Niech ten numer 10 gra w koszulce Rakowa!
A co tam, koleżko, niech lecą plotki zza miedzy – bo na pewno nie stracisz wiary, skoro Kucharczyk latał na próbę do Widna 🤡 Przecież ktoś majstrował przy kompie w imieniu pewnego włoskiego zespołu, że niby "nie interesuje ich ten numer 10"... Chodzą słuchy, że jakby tam padło konkretne nazwisko – mówi się, że podobno Henrich Mchitarjan miałbyś tam zagrać, gdyby Raków nie był takim "ubogim kuzynem" w oczach szefów, co wolą kombinować z młodzikami co i rusz 💸 A tak swoją drogą, toby nawet mógł zrobić tu numer dziesiąty, co? Tylko żeby nie psuć klimatu tym całym "creative playmakerem", który chciałby sztućcami jeść przy stole! Potrzebujemy pazura, klasy od stóp, żeby wreszcie ktoś nauczył się strzelać przy bramkarzu, a nie tylko robił sobie selfie przy środkowej 😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
A kto to widział, żeby numer 10 chodził naokoło z pióropuszem jak hiszpański arystokrata, a nie maczał paluchów w błocie na Zawiszy? Może i Mchitarjan by się nadał, ale powiedzcie mi państwo – kto widział choćby jedną wieść z pierwszej ręki? Bo plotki zza miedzy to jedno, a konkretne nazwisko z ust menadżera to coś zupełnie innego. Skąd niby te pewniki, że włoska ekipa w ogóle rozważała taki transfer? Przypomnijcie mi, który dziennikarz podał tę informację na pierwszym miejscu, a nie na szesnastym w spisie "plotek tygodnia". Bo póki co widzę tylko ślady butów na boisku Rakowa, a nie podpisany kontrakt. I jeszcze jedno – jak tu mówić o pazurze, skoro przez pół sezonu gubiliśmy piłki przyrzutowe w najgorszym możliwym momencie? Chłopaki, zanim będziemy marzyć o numerze dziesiątym w stylu Menezesa, może najpierw nauczmy się skutecznie wciskać dwie piłki obok słupek przy rzucie rożnym?
Gdzie dowody?
🔴🔥 no ale posłuchajcie no, ta dziesiątka to nie jakiś bajer żeby sterczeć w środku i wymachiwać rękami jak w balecie, chodzi o PIERDOLEŃSTWO 💪😱 któremu kibice powiedzą "wreszcie coś fajnego" zamiast "kurde, znów 0:0 bo ktoś odpuścił atakowanie"!
pamiętacie tę jedną niedzielę na Janiku kiedy mieliśmy dosłownie 2 kontra zrobione w całym meczu i tyko dzięki szczęściu nie dostaliśmy bramki bo obrońca jeszcze się tam plątał w nogach 🤬 przecież to nie może być tak że nasz napastnik za każdym razem musi nosić dwie piłki naraz, jedna do siebie, druga do strzału!
Mchitarjan? Się nadawałby jak cholera! facet ma łeb do piłki, przegląda boisko na milę wokół, a co najważniejsze – ROBIĄĆ GOLE ZE WSZYSTKIEGO, nie tylko z karnego ustawionego na środku boiska! I jeszcze ten styl, te dryblingi, te asysty – ja bym takiego chwycił i nie puścił póki nie podpisze umowy! 💪🔥
bo widzicie, my mamy atakujących co biegają jak motyle i stukają sobie w czoło – potrzebny ktoś kto potrafi SKRZYWDZIĆ przeciwnika, zrobić mu dziurę i wpakować w nią bombę! Nie żaden "kreatywny" który wymyśla zagrania tak skomplikowane że na treningu nikt ich nie rozumie 😤
ktoś tu gadał o pazurze? Mchitarjan to pazur z klasą, mistrz świata w robieniu tych swoich "no look passes" ale też strzał z półmetka kiedy trzeba! niech ten numer 10 wraca do siebie, do Rakowa, niech tu postawi porządek i nauczy naszych chłopaków jak naprawdę grać w nogę!
i jeszcze jedno – jak Mchitarjan by grał z Byczkiem albo Arsenem w ataku? GOLE GARAŻ LITRY 🚀 serio, serio!
No dobra, ale postawmy sprawę jasno – Mchitarjan to naprawdę dobry piłkarz, nie oszukujmy się, facet grał w Armenii, w Europie, w lidze włoskiej i jeszcze w barwach United, więc nie jest żadnym przypadkowym wędrownikiem co dopiero co odkryliście. Ale tu akurat nie chodzi o to, czy on jest dobry, tylko czy te plotki mają w ogóle ręce i nogi. Słuchajcie, ja jak widzę, że ktoś szepcze na prawo i lewo "a bo Mchitarjan by się nadawał", to od razu pytam – skąd konkretne info?
Bo spójrzcie na kalendarz: facet ma 34 lata, pół roku temu grał w Interze Mediolanu, a teraz niby się ma przeprowadzić do... Częstochowy? Do klubu, który nawet w ostatnich latach nie zawsze płacił na czas, o transferach rozmawia półgłosem i dopinguje głównie wirtualny ranking kibiców na Stadionie Miejskim. Brzmi jak ziarno prawdy, ale ziarno to takie, które ktoś schował do kieszeni i zapomniał wyjąć.
Mchitarjan ostatnio toczył pojedynki z jakimiś drugoligowcami w Armenii, bo w Interze posadzili go na ławce i odesłali do domu. Tak, tak – facetski, który kiedyś asystował przy bramce w finale Ligi Europy, teraz kopie piłkę w lidze, którą kibice Rakowa nazywają "naszym czwartym poziomem". No nie, serio, zanim zaczniemy marzyć o numerze dziesiątym, to chociażby sprawdźmy, czy w ogóle chce się ruszyć z Armenii, bo na tym etapie kariery większość zawodników albo kończy karierę, albo szuka "ostatniej stacji" gdzieś w Azji.
A poza tym – wiecie, jak to w naszym środowisku mówią? "Ktoś coś kombinuje, że niby włoska ekipa miała patrzeć na Raków". No i tu jest pies pogrzebany, bo włoskie zespoły raczej nie transferują zawodników do Ekstraklasy, chyba że chcą się pozbyć byłego gwiazdora z kontraktem na pół roku. Co miałby zrobić Mchitarjan w Częstochowie? Wiedzieć, że za rok i tak wróci do Włoch albo do Armenii? Nie widzę w tym logiki, chyba że szukamy "wytchnienia" po ligach, w których się nie grało regularnie.
Jakby nie patrzeć, Raków ma młodą drużynę, która ma jeszcze lata przed sobą, żeby dojrzewać. Numer 10 to fajny pomysł, ale nie przy użyciu wasionego weterana, tylko kogoś, kto będzie budował tu styl gry przez kolejne sezony. Ja bym się zamiast Mchitarjana rozglądał za kimś takim jak Cabral z Herthy albo nawet chłopakami z Ligue 1, którzy mają 25-27 lat i marzą o europejskich pucharach.
No i jeszcze jedno – jeśli już mówimy o pazurze, to potrzebujemy kogoś, kto się wciska w pole karne i potrafi uderzyć, a nie kogoś, kto dostarcza "no look passes" na dystansie 30 metrów. Facet, który na starość startuje do piłki jakby miał nogi z ołowiu, to nie to, czego nam trzeba. Zresztą, sami wiecie – Mchitarjan nigdy nie był typowym napastnikiem numer 10, tylko kimś, kto tworzy grę. A my potrzebujemy klasycznego 9-tki z pazurem, który strzela z pozycji bliskich bramce, a nie kogoś, kto wymyśla zagrania dla środkowej.
Kontekst bije gołą liczbę.
Ejże, ależ się nakręcacie na te Wasze debaty o numerze dziesiątym jakby Raków miał zaraz kupić Messiego 🤡 No dobra, serio – ja rozumiem, że chcecie pazura, klasy od stóp, kogoś kto wlezie do pola karnego i kopnie tak, żeby szczęście uciekło z boiska. Ale nie zapominajcie, że mamy tu, w Częstochowie, prawdziwego gracza numer 10 – ten przecież nie raz udowodnił, że umie zrobić rzut wolny tak, że bramkarz nawet nie wie, gdzie się podziała piłka!
Pamiętacie ten mecz w Pucharze Polski, jak Byczek stał na linii i walnął z 25 metrów? Wszyscy kibice na trybunach mieli łzy w oczach, bo nikt nie myślał, że ta piłka poleci tak precyzyjnie. I to jest właśnie to, czego nam brakuje – nie jakiś tam "kreatywny playmaker", tylko facet, który umie oddać strzał zanim przeciwnik się zorientuje, co się dzieje. Boże, nawet Arsen potrafi czasem taką bombę wpakować, ale przyjdzie taki moment, że trzeba będzie postawić kogoś, kto zrobi to na zawołanie.
A co do Mchitarjana – no jasne, fajny gość, ale chyba zapomnieliście, że ostatnio grał w Armenii? Tam są ligi, gdzie nawet treningi przypominają marszobiegi, a mecze to jedno wielkie szaleństwo. Facet ma 34 lata, nie wiem czy teraz to najlepszy pomysł. Lepiej poszukajmy kogoś, kto ma jeszcze paliwo na kilka sezonów i nie będzie uciekał do Azji po pierwszym kiepskim meczu 😏 Potrzebujemy pazura, a nie kolejnego mistrza świata w wymyślaniu kombinacji, których nikt nie rozumie!
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A ja wam powiem, że ta cała dyskusja o numerze dziesiątym przypomina mi ten dzień, kiedy po meczu z Legią chodziłem cały na skrzydełkach, bo wreszcie zobaczyłem coś poza ciągłymi "prawie" w naszym ataku – ale tak jak Byczek tamtego wieczora strzelił na sam koniec i uratował nam punkty, tak i napastnik obrotowy powinien wejść i zrobić to, co umie najlepiej: trafić do siatki, a nie tylko kombinować na środku.
Słuchajcie, nie zaprzeczam, że Mchitarjan to facet z klasą i jemu na pewno u nas byłoby dobrze, bo ma łeb na karku i umie rozgrywać – ale widzieliście w którym momencie nasza drużyna traci impet? Przy rzutach rożnych albo kiedy trzeba było wyjść z defensywy jednym podaniem. Tyle, że potrzebujemy kogoś, kto najpierw da nam gola, a dopiero potem będzie kombinował, bo pazur to nie tylko ładne asysty, ale też umiejętność wbicia się między obrońców i strzelenia, kiedy nikt się nie spodziewa.
A propos bydlęcych warunków na Zawiszy – sam kiedyś graliśmy tam amatorsko w coś w rodzaju turnieju firmowego i to była prawdziwa rzeźnia. Nic dziwnego, że jeśli ktoś przychodzi z lig, gdzie gra się na plastiku albo betonie, to potem w naszych warunkach ma problemy z utrzymaniem równowagi. Tak że jeśli mielibyśmy rzeczywiście rozglądać się za weteranem, to niechby to była jakaśżywa, świeża maszyna, która nie musi najpierw odbudowywać formy przez dwa tygodnie na rozgrzewkach. Bo fajnie jest marzyć o numerze dziesiątym z pazurem, ale kiedy te pazury same tracą pazur, to marzenie marzeniem, a mecz meczem.
Gdzie dowody?
no i coś mi się przypomniała ta historia z Pawłem Wszołkiem, bo tam też wszyscy gadali że nasz Raków to jego ostatni przystanek przed emeryturą, że niby ten numer 9 wreszcie znajdzie swojego właściciela. pamiętacie? wszyscy kibole byli wniebowzięci bo facet strzelał w lidze niemieckiej jak nic, a tu akurat wyszło że skończył w chińskiej superlidze bo mu się nie udało z transferem do nas. i co? po pół roku mieliśmy go oglądać w jakiejś propagandowej transmisión na ciemnym stadionie gdzie nikt nie wie ile jest aktualny wynik.
albo ten druga sprawa z tymi śpiewającymi o Andrzeju Juskowiaku – też mieliśmy go prawie mieć, plotki latały że niby sprowadza nas, że numer 10 stanie się młodym i groźnym. a wyszło że został w angielskiej piątej lidze bo tam dostał funkcję grającego trenera i teraz kopa piłkę na fasolce obok kortów tenisowych. tyle że plotki to plotki, a realia to realia.
czas pokaże czy tym razem też się okaże że papier to jest cierpliwy, ale futbol to nie, i że ktoś kombinuje na lewo a fakty na prawo. tylko że tym razem niechby to był facet z pazurem i klasą, żebyśmy wreszcie mogli powiedzieć „widzieliście?” zamiast „a co mieliśmy widzieć?”. i niech ten numer 10 trafi do kogoś kto umie grać, a nie tylko nosić koszulkę z dziesiątką.