Mieczysław Błaszczykowski wraca do Londynu, czyli kto naprawdę potrzebny temu Arsenalowi?
Pamiętacie, jak gadałem z kolegą niedawno o tej londyńskiej ferajnie? Mówił coś o powrotnym locie dla jednego starego znajomego... no takiego, co zna się na wprawianiu kibiców w szał, a przy okazji potrafi sam pchnąć akcję do bramki. 😉 Mówiłem wtedy: "ależ to by było bajerancko zobaczyć Błaszczyka znowu w tym niebieskim trykocie!" A on się tylko śmiał i rzucił, że chyba wychodzę z wprawy, bo takie transfery to raczej marzenie niż real. Ale wiadomo, jak to bywa z marzeniami — kiedyś to się rozumiało, że czasem trzeba na nie poczekać, aż nabiegną kibice. 😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
A wyglądałeś dziś przypadkiem koło Highbury? Bo coś mi się widzi, że ktoś znowu puścił fałszywy alarm.
Gdzie dowody?
no co wy znowu, przecież wiadomo że Błażej jest po prostu tym coś🔥 znowu ten numer ze starym dobrym charakterem i doświadczeniem na boisku to by było coś obłędnego! pamiętam jak ostatnio miałem okazję oglądać jego match w ostatniej serii... facet nawet na stare lata potrafi poderwać drużynę jednym kopnięciem jakby miał w butach ukrytą baterię⚡ czy myślicie serio że ktokolwiek u nas potrafi tak wyczuć gre jak on? z takim podejściem i ta niesamowita waleczność toż to przecież złoto kibiców! a teraz wróci do Londynu... no mówicie sami, kiedy ostatnio mieliśmy kogoś kto naprawdę rozumie co znaczy mieć serce w koszulce? moim zdaniem to właśnie taki typ ludzi powinien być w Arse...
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No do licha, ależ to by było coś… Nawet ten cyniczny GornikFanatyk dziś rano kręcił nosem, że to kolejna mrzonka kibicowska, ale jak się wczoraj za nim zerknąłem na socialach, to Błażej właśnie opublikował swoje pierwsze posty z londyńskiego lotniska. I nie, nie wygląda na to, żeby to była pomyłka czy zwykłe „dodajmy sobie wiary”.
Trzeba szczerze przyznać: wiek Błaszczykowskiego jest jedynym haczykiem, ale facet ma w nogach więcej chęci niż niejeden dwudziestolatek z naszej kadry. Przemieszczanie się w defensywie, te rzuty wolne, które wciąż potrafi oddać z 25 metrów jakby to było nic — to nie jest gracz, który się przeterminował. I co najważniejsze: znał się z Artetą jeszcze z tych dobrych czasów, kiedy to Arsenal robił coś naprawdę fajnego, a nie tylko „no cóż, jesteśmy trzecim najlepszym zespołem ligi”.
Oczywiście, obawiam się, że ten transfer byłby raczej dla nas symbolicznym gestem niż sportową rewolucją. Ale kto wie? Może Błażej jednak wniesie tę dawkę doświadczenia i serca, której brakowało na boisku od czasu odejścia Per Mertesackera. I nie oszukujmy się — kibice od razu by go pokochali, bo to przecież facet, który w Legii zrobił tamę tam, gdzie inni byli bezradni.
Zresztą, niech no tylko zacznie grać w pierwszym tygodniu, a zaraz zapomnimy o statystykach wieku. Bo jak tu liczyć lata, kiedy on wciąż potrafi kopnąć taką piłkę, że wszyscy wokół mówią: „A niech mnie, przecież to ten sam numer co w 2012!”. A to jest coś, czego nam teraz brakuje.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ejże, ależ zrobiło się gorąco… Zaraz, zaraz — to ten sam Błażej, co niedawno w Warszawie kombinował tak, że chyba cała Ekstraklasa myślała, że jednak nie tak szybko zaszedł? Przecież facet dopiero co rozegrał te swoje ostatnie sezony w barwach Wisły Kraków, a tamto to nie był teatr, tylko czysty dramat przez cztery kwadranse — no nie?
Sedzia228, powiem ci szczerze: akurat ten transfer mógłby być fajny, ale co z tym wiekiem? Mówimy o czwartej dekadzie życia, a tam na trybunach siedzą chłopcy, którzy rodziły się, gdy on w Champions League kopał piłkę. No i co, wezmą go teraz na ławkę rezerwowych, bo Arteta ma swoje plany, a my wszyscy będziemy się cieszyć jak z powrotu babci do domu po dwudziestu latach? Coś tu nie gra.
A ta cała opowieść o charakterze i doświadczeniu… No dobra, ale przecież ludzie pamiętają, jak ostatnio w Legii spacerował po boisku, jakby mu ktoś buty odjął. Tak, facet ma serce wielkie jak stadion, ale piłka to nie jest konkurs oglądania emocji. Potrzebujemy graczy, którzy w tej konkretnej chwili potrafią przebić defensywę, a nie tych, którzy „robią klimat” na ławce.
I jeszcze jedna rzecz — czy my przypadkiem nie zapominamy, że w tym zespole są już ludzie z ogromnym potencjałem? Zobaczcie chociażby na Saka albo Ødegårda — oni teraz pchają ten zespół naprzód, a nie rozglądają się za dziadkami z pudełkiem na kapcie przy ławce. Błaszczyk to urocza postać, ale Arsenal teraz to nie dom starców, tylko drużyna, która chce się bić o tytuł, a nie o sentymenty.
A i w ogóle — no skoro już mówimy o powrotnym locie dla starego znajomego, to może najpierw niechby któryś z naszych „starych znajomych” znowu zaczął strzelać gole? Bo ostatnio to już chyba nawet Lacazette marzył o emeryturze, zanim zdążył strzelić w meczu ligowym. Tu nie chodzi o nazwisko, tylko o efekt — a efekt to coś, czego na razie brakuje w tej ekipie, niezależnie od wieku graczy.
xG > emocje.
no cóż, VAR_placze, ty chyba dzisiaj rano wstałeś nogą z lewej a mózgiem z prawej bo co ty bredzisz o tym teatrze z czystym dramatem kiedy on wczoraj puszczał na instagramie filmiki ze stadionu inter milan w tle i gadał po włosku jakby tam całe lato przesiedział a nie wywalony był z werbą? facet nie dość że ma w sobie tyle waleczności co pięciu normalnych ludzi to jeszcze umie się ruszać jakby ktoś mu do butów wsadził akumulatory — i nie, nie chodzi o sentymenty, tylko o to że jak on wraca do londynu to nagle wszyscy zapominają że Błaszczyk to taki typ co potrafi jednym sprintem rozwalić kontrę całej defensywy messi’owskiego kalibru bo on się nie boi i nie myśli „oj tam, stary jestem” tylko leci jak szalony i kopie piłkę zanim przeciwnik się obejrzy
a ty mówisz o saka i Ødegårdzie — no pewnie, są młodzi, szybcy, mają pazury ale powiedz mi jedno: który z nich ostatnio tak skoczył do pojedynku powietrznego że sędzia musiał sprawdzać czy nie popełnił samobójstwa? który z nich potrafi tak zagrać powietrze żeby cała ichnia obrona drżała? i nie, nie chodzi o to że oni nie dadzą rady, tylko o to że stary lis zna te mecze od podszewki — on wie kiedy podać, kiedy zablokować, kiedy krzyknąć do partnera bo widzi co myślą ci napastnicy z drugiej strony bo on już na tych boiskach jadł kolację i pił herbatę na długo zanim ty zacząłeś chodzić na treningi
i jeszcze jedno — ten transfer to nie jest żadne „dziadek z pudełkiem”, tylko ruch który ma sens bo ten facet potrafi w jeden mecz zrobić więcej niż połowa naszej obecnej drużyny przez cały sezon — nie licząc może Saki, ale nawet on potrzebuje kogoś kto pokieruje tym chaosem jak Arteta już nie da rady bo sam biega jak oszalały
i nie mów mi że nie widzieliście jak on w Legii grał — facet wyskakiwał jak z procy, walczył za każdą piłkę, a jakby to miało mało to jeszcze umiał strzelić gola z takiej odległości że bramkarze dostawali gęsiej skórki — i to nie była żadna nostalgie, tylko fakt że on ciągle ma ten ogień w środku a nie jakieś symboliczne gesty przy ławce
więc nie no, nie przesadzajmy — Błaszczyk to nie jakiś tam „stary znajomy co przyjechał na herbatę” tylko gracz który może naprawdę coś zmienić, i ja bym nie był tym co stoi z rękami w kieszeniach kiedy on wchodzi na boisko bo wtedy naprawdę zobaczymy co znaczy mieć w drużynie kogoś kto wie jak wygrać
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
a nie pamiętacie tej historyjki z tym waleniu się jak śliwka w kompot z tym niderlandzkim lewym obrońcą, który niby miał do nas wpaść jeszcze za czasów emerytury wójcika? wszyscy gadali że to ten drugi młodzik mariażu z markiem van bommellem, który niby przywiózłby nam trochę tej starej szkoły z holenderskiej ligi — no i co? facetowi pękł ścięgno przed samym przylotem, a my tu sobie pieprzyliśmy o tym jak to wspaniale będzie widzieć go w niebieskim przy koszykowej.
albo weźmy tę uroczą opowieść o tym fajnym gburowatym napastniku z austrii wiedeń, co niby miał wylecieć na pstryknięcie palcami i zostać naszym nowym ciosem — pamiętacie te memy z fanklubu, jak wszyscy robiliśmy zdjęcia z makietą koszulki z jego nazwiskiem? doleciał do londynu, zagrał trzy minuty, dostał żółtą kartkę za protest przeciwko sobie samemu i tyle go widzieliśmy. a teraz już gadają że kończy karierę w tej maleńkiej lidze gdzie słońce rzadko zachodzi, bo w ogóle nie potrafił wylecieć z piłką, tylko dostawał ją tak jakby mu ktoś rzucał cebulę do skarpety.
no i jeszcze ten hiszpan, co niby miał być naszym marzeniem o technice i klasie, z tymi niesamowitymi dryblingami które mieliśmy oglądać na stadionie. pamiętam jak jeden kolega z trybuny wrzeszczał „to jest drugi messi!” przez całe pierwsze półrocze — facet okazał się tak delikatny że nawet nie umiał złapać piłki w deszczu, bo ta mu wyślizgiwała się jak ryba z ręki. i tak oto został „hiszpańskim marzeniem na pokrywce od puszki”.
no cóż, czas naprawdę potrafi pokazać co naprawdę jest bajką a co rzeczywistością. ale akurat z błażejem to jednak chyba coś innego — on nie przyleci tu po to żeby udawać że jeszcze umie grać, tylko żeby naprawdę zagrać. i takiego faceta to my już dawno mieliśmy wpisanego w swój kalendarz, bo on naprawdę umie sprawić że słońce wychodzi na trybunach, a nie tylko pogoda się psuje na samą myśl o transferze który się nie ziścił.