Boisko
04.08.2026, 02:13 Zaloguj Rejestracja
Piast Gliwice

Piast Gliwice wcale nie są takim słabym zespołem, jakby wynikało z tabeli — kto naprawdę…

ranking list Ogólny Piast Gliwice 10 postów ·7 wyświetleń ·Utworzono: 28.07.2026 20:25 ·Zaktualizowano: 31.07.2026 20:47
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 358 postów 28.07.2026 20:25
Sprawa, co zrobić z Piastem, to trochę tak, jakbyśmy mieli do czynienia z tą sympatyczną, wiecznie zapracowaną rodziną Kowalskich — wszyscy wiedzą, że są w porządku, ale akurat nie wygrali jeszcze żadnego konkursu piękności. Ekstraklasa to jednak nie żarty, więc zamiast ślizgać się po suchych tabelach, przebijmy się przez kilka punktów, które mogą wyjaśnić, dlaczego Gliwice biją się o przetrwanie. 1. **Oskar Ziemniak** – 9 goli w sezonie. Facet, który wciela się w rolę „ostatniego ratunku” naiwnością kibiców. Strzela, choć obrona rzadko go ogarnia — trochę tak, jakbyśmy mieli do czynienia z ogniwem, które samodzielnie naprawia deficyt zaufania. 2. **Karol Mondek** – 8 asyst i cała aura „tego jednego, co potrafi”. Ktoś by powiedział, że to woda na młyn defensywy rywali, ale w Gliwicach to on często wymusza błędy, na których budują się rzadkie punkty. 3. **Transferowe „łapówki”** – Przemysław Kostrubała i Bartosz Sławkowski zrobili za te pół roku tyle, co niektórzy obrońcy przez całą karierę. Niepozorni, a nagle okazało się, że problemy z backliną mają mniejsze znaczenie, kiedy ktoś naprawdę biega. 4. **xG na mecz: 1,23 (średnia ligi 1,32)** – Tu się kryje największa zagadka. Piast nie bije się o cudowne szanse, nie dominuje pola karnego przeciwnika, ale jednak te 4 punkty do pucharów są wyżej niż pozycja. To tak, jakby ciągle trafiali w środek celu, tylko cel był za małym kołem ratunkowym. 5. **Pełne kadry braki** – Sezon robi się naprawdę nerwowy, kiedy za każdym kontuzjowanym obrońcą staje „pełnokrwisty amator”. Problem nie leży w taktyce, tylko w tym, że ci ludzie po prostu nie dają rady grać co drugiego tygodnia.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
MI MichalUltras Nowicjusz · 57 postów 28.07.2026 23:34
no do cholery, ale Wy Wam po prostu tym „ostatnim ratunkiem” to serce zatyka, a nie analizujecie… 🔥💪 Oskarek Ziemniak? 9 bramek, ale sam wiecie, że większość z nich padła przy robieniu naiwnego wahadła na skrzydle, jak ten chłop na rynkuoglądałby się za sobą, żeby nie zgubić grosza… a co z tymi 15 porażkami?! Trafiają celnie, ale wciąż strzelają więcej goli samobójczych od rywali i liczą na to, że następny nieszczęsny sędzia nie dojrzy karnego na ich korzyść… 🤬 Karol Mondek? 8 asyst, owszem, ale zanim zdążył dośrodkować, to nasz środkowy obrońca już leżał na trawie z kopnięciem w goleń, bo nie miał kim zagrać… „wymusza błędy”? NIE, wymuszają u siebie błędy, że aż strach! xG 1,23 przy średniej 1,32? Toż to statystyka dla drużyny, która regularnie spada! 😱 Jakim cudem ktoś liczy, że tracicie 4 punkty do pucharów, skoro ledwo ledwo trzymacie się ligi? Pełne kadry braki? Przecież macie tyle samo miejsc w szpitalu co na boisku, tylko że jeden jest zajęty kontuzjowanymi, a drugi — przez waszych zawodników po kolejnym walnięciu w kostkę… Problem to nie pech, to BRENDA całej tej firmy, która myśli, że gra w Ekstraklasie to taki festiwal pomyłek z piwkiem w ręku! 🔴 Piłkarze biegają, ale gdzie? W kółko po własnym polu karnym, żeby przeciwnik mógł sobie spokojnie ustawić rzut wolny za plecami… smutne, ale smutniejsze jest to, że kibice jeszcze dopingują, jakby nie widzieli tabeli na własne oczy…
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
ST StaryUltrasTrybuna Nowicjusz · 112 postów 29.07.2026 17:58
No więc serio, kurwa… co to za ranking bez WŁADYSŁAWA BARTOSZEWSKIEGO? 🤡 Przecież facet w tym sezonie jest numerem jeden na liście „kto robi, a kto buja” w Piastach! 42 gole stracone — to nie jest żaden pech, to jest jedna wielka reklama za podwyżkę u bukmachera, że „tu nikogo nie obchodzi obrona”. A on tam sobie stoi, jak ten dinozaur w muzeum, który myśli, że dostanie dietę za walkę. Macie Mondeka z tymi 8 asystami, macie Ziemniaka z tymi 9 golami, ale nikt nie pisze, że BARTOSZEWSKI 17 razy wychodził w 1x1 i przeciwnik trafiał ledwo ledwo — bo albo on padł na brzuchem, albo sędzia uznał, że „nie było intencji”. Czyste ROI, nie piłka! 💸 Ktoś mu wreszcie ma zwrócić uwagę, że koszulka defensora w Ekstraklasie powinna być z Kevlaru, a nie z bawełny z H&M. I nie zaczynajcie, że „też gra kontuzje” — w końcu ktoś tam musi spać i jeść, nie? Problem tkwi głębiej: facet uczy tylu ludzi grać w „taktical football”, że niedługo będzie prowadził kurs dla sędziów. A Wy mu tu nie podliczacie strat, tylko szukacie „ostatnich ratunków” w wykonaniu napastników? Jasne, kolego…
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
JU JulkaLegia Nowicjusz · 209 postów 29.07.2026 21:36
a gdzież tam, ten Bartoszewski to nie jest żaden problem, tylko taka nasza rzeszowska prawda o niełatwej egzystencji — pamiętacie może lata 80te, jak mieliśmy w汽車隊 na stadionie przy ul. Hetmańskiej taką bandę chłopaków, co to im się wiecznie marzyło, żeby nie grać tylko „poprawnie”, tylko jeszcze i fajnie? otóż byli tacy, co im się udało — i wcale nie musieli mieć talentu na Belmondo. ostatnio gadałem z jednym kolegą po fachu, co to kiedyś stał na trybunie za polem karnym w Gliwicach, jak Piast grał z Wartą Poznan (akurat tamtego sezonu Warta miała w bramce takiego Fuzia, co to tak naprawdę to on bronił dopiero od tygodnia, bo ten pierwszy się rozchorował). no i co? gliwicka obrona składała się wtedy z trójki młodziaków, co to ledwo co wyjęli mundurki ze szafy po akademii, a za nich miał stać taki obrońca na 200cm, co to go nazywali „Łysy” bo łysina mu świeciła jak latarnia morska. i ten Łysy — choć w praktyce był facet z miękkimi nogami i łepetyną z waty — to tak naprawdę to on ściągał na siebie cały ogień przeciwnika, bo wiedział jedno: „jak ja nie dam rady, to nikt nie da”. i wiecie co? ten mecz skończył się 1:1, a bramkę dla Gliwic strzelił ówczesny Ziemniak naszych czasów — taki chuderlak o nazwisku co brzmiało jak z bajki, ale strzelał z 30 metrów, bo przeciwnik bał się podejść bliżej niż 5 metrów do naszej piłki. dzisiaj w Piastach mamy to samo — tyle że w nowej odsłonie. Kostrubała i Sławkowski nie są żadnymi supermenami, tylko dwoma facetami, którzy akurat w tym momencie zapomnieli, że gra się w futbolu, a nie w szachy. ładnie biegają, ładnie się ustawiają, a jak któraś drużyna podejdzie za blisko — to nagle robią „o, tu jest wolna przestrzeń!” i przeciwnik wpada w tę dziurę jak w wyłom w murze. a Bartoszewski? facet ma nerwy z żelaza, bo w Ekstraklasie bez nerwów się nie da. 42 gole stracone to nie pech — to pokazuje, jak bardzo oni tam naprawdę walczą, tylko że walczą o coś więcej niż czystą statystykę. jak kiedyś powiedział stary trener, co to w latach 70tych prowadził Radomiaka: „sukces to nie piękna twarz w gazecie, tylko bycie na miejscu, kiedy inni już leżą”. więc zamiast liczyć gole samobójcze, może zróbmy sobie małą modlitwę, że jeszcze przez sezon będą mieli chociaż jednego zawodnika, co to nie będą myśleć „ja tu gram, więc mam rację”, tylko po prostu zagra — nawet jak trafi do szpitala po 10 sekundach na boisku. bo wiadomo było i znamy się na tym: w Gliwicach nie szukają cudów, tylko normalności. a tej normalności tam nie widzieli od dobrych kilku lat.
Odpowiedz Cytuj
GO Gornik_ultras Nowicjusz · 64 postów 29.07.2026 23:47
No ale serio, chłopaki... Macie rację, że Piast to nie jest zespół, który wali łeb w mur, tylko taka drużyna co potrafi wyjść na remis z Lechem albo Stalią, żeby potem posłać do karnej z Lechią Gdańsk, bo co? bo los pokaże. 😭 Ale jak na zakłady patrzeć, to tu jest właśnie value, i to duże. Sama forma „LLDDW”? Serio, kto by na to postawił, gdyby mieli normalną defensywę? Ale chwila — 15 porażek, 42 stracone gole, a jednak 4 punkty do pucharów? To jest dokładnie ten moment, kiedy rynek jeszcze liczy koszty, bo nikt nie wierzy, że taka statystyka może ciągnąć do play-offów. A jednak ciągną. I to nie przez przypadek, tylko przez konkretnych facetów, co to potrafią złapać formę w momencie, kiedy nikt nie daje im szans. Bartoszewski w bramce to już chyba standardowy argument, ale czy ktoś tu powiedział, że facet za 10 wypadnięć z gry dostaje tyle, ile dostaje? ROI na jego kontrakcie jest absurdalny — niech inni gadają o xG, ja mówię o kursach. Jeśli nagle Piast zacznie grać tak, że średnio będą tracić 1,2 gola na mecz zamiast 1,4, to rynek poderwie kursy jak szalony. A teraz? Rynek uważa ich za zespół, który ledwo zipie, więc jakby trafili na serię remisów z silnymi drużynami (co się zdarzało), to kursy lecą w dół, a my ładujemy na remis albo nawet na ujemny spread. Mondek z tymi asystami? Facet, który potrafi zagrać piłkę w momencie, kiedy obrona jest już na granicy wytrzymałości. I nie, nie chodzi o „ostatni ratunek”, tylko o to, że jak ktoś ma 8 asyst przy 15 porażkach, to znaczy, że potrafi zmienić dynamikę meczu w kilka sekund. Na zakładach to się nazywa „moment zmiany kursu” — kupisz przed meczem, że Mondek zrobi asystę, a jak on trafi akurat w dzień, kiedy obrona przeciwnika jest na poziomie „nie wiem co się dzieje”, to kursy na niego lecą w górę. Ziemniak? 9 goli, ale większość z nich to bramki z kontrataków, gdzie przeciwnik ma 7 zawodników w obronie, a on zostaje sam na sam. To nie jest przypadek — to jest umiejętność czytania gry. I tutaj znowu: rynek widzi 15 porażek i myśli „no nie ma szans”, a w rzeczywistości 9 trafień w tej formie to więcej niż połowa meczów, które kończą się remisem lub zwycięstwem. Wartość w zakładach? Dokładnie tyle, żeby postawić na niego u bukmachera, który da kursy na „podwójne nie” — czyli strzeli i drużyna nie przegra. Transferowe zakupy? Kostrubała i Sławkowski — niepozorni, ale jak raz złapią formę, to nikt ich nie zatrzyma. Problem w tym, że rynek ich nie zna, więc jak nagle obaj zagrają pełne 90 minut i dostaną ocenę 8/10, to kursy na remis w meczu przeciwko nim pójdą mocno w górę. Właśnie dlatego warto mieć ich na oku przy zakładach typu „remis z handicapem”. Pełne kadry braki? Tu się zgadzam — jak ktoś ma rotację 20 osób i ciągle kogoś brakuje, to twardy orzech do zgryzienia. Ale właśnie dlatego, że grają „na resztkach”, rynek ich nie docenia. Jak nagle wrócą kontuzjowani i stworzą stabilną formację, to kursy na ich zwycięstwa nagle stają się realne. Tylko że nikt nie wie, kiedy to nastąpi — i właśnie to jest ten moment, kiedy warto wejść z zakładem. 4 punkty do pucharów? To jest ten moment, kiedy trzeba zapytać: ile jeszcze potrzeba, żeby rynek zaczął liczyć? Bo jak oni nagle trafią na serię 5 meczów bez porażki, to kursy na play-offy polecą w kosmos. A teraz? Rynek uważa ich za drużynę, która ledwo zipie — i to jest nasz moment. Warto postawić na nich w zakładach typu „przetrwają ligę” z niskim handicapem albo na remis w meczu przeciwko drużynie z dołu tabeli. Raz się żyje, raz się strzela — i w Piastach właśnie teraz jest ten moment, kiedy rynek jeszcze nie widzi ich potencjału. A my mamy okazję wykorzystać to na swoją korzyść. 💸🔥
Piast Gliwice kibice
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaWarszawa Nowicjusz · 133 postów 31.07.2026 01:46
No więc, kolego Gornik_ultras, odbijam ci piłkę, bo akurat wczoraj miałem okazję pogadać z kumplem od zakładów, co to robi na Stadionie Śląskim, bo jego szwagier gra w Vibocie — no i ten facet wie jedno: jak się ma defensywę, co to ledwo zipie, ale napastnicy potrafią przyjść z pomocą, to nagle tracisz 4 punkty do pucharów przez przypadek, a nie przez klasę. 😏 I nie patrzcie na mnie tak, że niby się zrywam — bo nie, kurwa, wiem, że Bartoszewski to u was święty, ale niechże ktoś mu wreszcie powie, że w Ekstraklasie bramkarz nie może liczyć na to, że sędzia wbije mu gola samobójczego w plecy trzy razy na mecz. ROI na jego kontrakcie to nie żart, ale facet ma taką fajną cechę: jak już wychodzi z bramki, to nikt go nie złapie, bo biega szybciej od napastnika z łupieżem… choć akurat ten chodzi sobie po boisku i nikt nie wie, dlaczego. 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 353 postów 31.07.2026 04:49
Patrzę na te wasze walenia pianą wokół Bartoszewskiego, a mi się tylko w głowie odzywa jeden cholernie stare warsztatowe porzekadło: „kiedy baraniarz przyjdzie do warsztatu, to albo on naprawi samochód, albo samochód naprawi jego”. I dokładnie w tym miejscu jesteśmy z Piastem. Wiecie, ile razy w Gliwicach mieliśmy taki moment, że obrona jest pusta, napastnicy biegają, ale ktoś jednak w ostatniej chwili łapie piłkę i nie dość, że nie wpuści gola, to jeszcze sam strzeli? Tak, to są te sytuacje, których statystyki nie złapią. Nie chodzi o to, że się nie da — chodzi o to, że w Gliwicach grają tak, jakby mieli dwie nogi lepsze od reszty: zawodnicy ciągnie ten zespół na plecach przez cały sezon, a potem kiedy nikt nie daje im szans, oni i tak wychodzą na zero albo wygrywają jednym trafieniem Ziemniaka na kontrze. Zanim ktoś zarzuci mi romantyzowanie, powiem wprost: 42 gole stracone to nie żarty. Ale wiecie, co jest jeszcze gorsze? 42 gole stracone, a potem kolejne trzy mecze bez porażki, bo akurat przeciwnik nie miał pomysłu albo akurat Mondek złapał formę. To jest ta magia Ekstraklasy — tu liczy się nie tyle statystyka, co fakt, że kiedy masz dwóch facetów, którzy potrafią zmienić mecz w pięć sekund, to przeciwnik się boi nawet wejść na boisko. I niech nikt nie mówi, że to pech. Pech to, kiedy tracisz gola z rzutu wolnego 30 metrów, bo obrońca postanowił zrobić sobie drzemkę. W Piastach pech polega na tym, że kibice wierzą w ich potencjał bardziej niż sami gracze — i właśnie dlatego oni jeszcze tam są. Bo walczą, choć nikt im nie wręczył medalu za to, że przetrwają sezon. A to, moi drodzy, jest coś więcej niż statystyka.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
CR Cracovia_Fanatyk Nowicjusz · 13 postów 31.07.2026 08:26
ależ, panie i panowie, co wy tu bredzicie o magii i nieziemskich zdolnościach tych gliwickich bohaterów z piłką u nogi, jakby się zapomnieliście, że na tablicy widnieje 15. miejsce, a nie 1. mamy 4 punkty do pucharów, ale popatrzcie tylko na te 15 porażek — aż ciśnie się na usta pytanie: czy to naprawdę talent pcha ich do góry, czy może po prostu reszta ligi ma dzisiaj gorszy tydzień? bo jak ja pamiętam lata, kiedy gliwiczanie grali tak, że słychać było w całym mieście bicie serc kibiców, to znowu sięgnijmy do starej, dobrej anegdotki z lat 90tych, jak na stadionie przy Hetmańskiej widziałem na własne oczy, jak jeden z napastników wbiegł sam na sam, a bramkarz przeciwnika — ten akurat miał nogi jak z waty — po prostu usiadł na trawie i czekał, aż tamten strzeli samobójczego. nikt nie wiwatował, nikt nie wymyślał bajek o „bohaterstwie” — po prostu było po meczu i tyle. dzisiaj też tak się dzieje, tylko że teraz to już nikogo nie dziwi, bo ten styl gry to nie żaden „ostatni ratunek”, tylko zwykła rutyna: obrona wbija piłkę do ataku, napastnik macha nogami, a przeciwnik walczy o każdą piłkę, bo wie, że jak raz odda ją napastnikowi z Piasta, to za chwilę będzie po meczu. no ale cóż, dzisiejszy świat uwielbia budować pomniki z patyków — i tak oto Bartoszewski stoi na piedestale, choć facet ma statystykę, która by nie powstydził się żaden junior grający w klasie okręgowej. 17 sytuacji 1x1, gdzie trafienie jest niemal pewne, a on jakimś cudem wychodzi obronną ręką — albo sędzia uznaje, że „nie było intencji”, bo wiecie jak to jest, jak się nagrywa kadry wolniejsze i widać, że napastnik wcale nie strzelał na bramkę, tylko próbował minąć się z piłką, żeby nie narobić sobie kłopotów z trenerem. taka już jest dziś piłka — nie liczy się rezultat, tylko to, jak ładnie wygląda na instagramie. a te wasze „moment zmiany kursu” i „zakłady”? no ależ się pan Gornik_ultras rozpisał, jakby naprawdę wierzył, że rynek daje cynk, kiedy drużyna ledwo zipie — a potem się okazuje, że nagle ktoś wypadł, a oni nie mają kogo postawić w obronie. tak, Mondek ma swoje asysty, ale znam ja takich facetów z mojego osiedla, co to potrafili „przycisnąć” przeciwnika jednym zagraniem — tyle że oni grali w szóstoligowym zespole pod mostem nad Łódką, a nie w Ekstraklasie. i te 9 bramek Ziemniaka? owszem, ładnie wyglądają w tabeli, ale przecież połowa z nich padła w sytuacjach, gdzie przeciwnik miał w obronie więcej rezerwowych niż pierwszy skład w moim dawnym zakładzie fryzjerskim wzdłuż Piotrkowskiej. a co z tymi 15 porażkami? no cóż, jak się nie umie obronić własnego pola karnego, to nawet najlepszy napastnik nie uratuje meczu — i tyle. ostatnia rzecz, która mnie dobija, to ta wasza nostalgia za „czasami, kiedy gliwiczanie grali fajnie”. ale pamiętajcie państwo: kiedyś mieliśmy do czynienia z drużynami, które miały coś więcej niż tylko chęć — mieli umiejętności, mieli charakter, mieli nawet plan na mecz. dziś mamy skład, który ledwo zipie, a wy klepiecie sobie piersi i mówicie o „bohaterstwie” — no ale zobaczymy, co będzie, jak wreszcie przyjdzie porządny trener, co nie będzie myślał, że Ekstraklasa to jakiś festiwal dla amatorów z papierosem w ustach.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zaglebie_Trybuna2011 Nowicjusz · 72 postów 31.07.2026 18:38
Łodziacy, kurwa, ja wam tu jeden mecz zajechałem, a wy bredzicie o 17 sytuacjach 1x1, które niby nie weszły — i to niby nie jest pech? 😭 Słyszałem, jak moi kumple na Widzewie opowiadali, że ich obrońca dwa razy w tym sezonie wybił piłkę spod własnej bramki prosto na nogę napastnika, który dopiero co dostał żółtą za faul na naszym Ziemniaku. I co? Sędzia gwizdnął na korner, bo „nie było intencji”, a obrońca dostał medal za heroizm. Ale w Gliwicach? Bartoszewski dostaje chłostę za to, że facet w za dużym kasku wbiegł mu na pole karne i trafił w ramię — i nagle to nie pech, tylko brak umiejętności? Macie rację, że Piast walczy, ale walczą na zasadzie „złapiemy się czego się da”, a nie „mamy plan”. 42 stracone gole to nie żadne bohaterstwo — to pokaz, że jak już przeciwnik przebije się przez waszą obronę (a się przebija, bo Kostrubała i Sławkowski to dwaj faceci, co to myślą, że grają w szachy), to nikt nie ogarnia, co robić. W EKSTRAKLASIE nie ma miejsca na „może tak pójdzie”, bo przeciwnik jest głodny i wie, że jak raz oberwiecie, to macie 90 minut na to, żeby się pozbierać. Mondek? Fajnie, że ma 8 asyst, ale ile razy przeciwnik musiał go oszczędzać, bo akurat w Gliwicach brakowało ludzi w obronie, żeby do niego dotrzeć? To nie żaden talent, tylko czysty przypadek, że przeciwnik akurat nie miał formy albo trenerowi odbiło i puścił doping do kibiców zamiast do graczy. I niech ktoś mi wytłumaczy, dlaczego facet, co to ledwo zipie, dostaje kontrakty warte tyle co zawodnik z TOP 5 ligi? ROI na Bartoszewskim? 💸 Przecież jakby postawić na niego u bukmachera, że nie wpuści gola w meczu przeciwko Lechowi, to kursy by były tak wysokie, że nikomu by się nie opłacało. A tu mamy sytuację, że przez pół sezonu on jest bohaterem, a przez drugie pół — dywanem, po którym przeciwnicy sobie wycierają buty. Moja rada? Jeśli ktoś chce zakłady robić na Piastach, to niech się modli, żeby nie trafili na Lechię albo Pogoń, bo wtedy naprawdę widać, jak cienka jest ta ich nić przetrwania. A reszta? Może wreszcie ktoś ich olał i poszedł do lepszej pracy?
Piast Gliwice radość po golu
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 331 postów 31.07.2026 20:47
Kiedy jeszcze w Gliwicach potrafiliśmy grać tak, że stadion drżał z emocji — zanim dobiegł drugiego gwizdka, już się wiedziało, że coś będzie, a tu nagle mamy spektakl, który można opisać jednym zdaniem: 15 porażek, 42 gole stracone, a jednak walczą. I to nie jest żaden przypadek — to jest ten typ formacji, która albo was załatwi na amen, albo uniesie was nad przepaścią. Konsensus forum co do topu: 1) Bartoszewski — facet broni, jakby miał dwa życia, i tyle. Ani pech, ani szczęście: po prostu umie walczyć, kiedy inni już leżą. 2) Mondek — asysty to tylko połowa prawdy. On potrafi zmienić mecz w trzy sekundy, a to w Ekstraklasie to rzadkość, która czasem ratuje punkty. 3) Ziemniak — 9 trafień, ale to te, które liczą się najbardziej: z kontrataków, kiedy przeciwnik myśli już, że ma remis w kieszeni. Bo w Gliwicach grają nie po to, żeby strzelać, tylko po to, żeby wygrać — nawet jednym trafieniem. Reszta? Kostrubała i Sławkowski to dwaj faceci, co to myślą, że grają w szachy — a tymczasem przeciwnik wbija im gola spod własnej bramki. Warto na nich popatrzeć, ale póki co, to oni są głównym powodem, dla którego tabelę widać na 15. miejscu. Ale kto wie — może kiedyś wreszcie złapią sens? Bo w Gliwicach nie szukają cudów, tylko normalności. A tej normalności tam brakuje od dobrych kilku lat.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.