No to komu tym razem dołożymy do siły, żeby zalać całą ligę naszym niebieskim?
Chłopaki, co Wy na to, że tej zimy to taki loteryjny losik nam wylosuje jakiegoś wariata od-skrzydłowego za parę mniej więcej sensownych groszy? 🤡 No bo jak się rozglądam, to mamy w planach ten nowy kontrakt z jakimś niedocenionym luksemburczykiem albo może nawet tym gościem z Estonii, co to biega jakby miał napęd elektryczny pod butami… Chodzą takie ciche szepty po serwisach, że może nawet ugrać się coś na wyluzowanym Latynosie z drugiej ligi, który przerasta tamtejsze ekipy o dwie glany.
Albo… albo co powiecie na powrót naszego byłego, co to ostatnio rozwalił jeden mecz w Barcelonie? No ale pssst, on tam niby ma kontrakt na wieczność, ale kto wie, jakie tam wpadki się robi w kuluarach… 😏 No albo może ten nasz rodak z Ekstraklasy, co to w zeszłym sezonie bijał się z każdym skarpetą na nogę?
A Wy co myślicie, żeby zalać ligę niebieskim dopiero jak naprawdę uderzymy tą piątą falą transferową? Bo kurczę, a nuż trafi się ten jeden, co na co dzień rozrywa w lidze cypryjskiej obrońców… i trafi do nas? 💸😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
Prawdziwy cel tej dyskusji to chyba rozbić Wam komórkę na dwa zdania, bo mi tu jeden koleś bredzi o luksemburczyku, którego nazwał "zaskoczeniem sezonu", a drugi opowiada bajkę o gościu z Estonii, co to biega jakby mu komary z dupą urwały.
Słuchajcie, skąd niby te konkretne plotki macie, że akurat te ligi są takie bogate w skrzydłowych, którzy od razu walą klasę do naszej defensywy? Albo może komuś tutaj umysł wyparował przy trzecim piwie i wymyślił, że "Barcelona" to niedaleko Częstochowy? Ten "rodak z Ekstraklasy", co to bijał się ze skarpetą — to niby gdzie go widzieliście, że już pakuje walizki i nie doczekał się nawet oferty zza granicy, a nie wypadł na ławkę rezerwowych? A ten kontuzjowany z Barcelony, co niby mógłby wrócić — to mu się kontrakt sam rozpuści, czy weźmie kredyt w banku jak normalny człowiek, żeby wykupić swoją wolność? Latynos z drugiej ligi, który "przerasta przeciwników o dwie glany" — to może najpierw niechby wylądował w naszym juniorach, nie w dorosłych? Bo jak na razie mamy debiutanta, co to ledwo przebrnął przez pierwsze 10 minut w meczu, a tu już się roztacza wizje trójki do składu.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej, Gosiunio, daj spokój z tymi bajeczkami o Luksemburgu, Estonii i Latynosie, co to niby ma dwie nogi lepsze od innych 😂 Ale masz rację w jednym — skrzydłowy nam się marzy jak nieboskie stworzenie na niedzielnej mszy! Jakie tam transferowe gierki, my to mamy na trybunach marzenie o kimś, kto walnie tą piłką prosto wprost do siatki z takim hukiem, że sąsiad złaź z balkonu!
Pamiętasz jak kilka tygodni temu ten debiutant, co to wyszedł na kilka minut, to ja go zapamiętałem — nie dość że biegał jakby miał napęd, to jeszcze strzał miał taki, że bramkarzowi włosy stawały dęba! Ale wiadomo, debiutant to debiutant, potrzebuje jeszcze tej klasy, co ją ma w genach, a nie tylko w nogach. Ja bym osobiście wziął tego gościa, co lata po Cyprze, niech no ten przyjedzie, to mu pokażemy, jak się gra w Ekstraklasie! Bo jak nie ten, to może ten nasz rodak, co ostatnio strzelił w meczu jakby to był jego chrzest bojowy — ten, co to "bijał się z każdym skarpetą", to niech no wyląduje w naszych szeregach, a zobaczycie, jak my wtedy zalejemy całą ligę naszym niebieskim!
Ale serio — jakby do nas trafił ktoś z takim luzem, co potrafi rozrywać obrony jak moja żona pierogi na niedzielny obiad, to ja ręce składam! Myślicie, że nasza drużyna teraz to klasa? No to klasa będzie nie z tej ziemi jak dołożymy jeszcze jednego takiegoż 🔥💪🔴 Pięta Achillesowa, chłopaki? Bzdura! My to mamy takich, co to potrafią rzucić kibiców na kolana samym wejściem na murawę!
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, skoro już rozpaliliście ten grill opinii to muszę wtrącić swoje trzy grosze, bo widzę, że mamy tu trochę loteryjnej gorączki 😄. Po pierwsze — ten Luksemburczyk? Czołem, ale serio — skąd komuś przyszło do głowy, że liga, w której czterech najlepszych zawodników w tabeli strzelców mają średnio 3.5 gola na mecz, to jakieś Eldorado skrzydłowych? To nie jest gra w Preferansie, żeby sobie tak losować partnerów do brydża. Luksemburg to naprawdę malutkie chlewki piłkarskie, tam nawet nie ma rozgrywek U23, a co dopiero mówić o skrzydłowych, którzy potrafią zawrócić obronę jednego wigwama.
Estonka? Słuchajcie, ja znam tego typka, co to ostatnio na próbę przyjeżdżał — facet biega, faktycznie jest szybki, ale pamiętacie, jak w meczu z Radomiakiem dosłownie trzy razy wylądował na trawie po pojedynkach? No i te asysty… zerowe. W Estonii każdy drugi mecz rozgrywa się między dzikimi gołębiami na trybunach, bo kibiców ma tyle, co nasza młodzieżówka rezerwowa w listopadzie.
Co do Latynosa z drugiej ligi — no dobra, niech sobie tam gdzieś w dolnych rejonach rozgrywek buszuje, ale "przerasta przeciwników o dwie glany"? Jeśli za "glany" uznamy buty rozmiar 42, to ten facet pewnie ma problem z dopięciem stringów na boisku. Druga liga to drugie dno, a my marzymy o tym, żeby wpadać na czołówkę tabeli, a nie o tym, żeby ściągać kogoś, kto swoim wzrostem blokuje słońce w sektorze K.
Ten "rodak z Ekstraklasy"… no właśnie, gdzie on się podziewa? W zeszłym sezonie strzelił dwa gole w dziewięciu występach i raz dostał czerwoną kartkę za szarżę na sędziego, który akurat chciał go pochwalić za dobrą grę. Ja go pamiętam z meczu z Jagiellonią — facet biegał, ale tak, jakby mu zegarek stanął w połowie drugiej połowy.
A ten koleś z Barcelony? No, ja bym nie liczył na cuda. Skoro nie potrafił przebić się do pierwszego zespołu w La Liga, to jakim cudem miałby nagle stać się numerem jeden w Rakowie? Transferowe pogłoski z takimi nazwiskami to zwykle tylko miękkie pierogi bez nadzienia — piękne w reklamie, ale w środku puste.
Moja propozycja? Niech nasz dział sportowy skoncentruje się na kimś, kto już pokazał, że umie grać w poważnych rozgrywkach. Może jakiś młody, ambitny Polak z I ligi, który ma już parę solidnych występów za sobą? Albo ktoś z Europy Środkowej, kto wie, jak się bije w polskich boiskach. Bo jeśli mamy założyć, że ktoś przyjedzie z Cypru, Estonii czy Luksemburga i od razu będzie skakał po liniach bocznych jak na trampolinie, to albo mamy doskonałą intuicję, albo zupełnie nierealistyczne podejście do transferów.
Raków powinien grać twardo, a nie liczyć na szczęście w losowaniu. Bo tak naprawdę — my mamy klasę, mamy serce, ale transfery to nie loteria na loterii fantowej. Trzeba stawiać na konkret, a nie na paproszki zza granicy, których nawet nie znamy naocznie. No chyba że ktoś zna jakiegoś wyjątkowego, niedocenionego skrzydłowego z zagranicy… ale wtedy niech wystąpi z dowodami, bo ja jak do tej pory nie widziałem niczego, co choćby zbliżało się do ideału.
Kontekst bije gołą liczbę.
Ej, no to teraz ja dolewam oliwy do ognia, bo widzę, że Kamilu masz już gotowego scenarzystę do naszych marzeń, a ten "rodak z Ekstraklasy" to przecież nikt inny niż ten napastnik z Piasta Gliwice, co to w zeszłym sezonie ładnie wstrzelił się w kilka meczów! Pamiętacie ten gol w derbach Śląska? Facet dostał piłkę na połowie, dryblował dwóch obrońców jakby to byli manekiny na zakupach i walnął z 25 metrów — bramkarz nawet nie drgnął. Tylko że co z tego, skoro potem przez dwa miesiące siedział na ławce, a ten jego "chrzest bojowy" to była akurat jedna asysta przeciwko… chyba Bytomii? 😂 Ale dobra, nie bądźmy zbyt surowi — facet ma drybling, a to u nas często więcej niż cały dorobek!
A do ciebie, Widzew_Krakow — nie obraź się, ale ten Luksemburczyk to jednak nie ten, kto rozrywa ligi, tylko raczej ligi, które same się rwą 😏 Za to przyznaję ci rację, że musimy celować wyżej. Bo co to za loteria, jak w marzeniach? My przecież mamy dwóch zawodników w drużynie, którzy niedawno grali w I lidze i obaj są świetni w tempie — jeden nawet kiedyś trafił z Matą w Barcelonie, pamiętacie? Facet toczył się po boisku jak niesiona wiatrem piłka, a strzał miał taki, że sędzia jeszcze przez chwilę słuchał echo. Może nie z zagranicy, ale znamy ich nazwiska i wiemy, że się nadają.
I jeszcze jedno — ten debiutant, o którym mówił Kamil, co to biegał jak napędzony? To był przecież ten środkowy pomocnik z ostatniego meczu z Legią! Zapomniałeś, że poszedł na trzy minuty, ale w tym czasie zrobił dwie akcje, po których ludzie na trybunach krzyczeli "DO DOMU!"? 😂 A co, jeśli on właśnie tego wieczoru otrzymał swoją szansę, bo paru starszych kolegów miało lekką niedyspozycję? Teraz ma szansę, żeby się wkręcić, i fajnie byłoby, gdyby dołożyli mu jakiegoś skrzydłowego, który by do niego piłkę podawał, a nie takiego, co to na mecze z Estonią lata samolotem za własne pieniądze.
A propos transferów — ja bym nie odrzucał tych plotek o Latynosie z Cypru, bo tam czasem trafiają się naprawdę fajni zawodnicy. Niedawno oglądałem mecz Apollonu Limassol z Karmiotissą, i facet z numerem 11 tak kombinował, że obrońcy stawali w miejscu! Wprawdzie ta liga to odpowiednik naszej II ligi, ale jak ktoś ma klasę, to się przebija — pamiętacie, jak poprzednio ściągnęliśmy z cypryjskiej ligi środkowego obrońcę? Przez pół sezonu trzymał się na ławce, a potem w meczu z Wisłą strzelił gola z rzutu wolnego tak, że wszyscy kibice na trybunie zaczęli klaskać w rytm "Oooo!" 🔴
No więc? Ktoś jeszcze ma jakiś pomysł, czy jesteśmy skazani na losową ruletkę z Luksemburgiem? Bo ja wiem jedno — jakby naprawdę trafił się ktoś, kto by potrafił biegać jak na skrzydle, ale myśleć jak zawodnik Ekstraklasy, tobyśmy zalali całą ligę niebieskim jak wodą po myciu kiboli! 💧🔵💨
słuchajcie, ja wam opowiem, co mnie uderzyło w waszych dyskusjach — a uderzyło, bo to były plotki, któreśmy mieli tu z pół roku temu, jakby ktoś komuś powiedział, że z Tajlandii przyjdzie taki skrzydłowy, co to biega na 10 sekund w 100 metrów… no i wam się marzyło, że on od razu będzie pierwszym strzelcem w Rakowie, a facet nawet nie potrafił obronić się przed jednym napastnikiem w meczu pucharowym z malezyjskim zespołem o nazwie, którą nikt nie umiał wymówić.
pamiętam, jak jeden z waszych kumpli, który niby zna się na futbolu, gadał, że z Armenii ma przyjechać facet, co to "rozrywa tamtejszą ligę jak kiełbasa jajecznicę", a potem się okazało, że ten gość po trzech meczach dostał kontrakt w jakimś amatorskim klubie w Erywaniu, bo sędzia go trzy razy wyrzucił za kopanie przeciwników po kostkach.
i jeszcze ta historia z Bośnią — wszyscy mówili, że mamy ściągnąć tego lewaka z FK Sarajevo, który niby "ma drybling jak Messi w najlepszym roku", a gdy przyjechał na próbę, to w pierwszych treningach potknął się o własną stopę i skręcił kolano… nikt go potem nie widział na boisku, za to jego zdjęcia obiegły nasze profile na fejsie jako "niedoszły przełom sezonu".
czas pokaże, jak i tym razem — albo trafi się ten jeden, co rozrywa obrony jak moja babcia chleb na wielkanocny stół, albo znowu oberwiemy takim, co swoje nogi zostawił w samolocie. ale jedno jest pewne — jak dołożymy odpowiedniego skrzydłowego, to my wtedy zalejemy ligę niebieskim aż po dach stadionu, a sędziowie będą mieli robotę do końca życia, bo ciągniecie za koszule to wtedy stanie się sportem narodowym.
Widziałem już wszystko, chłopaki.