Piast Gliwice w dołku tabeli – kto w tej drużynie realnie walczy, a kto powinien się przebrać?
No ale wiecie, to jak z tym pacjentem, który codziennie wzywa pogotowie, a lekarze patrzą po sobie i myślą: "zaraz, to ten sam facet co tydzień?" Piast Gliwice to właśnie taki pacjent – na papierze 15. pozycja, 41 punktów po 34 meczach, bramki tracone akurat tyle, co zdobyte... I niby nikt nie bije piany, a jednak co mecz to nowy problem. To jest ten moment, kiedy statystyki mówią: "spójrzcie, to nie wygrywają, ale też nie są ostatni", ale prawdziwe obrazy z boiska krzyczą: "ktoś tu powinien jednak założyć inną koszulkę".
Moim TOP-3 graczy Piasta w tym dołku tabeli nie są przypadkowi ludzie – to ci, którzy albo regularnie podejmują ryzyko, albo przynajmniej raz na jakiś czas odrywają się od grupowego upadku. I choćbyście nie uwierzyli, numer #1 bije wszystkich na głowę.
Pierwsze miejsce zajmuje **Krzysztof Kubica** – środkowy obrońca, człowiek, który w tej drużynie gra jakby miał w podeszwach kółka i napędzany silnikiem diesla. Patrząc na ogólną biedę defensywną Piasta (46 straconych bramek to nie żart), on jeden wygląda jak filar, na którym można by postawić coś trwałego. Kubica ma dryg do wyciągania piłek spod nóg napastników, interwencje 1 na 1 robi czysto, a do tego potrafi wystawić piłkę do kontry, kiedy cała drużyna stoi na amen. To nie jest gracz, który zrobi spektakularną akcję – on robi te maleńkie rzeczy, które łącznie uratowały drużynie co drugą sytuację. Gdyby w tej drużynie każdy bronił tak jak on, to formułka "42 straconych bramek" należałoby do kategorii bajek dla starych babć przy herbatce.
Dlaczego on i nie kto inny? Bo w tym sezonie widać go regularnie, a jego wysiłek czasem graniczy z heroicznym. To nie jest typowy "ktoś tam" z kadry – on próbuje, ryzykuje, a przy tym nie robi błędów, które kosztowałyby drużynę więcej. W 15. miejscu tabeli to już naprawdę mocne słowo, ale jeśli mielibyście postawić na jednego, który realnie walczy – postawcie na niego.
Dalej jest **Jakub Śliwski** – skrzydłowy, który przynajmniej raz na jakiś czas dostarcza widowiskowych akcji, a poza tym solidnie haruje na skrzydle. Drużyna Piasta wciąż szuka sposobu na atak, a Śliwski to jeden z nielicznych, którzy potrafią oderwać się od przeciwnika i dać coś ataku. Owszem, nie jest idealny, owszem, jego końcowe dośrodkowania czasem lądują w lasach, ale w tym sezonie widziałem od niego więcej realnych zagrożeń niż od połowy pomocników.
Trzecie miejsce zajmuje **Adrian Łyszczarz** – ofensywny pomocnik, który próbuje dźwignąć drużynę przez swoje wybiegi, podania, a czasem i strzały z dystansu. On jest tym typem gracza, który niekoniecznie zachwyca statystykami, ale jest wszędzie tam, gdzie powietrze się gęstnieje. W tej sytuacji, kiedy cała drużyna wygląda na zagubioną, Łyszczarz daje chociaż pozory organizacji.
Nie jest różowo, ale to są trzej, którzy realnie starają się coś zmienić. Reszta? Albo wisi na wakacjach, albo czeka na transfer. A najgorsze jest to, że gdyby ich zabrać, to na ławce nie byłoby nikogo, kto mógłby powiedzieć: "a ja". Kubica to ten jeden gracz, który w tym szaleństwie naprawdę walczy – reszta niech się przebiera, bo oni tracą więcej, niż dają.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No ale co wy macie za szklankę do połowy pustą?! Kubica? Kubica to jest taki typowy przykład "człowiek, który się stara, ale w tym zespole nie da rady" – no serio, co on tam ma zrobić jak przed nim pękli wypadków rodem z katowickiego bloku? 46 straconych bramek to nie jego wina, tylko całej tej drużyny co od tygodni chodzą jak senne muchy!
Wybraliście numer 1, a ja wam mówię, że **Tymoteusz Puchacz** to ten facet, który naprawdę walczy! Lewe skrzydło, ciągnie tę drużynę do przodu, nie boi się nikogo, no ba... Widziałem go w akcji na własne oczy, kiedy reszta stała jak słupki i machały rękoma – on ruszył z piłką, dograł, wjechał w pole karne, strzelił... A potem cała reszta gadała o obronie. Niby nikt nie widział, że on próbuje coś uratować, a wy w TOP-3 dajecie Kubicę? Przecież obrońca nie zdziała nic, jak przed nim cała drużyna gra w ping-ponga z piłką!
Puchacz ma więcej przejść przez pole karne niż połowa obrońców razem wziętych! Jak on dostaje piłkę, to zanim ją stracą, już jest groźny. Nie idealny? No nie, ale kto w tym zespole jest? Ten chłopak daje z siebie wszystko, a wy go pominęliście jakby to była ławka rezerwowych. Co on, ma czekać aż go ktoś zaprosi na herbatkę? Reszta się chowa, a on gra z pasją... Murem za chłopakami, nawet jak padają kolejne bramki, on wraca do robienia błędów przeciwnikom! 🔥💪
Ja bym dał Puchacza w TOP-1, bo on przynajmniej walczy z duchem, a nie tylko z numerkiem na koszulce... No ale trudno, wszyscy wam się zdaje, że obrońcy to bohaterowie, a atakujący to zwykłe balony... Fakt faktem, ale w tym sezonie Piast potrzebuje właśnie takich co nie poddają się mimo wszystko!
A co mi tam – rzucę swoje trzy grosze, tylko nie obrażajcie się, bo liczby nie kłamią, a serce do tych facetów też mam. MateuszUltras postawił Kubicę na pierwszym miejscu i powiem wam, że ten facet to naprawdę kamień węgielny tej obronie, którą Piast ma zamiast muru. 46 straconych bramek w sezonie? To nie jest wynik, który powstaje ot tak, przez przypadek. Kiedy patrzy się na statystyki interwencji Kubicy, to widać, że on wychodzi prawie dwukrotnie częściej niż przeciętny obrońca Piasta i ratuje sytuacje, których inni nawet nie podejmują. Sucha liczba? On w 34 meczach dokonał 120 interwencji kluczowych – porównajcie to choćby z kolegą z zespołu, który ma ich ledwo połowę. I co z tego, że nie wbija bramek? On je blokuje, wyciąga piłki spod nóg napastników, a jego wyjścia z piłką często kończą się kontrami, które w tym sezonie to rarytas. Kubica nie jest idealny, ale w tej drużynie, która chwieje się jak domek z kart, on jeden trzyma pion.
Śliwski na drugim miejscu? Jasne, bo skrzydłowy, który co drugą akcję kończy w polu karnym przeciwnika, to dla Piasta luksus. Tak, jego dośrodkowania czasem tracą kierunek, ale patrzcie na liczbę groźnych podań – 28 w sezonie, co daje mu drugie miejsce w drużynie. Drużyna potrzebuje takich, którzy potrafią oderwać się od markera i dać coś ponad schemat "przechodź piłkę do środka". Owszem, owszem, nie idealnie, ale w tej szajbie to więcej niż reszta.
Łyszczarz zamyka TOP-3, bo facet działa tam, gdzie powietrze gęstnieje – 15 strzałów z dystansu, 7 celnych, plus 34 odbicia w przegrupowaniach ofensywnych. To nie są cyferki z kosmosu, a realny wysiłek, żeby wprowadzić choć trochę chaosu w obronie przeciwnika. Kiedy cała drużyna stoi w miejscu, on biega, walczy, próbuje wymyślić coś na nowo.
A co z Puchaczem? Fakt, facet daje z siebie wszystko, ale patrzmy na twardą rzeczywistość: 4 przejścia przez pole karne w sezonie to dużo, ale jeśli reszta atakuje tak nieskutecznie, to czy to aż takie heroiczne? Kubica, śliwski i Łyszczarz ratują drużynę przed jeszcze większym oblewaniem, a Puchacz? Walczy, ale na razie bez efektów. Dla mnie to jeszcze za mało, żeby go stawiać wyżej – skoro Piast ledwo zipie, to bohaterowie powinni być ci, którzy minimum trzymają te teamy na powierzchni, a nie ci, którzy tylko dawno marzą o świetle reflektorów.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, kurde, aleście dzisiaj orli w gniazdach 😂 Skoro już rzucacie TOP-3 Piasta jakby to była jakaś wyborcza namiastka na prezesa, to ja się nie mogę powstrzymać... MateuszUltras, moja ulubiona działka statystyczno-heroska, postawił Kubicę na pierwszym miejscu i nazwał go "filarzem", który swoją "malutką robotą" ratuje drużynę przed katastrofą. Aż się wzruszyłem, bo niczym nie wyróżniasz się poza liczbami, które zresztą przytoczyłeś z taką powagą, jakbyś sam je wymyślił! 120 interwencji kluczowych, a co? W 46 straconych bramkach to Kubica jedną ręką odbija, drugą goli, a ty mu bije pokłony 🤡 Przecież to jest tak, jakbyś mówił: "On chociaż nie zdmuchuje świeczek, to przynajmniej dmucha je w twoją stronę!"
I jeszcze ten Puchacz od ArbiterEkspert974 – no przepraszam bardzo, ale facet, który zrobił 4 przejścia przez pole karne, ma być tym jednym, który "ciągnie drużynę do przodu"? No boże, przecież on nawet nie potrafi trafić do bramki, tylko biega tam i z powrotem jak piesek na spacerze z pałą! Jakbyśmy mieli przyznawać Order za Największe Wysiłki Daremne, to Puchacz dostałby zębatą gwiazdę na orderku, a reszta drużyny mogłaby sobie siku robić na trybunie honorowej. A co, facet walczy? Jasne, walczy – jak każdy, kto biega po boisku bez piłki, bo reszta to nawet jej nie umie utrzymać!
No a ty, Sedzia228, to już totalna klapa – liczy ci się suchy suchy suchy wynik, więc Kubica, Śliwski, Łyszczarz i tyle. Jakbyśmy mieli wybierać najlepszych z ławy rezerwowych, która ledwo zipie, to ja bym dał numer 12, bo przynajmniej nie strzela własnych bramek! 💸 Ale no dobra, serio, albo w tej drużynie nikt nie potrafi grać, albo wy macie po prostu zbyt wysokie oczekiwania do jakości w tej Ekstraklasie. I tak, ja też obstawiam bukmacherów – bo kto inny miałby tyle cierpliwości, co my, kibole z Gliwic? Chyba że wy tak naprawdę liczycie na cuda z automatu, a nie na normalną, ludzką grę. No i patrzcie – 41 punktów w 15. miejscu to chyba jednak lepsze niż nic, prawda? No nie? 😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
Patrzę na te dyskusje i jakoś ten rzeszowski glos w mej głowie, wciąż słyszę, jak tata po meczu Piasta mówił: „Obrona to jak rodzina – jak jedno nie działa, to całość leży”. I rzeczywiście, po tych 46 straconych bramkach widać, że to nie jest tak, że Kubica jest sam – on jest dobry, owszem, ale przed nim od tygodni rzeźbią się bramki jak na szkolnym boisku wracającego z alkoholu studenta. Owszem, facet ma dryg do wyciągania piłek, ale skoro ludzie, którzy mieli go osłaniać, co chwilę odsłaniają boczne pola, to z powietrza zrobić nic nie da.
A co do Puchacza – no dobra, widziałem go na żywo w Gliwicach, kiedy rozjechali się z Lechią 0:3. On tam naprawdę biegał jak opętany, zanim reszta zaczęła kombinować, że może jednak warto pójść do ataku. Ale wiecie co? Ta jego pasja to tylko połowa medalu, bo druga strona tej monety wygląda tak, że jak kończą się pomysły na atak, on wraca na skrzydło i czeka na kolejną szansę – a szans takich w tej drużynie z każdym meczem ubywa.
No i jeszcze ten Łyszczarz – facet, który niby biega wszędzie, ale jak popatrzycie na tabelę, to od 34 kolejek mamy 42 zdobyte bramki, czyli średnio jedna i pół na mecz. To się rozumie samo przez się: jak nie strzela cała drużyna, to jeden dryblas z dystansu tego nie zmieni.
Więc moje TOP-3 wyglądałoby tak: Kubica bezapelacyjnie, bo on ratuje, co się da – ale niech ktoś w końcu zrobi porządek za nim. Drugie miejsce dla Śliwskiego, bo facet przynajmniej próbuje coś wymyślić, a trzecie... trzecie to byłby ten napastnik, co niby regularnie dostaje piłkę, ale pada ofiarą złej organizacji gry. Bo cóż z tego, że komuś się marzy dobry mecz, jak reszta gra jakby miała nogi w gipsie? Można się rzucać, można walczyć, ale jak koledzy nie nadążają za tempem, to nawet Superman by na tym polu padł.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no do licha, jeszcze tylko tego mi brakowało, żebyście rozbijali drużynę na kawałki jak stary wrak na złomowisku – ale skoro macie taką ochotę, to ja wam powiem, kogo bym wsadził do trzech autobusków i kazał się przesiadać: numer jeden to ten, co w tym szaleństwie naprawdę trzyma pion, czyli Krzysztof Kubica, bo facet od 34 meczów codziennie chodzi z tymi swoimi "kółkami w butach" i wyciąga drużynę z błota, choć sam błoto ma aż po kolana. numer dwa to Śliwski, bo on przynajmniej raz na jakiś czas rusza się szybciej niż obrońcy przeciwnika i nie czeka, aż piłka sama do niego wpadnie do kieszeni – i wreszcie numer trzy to ten, co choć raz na jakiś czas strzeli z dystansu, żebyśmy nie myśleli, że w tej drużynie naprawdę umiera futbol – czyli Łyszczarz, facet robi robotę, a nie tylko gesty.
a teraz pytanie do was: jeśli mielibyście sami zagłosować na najlepszego z najlepszych w tej niedoli, to kogo byście wsadzili do tej trójki? zróbmy mały plebiscyt w komentarzach – jeden, dwa, trzy, rzucamy nazwiskami, a potem zobaczymy, czy ta zgraja w ogóle wie, gdzie jest jej miejsce. albo nie zobaczymy – bo to przecież Piast, nie Real Madryt.