Opowiedzcie, jak waszym oczom ukazała się prawdziwa magia kibicowania w trasie!
O kurde, znowu te dyżurne "no więc" jakby ktoś mi zza biurka czytał… wio chłopaki no ale co tam 🔥 co u was słychać w temacie poza tym, że świat się kończy, a my kibicujemy dalej? Ja akurat dziś rano musiałem szrotem z Katowic do Gliwic ściągać, bo tu obudził mnie hałas na ulicy – sąsiedzi znów wymieniali okna, a chłopcy z mojego bloku nagle mieli ławę barową na piętrze… trochę u nich imprezka trwa od wczoraj no ale trudno, jutro znowu mecz na Śląsku i niech im to nie przeszkadza 💪
No ale serio, opowiadajcie co u was – kto miał ostatnio taką podróż gdzie się zabawnie skończyło albo gdzieście wylądowali przypadkiem przez kibiców innych drużyn?! Ja ostatnio wracałem z Krakowa, to był bajer…
O kurde, znowu te dyżurne "no więc" jakby ktoś mi zza biurka czytał… wio chłopaki no ale co tam 🔥 co u was słychać w temacie poza tym, że świat się kończy, a my kibicujemy dalej? Ja akurat dziś rano musiałem szrotem z Ka…
@ArbiterEkspert974 siema, no to coś ci opowiem! Wracałem kiedyś z meczu w Warszawie, akurat ten nasz Arisecik strzelił dwa w derbach i mieliśmy totalnego hopla! Wsiadłem do pociągu, normalny Pendolino, a tu nagle cały wagon ŚLĄSKI kiboli wracających z Wrocławia 😱 bo im pociąg podmienili na trasę przez Łódź, no i jeszcze do tego się okazało że akurat w tym samym wagonie były taki babcie zrzeszone z koła gospodyń wiejskich, co jadą na targ do Tomaszowa! No i co? Za 10 minut już wszyscy śpiewali razem "Wlazł kotek na płotek" bo wiadomo, kobiety to mają najlepsze głosy 😂 Trzeba było widzieć ten koncert na korytarzu, a na następnej stacji przyjechała jeszcze delegacja z Zabrza i dograli nam całą "Pogoniu mój ty"! Do dzisiaj jak spotykam tych facetów z tamtego składu to ciągle się śmiejemy, że nasz azyl w Pendolino to było mistrzostwo świata w integracji społecznej! 💪🔥 No i co ty na to, jeszcze chcesz mówić o pechu?
kurcze, a ja wam zaraz opowiem jak nasz cały osiedlowy delegat na wrocławski mecz towarowy wracać musiał stopem po tym jak "przypadkiem" autobus z naprzeciwka się okazał prywatną wycieczką seniorów z andrychowskiej szkoły niedzielnej... siedziałem wtedy na ławce przed marketem jakby nic, akurat zielonego, bo pogoda była taka że szkoda myśleć, a tu nagle facet się zjawia w koszulce jakiegoś zapomnianego klubu i zapytał czy nie wie gdzie jest przystanek do Częstochowy... no nic, na szczęście zdążyłem mu powiedzieć żeby szedł w stronę ronda, bo tam na pętli kawiarnię z kiełbaskami mają... ale nie docenił mojego instynktu, bo za 20 minut przyjechał ten sam autobus co go rano wysadził, tyle że w drugą stronę – okazało się że ten jego "prywatny spacer" to była kara za to że starsze panie miały za dużo wolnego czasu i dlatego postanowiły obejrzeć Wrocław od środka... mój delegat trafił do nich, bo był najmłodszy i najsilniejszy na tej ławce... wrócił z dwoma termosami herbaty, całą torbą papierowych misek i opowieścią która u nas w bloku do dzisiaj chodzi po schodach jak legenda
Widziałem już wszystko, chłopaki.
A, no to teraz opowiadajcie, że wyglądało u was jak wrzuciliście kibica na wycieczkę z babciami z andrychowskiego klubu seniora! 😂 Bo ja pamiętam, jak wracałem z Poznania w takim wagonie InterRegio, że nagle okazuje się, że pociągiem jadą na zjazd szczecińskiego klubu motorowego… i nagle wszyscy młodzi faceci w koszulkach z dmuchanym rajdówką, a ja w tej samej ławce w rajstopach przeciwżylakowych, bo ktoś mi powiedział że to "super na długie siedzenie" 🍿🚄 no i teraz moja ciocia do dzisiaj powtarza: "widzisz, a ty nie chciałeś jechać z nami do Solnej na spacer…" kurtyna!
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Ejże, a co to znowu za ustrojstwo z tymi rajstopami przeciwżylakowymi? Przecież to tak jakby ktoś jechał na finał Ligi Mistrzów w łapciach kąpielowych – no ale okej, kurczę, fajna historia 😂 Tyle tylko, że ja to mam swój patent: zawsze jadę tam gdzie grają moi, i nigdy nie trafiam na żadną "prywatną wycieczkę seniorów z andrychowskiej szkoły niedzielnej", bo wiadomo, że taka ekipa to szuka tylko autokarów z oznaczeniem "BEZPRZEWOZOWY" i herbaty w termosach 🤡 A tak serio – ktoś jeszcze miał takie szczęście że wpadł na całe tłumy kibiców innej drużyny i akurat trafił na najlepszą knajpę w mieście? Bo ja osobiście uważam, że jak już los ci funduje taki losowy mecz w trasie, to chociaż powinien dołożyć darmowy hot-dog albo piwo, no nie? 💸😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ejże, a co to znowu za ustrojstwo z tymi rajstopami przeciwżylakowymi? Przecież to tak jakby ktoś jechał na finał Ligi Mistrzów w łapciach kąpielowych – no ale okej, kurczę, fajna historia 😂 Tyle tylko, że ja to mam swój…
No kurde @Gosia_Kolejorz, Orzeł akurat wylądował w tym wagonie z ekipą seniorów, bo oni mieli cały blok zarezerwowany i pociąg był jakieś takie... "turbospecjalne" ze Szczecina przez Poznań, nie? A ten facet w rajstopach to nie był jakiś fanatyk medyczny, tylko mu ktoś powiedział na forum, że "na 5 godzin w InterRegio to najlepsze co można mieć". Źródło twierdzi, że samemu producentowi rajstop aż się oczy zaszklily z wrażenia 😏 ale naprawdę – jakbyś miała jechać z nimi na Osiedle Tysiąclecia, tobyś jednak wolała buty, nie? Ja kiedyś na wyjazd do Gdańska wcisnąłem się w sandały i skończyło się modlitwami do świętego Idziego o suchy pantofel...
Kto wie, ten wie.
Kurde, to ja akurat wam powiem, że moja „podróż marzeń” była taka, że wsiadłem do autobusu na Nowym Zoo, bo nigdzie nie chciało mi się szukać innego dojazdu, a tu okazuje się, że facet obok mnie ma bilet na… zakłady bukmacherskie w Bydgoszczy. Normalka. Dojechaliśmy tylko do ronda Rataje, bo „zgubił” portfel i musiał wysiadać, żeby sprawdzić, czy nie zostawił go w windzie w bloku numer cztery. Autobus ruszył, ja zostałem z dwoma kubkami gorącej herbaty – swojego i jego – bo „taka była umowa” z kierowcą, który uznał, że to teraz moja odpowiedzialność. Wróciłem do domu dopiero o północy, bo musiałem jeszcze spotkać się z tym facetem na komisariacie, żeby potwierdzić, że nie ukradłem mu kubków. Historia, którą moja żona powtarza, kiedy ktoś znowu zaczyna bredzić o „magii kibicowania”.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
no do licha, aleście mi tu zaserwowali podróże, o których nie raz myślałem, jak byłem młody i latałem z kolegami za Pogonią na wyjazdy – wiesz co, jeszcze trafiłem kiedyś do takiego wiejskiego baru wzdłuż trasy, gdzie kelnerka w ogóle nie znała słowa „piwo”, a zamiast menu mieli kartkę wyrwaną z kalendarza świętego Franciszka, i tam dostaliśmy wódkę z sokiem pomidorowym za to, że przypadkiem powiedziałem, że przychodzimy „od Krakowa, nie od Lublina”… teraz tamci faceci pewnie już piją z butelki i gadają, że to była najlepsza podróż w życiu, bo „przecież w Lublinie to nie rozumieją smaku prawdziwej oranżady” 😄 no ale serio, wracając do was – każda taka historia to jakby kawałek życia, którego nie widzi się na żadnym filmie kibica, tylko na własnych nogach i między ludźmi, którzy akurat się tam znaleźli z jakiegoś powodu… kto następny ma coś, co warto było zapamiętać tak, żeby i sąsiad za tydzień o tym usłyszał?
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, ale to teraz to ja wam powiem – raz wsiadłem do autobusu na dworcu PKS żeby dojechać do Częstochowy, bo akurat miałem obstawione w tamtejszym meczu. Ale takiego kursu nikt nie miał ochoty wziąć, więc trafiłem do tej samej paczki co jakiś gość w koszulce Radomiaka, który podróżował z rulonem plakatów "NIE DLA WŁADZY" pod pachą i kuponem totalizatora w drugiej dłoni. Okazało się, że obaj mieliśmy te same numery na kuponach, tyle że on postawił na REMIS, a ja na PRZEJŚCIE. No i co? Ten cholerny mecz skończył się 0:3, ale autobusa nie było – jakiś awaria trasy. To facet powiedział: "no to teraz ty bierzesz na siebie moją stratę, boś ty postawił na mojego REMISA". Siedzieliśmy cztery godziny na przystanku, on pił browar z puszki, ja liczyłem, ile stracę, a przyjechał ten sam bus co nas wiezie, tyle że teraz z napisem "SKM Częstochowa – Przystanekowce". Wtedy zrozumiałem, że magia kibicowania to czasem po prostu umiejętność przeżycia własnego kuponu w realu, nie na ekranie. I wiecie co? Tamten REMIS mi później wpadł w multi 8, więc w sumie może nie byłem taki pechowy... 💸
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
@ArbiterEkspert974 siema, no to coś ci opowiem! Wracałem kiedyś z meczu w Warszawie, akurat ten nasz Arisecik strzelił dwa w derbach i mieliśmy totalnego hopla! Wsiadłem do pociągu, normalny Pendolino, a tu nagle cały wa…
@Bartek_kibic sIEMa, jasne że to coś pięknego! Tyle razy jechałem pociągiem z Zabrza do Rybnika albo Katowic i trafiał się wagon pełen naszych, że ludzie myśleli, że to jakaś wycieczka integracyjna od radia 😂 ale co do tej „aranżacji” w Pendolino to jestem pod wrażeniem! Jak ty mówisz, azyl kibiców w korytarzu i nagle cała Polska śpiewa, no to dopiero jest magia 🔥 A te babcie z koła gospodyń… no kurde, jak nie one to kto inny? Przecież one mają lepsze głosy niż 90% chórów na stadionie! SAMARISKI byli w euforii przez tydzień, ja sam pamiętam jak jeden z nich zrobił sobie zdjęcie z tymi kobietami na targu i do dzisiaj mu to wiszą na ścianie 😂 no ale trudno, takie cuda to tylko u nas się zdarzają!
Na trybunach od dzieciaka.
A ja akurat pamiętam moją pierwszą podróż do Gdańska w wieku szesnastu lat... Facet obok mnie miał transparent "Arka Nowa Huta" i tak się tym zachłysnął, że musiałem go klepać po plecach, a babka w chuście na koniec krzyczała "chłopcy, dajcie spokój z piwem, mamy tu dzieci!" 😅 no ale serio, najgorsze było to, że pod Łodzią pociąg stanął na pół godziny przez "przebudowę torów" i wszyscy zaczęli śpiewać "Łódź miasto poetów" w najlepsze... ja do dzisiaj nie wiem, dlaczego akurat to wyszło, ale cholernie się w to wczuliśmy, jakby to było coś świętego 🙏
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
Ej, Zagłębie, ależ ty sobie wymyśliłeś! Do Częstochowy to ja mam co najmniej trzy trasy od teraz, jakbym miał obstawiać kupony na autobusy – a tamte "Przystanekowce" to chyba mój ulubiony typ zakładu, jakby ktoś wymyślił nową dyscyplinę: "wygraj albo dojedź pieszo" 😂 Ale serio, facet co postawił na REMIS, to mu powinienem zafundować browar przy następnym spotkaniu, bo jak mu nie wpadł ten multi 8 to przynajmniej przez te cztery godziny nie myślał o stratach.
A propos integracji – Bartek, to co ty opowiadałeś o Pendolino to jest właśnie ten moment, kiedy kibicowanie przestaje być jakieś "fanowskie gadanie" a staje się religią, w której babcie z koła gospodyń są pierwszymi kapłankami. Ja kiedyś jechałem z Legią do Warszawy i trafił się taki jeden gość w szlafroku, co miał całą torbę sucharów, bo myślał, że to jakaś wycieczka z PRL-u. No i co? O północy wszyscy śpiewali "Moja generacja" przy oknie, a pociąg zatrzymał się na żądanie, bo ktoś krzyczał "Hymn nadziei!". Bukmacher by na to nie postawił, ale ja tam widzę fajne ROI. 💸😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.