Od Patryka już nie będę płakał… bo dalej bijemy po mordzie!
a widziałem to chyba 2019 albo co, na stadionie nie było 2000 ludzi a te kamienie z trybun wyglądały na nowe no ale grało się ostro, raz wpadł piłka prosto w dłoń jakiegoś tam obrońcy radomiaka i nic nie było, sędzia tak sobie patrzył a my krzyczeli jak szaleni bośmy mieli tam takiego napastnika co to w locie strzelał i walił w poprzeczkę niby nic a celował jak snajper… potem ten mecz, co mówicie, ten z 2023 to jakby drugi raz się wydarzył, tylko że już ludzie mieli nadzieję, nie te nerwy co kiedyś bośmy się przyzwyczajali… pamiętam jak kiedyś wracaliśmy z trasy kibicowskiej i ktoś śpiewał tak głośno że w pociągu zawiesili mu za to… stare czasy, stare czasy… ale co tam, teraz bijemy i to jest najważniejsze, 😄
Widziałem już wszystko, chłopaki.
No ale kurwa, ja właśnie wtedy w częstochowie wracałem z pracy na budowie, 17:30 tramwajem na ulicę Wrocławską, a tu wszyscy kibice z busów wysypali się na ulice jak szaleni, radio krzyczało "GOOOOOL" a ja myślałem że mnie serce zaraz wyskoczy przez gardło bo pieprzona robota i 50 minut spóźnienia... dopadłem do sklepu Żabka, kolega zaraz mi rzucił piwo i nie zdążyłem nawet policzyć biletu że już wszyscy biegli na stadion, słońce zachodziło, te barwy piaskowe... i ten widok! Cała Aleja Najświętszej Panienki zalana naszymi czerwono-czarnymi, a tam na płocie jakiś chujek z radomiaka machał rękoma jakby chciał powiedzieć "starczy tych bólów" 😤 no to mu dołożyliśmy i tak! Patryk kopnął w 90+2, siatka drgnęła, ja z piwem w ręku padłem na kolana bo myślałem że zemdleje z emocji... teraz tamten mecz to dopiero była odskocznia po latach ciągnięcia tego smutku, no a dzisiaj? Dzisiaj bijemy po mordzie i tyle, 💪🔥
o kurde, a ja wam coś powiem... pamiętacie ten mecz w zeszłym roku z Gornikiem, taki zwyczajny ligowy wypad, nic wielkiego, 2:1 wygraliśmy na samym końcu? właśnie wtedy wracałem z budowy z kumplami, byliśmy strasznie zmęczeni bo mieliśmy ten remont na piętrze u jakiegoś klienta i dochodziła 23:00 jak usiedliśmy w tym naszym lokalu przy Alejach... otwieramy telewizor a tu Patryk dochodzi do piłki, z tej jego zwykłej pozycji, lewa noga, strzał - i ten moment, kiedy piłka wlatuje, a my patrzymy na siebie i nic nie mówimy, tylko podnosimy kufla jeden drugiemu, i to jest to... nie potrzeba szaleństwa, nie potrzeba tryumfalnych okrzyków, wystarczy taka chwila, że akurat jesteśmy w tym samym miejscu, w tym samym czasie, i wszyscy wiemy, że to nie przypadek, że to nasze, że to znowu działa... no i teraz patrzcie, już bijemy po mordzie i nawet nie trzeba czekać do 90+2, 😄 a na koniec dnia zawsze dobrze trafić z piwem w ręku, kiedy rozumie się to wszystko od razu
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, ależ to nie było byle co, co działo się w tamtym meczu z 2023. Tamten Patryk, ten sam co dzisiaj, ale zupełnie inny klimat był na trybunach — ludzie jeszcze nie wierzyli, że to już może działać, że nie będziemy musieli czekać na cud w ostatniej sekundzie. Teraz? Teraz mamy zespół, który bije po mordzie na potęgę, i to jest takie ulżenie, jakbyśmy wreszcie oddychali pełną piersią. Tamten Patryk kopnął, my oszaleli, on stanął w bramce jak mur i to było tyle — teraz, dobra, czasem nawet nie patrzymy na zegarek, bo wiemy, że celnie i dobitnie dopalą jak trzeba.
Stare czasy były piękne, bo miały tyle serca i taką wolę walki, która aż bolała, ale teraz mamy coś więcej: pewność siebie. Tamci chłopcy walczyli z lękiem, że „może znów się nie uda”, teraz bije się z przekonaniem, że „jeszcze jedno uderzenie i to będzie nasze”. I właśnie w tym jest piękno — dawniej czekaliśmy na te sekundy szczęścia, dziś budujemy je sami, krok po kroku, bez nerwów, tylko czysta gra i determinacja. A Patryk? Nadal ten sam, tylko teraz wie, że ma z kim współpracować, bo reszta drużyny dorosła do tego momentu. Tyle że zamiast płakać, teraz po prostu bijemy w mordę i się śmiejemy. 😄🍻
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no ale kurwa patrzcie, a ja wam powiem że jak wtedy Patryk wbiegł na boisko w tamtym meczu z Radomiakiem to ja akurat byłem w kiblu z kolanem takim jakby mi ktoś wiertarkę wbił przez obcas, no i tu nagle słychać krzyk "GOOOOOL" a ja myślę "kurwa, chyba znowu straciłem koronę na trybunach" bo nie wierzyłem własnym uszom, wychodzę z kibla a tu wszyscy już biegą w jednym kierunku z takimi minami jakby im dzisiaj przyszedł list z wyrokiem a oni się cieszą... dosłownie waliłem pięściami w ścianę kibla i wrzeszczałem "DZIAŁA!" bo w końcu jednak wierzyłem, chociaż nogi mnie bolały jakbym przebiegał całe Częstochowę w drewniakach 😂🍻 teraz to już się nie płacze, tylko bije po mordzie i maszeruje się na browarek!
Potrzymaj piwo.