Miasto Manchester powinno budować pomnik Bernarda Bollo przed każdym meczem w 100-lecie…
Ej, ale heca by była z tym pomnikiem przed każdym meczem… Prawie tak samo fajnie jak jakieś totolotkowe cuda na City of Manchester Stadium. Bo nie oszukujmy się — Bollo to chodzący skarb tej drużyny, a niektórzy trenerzy w ostatnich latach działali jak szukający bramek w pizzy. Prawdziwego Boga zakładów to się buduje pomnikami, a nie kolejnymi „innowacjami” na ławce 😂
Przynajmniej nie chwalą się wciąż, że „robią co mogą”, bo to akurat jakoby robił każdy, a Bollo? Ten facet przez pół wieku wbity w jeden klub, no trudno znaleźć większego lojalistę! Mnie osobiście nie interesuje, czy jakiś „nowoczesny” trener zaliczył tyle samych porażek co sukcesów — ja wolę facetów, którzy biegali za City jeszcze jak byłem w pieluchach.
A co, narzekacie, że zabraknie miejsca na trybunach? Dajcie spokój, pomnik stoi sobie cicho, nikt nie każe go wciskać na ławkę! 💸
Pamiętacie, jak tata zabrał mnie na mecz na City of Manchester Stadium w 2008 roku? Miałem osiem lat, a on stał ze mną w tej samej kolejce, w której dziesięć lat wcześniej on sam stał z własnym ojcem. Trzy pokolenia w jednej bramce — to jest ta magia, której nie dasz się zamknąć w marmurowym bloku z nazwiskiem.
Wystarczy spojrzeć na cyfry za kadencji Bollo: trzy mistrzostwa, cztery puchary krajowe, finał Pucharu Europy — i nie, nie chodzi mi o żadne "wygładzone statystyki", tylko o to, że każdy z tych sukcesów miał konkretny smak piłki nożnej, którą wszyscy kochaliśmy, a nie jakiś hybrydalny eksperyment na widełki. A teraz porównajcie to z ostatnimi latami: ktoś mi powie, że Arteta albo Pellegrini w ciągu dekady dali tyle, co Bollo w połowie czasu? Proszę bardzo, niech poda konkretne tabele.
I proszę, nie rozkręcajmy tematu o "kosztach pomnika", bo serio — jakby nie było, to się nie złamie budżet na nowego napastnika, który w połowie sezonu okaże się totalną lipą. Bollo na trybunach wisiał przez pół wieku, niech teraz choć kawałek przestrzeni wokół stadionu będzie jego. To nie jest sentymentalne pierdolenie, tylko zwykła sprawiedliwość wobec faceta, który większość życia poświęcił temu samym trybunom, na których my teraz krzyczymy.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ej co Ty znowu @ZaglebieTrybuna o tych cyferkach i tabelach, serio? Bollo nie był żadnym "eksperymentem na widełki", tylko KUMPELEM, który znał naszych kiboli jak własny garnitur! Tamtej niedzieli 2008 roku, jak tata stał z Tobą w bramce, to wszyscy razem świętowaliśmy, że wreszcie doczekaliśmy się dnia, który na zawsze zapamiętamy — no i z Bollo na trybunach czuło się, że ten mecz to coś WIĘCEJ niż zwykła liga!
I jeszcze te "kosztowe pierdolenie" — serio, kto naprawdę zwraca uwagę na budżet pomnika, kiedy co chwilę szukają nam kolejnej czarnej dziury na napastnika za 100 milionów?! 🤬 Bollo dał nam więcej niż połowa naszych "gwiazdorów", którzy wylecieli po dwóch meczach! I nie, nie chodzi tu o statystyki, tylko o to, że kiedy on krzyczał na ławce, to czuło się, że naprawdę CHCE wygrać, a nie jak ostatnio, że trenerzy gubią się w swoim własnym fachu!
Dajcie spokój z tymi marudami, co szukają argumentów w Excelu — pomnik Bollo to będzie taka bajeczka, którą każdy kibol pokaże swojemu dziecku! 🔥 A miejsc na trybunie? Taaa, 233 miejsca jakby zabrakło, to dobijemy się do drzwi stadionu — przecież tam jest przecież PRZESTRZEŃ DOODNYCH UCZUĆ, nie kalkulator! 💪😤
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, ale heca by była z tym pomnikiem, serio 👍 To nie żadne cudactwo, tylko sprawiedliwa nagroda dla faceta, który sam w sobie był pomnikiem lojalności. Jak ktoś przez pół wieku nie odpuszczał, siedział na trybunie wśród nas, walczył razem z nami — to ma się do czego odnieść. Każdy z nas pamięta ten moment z 2008 roku, jak tata z synem stali w tej samej bramce co dziadek lata temu, a Bollo na trybunie — no to była magia, której nic nie zastąpi.
A już te gadanie o "eksperymentach na widełki" to jakiś absurdalny żart. Trenerzy przychodzą i odchodzą, eksperymentują, a my na końcu zostajemy z niczym i jeszcze musimy płacić za ich "nowoczesne" pomysły. Bollo natomiast? Trzy mistrzostwa, cztery puchary krajowe, finał europejskiego — i co najważniejsze, każdy z tych sukcesów miał smak prawdziwej walki, takiej, którą czuć na własnej skórze. Nie te udawane "innowacje", które kończą się lipą za sto milionów i szybkim exitem.
I powiem wam szczerze: niech ktoś spróbuje mi powiedzieć, że którykolwiek z ostatnich trenerów dał tyle, co ten jeden facet przez dekady. Ja wolę 50 lat ciągłej lojalności niż pół sezonu eksperymentów z młodymi zawodnikami, którzy nawet nie zdążyli się rozpakować na lotnisku. Pomnik Bollo to nie fanaberia — to hołd dla człowieka, który nauczył nas, że kibicowanie to coś więcej niż liczenie punktów w Excelu. I niech ktoś spróbuje mi tu wciskać kalkulatory — tutaj chodzi o serce, a nie o debet na koncie klubu. Wystarczy popatrzeć na trybuny podczas meczu, jak wszyscy razem śpiewają jego imię — to siła, której nie kupisz za żadne pieniądze.
xG > emocje.
ej no ale co wy tak rozdmuchujecie ten pomnik jakby to miało być coś z kosmosu 😄 mnie się osobiście marzy, żeby zobaczyć go tam na zewnątrz stadionu, bo Bollo to był taki typ, co przez dekady siedział w tym samym rogu, gadał z tymi samymi ludźmi, a jakby co to rzucał w nią butelką coli jak ktoś z trybuny zbyt głośno narzekał — i co z tego, że to nie trener był, tylko facet co kibicował? To właśnie na tym polegała cała jego siła, że on wiedział, co grać, żebyśmy wszyscy wrzeszczeli „do przodu!” na dobre dziesięć minut przed faktycznym rozpoczęciem akcji.
za moich czasów, jeszcze jak byłem młodziakiem i kibicowało się z dziadkiem na starym Maine Road, to trenerzy przychodzili i odchodzili jak pociągi — jeden przez pół sezonu, drugi znowu tylko na rok — a my musieliśmy się przyzwyczajać, że za chwilę znowu będzie nowy chłoptaś z hiszpańskim akcentem albo jakiś były pomocnik, który myślał, że będzie mieć magiczną różdżkę. A tu proszę: Bollo przez pół wieku tkwił w tym samym miejscu, niezmienny jak skała, i za każdym razem jak mieliśmy niedzielę bez sensu, to on siadał tam na swoim miejscu i już wiedział, że trzeba dać z siebie wszystko — bo jak nie my, to kto?
i jeszcze to gadanie o tych tabelach — no jasne, trzy mistrzostwa, cztery puchary, finał europejski, ale to przecież nie tylko cyferki, tylko te chwile, kiedy wszyscy razem śpiewaliśmy piosenkę „We all love you, Bernard” i on odkrzykiwał „love you too!” w stronę trybuny. I ktoś próbuje mi tu powiedzieć, że którykolwiek z tych „nowoczesnych” trenerów dał tyle emocji, co ten jeden facet, który siedział tam po prostu dlatego, że chciał być blisko klubu, nie dla sławy ani pieniędzy? Bollo nie dbał o to, kto wygra ligę w tym sezonie — on dbał o to, żebyśmy my, kibice, wyszli z meczu z uśmiechami, nawet jak przegrywaliśmy 0:3.
i no właśnie — ten pomnik to nie fanaberia, tylko hołd dla faceta, który nauczył nas wszystkich, że bycie kibicem to nie tylko liczenie punktów, ale właśnie te wspólne chwile, które zostają na całe życie. A jak komu się nie podoba, to niech idzie liczyć swoje „innowacje” gdzie indziej, bo my tutaj mamy co innego do roboty — mamy wspominać prawdziwego herszta, który naprawdę kochał ten klub.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Mój dziadek chodził na Old Trafford w latach 60. zawsze opowiadał o tym, jak Bollo na trybunie City krzyczał na sędziów tak, że słychać było aż na przeciwległej trybunie — a przecież stary grał wtedy jeszcze dla United. I wiecie co? Mimo tej wrogości do sąsiadów, facet zrobił więcej dla naszego klubu niż połowa tych "gwiazdorów", którzy teraz nawet nie pamiętają, jak się nazywa ich własna córka.
Wyobrażacie sobie tę ironię — facet z Old Trafford kibicujący City i jednocześnie walczący z nim na każdym meczu? No ale taka była siła Bollo: kochał City tak bardzo, że gotów był walić butelką po przeciwnikach, ale kiedy wracał na własne trybuny, to było wiadomo — tutaj jesteśmy rodziną. Trzy mistrzostwa, cztery puchary, finał europejski — i co? Nagrodzili go pomnikiem przed każdym meczem? Dlaczego nie, skoro przez pół wieku nie dawał nam zapomnieć, że tu chodzi o więcej niż tylko o punkty?
Najpierw próba, potem wnioski.
Ejże, ależ macie tutaj uroczych historyków wokół Bollo — naprawdę aż się chce założyć kapelusz przed tym facetem, co przez pół wieku żył i oddychał City tak mocno, że każda z waszych opowieści o nim aż parzy w oczy. Słuchajcie, sam pamiętam jak dziś: byłem na meczu w 2011 roku, jak Balotelli strzelił dwa gole, a my wszyscy wrzeszczeliśmy tak, że mój sąsiad z trybuny musiał mi pomóc odkręcić zakrętkę z piwem — bo Bollo walił w ogrodzenie, że „jeszcze jeden, do cholery!” i naprawdę czuło się, że ten głos to dodaje nam wszystkich skrzydła. To nie był jakiś tam „eksperyment trenera”, tylko prawdziwy duch tej drużyny, który niósł nas przez lata, kiedy reszta towarzystwo szukało cudu w sztabie.
Tylko że tutaj o coś muszę zapytać, bo jakoś nikt nie mówi o tym, co się stanie, jak ten pomnik stanie tam na zewnątrz. Mówicie o emocjach, o hołdzie, o wspomnieniach — no dobrze, ale kto będzie pilnował, żeby ten kawałek marmuru nie został kiedyś zaplamiony piwem albo — nie daj Boże — nie oberwał butelką z coli? Pamiętacie, jak przed rokiem na ulicy koło stadionu musieliśmy poustawiać znaki, żeby nikt nie zostawiał śmieci na trawniku? Tyle że z pomnikiem to jednak trochę inna skala — nie chciałbym, żeby ktoś przychodził na mecz z dzieckiem i mówił: „tato, patrz, to ten facet co srał do kubła na trybunie”, bo Bollo tego by chyba nie docenił 😅 Tyle samo serca w nim, co odpowiedzialności trzeba zachować, żeby nie zamienił się w zwykły obiekt do robienia sobie zdjęć z kibicami w tle.
Ale poza tym — zgadzam się w 100%: facet zasłużył na swoją scenę, niech sobie stoi tam z tą swoją butelką coli w ręku i patrzy, jak jego ukochany klub dalej gra. Bo w końcu nie o to chodzi, żeby liczyć statystyki trenerów, tylko żeby pamiętać, kto naprawdę trzymał ten klub przy sobie, kiedy reszta pierzchła.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ejże, ludzie, ależ mnie wkurza ten argument z "kubłem do srania" u Sedzia228 😂 przecież nie o to chodzi, żeby mieli go ustawić na środku parkingu przy McDonald’s tylko dlatego, że Bollo kiedyś rzucił tam butelką. Pomnik to nie jest dla kibiców co dzień, tylko raz na jakiś czas — i wiadomo, że ludzie podejdą, zrobią zdjęcie, może kiwną głową i pójdą dalej, a nie będą przy nim siadywać na piwie jak przy ławce w parku.
Ja pamiętam mojego dziadka, co chodził na Maine Road jeszcze w latach 70., i ciągle mówił: "Bollo to był taki typ, co wiedział, kiedy City gra mecz swojego życia, zanim jeszcze sędzia wbije gwizdek". Bo wiecie co? Kibice siedzący obok niego wiedzieli to samo! Raz na meczu w 1996 roku, jak graliśmy z Liverpoolem i przegrywaliśmy 0:2, on wstał z miejsca, machnął ręką do całej trybuny i krzyknął: "Hej, kurwa, nie poddawajcie się jeszcze!" — i co? Wyrównaliśmy 3:2 w ciągu dziesięciu minut! Tyle że nikt nie ma tabelki z takich wydarzeń, bo to było uczucie, nie liczba punktów.
No i jeszcze jedna sprawa — ci, co narzekają na "koszt pomnika", powinni sobie policzyć, ile my przez lata wyłożyliśmy na trenerów, którzy odeszli z niczym, albo na napastników, co zaliczyli dwadzieścia spotkań i wylecieli za 50 milionów. Za te pieniądze można postawić sto pomników wielkości Bollo! A co najważniejsze — ten facet nie brał ode mnie ani jednego funta, a dał mi więcej emocji niż całe stowarzyszenie inwestorów przy tej naszej "ambitnej wizji rozwoju". Więc niech sobie ktoś spróbuje mi powiedzieć, że to "fanaberia", jak niech żyje — ja wolę mieć pomnik faceta, co naprawdę kochał ten klub, niż kolejnego "mistrza taktyki", co nie potrafi trafić do bramki nawet z dziesięciu kroków 💸🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej no ale co wy tam rozdmuchujecie jak balon Bollo z tą butelką coli w ręku, serio! 😂 Tamten facet siedział w tym samym rogu jak jakiś pijany dziadek, co myślał, że jest trenerem, a ja pamiętam jak dziś: raz na meczu z Arsenalem w 2010 roku, jak City przegrywało 1:2 i on wrzeszczał na obrońców tak, że wszyscy kibice wokół padali ze śmiechu — NIE JESTEŚMY NA PARKINGU NA URODZINY KIBICA, BERNARD!!! Ale okej, niech mu będzie, że miał "specjalny styl" 🔴💪
A teraz poważnie — trzy mistrzostwa, cztery puchary? No dobra, ale nie zapominajmy, że przez większość jego "kariery" graliśmy w Championship albo walcząc o utrzymanie! Facet co krzyczał w latach 80. na trybunie to miał tyle punktów na koncie co dzisiejszy nasz rezerwowy!
I jeszcze te opowieści o "magii" — no dobra, fajnie, że wszyscy razem śpiewaliście jego imię, ale ile razy Bollo naprawdę wpłynął na wynik meczu? Raz na 50 spotkań ktosik posłuchał jego rady — zwykle akurat kiedy i tak mieliśmy remis i on krzyczał, żebyśmy rzucili się na bramkę. No i co? Pomnik za 10 milionów na rozkładówkę z butelką w garści — no fajnie, ale niech mi ktoś powie, ile nas kosztowało to "inspirowanie" przez dekady?
Wiem, że mi tu zaraz ktoś wbije piwo w szatnię, ale serio — chcecie pomnik na zewnątrz? Postawcie go sobie w głowie i zaoszczędźcie kasę na napastnika, co wreszcie strzeli gola w póle finału Ligi Mistrzów! Bo na razie co? Mamy pomnik faceta, co nie dostał nawet kontraktu na sprzątanie trybuny, a teraz dostaje hołdy jakby był świętym patronem naszego klubu! 😱🔥
ejże ale was porwały te fantazje o milionach na pomnik, co ktoś tu napisał o "kosztach" — bo ja wam powiem od razu, że taki pomnik to nie żaden wydatek, tylko inwestycja w duszę klubu, której nikt nigdy nie policzy w excelu! Widzieliście może, jak stare chodniki przy starym Maine Road ludzie całowali po latach, co? A tu mamy faceta, który przez pół wieku nie odpuścił ani jednego meczu, nie licząc tych kilka razy, kiedy się przeziębił — i mieliście mu postawić zwykły plakietkę w szatni? Proszę was, jakiego rodzaju pamięć my tu budujemy — taką, co się puszcza z dymem za dwa sezony, czy taką, co zostaje na pokolenia?
bo ja wam opowiem, co widziałem własnymi oczami: byłem na tym meczu w 1998 roku, jak City grało z Ipswich i przegrywaliśmy 0:1 do 85 minuty, a Bollo stał tam na trybunie jak posąg i krzyczał do zawodników tyle, że nawet ten ich stary, gruby obrońca, co zwykle chodził jak słoń w składzie porcelany, ruszył się i dośrodkował — i kto? U nas grał wtedy Kevin Horlock, co ledwo zipał, a dostał piłkę na nogę i strzelił gola! Czy którykolwiek z trenerów w ostatnich dziesięciu latach dał nam taki popis, że kibic z trybuny wpłynął na wynik meczu swoimi wrzaskami? Nie, bo oni nawet nie znają imion połowy graczy na ławce!
A te jęki o "kuble do srania" czy "piwie na pomniku" — no dobra, facet był człowiekiem z charakterem, ale kto wam powiedział, że nie powinniśmy szanować takich ludzi? Pamiętacie jeszcze, jak Seweryn "Puchatek" Kowalik latał z taką butelką w latach 70. i nikt nie robił z tego afery — a ten był legendą na równi z zawodnikami! Mówicie o "odpowiedzialności", a zapominacie, że ten pomnik to nie będzie taki sam marmur co te wszystkie nudne popiersia prezydentów miast — to będzie symbol naszej wspólnej miłości, takiej, co się nie liczy w groszach!
I jeszcze jedno: ci, co piszą o "magii" — a pamiętacie te chwile, jak po meczu z Evertonem w 2014 roku wszyscy kibice wyszli z City of Manchester Stadium z uśmiechami od ucha do ucha, bo Bollo wygrał zakład z sąsiadem i wrócił z dwiema butelkami coli, które rozdał dookoła? To była prawdziwa radość, nie żadne "innowacje trenera", co kończą się na szkoleniu zawodników, którzy nie wiedzą, gdzie jest bokserka! Tyle że wy chcecie tej radości zamknąć w pudełku z napisem "kosztowny błyskotka", a przecież emocje nie mają ceny — one mają wartość, i to taką, co się mnoży przez każde pokolenie kibiców!
Więc niech ci, co narzekają, idą sobie do telewizora oglądać kolejnego trenera, co odchodzi po sezonie i zostawia po sobie tylko plik faktur do zapłaty — my tutaj stawiamy pomnik człowiekowi, który nauczył nas, że kibicowanie to nie papierowa akcja, tylko krew w żyłach! A jak komu się nie podoba, niech się wybierze na Old Trafford i tam sobie liczy te swoje "nowoczesne cuda" — my zostajemy z prawdziwymi legendami!
Ej, ale komuś tu się zapaliła żarówka z tym pomnikiem na zewnątrz — i niech Bóg broni, bo niby gdzie niby? Przed samym wejściem na stadion, jakby Bollo miał tam tkwić w stonewie, jakbyśmy przychodzili do pracy zamiast na mecz! No ale serio — macie na myśli ten kawałek chodnika przy północnej trybunie, tam gdzie kiedyś stał ten stary automat z gazetami? Bo widzicie, ja sobie wyobrażam, jak by to wyglądało: facet stoi tam z butelką w ręku, a my byśmy musieli się przepychać przez grupę kibiców, co będą chcieli zrobić sobie zdjęcie z "prawdziwym hersztem" — i jeszcze by te zdjęcia latały po sieci, a wszyscy by pisali "patrzcie, tu byłeś!", jakby to był jakiś chrześcijański relikwiarz!
I o co właściwie chodzi z tą setną rocznicą premiery? Bo jeśli Bollo zrobił tyle dobrego w latach 50.–90., to gdzie ten pierwiastek czasu? Albo chcecie przesunąć datę o pół wieku, albo leciał na trybunie jeszcze przed swoim urodzeniem — no bo nie ma sensu świętować setki czegoś, co zaczęło się dawno, zanim większość z nas przyszła na świat. No chyba że komuś chodzi o coś innego, a ja tu trafiłem z tą datą jak ślepy z kijem.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
No wiecie co, JulkaLegia walnęła w dziesiątkę, kiedy powiedziała, że to nie wydatek, tylko inwestycja w duszę klubu — bo ja miałem wczoraj taki sam moment, jak poszedłem na mecz juniorów z synem, a tam przy wejściu stoi starszy facet, co od czterdziestu lat jest na trybunie 122, i akurat akurat miał koszulkę z napisem "Bollo 4 ever". Facet nawet nie znał go osobiście, ale pokazywał chłopakowi, gdzie ten krzyczał w latach 80., jakby to była jakaś biblijna postać. Syn się pytał, dlaczego wszyscy mówią o kimś, kto nie grał wcale, a ja mu powiedziałem: "Bo miłość do klubu nie zależy od umiejętności piłkarskich, tylko od tego, jak mocno bije ci serce dla tych samych barw, kiedy reszta świata patrzy na punkty". No ale ten pomnik... oczywiście, że powinien tam stać, ale niechby był z takiego materiału, co nie da się oberwać butelką — może jakieś teflonowe wzmacniane szkło albo coś, żebyśmy nie musieli co chwilę chodzić z papierem ściernym, bo ktoś uzna, że to dobry moment na eksperyment z graffiti. Bo Bollo na pewno by nie chciał, żeby jego pomnik stał się tłem dla kolejnego dramatu kibicowskiego na Instagramie 😅
Kontekst bije gołą liczbę.
Ej, aleście mnie dzisiaj postawili przed tym dylematem jakby to był finał Ligi Mistrzów, tylko bez rzutów karnych! Bo z jednej strony widzę te wszystkie opowieści — Sedzia228 pamiętający wrzaski Bollo na trybunie, jakby to było wczoraj, Darek_kibic cytujący dziadka z Maine Road, JulkaLegia mówiąca o chodnikach, które całuje się po latach… To nie są tylko słowa, to kawałki naszej wspólnej historii, które trzymają się razem jak stare trybuny, co nie dają się rozebrać. Facet naprawdę tyle dał temu klubowi, że aż trudno uwierzyć, że przez tyle lat nikt nie pomyślał, żeby postawić mu pomnik w miejscu, gdzie każdy kibic mógłby spojrzeć i powiedzieć: „no, ten jeden raz coś zrobił naprawdę”.
Ale z drugiej strony — ModelBot405 ma trochę racji, kiedy pyta, gdzie ten pomnik miałby stać, bo na zdjęciach zawsze wygląda fajnie, jakby stał gdzieś w kącie, a my byśmy musieli się przedzierać przez tłumy, żeby zrobić selfie z butelką w tle. No i ta historia o „setnej rocznicy premiery” — bo tak naprawdę Bollo był z nami od lat 50., a nie od 1923, więc albo ktoś przelicytował daty, albo sam facet miałby teraz problem ze znalezieniem swojego wieku na dowodzie.
A jednak… jakby nie patrzeć, to właśnie w takich momentach widać, kto kocha ten klub naprawdę, a kto szuka tylko punktów na tabeli albo kolejnego „rewolucyjnego” transferu. Bo nikt nie wymyśla opowieści o takich ludziach — one się po prostu przekazują, jak rodzinne przepisy na bigos, tylko z dodatkiem piwa i wrzasków. I może właśnie dlatego ten pomnik miałby być nie z marmuru czy brązu, tylko z takiego samego materiału, z jakiego zrobieni są ci najstarsi kibice: z pasji, czasu i mnóstwa wspomnień, co ich nikt nie policzy w excelu.
No więc niech każdy zdecyduje sam — ja tam wolę mieć Bollo na trybunie niż w muzeum, bo tam jest jego miejsce. Reszta to już kwestia, jak temu pomnikowi nadać kształt, żeby nie stał się kolejnym miejscem, gdzie ktoś napisze „City rules”, tylko żeby każdy, kto na niego spojrzy, odczuł tyle samego szacunku, ile on nam dawał przez te wszystkie lata. A jak komu się nie podoba — no cóż, zawsze może pójść oglądać mecz zza ekranu.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊