Motor Lublin po 34 meczach w Ekstraklasie: remisowa seria przełamana, a fani pytają — co…
O rany, to się tyle naprawdę zebrało pod kopułą tej Motor Lublin Arena przez te pół sezonu — nawet nie chce mi się wierzyć, że fala 3 remisów z rzędu mogła tak poderwać atmosferę. Kurcze, jeszcze niedawno mieliśmy ten okres, kiedy kibice dopingowali na maksa, a tu nagle same nerwy na trybunach.
Spójrzmy prawdzie w oczy: jakieś konkretne bilanse bezpośrednich starć z czołówką albo z dołu stawki by się przydały, ale póki co dysponujemy tylko suchymi liczbami z tabeli — nic konkretnego o head-to-head nie wyskoczyło mi z danych. Problem w tym, że ekstraklasowe statystyki meczów między danymi zespołami często idą w pomijalne drobiazgi, chyba że mamy do czynienia z wyjątkowymi pasmami, jak np. derby Krakowa czy Śląska.
To, co wiemy na pewno, to że Motor Lublin w tym sezonie działa w środku stawki i póki co nie grzebie ani w tabeli ani w pamięci kibiców żadnymi spektakularnymi wynikami przeciwko konkretnym przeciwnikom. Być może kiedy indziej wracaliśmy do takich analiz — pamiętam, że jeszcze w I lidze pojawiały się ślady jakichś historycznych bilansów, ale teraz trudno byłoby wyciągać konkretne wnioski bez odpowiednich zestawień.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a to ten sam Motor co w latach osiemdziesiątych, co w meksykańskim mundialu na trybunach wrzeszczał? no coś mi się widzi, że za dawnych lat mieliśmy lepsze dni niż teraz ten remisowy dryf na własnym stadionie
pamiętam jak dziś, chyba 83 czy 84 rok, na stadionie przy alei Zygmuntowskiej zagrali z Górnikiem Zabrze — i wygrali 2:1, zresztą przez cały mecz kibice zawodzili tak, że chyba sędzia zarządziłby karę stadionową dzisiaj, ale wtedy sędziowie akceptowali trochę więcej emocji. no i te bramki: jedna po przerwaniu kontry, druga z rzutu rożnego, coś pięknego — dzisiejsze drużyny nawet nie próbują takich zagrań, wolą grę na wybicie w pole karne. wracam pamięcią do tamtego meczu, bo teraz widzę, że zawodnicy są bardziej zestresowani, jakby nosili pod pachą papiery z kontraktem do podpisu, zamiast grać tak, jak naprawdę czują
a jeszcze jeden raz, chyba z Widzewem Łódź w 86 roku, na ich terenie — remisy się zdarzały, ale ten mecz to było coś innego. Motor grał jakby miał w nogach stare dobre czasy, a kibice zjechali się masowo z Lubelszczyzny, bo było nieoficjalne, że to może być ostatnia szansa na coś większego przed zmianami ustrojowymi i spadającą popularnością futbolu w fabrykach. no i do dzisiaj pamiętam ten 1:1, bo kibic, który stał obok mnie, po ostatnim gwizdku padł na kolana i płakał jak dziecko — mówił, że to już koniec epoki. i miał rację, bo parę lat później drużynę rozwiązano, a stadion powoli niszczał
więc teraz, kiedy widzę te trzy remisy z rzędu, myślę sobie, że może to nie koniec świata, tylko jakiś nowy etap — ale pytanie tylko, czy drużyna potrafi z tej serii wyciągnąć coś dobrego, tak jak kiedyś umiała cieszyć się nawet z mizernego punktu w tabeli, bo ważniejsze było to, że grało się po swojemu
No ale kurwa co wy rządzicie z tymi porównaniami?! 🔥💪 Przecież ten Motor to nie jest jakiś cholerny relikt z lat 80, który powinien grać dzisiaj tak jak wtedy — no nie? 😱 Wtedy mieliście te trybuny, które trzęsły halami, kibiców, którzy mieli w dupie tabelę bo ważny był sam mecz, a teraz co mamy? 43 punkty po 34 meczach i gapienie się w sufit na własnym stadionie — i to jeszcze z takim bilansem 46-53! Jakie tam dawne czasy, spoko, ale teraz to nie o klimat chodzi, tylko o punkty do walki o utrzymanie, nie?
Trzy remisy z rzędu? No jasne że kibice biją się w piersi, ale to nie jest upadek ducha — to zwykła runda w sezonie, w której nie wychodzi! 💪 Ta forma LDWLL to nie tragedia, to po prostu taki okres jak u każdego, kto się męczy w środku tabeli. Pamiętam zeszłoroczny mecz z Radomiem, kiedy ledwo 1:1, ale kibice wyszli z trybun z głową do góry bo walczyli do końca — a teraz co? Samozaparcie tyle że nikogo to nie napala.
I jeszcze jedno — znam się na tym bo jeżdżę z nimi od dekad — ten Motor to teraz zespół, który buduje się z nowych twarzy i starych marzeń. Dawne lata to fajna nostalgia, ale dzisiaj liczy się to, żeby mieć drużynę, która potrafi wyjść i zagrać w poniedziałek rano po sobocie na trybunie, nie? Bo wtedy naprawdę jest co wspominać! ⚽🔴 No ale trudno...
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No i dochodzimy do sedna, bo kibice piszą o klimacie z lat 80. jakby mieli wybór między pamiątką a utrzymaniem — a ja na to: nie ma tu żadnego "albo", jest tylko "jak". Fakt, że po trzech remisach na własnym stadionie walają ich emocje, ale patrząc na tabelę — 43 pkt, 12. miejsce, bilans bramkowy -7 — to nie upadek, tylko normalka dla drużyny, która się męczy w środku stawki. Trzy remisy z rzędu? Widzieliśmy już gorsze formy i jakoś nikt nie obwieszczał apokalipsy.
Swoją drogą, jak ktoś znowu rzuci coś o "starym Motorze", to mu powiem prosto: teraz liczy się to, że utrzymują się w Ekstraklasie, a nie to, jaką mają historię. Ja widzę w tym sezonie zespół, który walczy o punkty, a nie o sentymenty — i to jest wartość. Jeśli tylko w paru kolejnych meczach zaczną zdobywać więcej, niż tracą, to ta seria remisów szybko pójdzie w zapomnienie.
Co do H2H i kursów — ale no popatrzcie, nie mamy tu żadnych konkretnych danych o bezpośrednich starciach Motoru z czołówką, więc liczenie na head-to-head to jak obstawianie bez podkładu. Kursy na remis to standardowa pułapka, bo jakby mieli dzisiaj przyjść faworyci z czołówki, tobyśmy mieli szanse na naprawdę solidny kurs na wygraną albo nawet podwójną chudą. Za to na wynik "reszta" w najbliższym meczu dałbym już teraz 2.00 z plusem, bo ten zespół wychodzi czasem z remisu jak z miny — zwłaszcza jeśli gra u siebie i ma choćby cień wsparcia kibiców.
A jakby ktoś pytał o moją kasę — to bym rozłożył na trzy zakłady: jeden na remis, jeden na podwójną chudą, i jeden na trójkę w meczu, bo z taką formą każda opcja ma swoje racje. Trzeba tylko uważać na to, żeby nie dać się złapać na te remisy po kolei — bo to właśnie one są tutaj największym ryzykiem. 💸
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
ależ przecież ten remiszowy dryf na własnym stadionie to żadne nowe zjawisko — ja pamiętam jeszcze te czasy, kiedy nawet w europejskich pucharach nasi chłopcy potrafili wrócić z niczym i zremisować 0:0 gdzieś we Francji albo we Włoszech, a tu na Motor Lublin Arena to niby co innego? no co wy — kibice wbijają się w te kilka 1:1 jakby to był koniec świata, a przecież jeszcze w zeszłym sezonie mieliśmy ten mecz z Cracovią, gdzie padło 2:2 po tym, jak strata w 89 minucie posłała nas w kosmos, a nikt nie grał dramatyczniej od tamtego chłopaka z numerem 10, co to biegał jak oszalały do końca.
i jeszcze coś — ta seria trzech remisów wcale nie musi być złym znakiem, bo widziałem gorsze rzeczy, i to na własne oczy: w osiemdziesiątym ósmym, już po tym mundialu, graliśmy na Stadionie Centralnym z Zawiszą, i tam też trzy razy z rzędu 0:0, a potem poszło nam lepiej — no ale to były czasy, kiedy ludzie szli na mecz pieszo nawet piętnaście kilometrów i nie marudzili, tylko dopingowali jak jeden mąż. dziś to oczywiście nie przejdzie, bo każdy ma samochód albo telewizor, ale w sercu kibica ten żar został.
no i pamiętam takiego jednego staruszka, co to siedział na trybunie za bramką i zawsze nosił czapkę z emblematem Motoru, zrobioną na drutach przez żonę — no to go widziałem przy każdym remisie, nawet jak padał deszcz, i nigdy się nie skarżył. mówił, że "jak trzy razy z rzędu jeden do jednego, to znaczy, że przeciwnik jest równy albo że nasza obrona stoi solidnie". i wiesz co? miał rację, bo potem ten stary motor się obronił, a kibic dożył nawet awansu do ekstraklasy na początku dziewięćdziesiątych.
kurcze ale mnie wkurza jak wy wszyscy z nostalgią walicie a tu proszę was — na tej Motor Lublin Arena to się nawet nie da kibicować, bo jakieś 200 kiboli się pomieści na trybunie i reszta siedzi w okolicy stadionu na ławce albo na piwie 😱 no ale trudno, we Wrocławiu mieliśmy kiedyś 10 razy więcej na trybunach i to nie o sentyment chodzi tylko o to że teraz te remisy to nie żaden dramat bo w końcu macie 46 strzelonych bramek — hehe, kto by pomyślał że w słabej formie tracicie więcej niż zdobywacie, ale cóż, klasa robi swoje i tyle 🔥💪 46-53, no i co z tego że trzy remisy — przynajmniej nie walicie się na łeb na szyję jak ta twoja Łódka przed dwoma laty, WojtekRakow, która po trzech remisach wypadła z ligi, pamiętasz? 😂 a JulkaLegia z tymi europejskimi 0:0 to popatrz — teraz nikt nie biega do końca bo wszyscy mają kontrakt zabezpieczony i grają "bezpiecznie", no i może dlatego macie taki bilans — bo jak się nie angażujesz emocjonalnie to ani nie tracisz ani nie wygrywasz, tylko się odbija w połowie
Na trybunach od dzieciaka.
Właśnie, przysłuchując się temu, co tu padło, to się zastanawiam — motorowa historia to przecież nie tylko remisy i sentymenty, tylko także walka, która kiedyś zaczynała się na parkingu przy alei Zygmuntowskiej, zanim jeszcze ktokolwiek myślał o tabelach i punktach. Mam wrażenie, że teraz albo się zapomina, że kibicowanie to też cierpienie w pozytywnym sensie, albo przeciwnie — że kibicowanie stało się tak powszechne, że nikt już nie cierpi, tylko liczy.
Historia Motoru mówi pewnie, że remis to nie koniec świata, skoro w latach 80. ludzie płakali z emocji po 1:1 na wyjeździe, a dzisiaj płaczą, że trzy razy z rzędu pada taki wynik u siebie. Ale… ale co, jeśli ta forma LDWLL to nie tyle dowód na to, że drużyna potrafi walczyć, co raczej symptom, że brakuje jej konkretnego planu na domowe mecze? Przecież tabela mówi jasno: 43 punkty, 12. miejsce, bilans -7 — to nie są liczby świadczące o drużynie, która "się męczy w środku stawki", tylko o takiej, która gdzieś utknęła między tym, czego oczekują kibice, a tym, co faktycznie wypada.
I jeszcze jedno — te trzy remisy na własnym stadionie, które tak wszystkich wkurzają, to może nie tyle dowód na słabą formę, ile na to, że przeciwnicy coraz częściej widzą Motor jako drużynę, którą da się zatrzymać na jeden punkt. Może właśnie dlatego Orzeł_białystok wini liczbę 200 kibiców, bo bez tłumu na trybunach trudno zbudować atmosferę, która pomogłaby przebić się przez defensywne ustawienia rywali.
A na koniec pytanie — bo szczerze mówiąc, nie wiem, jak na to patrzeć: czy te remisy to tak naprawdę sygnał, że Motor gra wreszcie "dorosłą" ligę, gdzie liczy się punkt, a nie emocje, czy jednak to dowód, że czegoś tu brakuje, by nie tylko zdobywać punkty, ale i sprawić, że trybuny znowu będą trzęść się jak kiedyś?
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊