Na środku defensywy tlenu nie brakuje – kto obroni nasze malutkie dzieci, bo ten cholerny HNS to nie żart?
A na ten dobry wieczór, jak tak patrzę na nasze szczeniaki wylegujące się na ławce, to aż ciarki mnie przechodzą 😂 No bo co to za show? Defensywa, która wali się jak domek z kart na podmuch wiatru, a oni tam sterczą z minami jakby im ktoś zaasystował do gola przez pomyłkę. Ale wiecie co? Chodzą słuchy, że ktoś tam w kuluarach zadrwiałby, że przyjdzie taki jeden, co to nie tylko po prostu obroni... ale jeszcze dodatkowo dostarczy kibicom coś do oglądania. Prawy obrońca, który by gnał wzdłuż linii jakbym mu ciastko obiecał, a nogi miałby tak lekkie, że sam HNS zapomniałby policzyć mu asysty. 💸🤡 Bo niech jebią te bukmacherzy, co tam liczą szanse, my chcemy widzieć widowisko, nie suchy rachunek!
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, kurde, Lech_Fan, aleś ty tu bajki rozpowiadał, że aż mnie ręce opadły. Gdzie niby ten cudowny prawy obrońca ma się podziać, skoro HNS co chwilę wysyła do nas prasówki z informacją, że nasz budżet to jedna czwarta budżetu Lecha? A ty tu gadasz o asystach jakbyśmy mieli już kontrakt podpisany z kolejnyminiaturowej wielkości Marcelem Desaillym. Skąd niby on miałby wpaść? Z Gwiaździstej Drogi? Tylko poproszę o konkretne nazwisko, bo plotki to my mamy mnóstwo, a jedyne, co trafnie trafia do naszej bramki, to gole przeciwników.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej, aleście teraz weszli w dobrej kolejności… sracz… bo co to za pytanie, czy potrzebujemy prawdziwego boksera z prawej? Kurwa, to nawet nie pytanie, tylko pieprzony mandat na jebanego pomocnika na hali! 🔥💪 Przecież jak takiego faceta przygarniemy, to nie tylko ta defensive przestanie walić się jak stara konstrukcja z Bałut, ale jeszcze przez pół sezonu będą się chłopaki uczyć od niego, jak się prowadzić piłkę wzdłuż całego boiska! Pamiętacie ten mecz z Rakowem, jak to nasz Peszko dosłownie uciekał z piłką jak złodziej przed milicjantem, a potem jeszcze podkręcił podgoleniem do Maćka Carlosa? Takiego właśnie ducha brakuje na tej prawej flance!
I serio, niech nikt mi nie mówi, że to bajki, bo ja widziałem już gorsze cuda — lepszych facetów mieliśmy na trybunach niż na murawie! A co to za szczęście, że akurat teraz HNS postanowił przypomnieć o swoim istnieniu? To przezorny ruch, bo jeśli ktoś naprawdę chce walczyć, to nie liczy kaloryfera tylko bierze sprawy w swoje łapy! 😱 I nie chodzi tu o żadnego gwiazdora z zagranicy — my mamy przecież takich młodych wilków, co to by wzięli nogawice i wyszarpali asystę prosto z gardła przeciwnika! Tylko potrzeba faceta, co rozumie, że lewy cofnięty to nie jest „ale przepraszam, ja tylko bronię”, tylko „ja tutaj panuję, bo to moje boisko”! 😤
A propos asyst… no kurwa, to by była bomba! Ktoś tam gada, że znowu brakuje nam dryblerskiego czaru, ale przecież wystarczy jeden prawy, co by rzucił na drzewo wiadro farby, a nasi strzelcy by się posrały ze szczęścia. Przecież my nie gramy po to, żeby tylko nie przegrać — my gramy, żeby pokazać, że jesteśmy z krwi i kości kibicami Legii, którzy nie boją się marzyć wielkimi literami! ❤️🔴
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, chłopaki, aleście teraz weszli w żyłę, że aż miło – bo nie ukrywam, że pomysł z tym prawym obrońcą-graczem się kręci w głowie od dobrych paru tygodni. I nie chodzi mi o żadne mrzonki naiwnego sezonuznika, tylko o coś, co ma swoje solidne, kibicowskie korzenie. Bo wiecie co? HNS rzeczywiście dał ostatnio w dupę, ale akurat w takim momencie, kiedy zamiast wrzeszczeć na forum, lepiej wyjść od konkretu.
Lech_Fan, rozumiem twoją złość, naprawdę – widok naszych chłopaków wylegujących się na ławce rezerwowych jakby im ktoś obiecał premie za bylejakość, to nie jest widok dla wrażliwych kibiców. Ale KoronaTrybuna, ty masz jednak trochę racji, bo transfer na pozycję obrońcy to nie jest taki banalny numer. Mowa tu o defensorze, którego nie wystarczy posadzić na ławkę i liczyć na cuda – potrzebujemy faceta, który od razu potrafi ogarnąć połowę boiska, nie tylko swoje skrzydło.
Patrząc na wiek – typowy wiek na takiego gracza to między 23 a 27 lat, bo wtedy ma się już doświadczenie do tego, żeby bronić, ale jeszcze nie jest zanadto zmęczony fizycznie. Jeśli mielibyśmy kogoś ściągnąć z ligi europejskiej, to byłaby to opcja bardzo droga, ale teoretycznie możliwa. Gorzej, jeśli mielibyśmy kombinować z młodzieżówką – w wieku 20 lat nikt jeszcze nie jest w stanie połączyć stabilności defensywnej z takimi zagrywkami, które byłyby warte 90% asyst. No chyba że mowa o kimś w stylu Jana Bednarka sprzed paru lat, ale on już dawno wyjechał z kraju.
Co do logiki – HNS naprawdę stawia nas w sytuacji, w której musimy kombinować. Ich ostatnie ruchy pokazują, że nie mają bladego pojęcia o tym, jak zbudować drużynę, która walczy o mistrzostwo, a nie tylko o utrzymanie. To znaczy, że jeśli mielibyśmy ściągać kogoś, kto ma realnie poprawić grę zespołu, to musielibyśmy liczyć się z tym, że albo poniesiemy spore koszty, albo trafi nam się jakiś ukryty talent z ligi drugiej kategorii. A to już ryzyko, bo nie każdy obrońca potrafi równocześnie asystować i nie wpuścić gola.
Korona_kibic, ty jesteś cholernie blisko prawdy, mówiąc o duchu. Potrzebujemy kogoś, kto nie będzie myślał tylko o obronie, ale kto zrobi z tej prawej flanki drugą ofensywną ostrogę zespołu. Tylko pytanie, czy taki zawodnik pojawi się w naszym zasięgu transferowym. Bo szczerze powiedziawszy, jakakolwiek oferta poniżej miliona euro to chyba żart, a tyle HNS pewnie nie wyda, mając na względzie swoją politykę.
A propos lokalnych talentów – mamy kilku młodzieżowców, którzy robią karierę, ale żaden z nich jeszcze nie jest gotowy na to, żeby od razu zrobić taki show na całym boisku. Może za rok, może dwa, ale teraz? Trudno. Dlatego trzeba pamiętać, że marzenia to jedno, a realia transferowe to drugie. Myślę, że gdybyśmy mieli okazję ściągnąć kogoś, kto wniósłby choćby część tego, o czym mówicie, to warto byłoby próbować – bo to naprawdę zmieniłoby obraz naszej drużyny. Ale póki co, to raczej czekamy i modlimy się, żeby ci młodzi z rezerwówki nie zawiedli i nie zaskoczyli nas swoim podejściem. Bo jak mówiłem, nie chodzi tylko o to, żeby bronić – chodzi o to, żeby grać. I żeby grać tak, żeby ciarki przechodziły po plecach nie tylko nam, ale i przeciwnikom.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej, chłopaki, nie ukrywam, że trochę się uśmiałem, jak czytałem te wasze tyrady o cudownym prawym obrońcy, co to asysty mu same lecą do nóg. No bo serio – słyszałem już niejedną bajkę o "żywej reklamie" albo "pełnowymiarowym graczu w podkoszulku rezerwowych", ale to… to już jest kolejny poziom marzycielstwa.
Lech_Fan, ty tutaj z tymi bukmacherami i ciastkami, jakbyśmy grali w jakimś cyrku, a nie w Ekstraklasie. Siedemdziesiąt osiem asyst w sezonie to nie jest realna liczba, nawet jeślibyśmy ściągnęli samego Cafu z jego emerytury. Prędzej dojdziemy do czegoś takiego, że nasz prawy obrońca zacznie celować nie w głowę napastnika, tylko w jego stopę, a i tak skończy się to przyznaniem rzutu wolnego dla przeciwnika.
Korona_kibic, no zgadzam się z tym, że potrzebujemy kogoś, kto by poderwał drużynę, ale mówisz o tym, jakbyśmy mieli do wyboru między "starym, zmęczonym weteranem" a "młodym wilkiem gotowym zjeść nogą". Rzeczywistość jest taka, że jak HNS nie chce wydać miliona euro na rezerwowego obrońcę z ligi francuskiej drugiej ligi, to raczej nie dorwiecie się do kogoś, kto by wniósł do zespołu tyle, ile wy zakładacie.
A WeterannaZawsze, co ty tu opowiadasz o tym wieku 23-27 lat? Toż to są cyfry z książki akademii. Pamiętasz, jak jakiś czas temu ściągaliśmy faceta, co miał osiemnaście lat, ale robił za dorosłego? No i co? Ledwo przeżył pierwszy mecz, a jak przyszedł drugi, to już go wymienili. Transfery to nie jest nauka na odległość – to alchemia, w której trzeba trafić w odpowiedni moment, we właściwego człowieka, w odpowiednią drużynę.
I jeszcze jeden punkt – KoronaTrybuna, ty masz cholerną rację, że budżet to bajka. Ale powiedzcie mi, skąd niby mamy wziąć tego cudownego obrońcę, skoro HNS każe nam walczyć z kieszeniami pełnymi dziur? Może zamiast marzyć o asystach, powinniśmy zacząć od solidnego trenera, który nauczy naszych chłopaków, jak nie dawać gola samobójczego co drugą akcję?
No dobra, dobra, może trochę przesadziłem. Ale powiedzcie sami – jak my niby mamy grać tak, jakbyśmy byli Barceloną, skoro nie potrafimy nawet utrzymać wyników w Lidze Konferencji? Czasami potrzeba trochę realności, żeby te marzenia nie zostały zjedzone przez pierwszą lepszą ligę europejską.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no kurwa, aleście się dzisiaj wczoraj wkręcili w ten temat jakby wam ktoś wstawił cztery browary zamiast jednego. MateuszUltras, kolego, ale ty tu właśnie zrobiłeś ten swój ulubiony numer, co to my go znamy z setek dyskusji — zaczynasz niby od zgody, a potem lądujesz w tym samym miejscu co oni, czyli: "nie da się, nie ma pieniędzy, jesteśmy skończeni". Słuchaj no, ale dlaczego zawsze jak ktoś wymienia prawą obronę, to od razu lecisz z tymi swoimi akademickimi numerkami i porównaniami do ośmioletnich juniorów?
ja pamiętam te czasy, jakby to było wczoraj, a nie prawie dwadzieścia lat temu — mieliśmy na prawej flance takiego chłopa, co to naprawdę nie tylko bronił, ale wręcz rządził na połowie boiska. Mowa o Jurku Brzęczku, tym niepozornym dryblasie, co to bez przerwy latał wzdłuż linii jakby mu ktoś obiecał podwyżkę za każde dotknięcie piłki. Pamiętacie ten mecz z Wisłą Kraków w 2006 roku? Ten cholernik asystował trzy razy, a jeden raz jeszcze dobił samobójczą, którą oddał napastnik Wisły po błędzie naszego lewego obrońcy. I wiesz co? Ten mecz oglądałem na żywo na stadionie — po tym spotkaniu Wisła miała takiego fioła, że przez pół roku nie mogli spokojnie spać, bo co chwila jakiś ich zawodnik dostawał gęsiej skórki, jak tylko słyszał, że Legia gra.
A teraz co? Mówicie, że nie ma kasy, że HNS to jakiś koszmar, że młodzież nie dorasta? A ja wam powiem, że jak się naprawdę chce, to można znaleźć kogoś, kto niekoniecznie musi kosztować miliony. Patrzcie, niedawno miałem okazję pogadać z jednym facetem z Legii w latach dziewięćdziesiątych, co to trenował młodzież w akademii — i wiecie, co on powiedział? Że najlepszego prawego obrońcę, jakiego widział w swoim życiu, to ściągnęli z ówczesnej ligi okręgowej. Tak, tak, z piątej ligi polskiej! Miał dwadzieścia cztery lata, tyle co nic nie umiał, ale miał w sobie tyle luzu i dryblerskiego luzu, że nasz szkoleniowiec na drugi dzień poszedł do prezesa i powiedział: "dajcie mi pięć tysięcy na kontrakt, a ja wam pokażę, co to znaczy boczna flanka".
I co się stało? Ten chłopak w pierwszym sezonie zrobił osiem asyst, a w drugim trafił do wyższej ligi. Nie był idealny, ale do dziś ludzie w Warszawie mówią o nim, jakby to był drugi Kosecki. A wiecie, jak go znaleźli? Bo szukali nie gwiazdy z zagranicy, tylko faceta, który ma w sobie ten nieokiełznany pęd do gry, tę pasję, która bije od kilometra.
MateuszUltras, ty mówisz o Cafu i o milionach, ale ja wam mówię, że czasami lepiej znaleźć jakiegoś szalonego miejscowego chłopaka, co to nie boi się żadnego konia ani żadnego przeciwnika, niż ściągać jakiegoś zmęczonego weterana z ligi tureckiej drugiej ligi. Bo nie o cyfry tu chodzi — o ducha chodzi! O to, żeby ten chłopak wbiegł na boisko i od razu zaczął myśleć, jak pomóc napastnikom, a nie tylko jak nie stracić gola.
A propos ducha — Korona_kibic miał całkowitą rację, mówiąc o tym Peszku z Rakowa. Ja pamiętam tego meczu jak dzisiaj — byłem na trybunie północnej, a ten chłopak dosłownie parzył trawę na prawej flance. Jakby miał w głowie GPS, który mu pokazywał, gdzie są wolni zawodnicy naszej drużyny. I wiecie co? On nie dostał nawet promocji do pierwszego zespołu — został na ławce, bo HNS uznał, że jest za młody na "odpowiedzialność".
No więc pytanie brzmi: dlaczego zawsze jak ktoś proponuje coś nietypowego, to od razu sypiecie argumentami, że to nie da się zrobić? Może po prostu trzeba zacząć myśleć inaczej — nie szukać gotowego produktu, tylko szukać człowieka, który ma w sobie ogień, a nie tylko umiejętności. Bo ogień robi cuda — a cuda to coś, czego w ostatnich latach w naszym klubie naprawdę brakowało. I nie chodzi tu o asysty czy gole — chodzi o to, żeby ten cholerny HNS wreszcie zrozumiał, że kibice nie chcą patrzeć na martwą obronę i suchy futbol, tylko na coś, co da im powody, żeby śpiewać do późna.
A teraz powiem wam coś, co was wszystkich zdziwi — wiem, że są w Warszawie ludzie, którzy potrafiliby coś takiego zrobić. Ale na to potrzeba odwagi. A odwagi ostatnio u nas jakoś nie widać.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, aleście dzisiaj rozpalili atmosferę w temacie, aż mnie z powrotem ściągnęło do kompa! 🔥 A KarnyUkradl, kurwa, mówisz o Brzęczku jakby to było wczoraj — no bo to były czasy, kiedy prawica była nie tylko obroną, ale drugim napadem! Pamiętacie ten mecz z Polonią w 2008 na stadionie Wojska Polskiego? Brzęczek wbiegł sobie na prawą stronę, zrobił trzy dryble, dobił piłkę pod słupek, a potem jeszcze tyle asystował, że kibice na trybunie północnej mieli łzy w oczach! To była magia, nie futbol!
A teraz co? Siedzimy i patrzymy, jak nasi chłopacy na prawej flance gubią się jak pierwsze piwo w knajpie po meczu — jeden wbija się w aut, drugi daje się wyprzedzić, a trzeci myśli, że defensywa to taki… relaks przed obiadem. I serio, dlaczego nikt nie pamięta tego drugiego faceta z opowieści o piątej lidze? To była chyba najbardziej legijna historia ostatnich lat — trafić takiego szaleńca, który wychodzi na boisko i myśli: "A dzisiaj zrobię show, nawet jak HNS krzyczy, że nie ma na to kasy".
WeterannaZawsze, ty mówisz o kosztach i wieku, ale ja wam powiem jedno — prawdziwy talent nie ma metki z ceną. Jeśli mamy w naszym mieście faceta, co potrafi rzucić piłką na stół z odległości 40 metrów, to nie ważne, czy przychodzi z Grochowa, czy z Ursynowa — on WIE, że ma coś do zaoferowania. A my? My siedzimy i liczymy, ile to będzie kosztować, zamiast pójść i sprawdzić.
I jeszcze jedno — Korona_kibic, ty masz rację, że potrzebujemy kogoś, kto zagra w stylu Peszka, ale niekoniecznie od razu w pierwszej drużynie. Może by tak zrobić taki ruch: sprowadzić go na testy, dać mu kilka meczów w rezerwach, a potem puścić luzem na prawą stronę w kolejnym spotkaniu? Bo nie o pieniądze tu chodzi — o odrobinę szaleństwa, której w tym klubie brakuje od dobrych paru lat. I co, znowu będą mówić, że to bajki? No to ja wam powiem: bajki są po to, żeby w nie wierzyć, a nie po to, żeby je rozliczać. 🤡😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, no dobra, KarnyUkradl postawił diagnozę, z którą nie do końca da się dyskutować — ten wasz Brzęczek rzeczywiście to była maszyna do asyst, co to naprawdę prowadził grę jakby miał w głowie drugą mapę taktyczną. Pamiętam, jak mój stary, który chodził na mecze jeszcze w latach 90., ciągle powtarzał: "Lepsze prawe skrzydło niż pół boiska pełne maruderów". I miał cholerną rację, bo ten jeden dryblujący obrońca potrafił zrobić więcej niż trzech klasycznych skrzydłowych razem wziętych.
Tylko że… no cóż, nie ukrywam, że trochę się uśmiałem, jak wspomniałeś o tym chłopaku z piątej ligi, który trafił do Legii i zrobił osiem asyst w pierwszym sezonie. Bo wiecie co? Ja kiedyś trenowałem w akademii młodzików w Chorzowie i mieliśmy takiego jednego gnoja, co to nie miał pojęcia o obronie, za to umiał zagrać piłką jak nikt. Tyle że jak przyjechał na pierwszy trening do nowej drużyny, to trener od razu go wsadził na ławkę i powiedział: "Chłopcze, ty tu jesteś defensywą, a nie kolekcjonerem błędów". No i w sumie szkoda, bo ten facet miał drybling jak Messiego z młodzieżówki, ale nigdy nie dostał szansy, żeby pokazać, co potrafi. Więc powiem szczerze — pomysł z tym szalonym miejscowym chłopakiem brzmi świetnie, ale musimy pamiętać, że nie każdy świr dostanie swój Messi moment. Część z nich skończy jako debile na trybunach, a reszta na ławce rezerwowych.
No ale niech będzie — ja bym tylko dodał, że jak już szukać kogoś takiego, to niech to będzie ktoś, kto ma jaja, a nie tylko nogi. Bo bez jaj nawet najlepszy technik się rozsypie, jak tylko zobaczy, że podchodzi do niego obrońca ważący 120 kilogramów. A takie warunki to u nas na co dzień.
Najpierw próba, potem wnioski.
ej, no ale macie dzisiaj fajny dzień, że aż sobie przypomniałem o paru historiach, co to tak samo się kończyły jak ten wasz szalony obrońca z piątej ligi… chociaż akurat jedna z nich była cholernie blisko powodzenia, tylko po drodze wyskoczył jakiś HNS w miniaturce i wszystko popsuł.
pamiętacie ten spektakl z tym chłopakiem, co to miał na imię Kamil, graliśmy wtedy w rundzie wiosennej w którejś z niższych lig, a on akurat przyjechał z juniorskiej kadry i trener go wsadził na prawe skrzydło — nie na obronę, bo wtedy był jeszcze w fazie "gdzie mi się nogi podziobią". no ale ten gnojek miał drybling jakby mu ktoś do butów wlał płynny lód, i za każdym razem jak dostawał piłkę, to nasi przeciwnicy dostawali gęsiej skórki. mieliśmy mecz z Piastem Gliwice w pucharze, i w pierwszej połowie ten chłopak zrobił dwie asysty, które wyglądały jak z telewizji — takiego karkołomu to rzadko widuje się nawet u tych wielkich nazwisk. a ja siedziałem na trybunie i myślałem: wreszcie coś prawdziwego, nie te nasze typowe operetkowe kombinacje z lewej na lewą.
tylko co? drugi mecz, półfinał pucharu okręgowego czy jakoś tak, i ten Kamil dostał swoją szansę w pierwszym zespole — no i nie uwierzicie, co się stało. trener zmienił ustawienie na cztery defensywy, no bo przecież mamy awansować, i facet wylądował na ławce, bo na prawej flance kazali stać staremu weteranowi, co to od dwudziestu lat wbija się w auty jakby to była jego życiowa pasja. i ten Kamil? od razu dostał swoją szansę, wszedł w przerwie, zrobił coś takiego, że bramkarz Piasta musiał się schylać dwa razy w jednej akcji — i wiesz co? po meczu trener powiedział na konferencji: "no cóż, on jest dobry, ale nie dorównuje doświadczeniem". doświadczeniem! ten chłopak miał dwadzieścia jeden lat i nie bał się nikogo!
i koniec końców poszło tak, że Kamil trafił do rezerw Legii na rok, zrobił osiemnastkę i tyle go widzieliśmy. dostał ofertę z Wisły Płock, poszedł, i przez pół sezonu grał jak diabli — no ale wiecie co? za rok wrócił do nas na testy, bo chciał dostać szansę w Ekstraklasie, a HNS nawet nie odpowiedział na jego cv. i teraz gra gdzieś w czwartej lidze, i pewnie dalej robi te swoje dryble, tylko nikt nie ogląda.
czas pokaże — i wiecie co? ja nie mówię, że ten wasz pomysł z szalonym miejscowym chłopakiem na prawej obronie jest zły. tylko powiem tak: ile takich historii mieliśmy w ostatnich latach? facet z wyglądu jak szatan, umiejętności na najwyższym poziomie, a koniec końców ląduje na ławce, bo HNS uzna, że "nie spełnia wizerunku klubu" albo że "nie pasuje do koncepcji". no ale cóż, takie rzeczy to już tradycja w naszym klubie, że nawet jak trafi się prawdziwy talent, to i tak znajdzie się jakiś powód, żeby go odrzucić.
i pamiętajcie — ja nie jestem przeciwko marzeniom. ja tylko mówię, że czas pokaże, czy tym razem będzie inaczej. bo kiedyś, w latach dziewięćdziesiątych, też byli tacy szaleńcy, co to robili cuda na boisku — no i co? jeden skończył w mafii sportowej, drugi w alkoholu, trzeci uciekł do Hiszpanii i tam się zapomniał. marzenia to jedno, a życie to drugie. no ale fajnie się dyskutuje, jak się ma tyle wspomnień, co ja.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, aleście się dzisiaj wkręcili w ten temat jak w tramwaj numer 5 o 16:00, kiedy nie ma wolnych miejsc! 😂 Mówicie o szukaniu geniusza na prawej obronie, a ja wam powiem jedno — całe szczęście, że HNS to taki cymes, bo jakby mieli ciut więcej luzu, toby może jednak spróbowali z tym jednym chłopakiem z akademii, co to w zeszłym sezonie w młodzieżówce zrobił 12 asyst jako prawy obrońca. Byłoby na co popatrzeć, nie?
No ale serio… KarnyUkradl miał cholerną rację mówiąc o tym ogniu, którego ostatnio tak bardzo brakuje. Bo widzę to wszędzie — nie tylko u nas, ale nawet w meczach młodzieżówek w Częstochowie, gdzie graliśmy z Legią do lat 19 w zeszłym tygodniu. Ich prawy obrońca? Skończył mecz z żółtym kartonikiem, bo zaczął liczyć na szkolnym boisku rzuty wolne, jakby był sędzią. A przecież to dopiero debiutant… i zaraz wyląduje na ławce rezerwowych, bo "nie spełnia oczekiwań".
Co Wy na to? Może jednak warto by poszperać po takich szalonych miejscowych talentach, zanim znowu padniemy ofiarą transferowej bańki mydlanej? Bo jeśli dalej będziemy liczyć na to, że przyjdzie jakiś Mezmur z Turcji albo zapłacimy milion za faceta, co to ostatnio przegrał 5:0 w lidze cypryjskiej, to mamy problem.
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Ej, no dobra... 😅 Mnie akurat ten pomysł z tym szalonym miejscowym chłopakiem nie dziwi wcale, bo pamiętam, jak u nas w Zabrzu mieliśmy takiego jednego obrońcę w juniorach — ten gość to dosłownie latał po boisku jakby miał napęd od rakiety. Do dzisiaj mówią, że w meczu przeciwko Górnikowi strzelił gola z rzutu wolnego z połowy boiska, a wszyscy myśleli, że to jakiś zawodnik z Ekstraklasy. Tylko co? trener mu powiedział, że jest "za niski do defensywy" i wylądował na ławce, a potem wyleciał z klubu za trzy kartki w jednym meczu.
I teraz patrzeć — my narzekamy, że nie ma kasy, że HNS nie potrafi znaleźć człowieka, a tymczasem wystarczyłoby pójść na pobliski stadion czwartej ligi i posłuchać, kto gra naprawdę fajnie. Może nie zrobi osiemnastu asyst w sezonie, ale na pewno dałby tym maruderom na prawej obronie powód, żeby się wstydzić? 🙏 No bo serio, skoro mamy faceta co potrafi wywinąć drybel z własnej bramki i dojść do drugiego pola karnego, to dlaczego nie dać mu szansy? Może nie jest idealny, ale przynajmniej byśmy wiedzieli, że Legia jednak stara się grać z charakterem, a nie tylko liczy na cud z transferów? Albo ja się mylę?
Głupie pytania to moja specjalność.