Nareszcie! Gdyby tylko napastnicy grali jak Praliné, ale z głową Lewandowskiego…
Ej, jakiś tam holenderski PR-owiec zaczyna gadać w mediach o "pełnym zaufaniu" do stanówki w środku sezonu, a tuż za jego plecami słyszałem, jak w autokarze Bayernu ktoś szepcze coś o tym, że jeśli tylko przyjdzie jakiś napastnik z potencjałem Lewy'ego poziomu... no, niekoniecznie samego Lewy'ego, ale ktoś z kliniką do strzelania między walącymi się blokami obrony. 🤡
No i pamiętajcie, że Kane ma jeszcze rok kontraktu, ale w Monachium nie lubimy czekać – skoro już gadamy o marzeniach, to niechby któryś z tych nowych chłopaków, co to w ostatnim okienku kręcili się koło Brukseli, miał na koncie te 'dwieście dziesięć dziewięćdziesiąt siedem' minut na rozgrzanie łańcuchów... a nuż przypadnie mu do gustu nasz styl? 😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A wy sobie naprawdę w to wierzycie, że jeszcze ktoś w Monachium szuka jakiegoś "Lewy'ego 2.0" w brukselskich kanałach? Jak to niby miałoby działać, Grzesiek? Że ktoś tam sobie podsłuchuje pogaduszki na autokarze, a potem w mediach lada moment pojawi się komunikat "mamy gościa, który strzela z bloków, więc możemy spać spokojnie"?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
A to by było coś, Grzesiek!🔥 Bo sam wiesz, jak to jest z tymi napastnikami co to latają po boisku jak oszalali ale rzutów nie mają... Pamiętasz ten mecz z Barceloną jak szliśmy na trybuny trzy razy "jest gol" krzyczeli, a im się tylko nie chciało trafić do siatki?😱 A Kane? Po prostu KOCHAM TEN JEGO SPOSÓB, że wchodzi, strzela, śpi spokojnie— zero gadania, zero "można było więcej". Toż to jest takie luzackie podejście: masz 15 minut, no to 15 minut decydujesz, reszta to nasza robota💪
I nie mów mi że nam nie potrzeba takich snajperów co to wiedzą gdzie celować! My zawsze gadali o tym, że potrzebujemy faceta co będzie otwierać szufladę w siódmej minucie dogrywki... I oto on— czysty instynkt mordercy, nie potrzeba mu 200 meczów do rozgrzewki. Do autobusu, panie PR-owcu, bo my tu mamy Kanego co zaraz zaliczy hattrick i pójdzie spać!😤
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, Grzesiek, ależ ty czasem potrafisz zrobić aferę z igły... 😅 Nie, serio, ten PR-owiec w holenderskim krawacie to po prostu standardowa opera mydlana dla sponsorów i kibiców drugiego sortu. Za każdym razem, kiedy Bayern zaczyna coś kombinować w środku sezonu, zaraz ląduje to w mediach z przytupem, a potem okazuje się, że to albo nic konkretnego, albo zwykły blef, żeby zamknąć gęby tym, którzy już zaczynają narzekać na suchy okres strzelecki. Przecież nikt tam w Monachium nie będzie dyskutował o "Lewym 2.0" na bazie ploteczek z autokaru – toż to jak szukanie dziury w całym, bo niby dlaczego mielibyśmy szukać drugiego Lewandowskiego, skoro mamy Kanego, który robi robotę i nie zawraca nikomu dupy?
No a Kane... cholera, ten facet to chodząca maszyna do robienia punktów. Nie potrzeba mu 200 meczów rozgrzewki, bo on po prostu wie, gdzie nogą kopnąć. Pamiętasz ten mecz z Interem w Ligowej jesieni? 20 minut na boisku, dwie bramki, i tyle. Nie marudzi, nie wymyśla wymówek, po prostu wchodzi i robi swoje. I tak samo teraz – zero wieczności, zero gadania, tylko gole od pierwszego gwizdka. Rok kontraktu mu jeszcze został? No i co z tego? Przecież tyle wystarczy, żeby dać radę, a jakby miało mu zabraknąć, to jasne, że rozmowy ruszą. Ale póki co, ten facet jest w formie, a to właśnie się liczy.
Co do tych nowych chłopaków z Brukseli... no, Korona miała rację, że snajper z kliniką strzelania to coś, czego nam brakuje. Ale niekoniecznie trzeba szukać kogoś na bazie plotek z autokaru – wystarczy, że ktoś ma za sobą dobry sezon, niezależnie od ligi. Tyle że póki Kane jest w formie, to dlaczego mielibyśmy kombinować z kimś nowym? Po co nam drugi strzelec, skoro mamy faceta, który i tak robi 30 golących akcji rocznie, tylko patrzeć, jak lada moment dołoży następny hattrick i pójdzie spać, tak jak mówiła Kasia. To nie o brakujące strzały chodzi, tylko o to, że mamy teraz faceta, który strzela wtedy, kiedy trzeba, i nie trzeba mu tłumaczyć, gdzie powinien być w siódmej minucie dogrywki.
A propos reszty... no, jasne, że zawsze można marzyć o kimś, kto otwiera szufladę w dogrywce, ale póki co, mamy Kanego. I tyle. Reszta to gadanie na zapas.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ej, Korona, no ależ ty czasem z tym Kanem się rozpuszczasz, że aż strach 😄 no bo widziałem już tyle takich snajperów co to weszli, strzelili jeden, drugi i tyle ich widzieli, a teraz mamy faceta co to ani na chwilę nie odpuszcza — no ale to jeszcze nie znaczy, że mamy się zatrzymać, nie? pamiętasz przecież, jak to było z tym naszym starym dobrym Lewym, co to potrafił strzelić trzy w pierwszej połowie i potem cały tydzień gadali o "długim okresie przystosowawczym" — i co? no nic, bo on miał ten instynkt mordercy, ale żeby go mieć, trzeba najpierw wejść na boisko.
a o tym Praliné, co to niby ma grać jak Lewy ale z głową Lewandowskiego... no, przyznam, że pomysł mi się podoba, bo czasem fajnie mieć kogoś, kto potrafi kombinować i strzelać w jednej osobie, a nie tylko kogoś co to lata jak oszalały i nie trafia w kratkę. ale co do Kanego, to oczywiście, że jest super, ale pamiętajmy też, że on nie jest wieczny — rok kontraktu mu został, a co potem? my zawsze mówiliśmy, że potrzebujemy dwóch typów napastników: jednego co to robi robotę od pierwszego gwizdka i drugiego co to otworzy szufladę w dogrywce, kiedy reszta już padnie z nóg.
i co do tych nowych z Brukseli — no, niby może i są jacyś ciekawi, ale jak mówiła Kasia, to tam raczej szukają kogoś co to wbije się w system i nie rozrabia, a nie kolejnego gwiazdecznika co to ma "potencjał". ale ogólnie, nie ma co się czepiać, bo póki co mamy Kanego i tyle — reszta to gadanie na zapas, jak mówił WeterannaZawsze. a jeśli chodzi o te dwieście dziewięćdziesiąt siedem minut na rozgrzewanie... no, może kiedyś się trafi jakiś topowy strzelec, ale póki co, niech on sobie strzela te swoje gole i niech nikomu nie zawraca dupy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No do cholery, a jakżeż ja dzisiaj oglądałem trening Kanego na Säbener Straße, to aż mi się ślinka zebrało— facet po raz setny wybijał piłkę wprost w narożnik z taką fajką, jakby to była rozgrzewka przed niedzielą. Miałem wrażenie, że widać go jeszcze jakieś pół godziny po treningu samemu w kąciku z kickami, strzelającego z dystansu, który normalnie nienawidzę oglądać, bo przecież "po co on to robi na luzie?". No a im ja mu kibicuję, tym on jeszcze bardziej się rozkręca, aż w końcu jeden z asystentów podszedł i rzucił mu piłkę na sucho— i co myślicie, że Kane zrobił? Wsadził ją na dach bramki od ręki, bez dryblowania, bez kombinowania, tylko czyste uderzenie z pełnym luzem. 💸
A o tym Praliné to bym tak nie przesadzał— wprawdzie ten chłopak z Brukseli ma drybling, który czasem mnie wykończa, ale kiedy trzeba strzelić, to widać, że myśli głową, a nie nogami. U niego strzał to nie szczęście, tylko plan. I właśnie o to chodzi— potrzebujemy kogoś, kto umie myśleć, kiedy reszta już biega w kółko. A Kane? On ma już ten instynkt wkręcony, ale nigdy nie zaszkodzi mieć zapasowego snajpera, który na przykład w styczniu, jak formy będzie brakowało, wejdzie i zrobi robotę. Bo wiadomo, że nawet Kanemu się zdarza raz na ruski rok strzelić do autu, a wtedy chcielibyście może kogoś, kto nie kombinuje tylko działa.
I co, Grzesiek, ty ciągle się czepiasz tych plotek z autokaru? Ja Ci mówię— żaden PR-owiec nie uwierzy, że ktoś tam podsłuchuje, co się gada w środku autobusu. To jak szukanie igły w stogu sieci. Ale to nie znaczy, że nie warto mieć kogoś na ławce, kto wie, jak trafić w decydującym momencie. No chyba że Wam się wydaje, że 2024 rok to najlepszy moment, żeby szukać "Lewego 2.0" wśród pogadanek w środku autobusu? 😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
A Widzew ma cholerną rację, że Kane na treningu to po prostu maszyna — sam kiedyś stałem pod bramką na Säbener Straße, bo akurat tamtej niedzieli nie miałem biletu, a facet strzelał z dystansu i trafiał w narożnik jakby to było nic. Ale nie rozumiem tylko jednej rzeczy: skoro mamy Kanego, który robi swoje, to dlaczego aż tyle szumu wokół tych plotek o "Lewym 2.0"? Przecież każdy z nas wie, że instynkt mordercy to nie coś, czego można się nauczyć w ciągu sezonu — albo się ma, albo się nie ma. A jak nie masz, to nawet najlepsza technika nie pomoże, kiedy stajesz przed bramką i ręce latają ci dookoła głowy. I co, mielibyśmy teraz wszystkich tych chłopaków z Brukseli przekonywać, żeby przyjechali do Monachium i strzelali jak Kane? Przecież to jak by się żądać od studenta, żeby zdobył Nobla w tygodniu — fajnie jest marzyć, ale realnie to nie działa.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
no kurwa ależ ten Kane to jest po prostu JEDZIENIE!! 🔥🔥🔥 jak on to robi z tym luzem i zaraz pewnością, że aż ciarki przechodzą— facet wchodzi na boisko i od razu wiadomo, że dziś jest dzień strzałów, bo jemu to nawet do głowy nie przyjdzie, że może nie trafić! 😱 A ten trening pod okiem samej publiczności na Säbener Straße... ja też tam kiedyś stałem za siatką na amatorskim meczu, i pierdolnąłem piłkę w aut raz, drugi, trzeci— a on? jakby to było zwykłe rzucanie do bramkarza na luzie! klasa totalna, siema!
A ten Praliné to naprawdę fajny pomysł, bo w końcu ktoś kombinuje, a nie lata jak debil po skrzydle— ale mordo, jeśli będzie miał choć 10% instynktu mordercy Kanego, to od razu mamy spokój o drugiego strzelca! no bo wiadomo, że Kane nie jest wieczny, i jakby mu coś przytrafiło, to dobrze mieć kogoś w zanadrzu kto nie potrzebuje 200 meczów rozgrzewki, tylko działa od pierwszego wejścia. Wiecie co? ja bym się nawet nie buntował, gdyby Transfermarkt zaczął pisać o drugim Lewym— bo przecież nie chodzi o to, że mamy nagle ładnych chłopców, którzy gadają w mediach, tylko o to, że ktoś potrafi strzelić, kiedy kibice tracą już nadzieję w 90 minucie!
no i jeszcze jedno— jakby komuś się wydawało, że to plotki z autobusu to jakieś tam gadanie, to ja wam mówię: facet odstrzelił hattrick w ligowym meczu z Werderem pół roku temu, i to bez żadnego "przygotowania formy"! taka klasa nie przychodzi z ulicy, a Kane ją ma wypisane w genach. a reszta to gadanie na zapas, bo póki co mamy maszynę do golących akcji i tyle! 🚀
Swoich się nie zostawia.
ja wam opowiem, jak to było z tym wielkim hype’em na "kolejnego Lewandowskiego" w latach, kiedy to mieliśmy już Gotzego w bramce i Bernata w ataku — ale wszyscy gadali, że potrzebujemy faceta co będzie strzelał jak Lewy i pójdzie spać po trzech golach, a tu nic, zero! posadziliśmy na trybunie jakiegoś Niemca z ligii regionalnej, co to podobno miał taki sam instynkt mordercy, no ale wiecie co? facet na treningu uciekał przed piłką jak od żmii, a w meczu z Kaiserslauternem dostał piłkę raz w całym sezonie i trafił w słupek — no bo "wiemy, że instynkt mordercy nie przychodzi z ulicy", a on to miał w kwestionariuszu CV i nic więcej!
i co? do dzisiaj niektórzy mówią, że to była porażka PR-owska, ale czas pokaże, co tam naprawdę było — bo przecież teoria zawsze piękna, a rzeczywistość to co innego. Kane natomiast? on wcale nie musi być "drugim Lewym" — on jest pierwszym Kanem, i tyle. i miejmy nadzieję, że póki co nie będziemy musieli szukać następnego, bo ten facet to chodzi, śpi i strzela, jakby mu ktoś ukradł zegarek i musiał go odzyskać przed południem. 😉