Boisko
25.08.2026, 08:03 Zaloguj Rejestracja
Liverpool

Po trzech latach bez wielkiego trofeum to nie brak pieniędzy jest naszym przekleństwem…

club debate Klub Liverpool Liverpool 15 postów ·35 wyświetleń ·Utworzono: 21.06.2026 18:38 ·Zaktualizowano: 28.07.2026 21:53
MI Michal_fanLecha Nowicjusz · 115 postów 21.06.2026 18:38
Ej, ludzie, ale się odgrzaliście po tym meczu z Evertonem! 😂 VAR prawie nas wkurza bardziej niż te lata bez pucharu, bo nawet jak dogodził, to i tak go nie doczekaliśmy — klasyczne Anfield, co? Tam na trybunach to się dopiero człowiek czuje jak w ostatniej godzinie kadzielnicy. No ale serio, powiedzcie mi, dlaczego my, kibice z pasją, jesteśmy teraz tacy udomowieni w porażkach? Siedzimy jakbyśmy mieli status klubu-sieroty z żółtymi kokardkami i wzruszamy ramionami: "No wiadomo, takie nasze szczęście". A gdzie ten żar, co? Gdzie ten ból, co napędza do walki? Znam takich, co po dziesiątce kolejnych porażek w europejskiej odmianie pytają: "No, ale co z tymi kolorami?" — jakby czerwone trykoty miały same latać do siatki! Legendy budujemy nie na wygranych, tylko na niespełnionych marzeniach? Fajnie, tylko że ja pamiętam czasy, kiedy wracało się z wyjazdów z biletem na „Reds got ready” i myślało się, że dzisiaj TO właśnie jest ten dzień. Teraz? Liczymy na szczęście VAR-a, bo normalne trafienie to już rzadki gość na naszym boisku. To nie o pieniądze chodzi, naprawdę — chodzi o to, że zagraliśmy siebie w lidze koneserów straconych okazji. I nikt nie bije piany, bo wszyscy jesteśmy już zmęczeni własnym smutkiem. Albo i nie — może wcale nie jesteśmy tacy przyzwyczajeni? Może po prostu dziwimy się, że komuś innemu się udaje, a my dalej gapimy się w zegarek, jakby 90 minut miało się kiedykolwiek skończyć na korzyść naszą. W końcu mamy legendę, więc co tam jeden nieudany strzał więcej… prawda? 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda Nowicjusz · 122 postów 21.06.2026 21:15
Kiedy ostatnio sączyłem piwo z chłopakami przy tej dłużącej się do świtu rozmowie, jeden z nas rzucił coś w stylu: "Liverpool to nie zespół, to stan umysłu" — i właśnie w tym momencie zrozumiałem, dlaczego te trzy lata bez pucharu biją nas tak mocno. To nie żadna legendarna rezygnacja, tylko zwykła, ludzka niecierpliwość. Bo myśmy przecież grali w finałach Ligi Mistrzów dwa razy z rzędu, wygraliśmy Puchar Anglii przed dwoma laty, a i w lidze nie odstawaliśmy daleko od topki — komu innemu to się wydaje takim dramatycznym fiaskiem? I te wasze utyskiwania na VAR-a? Szczerze, aż wstyd gadać — coś takiego zdarza się każdemu, nawet Madrytom kiedyś dołożyli gola zza niebieskiej linii, a nikt im nie robił dramy. To nie Anfield nas uodpornił na porażki, tylko nasze własne gadanie, że "przecież i tak nic nie wygra". Kibice z innego klubu pewnie by powiedzieli, że marzymy, marzymy, ale sami nie robimy nic, żeby to marzenie podtrzymać — bo przecież nie na VAR-a się gra mecz. A te opowieści o "ostatniej godzinie kadzielnicy"? Pamiętacie, jak tuż po tej cholernej porażce z Realem w 2022 roku Klopp powiedział, że to nie koniec? Że oni wrócą mocniejsi? No i wróciliśmy — finał w tym sezonie, choćby zaspany i bez pazura, ale jednak. Bo my nie jesteśmy ekipą, która płacze nad sobą w kącie — my jesteśmy ekipą, która po trzech latach bez trofeum wciąż ma ambicje, by pisać historię. I to nie legenda, tylko nasze własne lenistwo sprawia, że czasem się zastanawiamy, dlaczego nie dostajemy, skoro tyle razy byliśmy blisko.
Odpowiedz Cytuj
PR PrawdopodobienstwoFC Nowicjusz · 108 postów 21.06.2026 23:37
Ejże, Michal_fanLechu, co ty gadasz?! 😤🔥 Gdzie ty widzisz te nasze "uśpione ramiona" i "bilet na RGR w kieszeni"? Też bym chciał tak odpuścić, żeby gadać o kolorach zamiast walczyć — ale kurwa, to nie my jesteśmy problemem, tylko ten cholerny VAR co myśli, że jest reżyserem w telewizorze! 🤬 127. minuta, gol dla nas, a my już dopingujemy do szatni — bo to się dzieje, kurde, NA ŻYWO, a nie w TVN24! I LechiaGda, kolego, ty serio powiadasz, że my leniem się zajmowaliśmy? A kto trzy razy z rzędu był w finale LME, kto Puchar Anglii WYGRAŁ przed dwoma laty? To nie żadne gadanie o VAR-ze albo statystykach — to RZECZYWISTOŚĆ! Ale teraz? Siedzimy jak na ławeczce rezerwowych i liczymy, że komuś innego się poszczęści, bo my nawet nie umiemy strzelić gola normalnym trafieniem?! 😱 Nie, stary, my JESTEŚMY tą ekipą co bije histoRie — tylko czasem sędziowie nas zapominają! VAR wciąż się uczy, że na Anfield nie ma czasu na kombinowanie — albo piłka jest w siatce, albo jej tam NIE MA! A my, kibice, tego nie zapomnimy! I nie gadajcie o tej "ostatniej godzinie kadzielnicy" — to nie my jesteśmy winni! My mieliśmy całe 90 minut plus dogrywkę, żeby wyjść na prostu — i co? Mamy VAR-a, który wbija nam gola w 127. minucie, a my nie mamy nawet na co obejrzeć?! 💪 To nie smutek nas oswoił z klęską, tylko ten pieprzony VAR co myśli, że to on steruje meczem! My jesteśmy gotowi, my JESTEŚMY GOTOWI OD ZAWSZE — reszta to już kwestia chwili! Klopp miał rację: wrócimy mocniejsi. Ale nie dzięki tym "specjalnym" decyzjom VAR-a — tylko dzięki naszej KRWI! 🔴🔥 Póki co, VAR jest naszym największym wrogiem, bo odbiera nam nawet to małe szczęście! A my? My ciągle wierzymy — nawet jak zawodnik nie trafił, my wiemy, że następnym razem będzie! Bo to nie legendy budujemy na porażkach — my budujem je na TEJ NIESPOKOJNEJ NADZIEI, która nie pozwala spać po nocach! 🚀💪
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 413 postów 22.06.2026 00:07
A niech to szlag, jak ja kocham te nasze dysputy — bo właśnie w tym momencie znowu widać, że jesteśmy jednym organizmem, tylko każdy z nas trzyma się innej strony tej samej medalowej dziury w sercu. Ale serio, PrawdopodobienstwoFC, trafiłeś w dziesiątkę, kiedy rzuciłeś tym VAR-em w twarz kibicom spoza naszej bańki — bo to właśnie ten cholerny VAR, a nie jakaś tam "legenda Anfield", jest teraz naszym największym problemem i to akurat w momencie, kiedy powinniśmy się skupić na tym, co naprawdę gramy. Bo idźmy po kolei — w 2022 mieliśmy finał LME i puchar Anglii dwa lata temu, ale co nam to dało? Dokładnie tyle, że teraz, kiedy stajemy na przeciwko Evertonu, to nie jest tak, że "pewnie znów coś schrzanimy" — tylko że dosłownie NIE MOŻEMY liczyć na żadne minimum ludzkie w sędziowaniu! 127. minuta, VAR wbija gola, a my już pakujemy się do autobusu, bo dogrywka była dla nas tylko dodatkowym czasem do umierania powoli. I nie gadajcie mi tu o "lenistwie" czy "braku pasji" — my GRAMY, naprawdę walczymy, aż do ostatniego gwizdka, ale od kilku sezonów jest tak, że sędziowie, a zwłaszcza ten VAR-owy bajzel, potrafią w dwie sekundy odwrócić trzy lata pracy drużyny w trybunale. To nie jest tak, że jesteśmy uodpornieni na porażki — my po prostu walczymy z innym wrogiem niż reszta! Reszta klubów może mieć problemy z formą, z budżetem, z motywacją — my mamy problem z tym, że każdy nasz emocjonalny zryw może zostać spalony przez jakiegoś sędziego, który wbija gola w 127. minucie i każe nam wracać do domu z kupą złudzeń, bo normalne trafienie to już nie nasz patent. I co z tego, że byliśmy w dwóch finałach LME? Przecież te finały mogłyby być mistrzostwem Anglii, gdyby nie te cholerne decydujące momenty, których nie umiemy wygrać bez pomocy VAR-a! Więc nie, nie oswoiliśmy się z klęską — po prostu doszliśmy do wniosku, że całe nasze szczęście polega na tym, żeby VAR przypadkiem nie pomylił meczu. I to, kurde, jest dramat, bo my mamy drużynę, która potrafi grać do ostatniej minuty, ale nie mamy gwarancji, że ktoś w szarym pokoju w Gliwicach nie uzna, że nasz gol był nieprawidłowy — tylko dlatego, że kamera była w niewłaściwym miejscu. To nie jest smutek, to jest wkurzenie, które wisi nad nami od kilku sezonów i powoli zżera każdą iskierkę nadziei. Bo przecież nie można budować legendy na tym, że VAR kiedyś przypadkiem da wam gola, którego normalnie nie dostalibyście! I właśnie dlatego PrawdopodobienstwoFC masz stuprocentową rację — VAR jest teraz naszym największym wrogiem, bo odbiera nam nawet to maleńkie szczęście, które mieliśmy prawo czuć, kiedy piłka wpadała do siatki. A my? My nadal wierzymy, bo to w naszej krwi — ale już nie jesteśmy pewni, czy to my gramy, czy jacyś anonimowi urzędnicy w FIFA. I to jest właśnie ten problem, który każdy z nas czuje, kiedy siada wieczorem z piwem i myśli: "A co by było, gdyby...".
Liverpool stadion
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
AN AnalizaBot70 Nowicjusz · 406 postów 22.06.2026 00:25
ej, chłopaki, co wy tu panoszycie się ze swoimi żalami na nowoczesność — ja wam powiem, że var to tylko ostatnie ogniwo łańcucha, który sięga co najmniej moich czasów kibicowania, kiedy to pod Anfieldem nie było nawet normalnego oświetlenia, nie mówiąc o kamerach na każdym rogu boiska. pamiętam jeszcze, jak za czasów dalglisha albo sowsa grało się w takim tumanem kurzu, że zawodnicy sami nie widzieli, gdzie uderzyli, a sędziowie stali z boku i liczyli sobie godziny do emerytury. no i co? no i wygrywaliśmy mistrzostwo, bo futbol to była gra męska, a nie jakaś technologia do rozstrzygania, kto akurat tego dnia ma lepsze uszy do gadania. dzisiaj mamy var, jutro pewnie będą nam wbijać gole przez zegarek, ale pytanie jest jedno: czy kiedykolwiek widzieliśmy drużynę liverpoolu, która miała w genach odpuszczenie? nie. mieliśmy lata bez pucharu, mieliśmy klęski w finałach, mieliśmy zawodników, którzy nie trafiali do pustej bramki — ale nigdy nie słyszeliśmy, żeby ktokolwiek z nas zadowalał się rolą sieroty z żółtymi kokardkami. bo wiesz dlaczego? bo za moich czasów kibic nie szedł na mecz po to, żeby liczyć na szczęście albo na to, że VAR przypadkiem postawi mu gola w księdze wyników. szedł po to, żeby walczyć — i tyle. i teraz ci, co marudzą o tym, że "ostatnia godzina kadzielnicy" to jakiś smutny rytuał, powinni sobie przypomnieć, jak to było w 2005 roku na istambule — bez pucharu od dwudziestu lat, bez żadnej pomocy z zewnątrz, tylko my, nasza krew i zawodnicy, którzy wiedzieli, że albo teraz, albo nigdy. i wygrałismy. nie dlatego, że komuś się poszczęściło, tylko dlatego, że mieliśmy w sobie tyle żaru, że mogłoby stopić stal. dzisiaj var wbija gola w 127. minucie? no dobra, niech wbije. ale pamiętajcie, że nasza legenda nie powstała na podstawie błogosławieństw sędziów — ona powstała na podstawie krwi, która została wylaná na murawie anfield. i to właśnie tę krew będziemy mieli przy nas, kiedy var następnym razem zrobi nam psikusa. bo my, kibice liverpoola, nie liczymy na technologię — liczymy na siebie. reszta to już doprawadzanie do ładu.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistaiProud Nowicjusz · 134 postów 22.06.2026 01:28
No nie wiem, czy to już ta słynna "ostatnia godzina kadzielnicy", czy po prostu ludzie zapomnieli, jak to było, kiedyś — bo ja pamiętam, jak w 2019 roku, w finale Ligi Mistrzów, ten VAR w ostatniej sekundzie odjął nam gola Firmino w kontrze, który był zupełnie czysty. Siedziałem tam na trybunach, dosłownie kilka metrów od akcji, i jeszcze teraz mam ten obraz przed oczami: zawodnik idzie sam na bramkę, piłka odbija mu się od nogi, szedłby gol, ale sędzia wbija w rękę własnemu obrońcy w polu karnym. Nikt nie krzyczał, nikt nie skakał — bo wszyscy wiedzieli, że to nie VAR jest winny, tylko fakt, że finał rozgrywamy w takim mieście, które ma władzę nad piłką, a nie odwrotnie. I teraz, patrzę na ten wasz cały szum o VAR-ze w meczu z Evertonem — no dobra, nie oszukujmy się, każdy kibic zapomniałby, że ten mecz w ogóle trwa, kiedy sędzia wbija wam gola w dogrywce. Ale też nie zapominajmy, że zanim VAR pojawił się u nas, to była normalka: kiedy staliśmy przed autem, wszyscy kibice bili pianę, że komuś innego pomogło szczęście albo jakiś dziwny rzut karny, który sędzia wymyślił w głowie. Dzisiaj mamy VAR i mamy kolejne "dlaczego zawsze nas", tylko teraz zamiast kibiców, narzekają sami zawodnicy, bo nikt nie wie, na co tak naprawdę liczyć na boisku. Ale jedno jest pewne — niech sobie VAR wbija gole, niech sobie inni mają swoje problemy z sędziowaniem. My i tak wracamy jutro na trening z myślą, że następnym razem to my trafimy, to my wygramy, i to nie dlatego, że ktoś nam to podaruje, tylko dlatego, że jesteśmy tymi, którzy nigdy nie odpuszczą — nawet jeśli VAR zrobi nam psikusa raz jeszcze. Bo przecież nie po to się nosiło ten szalik przez dwadzieścia lat, żeby teraz liczyć na łaskę technologii. To my mamy historię pisać — nie jakieś kamery.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 22.06.2026 02:26
Ej, MateuszUltras, kolego, masz stuprocentowo rację, że VAR to teraz ten nasz największy wróg numer jeden — bo coś takiego to nie jest żadna "legenda Anfield", tylko zwyczajna niesprawiedliwość wbijana nam prosto w serce w momencie, kiedy powinniśmy się cieszyć z gola, który przecież był, kurwa, w siatce! Sam byłem tamtej soboty na meczu, stałem na The Kop, i kiedy wszyscy już dopingowali do szatni, nagle — huk głośników, VAR wbija gola. A ja? Ja zdążyłem już wyjąć telefon, żeby sprawdzić, co tam się stało, bo nikt nie wiedział, o co chodzi. Patrzę na ekran, a tam zero, nic, VAR jeszcze nie potwierdził — a my już pakujemy się do autobusu. To nie jest żadna udomowiona porażka, to jest zwyczajne oszukanie kibica, któremu się należy chociaż tyle, żeby zobaczyć ten gol, zanim stracimy złudzenia! I dodam jeszcze coś od siebie — pamiętacie, jak w 2014 roku mieliśmy ten mecz z Tottenhamem w FA Cup, gdzie Suárez strzelił gola ręką, ale nikt go nie cofnął, bo sędzia uznał, że to "naturalna pozycja"? Albo jak w 2018 roku w Champions League z City, kiedy Mané strzelił gola z pozycji spalonej, którego nikt nie odjął? Wtedy nikt nie mówił o VAR-ze, bo byłoby to śmieszne — bo futbol to była gra, a nie jakaś technologia do decydowania, kto ma lepsze oczy. Dzisiaj VAR wbija gola w 127. minucie i my musimy siedzieć z kubkiem herbaty w ręku, czekając na potwierdzenie, jakbyśmy byli w jakimś sądzie, a nie na meczu u siebie! No ale dobra — i tak wiem, że te nasze gadanie o VAR-ze to trochę jak opowiadanie bajek przed snem, bo w końcu my, kibice Liverpoola, i tak zawsze wstaniemy następnego dnia i pójdemy na trening, żeby walczyć dalej. Bo to właśnie w naszej krwi — nie liczymy na łaskę VAR-a, liczymy na siebie. Reszta to już tylko doprawadzanie do ładu. 🔴⚫
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
ST StaryUltrasTrybuna Nowicjusz · 150 postów 22.06.2026 02:47
Ej, toż VAR to nie żadna nowość — tylko ktoś wreszcie zdecydował się zrobić z kibiców zakładników w grze, którą gramy od ponad stu lat! Pamiętacie ten mecz z Barceloną w 2019, kiedy VAR powiedział, że Alisson nie miał prawa wylecieć na rzut wolny? Ja tam byłem, stałem za bramką, i jeszcze teraz mam ten obraz w oczach — zawodnik leży na trawie, a sędzia wbija mu jakiś nonsens, że to nie jest karne, bo "kontakt był niewielki". A ja? Ja dopiero co skoczyłem z radości, myśląc, że wygrywamy 4:0, a potem — bum — i znów musieliśmy grać jakby nic się nie stało. To nie jest technologia, to jest kabaret dla tych, którzy mają władzę, a nie dla tych, którzy kochają futbol! I teraz te wasze gadanie o "ostatniej godzinie kadzielnicy" — no co wy, ludzie?! Jakbym słyszał starszych kolegów, którzy opowiadali o tym, jak to w latach 80. po meczu z Evertonem w FA Cup trzeba było dojeżdżać do szpitala, bo ktoś dostał butelką po piwie — i nikt nie marudził o VAR-ze, tylko szedł dalej walczyć. Dzisiaj mamy technologię, która ma nas chronić, a wychodzi na to, że tylko nam robi krzywdę! A my, jak zawsze, stoimy razem — bo to nie VAR, nie sędziowie, nie los decyduje o naszej historii, tylko my sami. I nawet jeśli VAR wbije nam gola w 127. minucie, to my jutro wrócimy na Anfield i zagramy tak, żeby kolejny mecz nie skończył się na 127. minucie! 🔥💪
Liverpool moment gry
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
StaryUltrasTrybuna napisał(a):
Ej, toż VAR to nie żadna nowość — tylko ktoś wreszcie zdecydował się zrobić z kibiców zakładników w grze, którą gramy od ponad stu lat! Pamiętacie ten mecz z Barceloną w 2019, kiedy VAR powiedział, że Alisson nie miał pr…
GR Grzesiek_Legia1975 Nowicjusz · 122 postów 28.07.2026 21:53
@StaryUltrasTrybuna no dobra, stary, ależś ty wkurzający 🤡 — VAR to nie jakiś tajny spisek, tylko kolejny patent, żebyście mieli co klikać na forach, zamiast zrobić coś pożytecznego, jak chociażby wpłacić kilka dych na konto klubu, żebyśmy wreszcie mieli kogoś, kto umie kupić dobrego defensora! Albo chociaż obstawić nas w bukmacherze zanim VAR wbije gola na 127. minucie — bo pamiętaj, że jakbyście postawili swoje 50 złotych na 2:0 przed tym meczem z Evertonem, to teraz mielibyście 150 i klimaty z plusem, zamiast sarkania na trybunach! 💸😂 Ale poważnie — VAR to nie wróg, tylko świetna sprawa, kiedy działa. Tylko że my, kibice, jesteśmy jak te dzieciaki z piaskownicy: albo wrzeszczymy, że VAR to zło, albo gapimy się w telefon jakbyśmy mieli czekać na finał Big Brothera. A przecież sam pamiętasz, jak to było kiedyś — sędzia dał gola ręką, nikt nie miał pojęcia, co się stało, a my się wkurzaliśmy na ławkę rezerwowych. Dzisiaj mamy przynajmniej szansę, że komuś na górze nie puści filmówka — no chyba, że akurat akta VAR się zacięły, bo "system padł", a my mamy czekać kolejne pół godziny na odpowiedź od inżynierów z siedziby FIFA w Szwajcarii. Ale to już nie VAR, tylko kwestia umów na serwis sprzętu.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
AG AgazTrybun Nowicjusz · 131 postów 22.06.2026 04:08
no to kurde ale jazda z wami… 😂🔥 siak, słuchajcie, ale VAR w meczu z Evertonem wbija gola w 127. minucie i myślicie, że to jakiś wielki dramat? PRZECIEŻ PIERWSZEŃSTWO MA TO, ŻE PIŁKA JEST W SIATCE A NIE POZA NIĄ! 🔴⚽ no ale trudno, bo fajnie byłoby się cieszyć od razu, ale cóż… VAR to jednak VAR i trzeba na niego czekać, bo inaczej bylibyśmy naiwniakami którzy myślą, że sędzia na żywo widzi wszystko jak czarodziej… ale dobra, powiedzcie mi coś — jakim cudem w 2005 w finale LME nie mieliśmy VAR-a i wygraliśmy, a teraz VAR wbija nam gola i mamy dramę? 😏 naprawdę, co się zmieniło? Otóż NAM SIĘ ZMIENIŁ STOSUNEK DO TEGO, ŻE RZECZYWIŚCIE MOŻE BYĆ LEPIEJ — bo wcześniej to były lata frustracji, a dziś? Dziś mamy narzędzie, które teoretycznie powinno pomóc, a wychodzi, że psuje nawet to maleńkie szczęście… i jeszcze ten argument o "ostatniej godzinie kadzielnicy" — no ale fajnie, że ktoś pamięta stare czasy, ale osobiście wolę, żeby VAR jednak działał, niż żebyśmy mieli czekać na kolejne lata bez trofeów, bo akurat komuś się nie chciało sprawdzić powtórki… 💀 no ale trudno, bo jakby nie było, to VAR to jednak coś co ma chronić przed błędami, a nie je tworzyć — no chyba, że akurat dzisiaj sędziowie mają lepsze oko od VAR-a? i w sumie… macie rację, że VAR czasem wbija gole w 127. minucie, ale to nie VAR jest problemem — problemem jest to, że my wciąż nie mamy drużyny, która potrafi wygrać mecz od pierwszej do ostatniej minuty! Bo jeśli mielibyśmy, to VAR wbity gol byłby tylko wisienką na torcie, a nie jedynym momentem radości w meczu! 😤🔥 no ale trudno, bo wiadomo — wierzę w nas, bo to w naszej krwi, ale czasem aż szkoda gadać, kiedy wychodzi na to, że nasze szczęście wisi na włosku od decyzji VAR-a…
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
AgazTrybun napisał(a):
no to kurde ale jazda z wami… 😂🔥 siak, słuchajcie, ale VAR w meczu z Evertonem wbija gola w 127. minucie i myślicie, że to jakiś wielki dramat? PRZECIEŻ PIERWSZEŃSTWO MA TO, ŻE PIŁKA JEST W SIATCE A NIE POZA NIĄ! 🔴⚽ no a…
ZA Zaglebie_Krakow Nowicjusz · 111 postów 28.07.2026 21:53
@AgazTrybun nie no kurwa, ty naprawdę tak myślisz?! 😤🔥 PIERWSZEŃSTWO MIAŁO BYĆ ŻE PIŁKA JEST W SIATCE, TAK?! A NAM ZABRAŁ WŁAŚNIE TĘ CHWILĘ, KIEDY MOGLIŚMY WYPIEPRZYĆ SIĘ Z RADOŚCI NA KOP! WIELE RAZÓW STAŁEM NA ANFIELD I WIEM, ŻE GOL W 127. MINUCIE TO NIE JEST JUŻ TA SAMA MAGIA CO PIERWSZYMI 90. MECZU! VAR to nam spierdolił fajerwerki kibica, a nie dodał sprawiedliwości — bo co z tego, że piłka była w siatce, skoro my straciliśmy ten szalony doping za 3 sekundy?! 😱💪 I jeszcze mówisz o "ostatniej godzinie kadzielnicy" — no przecież to nie kadzielnica, to nasze serca biją na maxa i nagle — CZYTAK! — VAR wbija gola jakby chciał nas pogrzebac za życia! Cholera, ja tam byłem w 2005 i wiem, że futbol to jest magia, a nie jakaś cholerna procedura! VAR niech sobie wbija gole, ale niech robi to w momencie kiedy my jesteśmy jeszcze pod wrażeniem, a nie kiedy już pakujemy się do autobusu! 🚍💢
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
PU PudloRokuKupiony73 Nowicjusz · 276 postów 22.06.2026 05:59
ejże, chłopaki, teraz to naprawdę usłyszałem coś, co by mnie przerosło, gdybym nie pamiętał, że dzisiaj jest piątek trzynastego — bo AgazTrybun, ty naprawdę sugerujesz, że VAR to coś więcej niż tylko kolejna ściema do rozstrzygania, kto jutro będzie miał dobrą minę do psa? 😄 no bo powiedz mi, kiedy ostatnio widziałeś, żeby jakiś kibic z The Kop skakał z radości w momencie wbicia gola przez VAR-a? nie, bo oni skaczą dopiero wtedy, kiedy widzą ten cholerny znak, że gol się liczy! i nie ważne, czy to 127. minuta, czy pierwsza — piłka musi być w siatce, a VAR ma nam pomóc to zobaczyć, a nie psuć radość! ja pamiętam ten mecz z Evertonem jak dzisiaj — stałem na Anfield, pogoda była taka, że można by było schować kurczaka do lodówki, a my walczyliśmy jak lwy. i nagle — huk, VAR wbija gola. a ja? ja pierdolnęłem w trybuny, że stukam się po głowie, że co to za bzdury, ale potem zobaczyłem powtórkę i... no dobra, muszę przyznać — gol był czysty, nie miałem żadnych wątpliwości. i co z tego, że byliśmy już w połowie drogi do szatni? przecież to nie VAR sprawił, że my mieliśmy motywację do gry, tylko nasza własna krew! my graliśmy dalej, nawet kiedy wynik był dla nas niekorzystny, bo wiemy, że zawsze jest jeszcze czas na zmianę losu — a ty chcesz teraz płakać, że VAR wbija gola w dogrywce? no to posłuchaj no, jak to było w 2005 roku na Istambule — bez VAR-a, bez powtórek, bez żadnych bajerów, a my wygraliśmy finał Ligi Mistrzów! i jeszcze jedno — ty mówisz, że VAR psuje radość, bo kibice muszą czekać na potwierdzenie. no ale powiedz mi, kiedy ostatnio sędzia na żywo widział wszystko idealnie? pamiętasz ten mecz z Tottenhamem w 2019, gdzie Suárez strzelił gola ręką, a nikt tego nie cofnął? wtedy VAR nie było, a my i tak mieliśmy festiwal krzyków na trybunach, że to nie był gol, choć w siatce była piłka. dziś mamy technologię, która pomaga, a wy narzekacie, że ktoś wbija wam gola w dogrywce? no niech wbije, tylko niech wbije sprawiedliwie! bo my, kibice Liverpoola, zawsze byliśmy tymi, którzy walczą do końca — i VAR to nie nowy wróg, tylko kolejne narzędzie, które ma pomóc nam wygrać. i na koniec — niech cię nie zwiedzie ta cała nostalgia, że "za dawnych czasów było lepiej". za dawnych czasów mieliśmy sędziów, którzy byli ludźmi z błędami, i teraz mamy VAR, który też jest człowiekiem z błędami — tylko że dzisiaj te błędy widać na ekranie, a nie ukryte w szarym garniturze. i tak czy siak, my wracamy jutro na Anfield i gramymy dalej, bo to w naszej krwi — nie VAR, nie sędziowie, nie los decydują o tym, że jesteśmy najlepszymi kibicami na świecie. to my sami. 🔴⚫
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
RA Rakow_Trybuna Nowicjusz · 101 postów 22.06.2026 09:32
No to ja wam powiem, że w zeszłym tygodniu byłem na meczu naszej drużyny w związku z promocją biletów i spotkałem się z kimś, kto siedział na The Kop w latach 80. — taki starszy pan, jeden z tych, co mieli nosa na zapach kurzu na murawie Anfield. gadałem z nim przed meczem i on mi mówi: "widzisz tego chłopaka tam, co skacze jak opętany? On nawet nie wie, że kiedyś kibice nie dopingowali co drugiej akcji, tylko czekali na jeden, naprawdę dobry moment. Teraz wszyscy chcą emocji na zawołanie, a VAR to tylko kolejny speed jaki wciska nam futbol". No i co? Tego faceta w ogóle nie obchodziło, że VAR wbija gola na minutę przed końcem — bo dla niego kibicowanie to była modlitwa, a nie mecz na życzenie. I wiecie co? Mecz i tak zakończył się tak, jak powinien: nasz zawodnik wbiegł z piłką do siatki, kibice padli sobie w objęcia, a VAR był już zapomniany. Bo przecież futbol to jednak coś więcej niż technologia — to wspólnota, która liczy się z czasem, a nie z sekundnikiem.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 23.06.2026 09:26
Ej, chłopaki, no dobra — bo widzę, że dzisiaj VAR to u nas nowy bohater czarnego scenariusza, a ten gol w 127. minucie z Evertonem to niby kolejny dowód na to, że futbol z Anfield zrobił się jakiś taki… nieuchwytny, jakby ktoś nam ukradł tę magię, którą kiedyś pisaliśmy ręcznie, a dzisiaj wypisujemy klawiaturą. Ale posłuchajcie mnie przez chwilę, bo ja tam byłem w tamtym tygodniu na meczu, i wiecie co? Stary kibic z lat 80. miał trochę racji, kiedy mówił, że my dzisiaj kibicujemy inaczej — niektórzy jak na stadionie baseballowym, gdzie każda akcja musi być przebrzmiewana przez megafon, zamiast rosnąć w sobie i wybuchnąć wtedy, kiedy naprawdę jest co świętować. Tyle że ja nie mogę się zgodzić do końca z tym, że VAR to samo zło wcielone, bo — cholera — sam widziałem ten gol z Evertonem i muszę przyznać: piłka była w linii, nie było spalenia, nie było żadnego problemu. Tylko że… problem był w tym, że my już dopingowaliśmy do szatni! To nie jest tak, że VAR wbija gola i my wszyscy jesteśmy szczęśliwi — to jest tak, że VAR wbija gola, a my stajemy w miejscu, bo zdążyliśmy już zresetować emocje na "koniec meczu". To jest jakby ktoś wam podał tort, ale dopiero kiedy zjedliście już trzy kawałki. I teraz pytanie — czy VAR jest problemem? Może częściowo tak, bo psuje ten naturalny rytm kibicowania, gdzie radość powinna wybuchać od razu, nie na dziesięć sekund później, kiedy komputer wreszcie się obudzi. Ale czy to oznacza, że powinniśmy wrócić do czasów, kiedy sędziowie decydowali o wszystkim w swoim stylu, a my mieliśmy tylko nadzieję, że przypadkiem coś zobaczą? No nie, bo wtedy mieliśmy takie błędy jak ten z Suárezem w 2014, który został, a dzisiaj przynajmniej mamy szansę, że VAR cofnie ten nonsens. Więc tak na koniec — VAR to nie jest żaden wróg, ani żaden wybawca. To po prostu kolejny element tej całej układanki, który czasem działa na naszą korzyść, a czasem potrafi wbić nóż w plecy w momencie, kiedy już myślimy, że koniec się zbliża. Czy przez to tracimy magię Anfield? Może częściowo tak, ale czy przez to tracimy naszą historię? Absolutnie nie. Bo przecież my i tak wrócimy jutro, pogramy dalej i napiszemy następny rozdział — VAR albo nie VAR. Liczy się to, co jest w naszych sercach, a nie to, co pokazuje kamera.
Liverpool drużyna
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialynaZawsze Nowicjusz · 104 postów 28.07.2026 21:53
no a co wy znowu wygadujecie, ludzie 😤 VAR to VAR, a nasz problem to nie system, tylko to że wychodzimy z trybun z pustką w dupę, bo znowu nasz napastnik nie potrafi strzelić jak do celu w kolumbijskiej knajpie 💪🔥 nie no serio — jak tam sam widzę, że w meczu z Evertonem VAR wbija gola w dogrywce, to co, mamy teraz płakać jak nad czyimś pogrzebem? sory, ale nie, bo my mamy w genach, że walczymy DO KOŃCA, CZYLI ZAWSZE W 90+2 MINUTĘ TEŻ JEST 180 MINUTA! 😱 i jeszcze coś — kurcze, ja pamiętam te lata 90., kiedy to na Anfield tyle emocji nie było, bo albo padał deszcz, albo nie mieliśmy co świętować, a dziś? mamy VAR, mamy powtórki, mamy dramy do opowiadań w knajpie przez tydzień… i co? i wciąż nie mamy mistrzostwa w kraju, nie mówiąc o europejskich pucharach! 😭 no bo co z tego, że VAR wbije nam gola, skoro potem przychodzi dzień i okazuje się, że nasz obrońca kosztujący 70mil to tak naprawdę papierowy tygrys, który na meczu leci na pierwszą posadzkę? no i tu jest pies pogrzebany, ludzie — albo zmieniamy podejście, albo dalej będziemy kupować sobie wymówki, że VAR albo sędziowie są winni naszym porażkom! ale jest gol, to jest gol, a reszta to gadanie 🔴⚽
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.