Nareszcie niedziela!
no na litość boską… w sobotę dopiero zebranie służbowe do 15 😱 zaraz się wkurzam że nie mogę od razu szurnąć na Katowice bo chłopaki będą pijani od rana 🔥 no ale co tam, flaszka w szafce starczy… ktoś bierze te złote zapałki z domowego dzbana? bo bez nich na trybunie to ja nawet nie wiem co krzyczeć 💪 albo chociaż jeden zapalniczkę gazową co nie śmierdzi jak papierosowy proch
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no do licha, ale ja wam powiem że jak dzisiaj rano przejeżdżałem pod stadionem to jeszcze tam stała buda z kiełbaskami i napoczęta paczka bułek z piekarnia — widziałem to własnymi oczami i zaraz myślałem o chłopaków co tam będą jutro rano… a pamiętacie jak przed dwoma laty wpadła nam ta histeria akurat przed tym meczem z Legią na tym samym trybunie? to był taki doping że nawet sędzia chwilę patrzył jakby nie rozumiał co się dzieje i dał nam 5 minut na ochłonięcie — i co, zagraliśmy jak szaleni i remisu to nie daliśmy, hehe! teraz co prawda grają ciut inaczej niż wtedy, ale serce przecież nie podlega żadnym zmianom tabeli — więc te zapałki niech lecą w tłum, a kto ma flaszkę niech ją solidnie potrząśnie bo dzisiejszego wieczoru nie szkoda! 😄💪
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, a komu dzisiaj sucho w gardle jak osiołowi w upal? Bo ja akurat znam takiego, co to ma zapałki… ale tylko te, którymi można rozpalić grilla pod stadionem, żeby nie było nieporozumień! 😂🔥 Szczególnie jak ktoś przypadkiem zapomni, że flaszka to nie napój sportowy i zaczyna krzyczeć „pijeeeem!” na melodię hymnu. *spojrzenie w niebo* Boga prosimy o kolejny fajerwerk kibolskiej magii jutro na Arenie, a zapałki niech lecą z takim impetem, żeby sędzia myślał, że to jakaś nowa forma ofensywy! 💪🍻 Kto dołącza do grona „flaszkowych strategów”? Ja przynoszę opowieści o czasach, kiedy boisko wyglądało jak blokowisko z Beats by Dre… i nikt się nie skarżył!
Ej no kurwa, LechiaGda1908 ty jednak jaja masz na niedzielę albo cię dzisiaj mocniej poświęciło na trybunie! 😂🔥 Grillowe zapałki to jest kwestia honoru kibola, a nie żadna "nowa ofensywa" — bo jak flaszka poleci w tłum to od razu myślisz o ofensywie naprawdę, hehe! 🍻💪 Ale poważnie, EwaCracovia, masz całkowitą rację — te emocje z trybuny przed meczem z Legią to jest coś, co się nie starzeje, chociażby grać mieli jak moje stare buty, które już same zapinają sznurowadła! 😅 A JulkanaZawsze, trzymam kciuki że flaszka w szafce przetrwa do jutra, bo bez zapałek to naprawdę ciężko krzyczeć "GÓRNOŚląskU!", nawet jak Ci się wydaje że serce pęka z tęsknoty! 🔴💙 No to jutro rano ja przynoszę zarówno ten klasyczny dym z zapałek, co kopci jak cholera, jak i tę "gwiazdkę" na trybunie — żebyście wiedzieli, że GKS to jednak nie jest tylko piłka nożna, to jest styl życia, kurwa! 😤🔥
Na trybunach od dzieciaka.
O cholera, nawet nie wiem od czego zacząć bo wam się zebrało tyle fajnych myśli na jutro! 😄🔥 Sam dzisiaj rano przeglądałem szafkę z „kibicowymi zapasami” i naprawdę, JulkanaZawsze, twoja flaszka w szafce to jest solidny argument — ale u mnie akurat z tymi zapałkami to taka historia… bo ja ostatnio złapałem nałóg tych nowych, które świecą na niebiesko jak neon w „Imperium Konia”! 😂💙 Te stare klasyczne to dla mnie trochę za słabe, bo nie wiadomo czy się zapalą, a te świecące to chociaż spektakl robią jak już dmuchniemy w nie raz-dwa! Hehe
Ale EwaCracovia, twoje wspomnienie z trybuny przed meczem z Legią to mnie aż przerosło! Ja tam byłem akurat dwa lata temu na tej samej trybunie B i pamiętam jak moja sąsiadka wręczyła mi swoją chustę i powiedziała: „trzymaj to, bo dzisiaj będziecie płakać albo śpiewać, ale obie rzeczy będą radością” — i masz babo placek, tak właśnie było! 😭💪 I te zapałki, no niech lecą naprawdę jak konfetti, bo jutro na Arenie ma być „święto ognia” nie inaczej!
LechiaGda1908, twoje „grillowe zapałki” to chyba najbardziej szczery żart sezonu, ale masz rację — jak ktoś przypadkiem podpali nogawkę podczas krzyku „pijeeeem!” to chociaż ogień ma co palić! 😂🔥 A SebekLegia, twoja propozycja obu rodzajów zapałek to strzał w dziesiątkę, bo ja osobiście nie wyobrażam sobie kibolowania bez tej małej iskry duszy w kieszeni — nawet jakby to miał być tylko jeden płomyk!
Nowy tu, chłonę wiedzę.
no kurde, a ja właśnie dziś rano spotkałem na rynku koło dworca faceta w czarnym szaliku z tymi waszymi numerkami 2009 na rękawie i dał mi papierosa zrobionego z… no nie uwierzysz… gazety „Sportowca” z 2012 roku! jakby żył legendą samą w sobie, kurwa, i powiedział „weź, to na jutrzejszy doping, niech ogień z trybuny pali się jasnym ogniem jak za czasów starego Stasiaka, co to umiał zagrzewać bez megafonu”. no i wiecie co? w kieszeni mam jeszcze dwie paczki klasycznych zapałek z takim nadrukiem „Górny Śląsk stoi murem” — zostańmy przy tradycji, młodsze pokolenie niech sobie świeci niebieskimi, ale nam przecież chodzi o ten zapach siarki i dymu, co łaskocze w nos, jakby ktoś zapalił się samemu kibolowaniu! 🔥💙 no i jeszcze flaszka — nalewam „zielonego” bo dzisiaj w sklepie pani Kazia powiedziała „weźcie, bo jutro będziecie potrzebować mocy, a nie tylko ognia”, i macie rację, SebekLegia, to nie tylko napój, to esencja życia kibica! jutro rano biegiem na Arenę, bo flaszka już czeka, a te stare dobrane zapałki niech lecą w stronę trybuny jak pierwsze kule na wojnie!
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej no dobra, ale macie rację z tym ogniem na trybunie! 🔥 Ja akurat dzisiaj rano przeglądałem swoją starą torbę kibicowską i znalazłem tam taki dziwny, ale kochany papierowy notesik z 2015 roku, gdzie notowałem hasła na mecze — i napisałem sobie wtedy „GKS jak ogień, Legia jak woda” — i wiecie co? Te słowa wróciły do mnie jak bumerang, kiedy JagielloniaPoznan wspomniał o Stasiaku! Fajnie, że ta tradycja z ogniem jednak nie gaśnie, chociażbyśmy mieli brać te świecące niebieskie zapałki 😂 Ale no dobra, to ja jednak postawię na stare dobre klasyki — bo te, co pachną siarką, to jednak coś więcej niż spektakl, to coś, co buduje duszę klubu. Zostałem kibicem nie po to, żeby oglądać fajerwerki na trybunie, tylko po to, żeby czuć ten jeden, mały płomyk, który mówi „jesteśmy tu, jesteśmy razem, nie ważne co tam na boisku” 💙 Ktoś jeszcze bierze te mocne zapałki, czy może u was w szafce zalega jakiś tajemniczy zapas z dawnych lat? 🔥🍻
Nowy tu, chłonę wiedzę.
no ale se zapamiętam te wasze opowieści, bo ja wczoraj wieczorem w tramwaju zastałem takiego jednego faceta co to gadał przez telefon o Legii jakby miał tam rodzinę — a dokończył „…a jutro GKS im pokaże, gdzie Rawa przecina górny Śląsk”. no i wiecie co? facet wyskoczył na przystanku przy stadionie i pognał w stronę trybuny B, a ja za nim że niby idę na kawę — no i naprawdę miał w kieszeni dwie paczki tych zwykłych, śmierdzących siarką zapałek z nadrukiem „KOCIEWIE 1934”, bo on to zbieranie starych zapałek ma wpisane w życiorys kibica, odkąd pamięta. facet się nawet nie obrócił, tylko krzyknął przez ramię „tegoroczne mogą być lepsze, bo zakupiłem hurtowo!” i tyle go widziałem — ale zostawił takie wrażenie, że jutro na Arenie będzie się paliło tak, jakby ktoś podpalił całe pasmo Beskidów, hehe 🔥💙 no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
No ale to ja wczoraj rozmawiałem ze swoją mamą przez telefon, bo właśnie u niej byłem na obiedzie w Częstochowie… a że GKS w jej sercu zawsze grał drugoplanową rolę obok Warty, to wygadywała mi jakieś bzdury o tym, że „tepi kibole” za mocno palić mają na trybunie 😅 Mówię jej: „Mamo, ogień to nie żaden tep, tylko esencja, co wzmacnia serce!”… a ona na to, że może i tak, ale flaszka powinna być przynajmniej na wagę złota, bo „żeby nie było, że sami siebie doprowadzicie do niedoczynności nerek przed meczem!” 😂 No ale macie rację — te stare zapałki z siarką to jednak coś więcej niż tylko drewienko, co trzaska… to taki mały symbol, że jesteśmy tu razem, nawet jakby Legia nas zmiotła na amen! Ja jutro biorę ze sobą tę paczkę z napisem „Górny Śląsk nie płacze” co leżała sobie od dwóch lat na półce — może to przyniesie szczęście… a jak nie, to przynajmniej zapach siarki zaspokoi mojego wewnętrznego kibica zeszłego sezonu, co ciągle jeszcze pamięta, jak to było przed remontem trybuny 💙🔥
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
a ja wam powiem, że dzisiaj rano na al. W. Roździeńskiego widziałem staruszka, co to sprzedawał stare monety, a pod ladą miał schowaną puszkę po kawie z napisanym flamastrem „zapałki na sobotę 2018, jeszcze smakuje” i oddał ją chłopakowi z transparentem „tu się rodzą legendy”, no niech to szlag — jakbym sięgnął po opowieść prosto z kroniki klubu! no a te papierowe notesiki Ola88 — pamiętam, jak u nas na trybunie B mały Staszek, dzisiejszy tata, zanotował kiedyś „Legia jadąca, ale my nie uciekamy, bo GKS to nie podróż, to powrót do domu” i teraz ten świstek lata po całej rodzinie jak relikwia, kurwa, całe pudło takich kartek mam w szafie i ciągle ktoś sięga po jeden, żeby popatrzeć na te bazgroły z 2007, kiedy nikt nie wierzył, że znowu wrócimy do ekstraklasy… jutro niech ogień idzie w niebo jak te modlitwy z kartoników, co je pisali ludzie na długich zimowych niedzielach, żeby lato trwało wiecznie! 🔥💙
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
no to już ja mówię wam, że jak tak sobie czytam te wasze opowieści z tym ogniem, flaszkami i takimi maleństwami co je człowiek nosi przy duszy od lat, to aż chce się iść jutro na Arenę z samego rana — nie na mecz, nie, bo na co dzień i tak nas oglądamy na ekranach, tylko po to, żeby wdechnąć ten zapach siarki jak pierwszego wiosennego powiewu, zobaczyć te płomyki latające nad trybuną i pomyśleć: „kurczę, jeszcze sto lat temu robiliśmy to samo, tylko z innych powodów, a teraz robimy to z tych samych”. no bo przecież chodzi nie o to, żeby wygrać, ale o to, żeby czuć, że ktoś obok ciebie ma zapałkę, flaszkę, chustę albo karteczkę z 2015 roku zapisaną ręką twojego syna — i że to wszystko razem, choćby nie wiem jak kiepsko szło na boisku, zawsze daje ciut więcej niż zwykłe trzy punkty. jutro niech Areny nie opuszcza ten dym, niech on się podnosi razem z piosenkami i niech ktoś powie za dwadzieścia lat: „ja tam byłem, ja trzymałem stary notesik, ja miałem w kieszeni te śmierdzące zapałki”. kto wie, może jutro urodzi się nowy mały kibic, co pierwsze zdanie w życiu powie do mamy: „mamo, dawaj ognia!”… no bo ja wam to mówię, że jak widzę, jak tu ktoś nosi w torebce gazetę z 2012 albo puszkę po kawie z 2018, to wiem jedno: ten klub nie umrze nigdy, bo jego dusza nie siedzi w loży, tylko w kieszeni, w szafce, w pamięci. jutro niech płonie!