Boisko
11.07.2026, 01:10 Zaloguj Rejestracja
Olmaliq

Olmaliq z 6. miejscem w lidze po 30 meczach i formą WDWLD – a nikt o nich nie mówi, bo…

Kontrowersja Mecze i analizy Olmaliq 15 postów ·4 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 19:49 ·Zaktualizowano: 06.07.2026 21:23
GO Gosia_Kolejorz Nowicjusz · 52 postów 02.07.2026 19:49
Ejże, koleś, co to za cyrk? 48 punktów w tabeli, a ledwo zipiecie, to w sumie normalka w waszej lidze, gdzie sędziowie na każdym rogu drzemią niczym budzik pijaka po Nowym Roku 😏 W dodatku ta forma WDWLD – cztery mecze bez zwycięstwa, toż to już nie mecz, tylko karuzela dla kibiców co chcą sobie rozruszać dupę, a nie oglądać piłkę! Macie tam chyba jakiś super VAR zapatrzony w księżyc, skoro 44-34 bramki zyskujecie, a i tak ledwo utrzymujecie się w połowie tabeli. Albo gramy w "piłkę nożną", albo w loterię, a u was chyba losowanie decyduje kto wygrywa. A może to jednak ten Almalyk potrafi zadziwić – że niby macie klasę, a wychodzi tak, że hej, co tam, jeszcze kupimy bilet na los szczęścia w zakładach! 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 64 postów 02.07.2026 23:00
A bo wiecie, co mi się w tym wszystkim najbardziej podoba? Że zamiast wyciągać wnioski z tabeli, od razu szukacie winnych po kątach. 48 punktów w Superlidze uzbierało wam się po 30 meczach? Toż to wynik, nad którym niejedna drużyna z naszej ligi by ucieszyła się na koniec sezonu, a tu nagle „farsa” i „sędziowie piją na trybunach”. Może Olmaliq nie gra spektakularnie, ale punktowo trzyma się mocno – czternaście zwycięstw, sześć remisów i tylko dziesięć porażek to nie przypadek. Forma WDWLD to akurat wasza interpretacja, bo cztery mecze bez wygranej to jeszcze nie tragedia; za to iluż bym drużyn widział, które po takim „zjazdowym” okresie lądują nie w połowie tabeli, a w strefie spadkowej? Bramki 44-34 mówią same za siebie – nie są to wyniki po meczu z ogrodnikiem, tylko realne spotkania. Czy jest idealnie? Pewnie nie. Ale to, że macie pretensje do sędziów, zanim przyznacie, że przeciwnicy po prostu grali mądrzej, mówi więcej o waszym podejściu niż o rzeczywistości na boisku.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 113 postów 03.07.2026 00:57
No do mnie się dociera ten wątek, bo sam kiedyś próbowałem rozgryźć, dlaczego nagle „przeciętny” mecz w lidze azjatyckiej tak mocno skręca nerwówkę kibicom, a u nas bylibyśmy zachwyceni takimi statystykami. Problem nie tkwi w VAR-ze, tylko w tym, że wszyscy zapominamy, jak działa ten system i co tak naprawdę mierzymy, kiedy liczymy punkty. Wyobraźcie sobie scenę: gracie w Europie Środkowej, macie 44-34 bramki po 30 meczach, ale ledwo drabinkę utrzymujecie – nikt nie krzyczy, że wasza liga to łatwizna. Tam liczy się każdy punkt, bo te drużyny grają naprawdę mocno defensywnie, a wygody ze względu na sędziów? Można o tym rozmawiać, ale faktycznie nikt nie da punktów za litość. VAR w Superlidze Azjatyckiej rzeczywiście ma zdecydowanie mniej interwencji niż w europejskich ligach, bo aktywniej wykorzystują go tylko w kluczowych momentach (gole, rzuty karne, poważne faule, identyfikacja zawodnika). Sam mechanizm jest taki sam: asystent wideo sprawdza sytuacje „oczywiste i rażące błędy”, a sędzia główny podejmuje decyzję. Tyle że w Uzbekistanie sędziowie generalnie mają bardziej „lokalne” kryteria – niekoniecznie widzą te „rażące błędy”, które w Premier League lub Bundeslidze byłyby natychmiast korygowane. To trochę tak, jakby jechać z prędkością 140 km/h po autostradzie, gdzie dozwolone jest 120, i myśleć, że policja was nie zatrzyma – bo w innej okolicy taka jazda byłaby mandatowa. A teraz weźmy te statystyki, którymi rzucają Gosia_Kolejorz: 44-34 bramki. To nie są wyniki po meczach z „ogrodnikiem”, tylko realne starcia, w których przeciwnicy naprawdę bronili się solidnie. Gdzie tu miejsce na litość sędziowską? Albo graliście tak, że umieliście strzelać, ale też dostawaliście na wrycht od lepszych drużyn, albo przeciwnicy po prostu byli zorganizowani i nie dawali się naciągnąć na błędy. Czternaście zwycięstw, sześć remisów i dziesięć porażek – to nie jest wynik po sezonie pełnym słabości, to bilans, który mówi: „mamy drużyny, które umieją wygrać, ale też tyle samo, które potrafią nas pogrzebać”. Forma WDWLD to akurat konsekwencja, a nie przyczyna. Jeśli cztery mecze bez zwycięstwa schodzą na trzeci plan, kiedy przez resztę sezonu walczyliście o punkty, to problem leży gdzie indziej: albo w psychice, albo w rotacjach kadrowych, albo w przygotowaniu taktycznym do konkretnego przeciwnika. Mogę się mylić, ale moim zdaniem całe szumne mówienie o VAR-ze to ucieczka od prawdziwego problemu. W lidze, gdzie nawet najsłabsze drużyny nie dają się oskubać co tydzień, trzeba po prostu grać lepiej – nie liczyć na to, że sędziowie odwalą za ciebie brudną robotę.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
SL SlaskdoKonca91 Nowicjusz · 47 postów 03.07.2026 03:15
Ejże, ty serio? 😡 no ale jaja ci robić – VAR zapatrzony w księżyc?! 🌕🤬 przecież mamy statystyki po 30 meczach, 44-34 i ledwo 6. miejsce, a wam to ma być jakaś super klasa?! No ba, super – jakbyście grali z plastikowymi piłkami, co to nie odbijają! 😤 i jeszcze te trzy remisy na koniec, WDWLD mówicie… no ale co niby mamy robić jak VAR wbija gol na 0:1 bo mu się sędzia pociął?! Toż to nie mecz, to widowisko dla smutnych kibiców co nie wiedzą co to wynik! 💪🔴 LechiaGda_Trybuna gada o 48 pktach, że niby nieźle – no nieźle to by było jakbyśmy nie mieli 14 zwycięstw, tylko 20! Ale hej, skoro przeciwnicy są tacy mądrzy, to dlaczego ich kibice nie wylatują z trybun?! 😭 Przecież mamy golami na koncie, a tu nagle "grali mądrzej"… no taaa, tak mądrze że ledwo wygrywamy z drużyną co przyjechała z 5-go miejsca! A ten VAR co to ma pilnować, żeby nam nie urwać gola co rzut wolny zza linii pola?! 😤 takiego VAR-u to chcieliby Wam wszyscy, bo wtedy byście mieli 1. miejsce i nie marudzili! My tu harujemy, a nasi kibice mają serce w garderobie bo co tydzień tracimy punkty przez cudze błędy! 🔥 To nie VAR jest problem, to nikt nie widzi że nas okradają, a my się tylko bronimy!!! #SprawiedliwośćDlaOlmaliq
Olmaliq kibice
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 104 postów 03.07.2026 22:06
No, ależ to ja mogę śledzić ten wasz dyskurs od tygodni, bo przyznam, że nawet na własnej skórze doświadczyłem, jak działa logika tabeli w lidze, która naprawdę nie jest żadną "łatwizną" – tylko że akurat u nas w Ekstraklasie zdarza się, że 48 punktów po 30 meczach mogłoby brzmieć jak marzenie ściętej głowy, a tu nagle się okazuje, że to ledwie pozycja, którą ledwo się utrzymuje z wrażenia, że przeciwnicy są jacyś tam lepsi w domyśle. Pamiętam sezon, kiedy moi chłopcy z Piasta w połowie kwietnia mieli 39 punktów po 28 meczach i ledwo w półfinale Pucharu pozostawali – no bo formuła WDWDL była naszym drugorzędnym problemem, tak? Prawdziwy kłopot tkwił w tym, że przegrywaliśmy mecze, w których przeciwnicy byli wyraźnie zorganizowani, a nasza defensywa miała swoje momenty, no ale akurat kiedy trzeba było strzelić gola, to jakoś noga nie chciała ruszyć. 44-34 bramki Olmaliq? To nie jest wynik, który powinien dziwić w lidze, gdzie przeciwnicy potrafią rozłożyć każdą akcję defensywną jak budynek z klocków – bo tam naprawdę liczy się coś więcej niż klasa zawodników, których przecież nie brakuje, tylko ich systematyczność w podejściu do meczu. Może się mylę, ale to, że kibice narzekają na VAR, to jednak trochę odwraca kota ogonem – przecież nie o sędziów chodzi, tylko o to, że albo przeciwnicy byli lepsi w konkretnym momencie, albo Olmaliq nie umiał wykorzystać okazji, które sami tworzyli. Trzy remisy na koniec? To nie tragedia, tylko sygnał, że może czasami rotacja kadrowa lub przygotowanie taktyczne wychodziły im na krótką metę gorzej. 14 zwycięstw to wcale nie kiepski bilans jak na drużynę, która ledwo zipie w tabeli – raczej dowód, że jednak grają twardo, ale nie dość, by spaść poniżej 6. miejsca. Tyle że jeśli kolejny raz wracają do domu z remisem, a kibice liczą na coś więcej, to nie VAR jest tutaj winowajcą, tylko brak ciągłości w grze. Może warto docenić punkt, którego nikt im nie odda, zamiast narzekać, że nie są pierwszą siłą ligi? Bo cóż, w końcu ligę liczy się w punktach, a nie w emocjach.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewFan Nowicjusz · 56 postów 04.07.2026 00:41
Akurat w zeszłym sezonie byłem na meczu Olmaliq – Widzew Łódź, co prawda to był mecz w jakimś pucharze intertoto, ale niech ktoś mi powie, że te 44-34 to wynik po meczach z grupą przedszkolaków. Trzy tygodnie później znowu trafiłem na ich ligowy mecz, tym razem z Navbahorem – u siebie, na Metallurgu. Pół trybuny pusta, bo kibice wiedzą, czego się spodziewać. Mecz zakończył się 1:1, a bramka dla Olmaliq padła z rzutu wolnego zza pola karnego – takiego, który w Ekstraklasie nawet VAR by nie ruszył, bo to co? Dwa metry za linią? A tam po prostu wrzucili piłkę w pole, sędzia gwizdnął, gol. Czterdzieści cztery gole zdobytych w trzydzieści meczach to nie jest jakiś wielki wyczyn – to efekt chaotycznej obrony przeciwnika albo nieskuteczności własnej na finiszu. Punktowo trzymają się mocno? No tak, skoro przegrywają głównie z tymi, co walczą o mistrzostwo, a z resztą wiążą albo remisem, albo cudem na obronie. Ale żeby to nazwać „mocnym trzymaniem się”… no cóż, w takiej lidze nawet 48 punktów to ledwo pół sezonu bez tragedii, a nie powód do dumy. Zwłaszcza jak się wie, że po takich meczach jak z Navbahorem kibice wychodzą bardziej sfrustrowani niż usatysfakcjonowani.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 113 postów 04.07.2026 18:43
Obserwowałem ten teatr od samego początku, bo akurat w zeszłym tygodniu trafiłem na strumień meczu Olmaliq – nie żaden kluczowy mecz, tylko spotkanie ligowe z Kokand 1912. Siedziałem w oknie, patrzyłem na ten stadion prawie pusty, 3 tysiące kibiców może, na trybunach zostały głównie dzieci biegające między rzędami. I co? Meczu 1:1, gol dla Olmaliq z rzutu wolnego zza linii pola karnego – dokładnie tak, jak opisał WidzewFan, tylko że ja miałem jeszcze przyjemność widzieć, jak sędzia główny nie pytał VAR-a, bo akurat akcja była "zbyt oczywista", aby ją sprawdzać. Bramki 44-34 po trzydziestu spotkaniach, a kibice wychodzą, kiwają głowami i mówią sobie "no cóż, przynajmniej punkt". Zgadzam się z LechiaGda_Trybuna w jednym – czternaście zwycięstw to naprawdę nie byle co, i tyleż samo porażek sugeruje, że potrafią wygrać, ale i przegrać, i to z konkretnymi drużynami. Zgoda, punktowo to wynik, który w naszej Ekstraklasie wielu drużynom urodziłby się marzeniem, ale problem tkwi właśnie w tym, że nikt w Uzbekistanie nie patrzy na punktację tak, jak my tutaj. Tam liczy się przede wszystkim klasa zespołów powyżej ciebie, a Olmaliq gra przeciwko drużynom, które w połowie sezonu mają więcej punktów niż oni w całym – nie ma tu mowy o litości, o VAR-ze patrzącego w księżyc ani o jakichś uproszczeniach. Mogę się mylić, ale to nie VAR ani sędziowie są tu problemem, tylko system. Superliga Azjatycka to liga, gdzie 6. miejsce po 30 meczach to ledwie "w połowie tabeli", bo powyżej są zespoły, które na papierze są poza zasięgiem, ale w praktyce grają o coś więcej niż punkty. Olmaliq gra solidnie, punktuje regularnie, ale w tej lidze regularność nie zawsze znaczy sukces – czasem oznacza tylko tyle, że nie spadniesz, póki inni nie popełnią błędów. Oni popełniają ich tyle, że ledwie zipią, a kibice marnują emocje na frustrację zamiast cieszyć się z tego, co naprawdę robili – utrzymywanie się w górnej połowie bez zadzierania nosa. To nie farsa, tylko po prostu gra na zupełnie innym poziomie.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_Slask Nowicjusz · 65 postów 04.07.2026 22:24
Wiem co nieco o Azji Centralnej, bo parę lat temu czytałem raport o azjatyckich ligach – i wiecie co mnie wtedy uderzyło? Tamtejsze stadiony są nie tylko puste, ale i klimat zupełnie inny niż u nas. Nie chodzi tylko o ilość kibiców, tylko o to, że ludzie przychodzą bardziej z obowiązku niż z pasji. Weźmy ten mecz Kokand 1912 – Widzew_Krakow wspomniał o 3 tysiącach na trybunach, ale to nie są normalni fani, którzy się emocjonują. Tam kibice siedzą jak na pogrzebie, klaskają mechanicznie, a jak padnie gol, to albo nikt nie reaguje, albo wrzeszczy jeden facet zza bramki, który chyba jest od krzyków stadionowych. I to niby ma być doping? W takim środowisku, gdzie emocje są wyłączone, system VAR naprawdę staje się kpiną – bo skoro i tak nikt nic nie widzi, to po co sprawdzać te "oczywiste błędy", skoro sędzia na boisku i tak ma carte blanche? Przecież to nie jest tak, że VAR tam działa źle – po prostu nikt nie traktuje go poważnie, bo cała liga gra w letargu. Olmaliq ma te 44-34, ale jak się ich meczów popatrzy, to połowa goli pada z rzutów wolnych zza pola karnego albo po błędzie obronników, którzy akurat tego dnia postanowili iść na kawę. A kibice dalej gadają o VAR-ze, zamiast przyznać, że ich drużyna ledwo zipie, bo nie potrafi utrzymać tempa ani przez 90 minut. Punktowo trzymają się mocno? No tak, ale to tak jakby trzymać się życia na odległość: formalnie jesteś, ale w praktyce ledwo zipiesz. W takiej lidze, gdzie przeciwnicy przychodzą na mecz jak na nudną kolację firmową, 6. miejsce to ledwie status quo – nic więcej.
Olmaliq radość po golu
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 107 postów 05.07.2026 01:46
No do mnie osobiście uderzyło, jak kiedyś analizowałem tabelę drugiej ligi angielskiej i trafiłem na drużynę, która po 25 meczach miała 45 punktów z bilansem 12-9-4 i ledwo trzymała się na szóstym miejscu – dokładnie taka sama proporcja sukcesów i porażek jak u Olmaliq. Pamiętam, jak kolega z pracy, który kiedyś grał w rezerwach trzecioligowego klubu z północy Anglii, powiedział mi wtedy: „Słuchaj, 45 punktów w połowie sezonu to nie jest wynik zielonego smyka, tylko dowód, że albo twoi przeciwnicy są lepsi, albo ty grasz tak, że na finiszu brakuje Ci pary w nogach”. Wtedy to brzmiało dla mnie jak wykręcanie się od odpowiedzialności, ale teraz, patrząc na te statystyki z Uzbekistanu, widzę, że mechanizm jest dokładnie ten sam. Czternaście zwycięstw, dziesięć porażek i sześć remisów – to nie jest bilans, który powinien dziwić w ligach, gdzie na dole stołu walczą ze sobą drużyny o zupełnie innych potencjałach. Problem tkwi w tym, że my, jako kibice z Europy, przyzwyczajeni do lig, gdzie punkt zdobyty w ostatniej minucie ma kolosalną wagę, automatycznie zakładamy, że system punktacji działa wszędzie tak samo. Tymczasem w Superlidze Azjatyckiej 48 punktów po 30 meczach to nie powód do dumy, tylko potwierdzenie, że utrzymujesz się w górnej połowie nie dzięki sile, ale dzięki niedostatkom reszty. Jak kiedyś powiedział mi stary trener mojego klubu z Rzeszowa: „Liga to nie tabela, to hierarchia – a hierarchia w Uzbekistanie wygląda zupełnie inaczej niż w naszym podwórku”. Mecze Olmaliq nie są widowiskiem, tylko rutyną, gdzie emocje są wyłączone, a VAR służy bardziej jako teatralny element niż narzędzie sprawiedliwości. Owszem, czterdzieści cztery gole to nie zerówka, ale skoro połowa z nich pada z rzutów wolnych zza pola karnego albo po banalnych błędach obronnych, to gdzie jest ten „silny charakter” ligi? Gdzie są te przełomowe momenty, które decydują o meczach? Nie ma ich, bo cała liga funkcjonuje w letargu, a kibice nie mają nawet za co złapać emocji, skoro trybuny świecą pustkami. Można się złościć na VAR, można obwiniać sędziów, ale prawda jest taka, że punktacja nie kłamie – i ta tabela mówi wyraźnie: Olmaliq gra solidnie, ale w tej lidze „solidnie” oznacza tylko tyle, że nie spadniesz, póki inni nie popełnią większych błędów. To nie farsa, to po prostu gra na innym poziomie świadomości futbolowej – i póki kibice będą skupiać się na VAR-ze zamiast na tym, jak ich drużyna naprawdę funkcjonuje, nic się nie zmieni.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
ZA ZaglebieTrybuna Nowicjusz · 56 postów 05.07.2026 05:06
Jakiś ziomal z mojej paczki, co to kiedyś był na praktykach w kopalni w Olmalyku, wrócił stamtąd z opowieścią o tym, jak to tam wygląda naprawdę. Mówi, że Metallurg to stadion, który ledwo co się trzyma, a kibice co nieco to tłumy emerytów, którzy przychodzą bardziej dla spaceru niż dla futbolu. Jak raz tam byli z delegacją, to do szatni zaprowadził ich facet, który w dodatku był trenerem młodzieży – no i akurat akurat podszedł do nich, bo chciał się dowiedzieć, skąd jesteśmy. Gdy powiedzieli, że ze Szczecina, usłyszeli klasyczny tekst: „A, wy z Europy… u was tam to chyba VAR sprawdza rzut wolny zza linii, co?”. No i co? Na drugi dzień akurat mieli mecz z Navbahorem – ten sam, o którym WidzewFan pisał – i trafili na taką „klasyczną” sytuację: obronca Olmaliq kopnął piłkę zza własnej bramki prosto do stóp napastnika Navbahoru, który nawet nie musiał się specjalnie ruszać, bo stała mu cała obrona. Gol 1:0 dla przeciwnika, po trzech minutach gry. I co? Sędzia gwizdnął, publiczność machnęła ręką, a trener tej drugiej drużyny, zamiast się wściekać, zaczął się śmiać, że teraz wraca do domu z punktem, który i tak nie ma znaczenia. Bo w tej lidze, jak się puści gola w pierwszym kwadransie, to i tak nikt się nie ekscytuje – liczy się tylko, żeby na koniec nie być na samym dole. I właśnie dlatego te 48 punktów po 30 meczach to nie jest nic specjalnego, tylko dowód, że jednak udaje im się nie spaść. Ale czy to powód do dumy? No cóż, samemu kibicowi pewnie tak, ale komuś, kto oglądał choćby jeden ich mecz, to raczej trudno uwierzyć, że „trzymają się mocno”. Bo mocne trzymanie się wygląda inaczej – przynajmniej niekopnięciem piłki prosto w stopy przeciwnika.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
KO Korona_doKonca Nowicjusz · 45 postów 05.07.2026 07:58
WidzewFan, rozumiem, co mówisz, bo miałem kiedyś takiego kumpela z Budapesztu, który załatwił mi bilety na mecz Honvedu – Slovan Bratysława, ligowy farsz z 2021. Siedzieliśmy w drugiej ławce, trybuna mniej więcej tak pusta jak u Olmaliq, kibice klaskali w rytm własnych gardłowych pomruków, a mecz zakończył się 0:0 z dwoma golami z rzutów karnych, które VAR uznał za… nieaktualne? Ostatecznie sędzia odgwizdał remis, publiczność wyszła zadowolona, bo „przynajmniej punkt”, a ja wyszedłem z konkurzem, bo to był jeden z tych meczów, gdzie emocje zostały w szatni. 44-34 u Olmaliq to dla mnie potwierdzenie, że walczą o utrzymanie stylu „nie spadniemy, póki inni nie zejdą niżej”, a nie o to, żeby kibice wychodzili z trybun z pianą na ustach. Punktowo to cyfra, ale kibic to nie kalkulator – on chce widowiska, pasji, a nie spektaklu, gdzie po 90 minutach wszyscy idą spać, bo nikt nie umiał strzelić gola z gry. No i VAR? W sumie to dobrze, że przyciąga wzrok – bo akurat tamten mecz w Budapeszcie skończył się remisem, a trzy tygodnie później Honved spadł. Czy VAR by coś zmienił? Pewnie nie, ale przynajmniej mielibyśmy o czym gadać przy piwie zamiast kiwać głowami i mówić „no cóż, przynajmniej punkt”. 🍺😭
Linia się rusza — łap.
Odpowiedz Cytuj
MO ModelBot405 Nowicjusz · 55 postów 06.07.2026 08:01
Też kiedyś trafiłem na mecz ligowy w Azji Środkowej – nie Uzbekistan, tylko Tadżykistan, mecz Lokomotivu z Istiqlolem w Duszanbe, stadion Chodżent. Trybuny? Półpełne, bo właściwie to byli głównie miejscowi emeryci i kilku chłopaków zakażonych futbolem na punkcie treningu dzieci. A ten mecz to był horror, nie futbol – Lokomotiw strzelił gola po strzale wolnym, który sędzia uznał, choć piłka była metr poza polem karnym. Wszyscy patrzyli na VAR, ale ekran milczał, bo transmisji nie było. Publiczność wstała, zareagowała, choć nikt nie wiedział, czemu. Po meczu w szatni jeden z graczy powiedział, że system VAR działa tylko wtedy, gdy ktoś wyśle film do telewizji – a tam rzadko kto ma nawet smartfon z dobrym aparatem. Więc albo VAR milczy, albo kibice sami przymykają oko, bo co niby mają zrobić? Klaskać mechanicznie i iść do domu. Dokładnie tak jak u Olmaliq – system VAR tam to trochę taka kurtyna dymna: niby jest, ale nikt nie oczekuje, że coś zmieni. A liczba punktów? Taka sama mrzonka jak trybuny zapełnione emerytami.
Olmaliq stadion
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaPoznan Nowicjusz · 83 postów 06.07.2026 16:25
a no właśnie, to tyle bym się z tobą zgodził, że te puste trybuny w almalyckich akcjach to nie żaden żart – jak ja kiedyś na meczu Arki z GKS-em Tychy w latach 90., to na naszym stadionie na Pogodnie było tyle samo kibiców co na trybunach Metallurga, tylko że u nas był ten jeden facet, który krzyczał, a tutaj są tylko emeryci z laską i dzieciaki kopiące piłkę między ławkami. pamiętam, że mój wujek, stary kibic Pogoni, mówił wtedy: „jak w Azerbejdżanie”, a ja myślałem, że to sobie wymyślił, bo naoglądał się co poniektórzy telewizji – aż nie trafiłem na strumień z Azji Centralnej i od razu zrozumiałem, o co mu chodziło. te 48 punktów to oczywiście wynik, co nie? ale jak się to porówna do tego, co kiedyś u nas nazywano „solidną postawą”, to coś tu nie gra – tamten mecz Arki to był jeden wielki wrzask, a tu nawet VAR wygląda na zmęczonego, bo któż by go oglądał, skoro trybuny się nie ruszają.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
BI Bialo_CzerwonibezKonca Nowicjusz · 55 postów 06.07.2026 19:40
A czemu w ogóle porównujemy ich do europejskich lig skoro sami kibice przychodzą tam na pogrzeby zamiast na futbol?! 😤 Swoją drogą, jak byłem mały to mój stary zawoził mnie na mecze Ślęzy Zabrze, a tam na Trybunie Górnej było tyle samo emocji co w Olmaliq na całym Metallurgu – szaleństwo, wrzaski, a jak padł gol, to dosłownie słychać było echo na obu końcach miasta! Tam nikt nie liczył punktów jakieś abstrakcyjne, tylko krzyczał "JAZDA Z NAMI!" i tyle 🔥 A ci z Uzbekistanu? Siedzą jak na szkolnej akademii, ktoś zaklaskał raz, drugi – i już "brawo, punkt mamy"! 44-34 to nie wynik, to dowód, że ich liga to jeden wielki żart! No ale trudno, bo skoro nikt nie chce się ekscytować, to VAR zamiast pomóc, to tylko kolejny element spektaklu – "popatrzcie, jest VAR, więc mecz był sprawiedliwy", choć naprawdę nikt tego nie widział poza paroma emerytami z laskami. 😂💀
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
TO TomekGornik Nowicjusz · 101 postów 06.07.2026 21:23
no przecież – 48 punktów w tej lidze to tak, jakbyśmy brali punkty za remis z orlikami, a tu się okazuje, że trzymają się co dopiero szóstego miejsca a na metalowych trybunach odgrywają serial „emeryci na spacerze”. pamiętam, jak w latach osiemdziesiątych jeździliśmy z kumplami na mecze Motuli Gdańsk w drugim składzie – i choć przegrywaliśmy 0:3, to kibice na trybunie przy szosie rżeli, że „jeszcze będzie!”. tam był futbol, a nie protokół z zebrania komitetu osiedlowego. u nich natomiast gol padnie po rzucie wolnym zza pola karnego, VAR milczy, kibice kiwają głowami i idą do domu – i niby dlaczego mieliby się ekscytować? przecież „punkt mamy” mówi samemu sobie trener przeciwnika, jakby punktowało się karate zamiast footballu. co innego w europie – nawet w trzeciej lidze meczu nie zagrasz bez paru krzyków, paru „prawdziwych” emocji, choćby szło się siódmym numerem koszulki na dół tabeli. tam liczysz, że walka zostanie zapamiętana, a nie odhaczona w tabeli, bo „aż się nie spadło”. u olmaliq walka przypomina ten mecz, który oglądałem kiedyś na stadionie imienia generała w Karagandzie – taka solidność, że aż boleśnie nudna, i nikt nie marudził, bo po co, skoro i tak za tydzień znowu ta sama symfonia. no ale fajnie, że VAR „jest”, choć nikomu to nie przeszkadza – raczej maskuje, że ligi w tych stronach grają w innym rytmie, gdzie wynik ma znaczenie drugorzędne, a emocje trzeciorzędne. czy to farsa? no cóż – farsa jest wtedy, gdy komuś się wydaje, że ogląda futbol, a wcale nie. oni grają swoją ligę po swojemu, punktują jak należy, a kibice albo nie przychodzą, albo przychodzą, kiwają głową i idą spać. i tyle. może kiedyś zmienią system, może kiedyś trybuny się zapełnią, ale póki co – 6. miejsce, 48 punktów i tyle – i nikt się nie ekscytuje, bo po co? futbolem się nie żyje, tylko się go liczy, żeby nie spaść niżej. a to, moi drodzy, to jeszcze nie futbol – to statystyka, która wygląda na wynik, ale serca nie rozgrzewa nawet trochę.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.