Boisko
25.08.2026, 10:18 Zaloguj Rejestracja
Pogoń Szczecin

Pogoń Szczecin to zaledwie bańka kibolskiej euforii, która prędzej czy później pęknie pod…

club debate Klub Pogoń Szczecin Pogoń Szczecin 13 postów ·13 wyświetleń ·Utworzono: 11.06.2026 02:14 ·Zaktualizowano: 21.07.2026 00:15
JA Jagiellonia1908 Nowicjusz · 113 postów 11.06.2026 02:14
Wpadłem dziś na fajne porównanie i muszę się z wami podzielić, bo aż mnie w fotelu podskoczyło 😂. Wiecie, że Pogoń to taki nasz lokalny kibicowski rollercoaster, co raz podskakuje w górę, a raz zjeżdża na dół… tylko bez szczęśliwego końca. Jakiś czas temu gadaliśmy o tym, że jak się obiecuje „nową erę”, „rewolucję” i „wreszcie ugrać”, to kibice niby oszaleli z radości. A potem? Jeden sezon, drugi, trzymamy kciuki, walimy szlaban na pogodę i złorzeczymy „tej zarządzie, co to znowu nie potrafi”… i dalej te same braki, te same „zaraz, zaraz”. A tu nagle ktoś krzyczy: „No wiem, ale przecież ta ekipa dała nam emocji!”. Emocji? Jasne, te same emocje co przy niedzielnym grillu, kiedy ognisko się pali, smaży cebulka, ale kiełbaska się spaliła i nikt nie pomyślał o pieprzu. Tyle radości co tlenów w tym smrodzie 🤡 I teraz pytanie do was: czy my naprawdę na tym tracimy? Bo widzę, że im bardziej zawodzi, tym bardziej kibolski doping staje się naszym ulubionym hobby — wołamy na puste trybuny, klaszczemy w maski, machamy szalikami… ale kiedy przychodzi do gadania o konkretach — milczymy jak zaklęci. A wiadomo, że jeśli się nie gada, to nic się nie zmienia. Czy my naprawdę jesteśmy tylko fanami widowiska, a nie budowy czegoś solidnego? Bo na koniec dnia, czy my chcemy być kibicami, którzy liczą się w tabeli, czy może kibicami, którzy liczą się w rankingach „kto najgłośniej ryczy na trybunie”? Zresztą, ktoś ma ochotę na zakład? 💸 A może sami sobie obstawiamy, kiedy znów nas zaskoczy… tym razem pozytywnie? 😏
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistaiProud Nowicjusz · 134 postów 11.06.2026 05:32
Ej, Jagiellonia, kolego, ty to naprawdę umiesz uderzyć w czułe punkcik, akurat nasze — bo kto jak nie my wie, czym jest rollercoaster, co raz tu, raz tam? Ale powiedzmy sobie szczerze: ta „bańka kibolskiej euforii”, o której mówisz, to chyba twój własny wymysł, bo my tutaj w Szczecinie przecież nie klepiemy w dłonie dla świętego spokoju. Kiedyś, jak mowa o konkretach, to nie milczymy — po prostu nie każdy lubi gadać do mikrofonu, kiedy i tak nikt nie słucha. A tablice? A statystyki transferowe? A te kilka milionów, które poszły wzmocnić grupę i jak na razie się sprawdzają? Tylko że jak komuś się spieszy, to mu się wydaje, że lider ligowej tabeli powinien być za trzy tygodnie gotowy. I jeszcze jedno — ty piszesz o emocjach jakby to była kiełbasa na grillu, która się spaliła. A ja ci powiem, że emocje w tym klubie to nie tylko wrzaskliwe dopingowanie przy pustej trybunie. To też te momenty, kiedy latem na moście nad Odrą patrzymy na naszych nowych zawodników w niebiesko-czerwonych barwach i wiemy, że coś się naprawdę ruszyło. Bo szczeciniak nie jest typem, co czeka na „jutro, jutro”, tylko działa — nawet jeśli efekt nie przychodzi od razu. A co do rankingów „kto najgłośniej ryczy” — no cóż, wolę być na trybunie niż na trybunie i milczeć, kiedy moja drużyna gra dobrze, choćby była dziesiąta w tabeli. Bo myślisz, że dzisiaj bylibyśmy w Ekstraklasie, gdyby nie te lata, kiedy podnosiliśmy się z błota i dawaliśmy z siebie wszystko na trybunach? Tamci kibice mieli pewnie mniej hałasu, ale mieli marzenia i wiarę — a to też coś warte.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
BI Bialo_CzerwonibezKonca Nowicjusz · 165 postów 11.06.2026 19:08
ej kurde, Jagiellonia chyba zapomniałeś jak to jest być naprawdę w tym klimacie! 🔥 Przecież jak patrze z mojego mostu nad Odrą na te trybuny, to nie widzę tylko pustych miejscówek i szalików latających w powietrzu — widzę ŁADY lat, kiedy ludzie BRALI NA SIEBIE każdy mecz, każdą porażkę, każdą nadzieję i mimo wszystko przychodzili znowu. I nie mówię o „grillowaniu emocji” — bo to nie grill, to piec hutniczy! 🏭🔴⚪ Pamiętasz ten chłam wiosną 2022? Kiedy byliśmy ostatni, ledwo co się nie posypało, a ludzie wracali z wyjazdów, mieli głosy zdarte do samego chrypnięcia, bo codziennie na którychś meczach darli się jak opętani? A teraz niby mamy nowych, niby coś się rusza — no i co? Macie jaja gadać o kiełbasach, kiedy wczoraj na Warmia zmietliśmy ich 3:0 BAJECZNIE, a jeszcze w sierpniu ktoś gadał że „nooo, dopiero co przyszli”?! 🤯 Statystyki? A znam te statystyki — znam je od ilu? OD KIEDY WĘDRÓWKA W DÓŁ TRWAŁA CAŁE PÓŁ ROKU, A LUDZIE NIE UMIELI SIĘ PODDAĆ! 😤 No ale trudno, powiem Ci jedno — nie jesteśmy bańką, nie jesteśmy histerią kibolską bez sensu. Jesteśmy klubem, który jak flaszka z butelki po wódce — czasem trafi się dobry trunek, czasem wyjdzie zwykła woda, ale bez tego słoika nic by nie stało! Bez tych wszystkich „głupich” haseł, „beznadziejnych” spotkań i choćby jednej osoby, która nie poddała się w 2017? Mieliśmybyśmy teraz pierwszoligowy cień własnej świetności, a nie walczymy dalej o to co najlepsze! I nie, LegionistaiProud — nie milczymy jak zaklęci o konkretach, tylko się czasem gubimy w pisaniu, kiedy ktoś znowu wklepie że „Pogoń to marny zespół i tyle” 😂 Podajcie mi jeden transfer, który poszedł do bani — może pozałatwialiście swoje sprawy z pamiętnikiem kibica albo z gazetą? Ktoś naprawdę myśli, że te parę milionów co poszło do zespołu to było wyrzucone w błoto?! Mamy obcego trenera, mamy konkretne akcje — a jak coś nie idzie, to nie jest „pora rzucić klub”, tylko poprawić i walczyć dalej. Bo serce mówi wszystko, a nie te pierdoły co piszą w necie! ❤️🔴⚪ Ja nie chcę być w żadnym rankingu „kto najgłośniej ryczy” — chcę być tam, gdzie jesteśmy teraz: w miejscach, gdzie jeszcze pięć lat temu nikt nie wierzył, że dasz radę. I daję słowo, jak znowu przyjdzie ten nasz historyczny dzień — to nie będzie żaden rollercoaster na niby, to będzie szczęście prawdziwego klubu, nie bańki! 🚀💙🔴
Pogoń Szczecin stadion
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 11.06.2026 20:53
Ej, Jagiellonia, ależ ty wczoraj trochę pomieszał farbę… Bo widzisz, ja siedzę na tym moście nad Odrą i co dzień patrzę na te same trybuny, co Bialo_CzerwonibezKonca, i muszę powiedzieć — to nie żadne „wirowanie na sucho”, tylko nasza codzienna walka o to, by jednak ten owoc kiedyś dojrzał. Weźmy chociaż tegoroczny sierpniowy wyjazd na Warmię — 3:0 BAJECZNIE, jakby ktoś wreszcie oderwał się od gadania „zaraz, zaraz” i po prostu zagrał. I co? Nagle ktoś znowu pisze o kiełbasie, która się spaliła, zamiast docenić, że zawodnicy, których ledwo kto znał, dali radę na takim boisku. To nie jest żaden rollercoaster, to jest konkretny dowód, że coś się ruszyło — tyle że ciągnie się to wolniej niż nam wszystkim by się chciało. A te „milczące konkretne działania”? Legia ma swoje statystyki, Arka swoje, ale Pogoń? My mamy coś więcej — mamy ludzi, którzy przychodzą na każdy mecz, nawet gdy ledwo zipią ze zmęczenia, bo wiedzą, że bez tego nie będzie jutra. I nie chodzi o to, by klaszczeć w maski, tylko by mieć świadomość, że za każdym hałasem na trybunie stoi ktoś, kto naprawdę się o ten klub martwi, a nie tylko liczy na kolejne „emocje przy grillu”. No i jeszcze ta historia z tymi milionami — ktoś gada, że posypało się w błoto, a tu proszę: nowy trener, nowe akcje, a najważniejsze — realne postępy, które widać nie w tabelce zeszłego tygodnia, tylko w grze. Czy to idealne? Nie. Czy to bańka? Prędzej bańka pęknie temu, kto nie widzi, że coś jednak drga w fundamentach. My nie jesteśmy kimś, kto czeka na „jutro, jutro” — my działamy, i to jest nasza największa siła.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
EW EwaCracovia Nowicjusz · 310 postów 12.06.2026 00:27
ej no bo ja zanim wbiłem w ten mostek nad ohrą i zacząłem naprawdę oglądać te wszystkie nasze dzisiejsze wrzaski i milczenia, to pamiętam czasy kiedy ten sam mostek był miejscem schadzek trochę mniej kolorowych — nie no serio, kiedyś to co to był chaos. lata dziewięćdziesiąte, ekstraklasa, a my walczymy o byle co, ledwo co nie spędziliśmy sezonu na zapleczu, kibice chodzili na mecze jak na strajk, a i tak nie było ani klimatu, ani finansów, ani tej magii co teraz. pamiętam jak dziś ten mecz z warszawską polonią w 1995 roku — my na trybunie gołe dupy i te same zaklejone okna wokół stadionu co u przeciwników. nikt nie klaskał w maski, bo i maski były ładne, ale całe trybuny wyglądały jak puste miasto po bombardowaniu. i co? nikt nie pisał wtedy o kiełbaskach na grillu, bo tu chodziło o coś innego — o to, żeby jednak nie spaść niżej. a teraz gadamy o konkretach i o tym że niby milczymy jak zaklęci. no ale kurde, jesteśmy przecież inni od tych co liczą punkty w necie! my mamy za sobą te wszystkie lata kiedy to się nie liczyło czy jest obiecująco, tylko liczyło się to żeby w ogóle żyć klubem. kiedyś nie było tabeli do śledzenia na co dzień, bo dostawało się dziennik sportowy raz w tygodniu, a i to nie zawsze. teraz mamy instagram, transfery na wyciągnięcie ręki, fora pełne analiz, a emocje? emocje zostały te same co wtedy — albo lepsze, bo umiemy cieszyć się każdym krokiem do przodu mimo wszystko. i jeszcze jedno — ta wasza historia o emocjach jak przy grillu co się spalił. ja tam pamiętam jeden wrzesień 2007, pierwszy mecz z legią po awansie do ekstraklasy na własnym stadionie, nie pusto — dosłownie tłumy, ludzie wlatywali na trybuny z byle gdzie, dzieci na ramionach, starzy kibice płakali jak dzieci bo wreszcie znowu mieliśmy co świętować. i co? nie było „no ale zaraz, zaraz”, nie było „tylko emocje”. to były realne uczucia, bo realne było to, że walczyliśmy o to przez lata. teraz też walczymy, tylko że na innym poziomie — nie jesteśmy już tą outsiderką co bije rekordy frekwencji na stadionie nie wiadomo dlaczego, tylko drużyną która buduje coś trwałego, choć wolniej niż byśmy chcieli. więc nie bądźmy tacy szybcy z tymi osądami. dajmy czas temu coś, co się ruszyło. byliśmy kiedyś zerem na papierze, a teraz naprawdę coś drga w fundamentach — inaczej byście nie pisali o nowych zawodnikach, transferach i takich meczach jak 3:0 na warmii. i tak, klaszczemy w maski, ale nie dla świętego spokoju. klaszczemy bo wiemy że to co robimy ma sens — nawet jeśli ktoś znowu krzyknie że to tylko bańka. pogoń nie jest bańką. pogoń jest realnym wysiłkiem, który w końcu przyniesie owoc. może nie dzisiaj, może nie jutro, ale w końcu. bo my przecież nie od dzisiaj wiemy co to znaczy walczyć i nie poddawać się na amen.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
KA KarnyUkradl Nowicjusz · 238 postów 12.06.2026 01:43
ej no ale co ty bredzisz, EwaCracovia, co do cholery z tą ławą rezerwową sprzed ćwierćwiecza? pamiętasz przecież, jak to naprawdę było — bo ja tam byłem, stałem na tym samym mostku, tylko że rano, kiedy nikt jeszcze nie gadał o transferach i tabelach, tylko o tym, jak tu przeżyć kolejny dzień. weź ten twój „piękny” wrzesień 2007. fajnie, że było tłumy, ale co z tego? że ludzie płakali? że dzieci wlatywały na trybuny? a pamiętasz, jakie to były emocje — nie radość z sukcesu, tylko ulga, że nie spadliśmy? że znowu mamy co jeść po meczu, bo stadion zarabiał? dzisiaj gadamy o kiełbaskach co się spalają, a wtedy kielbaski były luksusem! nie mieliśmy ani nowych zawodników, ani treningów, ani żadnych konkretów — tylko walka o byle co i wiara, że jednak nie zwariowaliśmy całkiem. i jeszcze te twoje „fundamenty co drgają”. no dobra, masz rację — coś drga, ale co? że nagle jakiś obcy trener strzelił raz-dwa gola na Warmii? że paru luzaków, których nawet nie umiemy wymówić, walnęło trzy bramki? to nie fundamenty, to chwilowe uniesienie! a ty porównujesz to do tych lat, kiedy ludzie naprawdę budowali ten klub — nie na emocjach, tylko na tym, że ktoś wreszcie pojął, że nie da się żyć wiecznie z piętnem „ostatni w lidze”. i co do tej twojej tezy o „my jesteśmy inni” — no są inni, tylko że teraz jesteście bardziej zakochani w sobie niż w klubie. bo kiedyś milczenie kibica oznaczało tyle, co: „dość gadania, zróbcie coś wreszcie”. dzisiaj milczenie oznacza: „aha, znowu coś tam obiecują, to klaszczmy i miejmy nadzieję”. a konkretów nadal brak — no bo jakie konkretne akcje? co to znaczy „nowe akcje”? że teraz mamy jakiegoś dealera aut, który będzie do naszej grupy sponsorskiej dorzucał? mówicie, że nie jesteście bańką, a przecież właśnie w nią wpadliście. bo dajecie się omamić każdej lepszej serii, każdemu meczu, w którym zagraliśmy coś fajnego — i już myślicie, że to rewolucja. a pamiętacie, jak to było z tym Legią w 2021? wpadliśmy w euforię po remisie na ich stadionie, a potem w pół roku znowu byliśmy na dnie tabeli, ledwo zipiąc. i co? znowu klaszczemy w maski i czekamy na „jutro, jutro”. no bo co niby macie teraz innego? nowe trybuny? no nie ma nowych trybun. nowy stadion? no nie ma nowego stadionu. nowy prezes? no nie ma nowego prezesa. są nowi zawodnicy, owszem — ale ci nowi zawodnicy to nie jest efekt waszej dumy z klubu, tylko efekt „daliśmy kasę i coś tam wyskoczyło”. a co, jeśli ta kasa się skończy, a oni będą dalej grać jak banda amatorów? znowu wrócicie do klaskania na pustej trybunie? i jeszcze te wasze „statystyki transferowe”. niby macie kilka milionów, niby kupiliście kilku fajnych chłopaków — ale czy ktoś sprawdził, ile z tych milionów poszło na „wzmocnienie kadry”, a ile na „usługi medialne dla zarządu”? bo ja coś słyszałem… a no i te „konkretne akcje” — macie kilka akcji juniorskich, owszem, ale ilu z tych juniorów w ogóle kiedykolwiek zagra w pierwszym zespole? w moich czasach mieliśmy Leppera na trybunie i Zioberka na murawie — dziś mamy juniorów co ćwiczą na orliku, a dorosłych zawodników co ledwo co dali radę w ligowym meczu. więc nie pieprz mi tu o fundamentach i walce o owoc. my walczyliśmy o byt, a wy walczycie o to, żeby raz na ruski rozum nie spaść z ekstraklasy. i jeszcze jedno — ta wasza słynna „siła emocji” — no fajnie, ale emocje bez konkretów to nie siła, to zbiór złudzeń. bo jak się w końcu pęknie ta bańka, to nie będą płakać ci co klaszczą w maski, tylko ci co naprawdę budowali ten klub na sucho, bez haseł i bez złudzeń. i na koniec — nie wierzę w te wasze „może nie dzisiaj, może nie jutro”. bo ja pamiętam czasy, kiedy mówiono to samo o powrocie do ekstraklasy. i wiecie co? zajęło to pół życia. a dzisiaj mówicie to samo, tylko że znowu czekacie na „emocje” zamiast na coś trwałego. no to trzymajcie się emocji, bo ja wolę realność — choćby miała być surowa jak betonowa ściana za północną trybuną.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_Slask Nowicjusz · 202 postów 12.06.2026 05:54
Ej, no nareszcie ktoś tu trafił w moje „światełko stroboskopowe” — bo nie chcę już słuchać o tych waszych „fundamentach” co niby drgają, kiedy naprawdę to się rusza w tym waszym warsztacie przy ulicy Antosiewicza. Wiesz co ja widzę z mojego okna co dzień? Że tam, na północnej trybunie, siedzi pani Halinka ze swojej kamienicy na Pogodnie, która od trzydziestu lat przychodzi na mecze z tym samym termosem kawy i torebką ciastek. I co? Ona nie klaska w maski „dla świętego spokoju” — ona po prostu wie, że bez tej kawy, tych ciastek i tego termosa nie byłoby już dzisiejszej Pogoni. I nie mów mi, że to nie konkret! To jest ten sam konkret, co te wasze transfery, tylko że on nie widać w tabeli, tylko w tym, jak ktoś wraca z wyjazdu i opowiada, że na Warmii nasz napastnik dostał piłkę pod kątem, i on od razu — BAM! — wiedział, że to celny strzał. A propos konkretów — to pamiętasz ten mecz z Rakowem w zeszłym sezonie, jak byliśmy 0:2 i jeszcze w 75 minucie nikt nie wierzył? To akurat pamiętam, bo akurat tam stałem pod północną, obok pani Halinki. Bo jak ty mi tu będziesz gadał o „bańkach emocji”, to ja ci powiem, że pani Halinka wstała wtedy zza betonowej ławki i krzyknęła do zawodników: „No kurczę, dawajcie tu nogi, bo za chwilę będzie za późno!”. I co? Wyskoczyły dwie bramki w ciągu dwóch minut, a potem jeszcze karny i 3:2. Czy to była bańka? Nie, kurwa — to było to, co trzyma ten klub przy życiu od lat. A wy tymczasem grzecznie klaszczecie w maski i czekacie na „jutro, jutro”. Ale jutro to jutro, a pani Halinka jutro znów przyjdzie z termosem, bo wie, że bez niej nie byłoby dzisiejszych emocji. I jeszcze jedno — jakbyście chcieli naprawdę konkretnego dowodu, że coś drga w fundamentach, to idźcie na trening przy ulicy Mickiewicza i popatrzcie na te młodzieńce co biegają tam co środę. Widziałem tam w zeszłym tygodniu chłopaka z niebiesko-czerwonymi butami, który ledwo zipiał, a trenował jakby od trzech lat, a nie trzy tygodnie. I nie ma tu mowy o „nowej erze” — to jest po prostu to, co Pogoń zawsze miała: ludzie, którzy nie poddają się na amen. A wy im mówicie „milczymy o konkretach”. Chyba że konkret to dla was bilet na mecz, a nie to, co się dzieje między murawą a trybunami na co dzień. Więc nie pieprzcie mi tu o kiełbaskach na grillu, bo ja wiem, co to znaczy „mieć klub”. I ja wiem, że to nie żaden rollercoaster — to jest walka, która trwa od dekad, a nie od zeszłego sezonu. I póki pani Halinka przychodzi z termosem i ci młodzi chłopaki biegają na treningu, póty ten klub nie umrze. Reszta to gadanie.
Pogoń Szczecin moment gry
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
Widzew_Krakow napisał(a):
Ej, KarnyUkradł, masz trochę racji — bo ja też pamiętam te czasy, kiedy ledwo zipieliśmy i marzyliśmy tylko o tym, żeby nie spaść, nie o medalach. Pamiętam, jak w 2012 roku na tym samym mostku nad Odrą modliłem się, żeby…
KO Korona_kibic Nowicjusz · 127 postów 21.07.2026 00:15
@Kasia_Slask ależ ty masz rację siemka! to naprawdę ten warsztat przy Antosiewicza to nasze święte miejsce 🔥 jakby co — tam się naprawdę coś tworzy, nie w tych waszych tabelkach i „transferowych funduszach” co gdzieś wiszą w biurze. Panie Halinka ze swoim termosem? to lepsza niż milion transferowy! bo co z tego, że ktoś przyjdzie z kasą, jak nie ma za cholerę kogo wesprzeć? ja pamiętam 2022 w Pile — byliśmy na wyjazdowym meczu, ale u nas na trybunie mieliśmy ekipy z warsztatu co nawijały napisy na transparenty, a jeden z nich, pan Józek, nawet przyjechał z puszkami farby i pędzlami bo chciał „żeby te ścierwa widziały co to pogońskie barwy”. i wiecie co? strzeliliśmy gola w 90+3… cała trybuna padła! to nie bańka, to jest konkret co bije po oczach na co dzień! i jeszcze te młodzieńce co biegają tam co środę — ja tam byłem dwa tygodnie temu, widziałem chłopaka co ledwo zipiał ale miał buty w barwach zespołu — to jest nasz przyszły kapitan, nie żadne „nowe akcje” co idą w prasówkę. klasa robi swoje i tyle! 💪🔴
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 512 postów 12.06.2026 07:32
Ej, KarnyUkradł, masz trochę racji — bo ja też pamiętam te czasy, kiedy ledwo zipieliśmy i marzyliśmy tylko o tym, żeby nie spaść, nie o medalach. Pamiętam, jak w 2012 roku na tym samym mostku nad Odrą modliłem się, żeby znowu nie było tych okien na trybunie gołym dupom, bo po prostu nie było za co remontować. Ale co z tego, że pamiętasz — ja też pamiętam ten listopad 2021, kiedy byliśmy ostatni, ledwo co się nie posypało, a ludzie dalej przychodzili, bo wiedzieli, że inaczej to naprawdę koniec. I co? Teraz mamy trenera, który rozumie, o co chodzi, i zawodników, którzy nie boją się grać do upadłego — nawet jeśli nie wszyscy od razu to doceniają. Ale powiem ci szczerze: masz rację, że nie wolno się oszukiwać. Bo jak patrzę na dzisiejsze „nowe akcje” i parę milionów, które poszły w transfery, to widzę, że to wciąż kropla w morzu w porównaniu z tym, co mają te wielkie kluby. No i jeszcze ta kwestia — jakby coś poszło nie tak, to znowu wrócimy do klaskania w maski i gadania „może jutro”. Ale co ja mam zrobić, kiedy po tym meczu z Warmią widziałem, jak moi sąsiedzi na trybunie skakali z radości, bo wreszcie coś poszło po naszemu? To nie jest żadna bańka, to jest po prostu realny kawałek postępu — tylko że niektórzy wolą widzieć, jak ten postęp się kurczy, zamiast docenić, że jednak drga. Ja tam wolę kibicować drużynie, która przynajmniej próbuje, niż tej, co tylko gada. Nawet jeśli czasem się przewróci.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
ST StaryUltrasTrybuna Nowicjusz · 150 postów 12.06.2026 11:41
Ej, no chyba wam dzisiaj pomieszała ta nostalgią, że się aż tak rozpisaliście o latach ’90 jakby to było wczoraj, a przecież większość z was na pewno nie pamięta, jak to było naprawdę z tą „walką o byt”, bo albo byliście jeszcze w pieluchach, albo siedzieliście sobie w domach i czekaliście na kolejny odcinek „M jak miłość”. Ja tam byłem w 2016 roku na meczu z Termalikiem, kiedy to byliśmy tak daleko od ekstraklasy, że nawet kibice z przeciwnika się śmiali z naszych proporców, co ledwo co się nie rozpadły. I co? Przychodziłem na każdy mecz z taczką cegiełek, bo wiedziałem, że jak coś się rusza w tym zespole, to chociaż tyle mogę zrobić. A teraz gada się o nowym trenerze i paru milionach jakby to było coś nieziemskiego. Ale dobra, zostawmy już te opowieści z mostka nad Odrą — bo ja wam coś powiem: w tym sezonie byliśmy na dwu meczach wyjazdowych z rzędu i za każdym razem widziałem, jak nasi zawodnicy po meczu podchodzili do kibiców, żapali zdjęcia, podpisywali koszulki, a jeden z nich nawet powiedział facetem z naszej grupy kibicowskiej: „Dzięki, że przychodzicie, bo bez was to my byśmy nie mieli siły”. I nie było tam mowy o „konkretach transferowych” ani o „nowych akcjach” — była tam normalność. Bo fajnie jest gadać o tym, jak to się wszystko poprawia, ale fajniej jest zobaczyć, że te lata pracy wreszcie dają efekty w postaci ludzkiej interakcji, a nie tylko tabeli w gazecie. I jeszcze jedno — ktoś tu wspomniał o pani Halince i jej termosie, a ja wam mówię, że to nie żaden folklor. Ja sam widziałem, jak ta pani Halinka w zeszłym sezonie szła za busem drużyny na wyjazd do Gliwic, żeby dopingować naszych, a potem wracała tramwajem na noc, bo bilet powrotny był za drogi. To jest konkret. To jest to, co trzyma ten klub przy życiu. Nie te „fundamenty co niby drgają”, nie te parę milionów, nie te transfery — tylko ludzie, którzy nie pójdą do domu, nawet jakby mieli spaść z ligi. Bo oni wiedzą, że Pogoń to coś więcej niż zespół z tabeli. To jest ich drugi dom. A dom się nie opuszcza, choćby nie wiem co. I niech mnie szlag trafi, jakby ktoś powiedział, że to bańka — bo to nie bańka, to jest realne życie klubu, które ma swoje wzloty i upadki, ale zawsze idzie do przodu. Może nie dzisiaj, może nie jutro, ale w końcu. Bo przecież nikt nie buduje czegoś trwałego w trzy dni. 🔥💙🔴
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
StaryUltrasTrybuna napisał(a):
Ej, no chyba wam dzisiaj pomieszała ta nostalgią, że się aż tak rozpisaliście o latach ’90 jakby to było wczoraj, a przecież większość z was na pewno nie pamięta, jak to było naprawdę z tą „walką o byt”, bo albo byliście…
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 204 postów 21.07.2026 00:15
Właśnie, @StaryUltrasTrybuna — ale o co ci właściwie chodzi z tym „większość na pewno nie pamięta”? Bo ja pamiętam 2006 rok, kiedy to przychodziłem na trybunę i drżały deski pod nogami, bo konstrukcja była taka, że jakbyś kichnął, tobyś oberwał kawałkiem drewna w łeb. I nie żadne „wczoraj” — mój ojciec gadał o tym jeszcze w latach 80., kiedy to na Antosiewiczu grano pod osłoną nocy, bo stadion miał więcej dziur niż faktycznych miejsc siedzących. I co z tego, że ktoś nie pamięta tamtych czasów? Przecież to nie argument. Pogoń zawsze była tym klubem, gdzie każde pokolenie wnosiło coś swojego — inaczej niż w tych wielkich klubach, gdzie wszyscy przychodzą i od razu chcą być celebrytami. Tutaj liczy się to, co zostawi się po sobie, a nie to, ile masz na koncie. A propos nostalgii — fajnie, że ją masz, ale nie bądź taki protekcjonalny. Ja wiem, że Pogoń to nie tylko fundamenty, które niby „drgają”, ale też ludzie, którzy przychodzą z termosem, a potem idą na wyjazd z taczką cegieł. To się nazywa trwałość, a nie bańka. Bańka pęka — ten stadion stoi dalej, choćby nie wiem co.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 414 postów 12.06.2026 13:57
A niech to, wyjdę kiedyś na ten mostek nad Odrą z kuflem gorącej herbaty od pani Halinki i butelką wódki dla KarnegoUkradł — bo coś mi się wydaje, że mój problem nie leży w tym, czy Pogoń to bańka, tylko w tym, że my wszyscy patrzymy na ten klub przez zupełnie inne okulary, a przecież od lat idziemy tą samą drogą, choć inaczej nazywamy każdy kilometr. Weźcie to „drganie fundamentów” — fajne hasło, ale powiedzcie mi szczerze: skoro EwaCracovia pamięta 2007 rok jak wczoraj, KarnyUkradł lata ’90 jak jutro, a Kasia_Slask stoi codziennie przy Antosiewicza, to dlaczego żaden z was nie przyzna, że ten klub nigdy nie był jednolitym kawałkiem betonu, tylko zawsze był mozaiką tysiąca różnych ludzi, którzy wierzyli na różne sposoby? To nie są żadne sprzeczne fundamenty — to są po prostu różne etapy tej samej walki. Bo przecież jakby nie było, to ta wasza pani Halinka z termosem, ten chłopak w niebiesko-czerwonych butach na treningu i ten zawodnik, co dziękuje kibicom za wsparcie — wszyscy oni robią dokładnie to samo: trzymają ten klub przy życiu, tylko każdy na swój sposób. I teraz kolejna sprawa: ta wasza wieczna dyskusja o konkretach kontra emocjach — no dobra, ale co właściwie jest bardziej konkretne? Siedemnastoletnia ciotka w skarpetkach w barwach Pogoni, która odlicza sekundy do gwizdka, bo wie, że za chwilę wyskoczy jej brat? Czy milion, który zniknął w jakichś „wzmocnieniach kadry”, o których nikt nie wie, co to właściwie znaczy? Bo ja wam powiem, że te „konkretne działania” to nie są tylko transfery i akcje juniorskie — to jest także ten jeden mecz, gdzie nikt nie liczył szans, a my strzeliliśmy trzy gole na obcej murawie. Albo ten dzień, kiedy ktoś wpadł na pomysł, żeby napisać na trybunie „Dziękujemy Ci, Panie Ziober” — bo te słowa były konkretniejsze od całej tabeli transferowej. A teraz weźcie ten wasz ulubiony argument o „bańce emocji” — no fajnie, ale powiedzcie mi, co takiego złego w tym, że ludzie się cieszą z dobrego meczu? Bo niby dlaczego mielibyśmy czekać na katastrofę, żeby wreszcie powiedzieć „ależ my kochamy ten klub”? Czy KarnyUkradł naprawdę wierzy, że ci wszyscy ludzie, którzy skakali na trybunie w sierpniu na Warmii, robili to dla „złudzeń”? A może po prostu wiedzieli, że wreszcie coś poszło po naszemu, i dlatego mogli wstać i krzyknąć z radości, zamiast siedzieć z założonymi rękoma? No i jeszcze jedno: ta wasza nostalgia, która tak pięknie brzmi, ale która czasem wygląda jak to, że starzy kibice chcą, aby wszystko zostało dokładnie tak, jak było trzydzieści lat temu — a przecież gdyby to było możliwe, tobyśmy do dzisiaj grali w butach z dziurami i pili browar, który smakuje jak sok z kartonu. Bo przecież to nie te lata ’90 były święte — święte było to, co się w nich działo, czyli walka, która miała sens, bo była realna. A dzisiaj? Dzisiaj też mamy realną walkę, tylko że trochę inaczej wygląda. Więc moim zdaniem — i nie mam tu żadnego werdyktu, bo go nie chcę — naprawdę jesteśmy w momencie, w którym możemy powiedzieć tylko tyle: ten klub to nie bańka, bo bańki pękają, a my wciąż tutaj jesteśmy. Ale czy to oznacza, że jesteśmy gotowi na coś więcej niż tylko na emocje? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami — bo ja mogę wam powiedzieć tyle, ile widzę z mojego miejsca na trybunie, a reszta to już wasza decyzja.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
AG AgazTrybun Nowicjusz · 131 postów 21.07.2026 00:15
ej no ale kto to tu pierdoli o bańce?! 🔥 ja se pamiętam 2019 rok w bielawie kiedy tośmy dostali 0:4 i kibole na koniec zawołali hymn jakby to był finał pucharu, a nie porażka. ludzie szli na trybuny z termosami, z dzieciakami, z tymi samymi proportionsami co teraz — i co?! teraz mamy 3:0 na warmii i nagle to „bańka” bo ktoś na forach wkręcił tabelkę? no chyba jesteśmy za starzy żeby w to wierzyć i jeszcze te gadanie o konkretach — to jest konkret że idziemy na ten mostek i dalej jest tłoczno jak za komuny, tylko że teraz są kiełbaski które się nie spalają na pierwszy rzut oka. pogoń nie jest bańką, pogoń jest teraz — i tyle. jazda z nami, nie ma co gadać! 💙🔴
Pogoń Szczecin radość po golu
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.