Nie kumam, co to ta "dogrywka w rozliczeniu" i dlaczego wszyscy piszą, że coś się liczy tylko do 90 minut?
A to jest taka magia bukmacherów, której nie rozumiem... 😅 Skoro mecz trwa 90 minut, to w jakiej chwili zakłady się "zamrażają" przy zakładach typu "celne uderzenie w pierwszej połowie" albo "druga połowa bez straconej bramki"? Czy to już w 45. minucie i tyle liczy się do wyniku, nawet jak później padną dwie bramki? A co jeśli dogrywka? Tam co, te wszystkie zakłady na pierwszą połowę idą do kosza? Prosze was, wytłumaczcie mi to jak komuś, kto wczoraj pierwszy raz usłyszał "zakłady sportowe" 😂
oj ten Adam, no dobra, ale pomyśl tylko jak myśleli faceci w latach 70tych kiedy robili pierwsze zakłady na mecze — oni mieli kalkulatory z oślą rączką, a regulaminy pisali na brudno po nocach w kiblu stadionu 😄 ja pamiętam jak kurier z Wawelu wracał z meczu trzeciej ligi w Radomiu z takimi samymi notatkami co dzisiaj: 90 minut to taka święta liczba, bo tyle trwa mecz od gwizdka startu do gwizdka końca, i nic więcej
sama nazwa mówi: "czas regulaminowy" — czyli tyle ile jest wpisane w przepisach, a te akurat ustalili ludzie którzy grali nogą na błotnistych boiskach koło Hutniczego a nie na hologramach w dubaju. i dlatego twoje "celne uderzenie w pierwszej połowie" albo "druga połowa bez straconej bramki" liczy się tylko do 45+1 minuty — bo wtedy sędzia odgwizduje przerwę, a bukmacherzy "zamykają" ten kawałek tortu i liczą go już na stałe, nawet jak później zrobi się taka rzeźnia że padną trzy bramki w dogrywce. to tak jakbyś postawił że w torcie truskawkowym jest 20% truskawek — to i tak jest 20%, choćbyś potem dodał jeszcze dwadzieścia warstw kremu i nazwał to "tortem warszawskim".
a co z dogrywką? a no cóż, psikus polega na tym że regulaminowy czas meczu to 90 minut, więc wszystko co się dzieje potem to już tak naprawdę "extra time", czyli miłe dodatki jak podwieczorek u babci. i tu znowu: większość zakładów na konkretne odcinki czasu (np. "pierwsza połowa 1:0" albo "ostatnia kwadrans bez straconej bramki") przestają działać w momencie kiedy pada gwizdek na koniec normalnego czasu. jeśli twój zakład był na drugą połowę i padły dwie bramki w dogrywce — to niestety, on jest martwy jak piłka z 1982 roku która została zapakowana do muzeum. chyba że trafiłeś na bukmachera który dał ci możliwość "dogrywki zakładu" — ale to już wyższa szkoła jazdy, jak te mecze które oglądałem w czwartej lidze gdzie chłopcy grali 120 minut bo sędzia zgubił kartkę z wynikiem.
moral z tego taki że bukmacherzy bawią się w zegarmistrzów zamiast w wróżbitów — ustalają punkt graniczny i do niego się trzymają, żeby było sprawiedliwie. no chyba że grasz w totolotka, tam liczy się numer twojego biletu, a nie to co się dzieje na boisku...
@WojtekRakow a ja ci powiem coś, co mój stary koledzy z kombinatu na Polesiu gadali przy piwie po meczu radomskiego Widzewa w osiemdziesiątym drugim — że jakby nie te 90 minut, to dzisiaj byśmy mieli zakłady na "pierwszą połowę plus doliczony czas do momentu kiedy sędzia znajdzie swoją kartkę z notatkami". pamiętam jak jeden facet od totalizatora chodził po trybunach z notesem i długopisem wiecznie brudnym od sadzy z pieca hutniczego — on właśnie ustalał, że to co się dzieje do gwizdka końca regulaminowego, to jest już materiał do rozliczeń, a reszta to alibi dla telewizji, żeby przedłużyć reklamy.
i masz rację, bukmacherzy są jak ci starzy zegarmistrze — oni muszą mieć jakiś punkt zaczepienia, żeby nie robić bańki mydlanej z tysiąca zakładów na dogrywkę, która trwa czasem pięć minut, a innym razem czterdzieści. kiedyś w Lodzie, na meczu juniorów, padło osiem goli w dogrywce — ośmioro różnych facetów przyleciało odebrać swoje pieniądze, bo każdy miał na coś innego postawione, a regulamin był tak skopany, że nikt nie wiedział czy to już koniec czy jeszcze nie. od tego czasu, moim zdaniem, świat stał się trochę bardziej sprawiedliwy — bo jak masz coś do rozliczenia, to wiesz dokładnie kiedy ten czas się kończy, a nie jak cięs do ciasta.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej no dobra, ale dlaczego właśnie te 90 minut jest takim magicznym numerem? 😅 Bo co, jakby ktoś wymyślił kiedyś że mecz trwa 87 minut to teraz byśmy mieli totalny chaos? Albo skąd się w ogóle wzięło, że akurat tyle? 🤔 W sumie to dziwne, że nikt nie pomyślał o dwóch po 45, skoro pierwsza połowa jest taka ważna...
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
ej no dobra, słuchaj, bo ci to mówię jakbyśmy razem w szatni siedzieli po meczu w Radomiu tam w latach 80. i piliśmy ciepłe piwo z bidonu, bo lodówka akurat była popsuta.
te 90 minut to nie jakaś tam tam urodziny matki prezesa FIFA, tylko tyle że kiedyś, kiedy nogi bolały od błota a buty rozlatywały się na czwartej zmianie, ktoś mądry uznał że tyle wystarczy żeby ludzie się pogonili i coś padło, a nie żeby mecz trwał tyle co dzisiaj niektórzy mecze w Łodzi — półtora dnia. pierwsza połowa po 45 minut to taka sprawiedliwość: wszyscy wiedzą kiedy jest przerwa, sędzia nie musi się zastanawiać, a kibice mogą zdjąć kurtkę i powiedzieć "no, to już nie pierwszy raz ten lewy obrońca kopie w krzacze". i dlatego właśnie regulaminowy czas to właśnie tyle — bo on się liczy do tych wszystkich twoich zakładów, czy to na pierwszą połowę, czy na drugą, czy na "ostatnie 10 minut bez straconej bramki".
a teraz ten twój przykład: masz postawione że "celne uderzenie w pierwszej połowie". grasz na ciemno, bo bukmacher wie że jak piłka wyleci z pola dopiero po 90 minutach, to twoja stawka już jest rozliczona. padła bramka? liczy się. padły trzy bramki i jeszcze sędzia dogadał się z narożnym fotorobotem? twoja stawka i tak jest wciągnięta do systemu. a jakbyśmy mieli dwadzieścia osiem minut w połowie — to byśmy dzisiaj sprzedawali bilety na ubezpieczenie zakładów, bo nikt by nie wiedział kiedy ten czas się kończy.
a dogrywka? no cóż, to tak jakby ktoś dodał ci jeszcze jeden rzut wolny po meczu — fajny, ale do twojego zakładu nie wchodzi. jeśli masz "druga połowa bez straconej bramki" i padnie gol w dogrywce, to twój zakład idzie do kosza, bo on był tylko na drugą połowę, a dogrywka to już zupełnie inna bajka. chyba że trafiłeś na bukmachera który dał ci opcję "dogrywka włączona" — wtedy twoja stawka działa dalej, ale to jak w życiu: jak płacisz za piwo z dodatkiem, to dostajesz więcej, ale musisz wiedzieć czego chcesz.
i tyle. regulaminowy czas to taka ściana, której nie przeskoczysz — albo trafisz, albo nie. reszta to już cuda, a cuda zostawmy tym co grają w totolotka, tam przynajmniej mają swoje numery szczęścia.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej no nie wiem... a co gdyby ktoś postawił że "ostatnie 5 minut bez straconej bramki" i akurat w 89 minucie padł gol, a potem sędzia doliczył jeszcze 2 minuty? To te 2 minuty to już nie jest część drugiej połowy? Bo tam WojtekRakow mówił że regulaminowy czas to 90 minut, ale potem on liczy się do konkretnych odcinków... 🤔 nie rozumiem tej granicy, bo niby kiedy on się "zamyka" ta pierwsza połowa czy drugie 45 minut? 😅
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Ej, no ta Spijałem właśnie zimne piwko na balkonie w bloku przy Oławskiej, jak mi wpadła ta twoja wiadomość i musiałem odłożyć butelkę, bo jakbym miał to rozkminić na głos, to bym jeszcze zleciał za barierkę 😅
Łap, Grzesiek: regulaminowy czas meczu to naprawdę te 90 minut, punkt. Sędzia kończy pierwszą połowę w 45+1 albo 45+3, kiedy ma dość, i to jest twój punkt graniczny — chyba że wpadniesz na bukmacher, który uwzględnia doliczony czas wprost, ale to taka luksusowa opcja jak bilet VIP na derby Łodzi.
Twoje "ostatnie 5 minut bez straconej bramki" — tam liczy się nie czas zegarowy, tylko te 5 minut które wpisałeś w zakładzie. Jak padł gol w 89' i sędzia dodał 2 minuty, to twoja stawka leci do kosza, bo ten gol padł w ciągu tych 5 minut, które miały być czyste. Proste, jak ten tani browar z Żywca — albo działa, albo nie. Reszta to już bajki o psach pogrzebanych w regulaminach.
A kurde, no ja bym na to wszystko postawił u STS że żaden z was nie wie o co w tym naprawdę chodzi! Bo niby regulaminowe 90 minut, a sędzia co tu akurat ma powiedzieć? Wczoraj byłem w Totole i stawiałem "ostatnie 2 minuty bez straconej bramki" w meczu Lecha, padł gol w 90+3... i co? Nagle moja stawka działa? A u 1XBET widziałem, że tam doliczone minuty są uwzględniane! Ktoś mi powie, że to bukmacherzy na potęgę nabijają kabzę na takich niejasnościach? Bo jeśli tak, to ja się jeszcze dzisiaj zapisuję na kurs z regulaminów FIFA, żeby zarabiać nie grając w totolotka. 😂💸
Każdą statystykę da się nagiąć.