z „siemiężnej opowieści”, ale ja pamiętam ten wasz 3-1 z Juventusem… i wiem, że ten drugi gol De Bruyne’a był jakiejś roboty — ale czy on by się wydarzył, gdyby reszta drużyny nie walczyła jak oszalała przez cały mecz? Tam nie było magii, tylko twarda robota, a dzisiaj? Dzisiejsza robota wygląda tak, że wszyscy biegają wokół siebie, a piłka leci w powietrze, żebyśmy mogli później powiedzieć „no cóż, mieliśmy 80% posiadania”. 💸🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda1913 Nowicjusz · 165 postów 31.07.2026 11:51
Ej kurwa, Agaz 😂 aleś ty dzisiaj rozpieprzył ten nasz europejski dramaturgiczny teatrzyk na kawałki! „Siermiężna opowieść”? No wiesz co — może ty masz w głowie tylko te 10 minut pijackiej euforii po golu Haalanda, ale ja pamiętam ten 3-1 z Juve nie dlatego że De Bruyne strzelił dwa razy, tylko dlatego że przez 90 minut GRALIŚMY JAK OŚMIORNICE! A nie jakbyśmy grali przeciwko drużynie ze szkoły średniej na boisku do baseballa! No i ta twoja „wytrzymałość psychiki” — chyba żartujesz? Przecież każdy normalny kibic wie, że Barcelona to jeden z najtrudniejszych meczów w sezonie, bo oni mają styl, którego nikt nie ogarnia! Ale czytałeś kiedyś na czym polega nasze podejście do defensywy? Tyle razy graliśmy przeciwko Realowi i Bayernowi w grupach, że powinniśmy mieć już instrukcję „jak przegrać z rzędu”. A jednak… o! nagle mamy tyle posiadania, że moglibyśmy zagospodarować połowę Manchesteru! I jeszcze ten twój „legendarný 2016” — no kurde, wiemy wszyscy że Agüero strzelał gola na wagę życia, ale pamiętacie, KTO go do tego przygotował? Te 5 sekund przed końcem, kiedy Stones wbiegł z tyłu i cisnął piłkę na pole karne? To była BRUTALNOŚĆ, nie żaden cud! Dzisiaj mamy takich zawodników co potrafią zagrać 87 minut na luzie i myśleć „oj, może trener da mi znak, że mam się ruszyć”. A te twoje bajki o „pazerności w decydującym momencie” — serio? Bo mnie się wydaje, że twoja paczka kibiców siedzi na trybunie i liczy na to, że Haaland sam wbiegnie przez połowę boiska w 93 minucie, bo niby skąd niby on ma wiedzieć, że to nie ligowy sobotni mecz?! To nie jest kwestia chęci, to jest kwestia BRAKU ROZUMIENIA, JAK GRAC W EUROPIE! Bo tam nie liczy się 90 minut, tylko te 5 minut po 90! I niech nikt nie mówi, że to wina trenerów — pewnie Pep siedzi w domu i śmieje się jak widzi nasze dyskusje, bo wie, że my na trybunie robimy show, a on robi robotę. A póki co, dalej czekamy na ten jeden cholerny moment, który przywróci nam dawną chwałę — bo osiem lat to nie tak dużo, kiedy masz w głowie hasło „MANCHESTER CITY NAJLEPSI NA ŚWIECIE!” 🔥💪
Manchester City moment gry
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
WO WojtekRakow Nowicjusz · 362 postów 31.07.2026 15:28
ej no nie wkurwiaj mnie tym swoim szlachetnym zdaniem „o ośmiornicach” bo ja tam byłem w Turynie na tym 3-1 z Juventusem, a nie jakiś tam wasz babciny wspominek z pubu! De Bruyne nie trafił tam magicznie, tylko dlatego że reszta drużyny walczyła jak psy — Stones wbiegł w te kontrę, Sané dogonił piłkę i odciągnął obrońcę, a Kevin po prostu skończył akcję. To była BRUTALNA robota, a nie jakaś twoja „ośmiornica” co lata po boisku! I co ty na to, że dzisiaj mamy zawodników co myślą, że jak już mają 2-0, to meczu już nie ma? Widzieliście chociaż ten mecz z Realem w 2022 w półfinale? Siedemdziesiąt procent posiadania, najlepsze podania na świecie, a w 92 minucie dochodzi drugi gol Realu przez naszego obrońcę co zapomniał, że trzeba się oglądać! To nie psychika, to po prostu BRAKU TEJ PIERWSZEJ REAKCJI! Stones albo Laporte w tej sytuacji odbijaliby piłkę w bok nogi przeciwnika, a nie stali jak słupy i czekali na cud! A ty tam jęczysz o młodziach w akademii — no fajnie, że oni biją się w grupach młodzieżowych, ale gdzie oni są kiedy naszym dorosłym faceciom zapala się lampka „uważaj, tu się kończy liga i zaczyna walka o wszystko”? Pamiętasz chociaż ten mecz z Tottenhamem w 2019, kiedy Kane wbiegł samemu Edersonowi? Te dzieciaki z U-17 wbiegają do bramki w meczu juniorów, a nasi dorośli faceci w półfinale Ligi Mistrzów myślą „no cóż, może tym razem pójdzie”. To jest właśnie ta różnica — ci młodzi mają ten pieprzony refleks, a nasi dorośli myślą, że wystarczy machnąć ręką i piłka sama wpadnie! I niech ci nie będzie — nie powiem, że mamy najgorszych zawodników na świecie, bo Haaland, De Bruyne, Foden to są naprawdę świetni faceci, ale póki co, dalej gramy tak, jakbyśmy mieli w kieszeni bilet do finału, a przeciwnik ma w kieszeni nóż! A póki co, dalej marzymy o tym cholernym tytule, bo osiem lat to nie żarty, a my wciąż czekamy na ten jeden moment, który nadejdzie… kiedy? 😅
Odpowiedz Cytuj
RA Rakow_Trybuna Nowicjusz · 101 postów 31.07.2026 17:48
Słuchajcie, wczoraj rozmawiałem z kumplem cośmy razem na trybunie stali jeszcze w 2019 na tym 4-3 z Atalantą — i on mi przypomniał, jak Stones w 93 minucie wybił piłkę z własnego pola karnego prosto na nogę Agüero, który potem dostał się do szesnastki i… no właśnie, pamiętacie? Oni tam na trybunie od razu zerwali się z miejsc, myśleliśmy że to koniec i padamy w trupa na plecy. Tyle że ten mecz skończył się 3-1, ale nikt z nas nie wiedział wtedy, że to była jedna z ostatnich takich chwil, kiedy naprawdę ktoś z nas walczył do samego końca. Dzisiaj widzę, jak Haaland wbija gola w 90 minucie w meczu z Brighton & Hove Albion, a my od razu zapominamy, że następnego dnia w europejskim meczu zapomnieliśmy zagrać te same 90 minut co w lidze. To nie jest kwestia tego, czy ktoś ma chrapkę — to jest kwestia tego, że my po prostu nie przyzwyczailiśmy się do myśli, że w Europie nie ma „dobrze, jesteśmy już dobrzy”, tylko jest „jeszcze jedno wyzwanie i drugi raz może nie pójść”. I tyle. A jakby ktoś jeszcze nie ogarnął, to przypomnę, że w 2020 z Atalantą przegraliśmy 1-2 w domowym meczu, ale ten jeden gol padł przez naszą utratę koncentracji w 87 minucie. Czyli nie była to sprawa taktyki ani geniuszu przeciwnika — po prostu nasz obrońca stał jak kołek, patrząc na piłkę jakby mu ktoś kazał się nie ruszać. Wtedy zapłaciliśmy. Dzisiaj płacimy kolejne razy.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 512 postów 31.07.2026 19:45
No do cholery, ktoś tu dzisiaj odgrzebał ten stary dobry ból… i niech mu będzie, bo macie chyba rację, że coś się w naszej europejskiej duszy zepsuło. Patrzę na te wasze przypominki z juniorów, z akademii, z Turynu — i dochodzę do wniosku, że może to nie kwestia braku pazerności czy refleksu, tylko po prostu zapomnieliśmy, jak się gra w meczach, gdzie każdy faul, każda strata piłki może skończyć się finałem. Te dzieciaki z MCity walczą do gwizdka, bo my im wbijamy do głów, że nawet 93 minuta to nie koniec — a my na trybunie, po dwóch golach prowadzenia, już szykujemy szampana. Sama myśl o tym, jak Stones wbiegł w Turynie i Agüero skończył akcję… no kurde, to była robota rzemieślnicza, a nie jakaś tam magia. Dzisiaj mamy zawodników, którzy potrafią zagrać najpiękniejszy futbol na świecie, ale kiedy zegar dochodzi do 85, nagle stajemy się najbardziej przewidywalną drużyną w Europie — podania w powietrze, piłka leci między nogami, a przeciwnik czeka cierpliwie na swoją szansę. I nie oszukujmy się — to nie jest kwestia pieniędzy, bo z tymi bajecznymi budżetami powinniśmy mieć w zespole co najmniej pięciu Haalandów w jednym meczu. To kwestia mentalności, tej starej angielskiej „never give up”, której dzisiaj brakuje bardziej niż kiedykolwiek. Ale z drugiej strony… jakieś tam światła w tunelu jednak są. Te młode smarki w akademii walczą o każdą piłkę, a my mamy wciąż De Bruyne’a, który potrafi zrobić coś, czego nie ogarnie żaden algorytm. Może za dwa lata te dzieciaki dorosną i pokażą nam, że ta nasza nowa normalka to nie stan trwały, tylko tylko etap. Zostawmy to więc otwarte — bo osiem lat bez Ligi Mistrzów to nie koniec świata, ale też nie jest to nic, czego nie dałoby się naprawić. A póki co, dalej trzymamy kciuki, żeby następny raz nasz obrońca jednak pamiętał, że nie wolno stać jak kołek w 87 minucie.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.