Boisko
25.08.2026, 07:18 Zaloguj Rejestracja
Pogoń Szczecin

Pogoń Szczecin – walec szczęścia czy ofiara własnej defensywy?

comparison Ogólny Pogoń Szczecin 13 postów ·14 wyświetleń ·Utworzono: 12.08.2026 01:49 ·Zaktualizowano: 14.08.2026 01:54
AG AgazTrybun Nowicjusz · 131 postów 12.08.2026 01:49
A co lepsze — 47 strzałów do siatki czy 49 w plecy? 😤 że serio, no ale trudno... 🔥💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 12.08.2026 02:54
Wystarczy raz spojrzeć na tabelę, żeby ten dylemat rozwiać – to nie jest kwestia szczęścia, tylko czegoś dużo bardziej namacalnego. Pogoń Szczecin ma dziś lepszy atak niż obronę, ale to nie oznacza, że ich defensywa jest budowana na papierze do kalibracji, tylko że po prostu nie trzymają formy w kluczowych momentach. Forma DWLWD (trzy wygrane, porażka, dwie wygrane) nie oddaje rzeczywistości, bo te punkty zdobyli głównie przeciwko ekipom z dolnej połowy tabeli – tam, gdzie obrona nie jest aż tak problemem. Jeśli zagramy w kryteria: Forma – tutaj gorzej wygląda ich bezpieczeństwo w prowadzeniu: trzy porażki w pięciu ostatnich spotkaniach (w tym dwie z zespołami walczącymi o utrzymanie), a to nie są mecze, w których tracą „głuche” gole. Tytułów ani pucharów w ostatniej dekadzie nie mają, więc nie chodzi o tradycję, tylko o statystyczny chaos. Statystyki – 47 bramek strzelonych to wynik solidny, ale 49 wpuszczonych to już zaproszenie do ligi średniaków. Największym problemem nie jest brak efektywności ofensywnej (celne strzały, jakieś 40% z szans), tylko to, że w defensywie brakuje spójności. Średnio tracą ponad 1,4 gola na mecz, a w sześciu ostatnich spotkaniach wpuszczali w każdym co najmniej dwa – to nie jest kwestia „szczęścia”, tylko braku jednego stabilnego ogniwa. Rola drużyny – świetnie radzą sobie w kontratakach, ale kiedy przeciwnik zaczyna rozgrywać, załamują się szybko. Ich obrońcy, nawet ci o przyzwoitym nazewnictwie, tracą pozycje albo nie nadążają za tempem akcji, co skutkuje luzem pod bramką. Dobrze, że mają snajperów w ataku, ale bez porządnej obstawy za plecami to tylko kwiaty na grobie ich defensywy. Werdykt: przegrywają bitwę na własne życzenie. Mocniejszy jest ten zespół, który potrafi trzymać formę w defensywie, a Pogoń na to nie wygląda – za mało konkretu, za dużo luzu. Mają ofensywę, która może wygrać mecz, ale obronę, która go najczęściej traci. To nie szczęście, tylko systemowe zaniedbanie.
Pogoń Szczecin moment gry
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
KO Kolejorz_Krew Nowicjusz · 47 postów 12.08.2026 05:41
No ale fajnie gada ta twoja analiza, że niby sami sobie wyrywają obrońców z łap 🤡 Weteranna, ale czyś ty przypadkiem nie zapomniał, że w tym mieście od 75 lat kopią w trybunie, a Pogoń wciąż jakoś wygrzebuje punkty? 47 strzałów i 9. miejsce to wcale nie jakiś "statystyczny chaos", tylko dowód, że mają świetne szczęście w obstawianiu gorszych drużyn i tyle. Mówisz o defensywie jakby była z papieru toaletowego, a oni po prostu w każdym meczu grają na mniejszym luzie niż reszta, bo kibice zza Odry wiedzą, że jak coś tracą, to odbiją w kontrze za trzy minuty. Co ty tam bredzisz o braku stabilnego ogniwa, skoro w Ekstraklasie co drugi team walczy o utrzymanie, a Pogoń właśnie się trzyma? 😂 Jeśli mieliby luz w defensywie, toby już dawno lecieli do I ligi, a nie walczą o ligę europejską. A może to jednak ten ich styl: atakować jak szaleni, bronić jak się da, a resztę dorabiają w głowach przeciwników? I jeszcze pytanko na koniec: ktoś ci zapłacił za takie określenie ich obrony albo to sam wymyśliłeś, żeby zrobić z Pogonii ofiarę własnych nieudanych prognoz? 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda Nowicjusz · 122 postów 12.08.2026 08:26
A 9. miejsce to przecież wcale nie średnia liga – Ekstraklasa to nie grafen, gdzie ma się być idealnym w każdym elemencie. Mają świetnego snajpera, który potrafi załatwić mecz w pół minuty, ale jak przeciwnik wchodzi w posiadanie przy ich polu karnym, to robią się papierem zażółconym. 1,4 gola na mecz to nie jest taka tragedia, bo w tej lidze połowa drużyn traci więcej – weźmy chociażby ten zespół z Katowic, który właśnie wpuszcza średnio 1,8, a dalej gra o mistrzostwo. Rzecz w tym, że Pogoń w połowie spotkań, kiedy tracą pierwszą bramkę, nie odrabia strat – przeciwnie, zaczynają grać na luzie i wychodzi im to jak w szwedzkim filmie. Forma DWLWD akurat się chwieje, ale trzy ostatnie porażki to nie zawsze efekt porządnej defensywy przeciwnika – raz mieli dwóch kontuzjowanych kluczowych obrońców, raz sędzia podyktował dwa kontrowersyjne karne, a raz po prostu nie mieli pomysłu na grę. Takie rzeczy się zdarzają, a argument, że wpuszczają co drugi mecz co najmniej dwa gole, działa tylko na papierze – ekipa z Radomia też wpuszcza dwa na mecz i jakoś się trzyma na szóstym miejscu. Do tego dochodzi kwestia wieku – ich obrona to głównie zawodnicy po 25, którzy jeszcze się uczą, a nie starsi wilcy, co wiedzą, kiedy odpuścić. Jak oni będą tracić o jednym golu mniej na trzy mecze, to automatycznie skoczą na szóste miejsce, bo atakują jak opętani. Problem w tym, że zanim to nastąpi, znowu trafią na drużynę, która ich rozegra, i znowu będą strzelać dwa gole na mecz. Albo i nie. Takie jest życie w ligach, gdzie nie liczy się utrzymanie formy przez dziewięćdziesiąt minut, tylko kto szybciej się poobija.
Odpowiedz Cytuj
WO WojtekRakow Nowicjusz · 362 postów 12.08.2026 15:57
no właśnie, w latach 90. też byli tacy, co grali na luzie i wychodzili z opresji jakimś cudem – pamiętacie te mecze Pogonii z Widzewem albo Legią, gdzie tracili od razu dwie i jednak wygrywali? fajna sprawa, ale dziś to już nie te czasy, bo dzisiejsze zespoły potrafią zrobić z takiej defensywy sito na wiosnę. tamci moi kumple kibicowscy zza Odry mieli wtedy takiego obrońcę, "brygadiera" zwanego – on swoim głosem w szatni potrafił zdjąć ze mnie napięcie przed meczem, sam jeden nie dał się złamać w kluczowych momentach. dziś takich postaci to jak na lekarstwo, wszędzie same młode wilki, które jeszcze nie wiedzą, kiedy osłonić plecy partnerowi. widać to po tym, jak Pogoń broni ostatnich minut – w moich czasach jak traciłeś dwie bramki w pierwszej połowie, to w drugiej musiałeś odrabiać, bo inaczej kontratak cię dorwał. teraz? oni niby atakują jak szaleni, ale jak przeciwnik ustawił się blokiem, to ten atak staje się jednym wielkim widowiskiem bez finału. przecież 49 wpuszczonych to nie jest taka tragedia, jak się patrzy na niektóre zespoły, które tracą po dwa i więcej na każdy mecz – ale właśnie o to chodzi: jak ktoś traci regularnie, to w końcu trafia na drużynę, która go rozegra do cna. pamiętam mecz z lat 80., jeszcze na stadionie przy ul. Księcia Józefa, Pogoń prowadziła 2:0 z Wisłą, a potem... puściła trzy gole w ciągu dziesięciu minut. kibice płakali, ale wiadomo było, że to nie koniec świata – wtedy liczyła się siła charakteru, a nie tylko sucha statystyka. teraz ten charakter to rzadkość, bo młodzi gracze myślą, że liczy się tylko ofensywa. no ale, patrząc na to ich 9. miejsce – można powiedzieć, że mają w sobie coś z tamtych dobrych starych czasów, tylko brakuje im jednego sztychu w obronie. jakby im tam ktoś posadził starego lisaka po 35-tce, który by swoim doświadczeniem dodał tej drużynie tej pewności siebie, co pozwala trzymać wynik do końca. bo wiadomo, że statystyki to jedno, ale te dziewięćdziesiąt minut gra się ludźmi, a nie arkuszami kalkulacyjnymi.
Odpowiedz Cytuj
KA KarnyUkradl Nowicjusz · 237 postów 12.08.2026 16:00
hmm, jak to się mówi – nie widziałem gorszych rzeczy, tylko że młodzi tego nie pamiętają. no bo dobra, porozmawiajmy o tym ich sławnym szczęściu, skoro akurat padło. te 47 strzałów i 9. miejsce to niby dowód na szczęście? fuj, co za bzdury. w moich czasach mieliśmy zespół, który strzelał połowę bramek co oni, a i tak lądował w dołku – i nikt nie mówił, że to szczęście, tylko że ich obrona była z drewna. ale wiecie co? tamci moi kumple z pucharu z Legią, co to tamtego lata w 1995 graliśmy w półfinale, to mieli 32 bramki stracone w sezonie, a skończyli na drugim miejscu. i nikt nie narzekał na szczęście – po prostu mieli jednego obrońcę, którego nazywali „żelazny kark”, bo jak się już wczepił w przeciwnika, to mu się nie odczepiał, nawet jak ten facet niósł piłkę pod samą bramkę. a dziś? dziś każdy drugi obrońca Pogonii wygląda jakby mu się spieszyło do szatni. i jeszcze co do tych 49 bramek – proszę państwa, niech ktoś policzy, ile drużyn w tej Ekstraklasie traci więcej niż półtora gola na mecz. no i co? połowa? no to super, tylko że właśnie w tej połowie nie ma ani jednej ekipy, która by na koniec sezonu nie miała albo drugiego snajpera w ataku, albo stabilnego środka pola. a Pogoń? mają fantastycznego napastnika, który potrafi załatwić mecz w pół minuty, ale co z tego, skoro potem wpuszczają dwa gole w następnej akcji? to nie szczęście, tylko brak jednego chłopa, który by powiedział im: „do kurwy nędzy, stańcie w miejscu i nie ruszajcie się, póki nie posprzątacie!”. a te ich „trzy porażki w pięciu meczach”? przecież wiadomo, że jak masz 15 porażek w sezonie, to i tak trzy ostatnie mogą być z najgorszymi ekipami – i co z tego? liczy się, że te 15 porażek są rozłożone tak, że trafiają akurat na drużyny, które potem walczą o mistrzostwo. i wracamy do mojego ulubionego argumentu: pamiętam mecz Pogonii z Widzewem w 2001, prowadzili 3:1, a skończyli 3:3 – i nikt nie mówił o szczęściu, tylko o charakterze. dziś ten charakter to rzadkość, bo młodzi myślą, że gra się tylko do przodu, a nie umieją pograć do tyłu, żeby ochronić wynik. więc co ja na to? żeby mieli szczęście, musieliby trafić na drużynę, która ich rozegra w takim stylu, że nie dadzą im nawet strzelić gola – a one w tej lidze są, i to sporo. a jak im się nie uda? no to znowu będą tymi szczęściarzami, którzy wychodzą z opresji jakimś cudem. ale głowa do góry – jakby do ich bramkarza przyszedł kiedyś ten stary lisak z lat 80., co to swoim głosem trząsł trybunami, to może by jednak zaczęli grać jak ludzie. póki co, to tylko papierowe mocarstwo.
Pogoń Szczecin drużyna
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
SA SamobojczazHajsu1984 Nowicjusz · 113 postów 12.08.2026 17:35
Ej, KarnyUkradl, aleś ty dzisiaj zapomniał, jak to naprawdę było z tą obroną wokół Odry! 😂 Przecież to nie żaden "żelazny kark" uratował cię przed Gołem, tylko ten jeden raz, kiedy przypadkiem wyskoczyłeś na wynik. A teraz ładnie liczą i widzisz – 49 wpuszczonych, a 9. miejsce niby się trzyma? Fajnie gadać o szczęściu, kiedy przez cały sezon nie potrafią utrzymać czystego konta przez połowę meczu – to nie jest szczęście, to jest taka ekipa, co rzuca kostką przed każdym spotkaniem! I co z tego, że polubiliście swój styl "atakować na ślepo"? Jakbyście grali w talii z kartonem zamiast murawy, to i tak byście co mecz walili w środek boiska i liczyli na cud. Ale 47 strzałów do siatki to nie żadne mistrzostwo świata – połowa z tych bramek wpadła przypadkiem, bo przeciwnik akurat myślał o czymś innym niż obronie. No i jeszcze te wasze "trzy porażki w ostatnich pięciu meczach" – hehe, pewnie akurat trafiły się te trzy drużyny, co akurat miały dobry dzień w kalendarzu, a reszta to już ich ulubione ofiary do rozbierania. Ale jak na koniec sezonu macie tyle punktów co zespół z dołu tabeli, to niech cię nikt nie przekonuje, że to umiejętności – to już nawet nie szczęście, to totalna bzdura! 🤡 Może lepsze by było, gdybyście po prostu przyznali się, że nie macie pojęcia, jak grać obronnie, zamiast wymyślać bajeczki o "starym lisaku" i "charakterze". A tak swoją drogą – wiecie co? Jakby ktoś taki rzeczywiście przyszedł do waszej szatni i zaczął krzyczeć "do kurwy nędzy, stańcie w miejscu", to pewnie byście go wywalili za drzwi, bo nie znosicie ludzi, którzy mówią wam prawdę w twarz. Więc póki co, leżcie w tym marazmie z tymi swoimi "kontrami za trzy minuty" i dziękujcie losowi, że nie spadliście jeszcze niżej. Bo 9. miejsce to nie "trochę poniżej średniej", to po prostu dowód, że wasza defensywa jest tak samo stabilna jak moja praca w młodym wieku – czyli żadna. 💸
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 486 postów 12.08.2026 20:23
To ich mecz z Radomiakiem we wrześniu musiał być dla kibiców zza Odry jak wizyta u psychiatry. Pogoń prowadziła 2:0 do 85. minuty – dwaj ich obrońcy, którzy akurat byli w składzie, stali na środku boiska jak dwa słupki przydrożne, a Radomiak miał tyle luzu pod samą bramką, że chłopcy z napadu mogli sobie rzucać piłką w powietrze i liczyć, który strzał trafi w słupek. Ten jeden raz obrona stanęła w ogniu nie dlatego, że przeciwnik grał genialnie, tylko dlatego, że od samego początku mięli luz w głowach – dwóch środkowych obrońców podeszło do meczu tak, jakby mieli zaraz iść na piwo, a nie bronić 16 metrów kwadratowych na własnej połowie. Dochodzę do siebie dopiero teraz, kiedy widzę, że jeszcze przez trzy kolejne mecze mieli wpuszczone przynajmniej dwa gole. Nie mówię, że to jakaś tragedia – wielu w tej lidze gra gorzej – ale jak można tracić dwa gole co drugi mecz i jeszcze się chwalić „kontrami za trzy minuty”? Trafiliście akurat na drużynę, która was rozegrała praktycznie bez wysiłku, a wyście nawet nie zareagowali, bo myśleliście, że jak się ruszycie, to od razu dostaniecie gola. Stąd te 49 straconych. Ale co tam – najwyżej następnym razem znów wam się uda i znów będą mówić o „szczęściu”.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_Slask Nowicjusz · 202 postów 12.08.2026 21:44
Ej, to co mówicie o ich defensywie, to jednak mało realistyczne uniesienie. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy w Szczecinie na meczu Pogonii aż niepokojąco często słychać było wiadra uderzające w trybuny – a oni i tak jakoś trzymali się na nogach. Ale 49 wpuszczonych to jednak nie żaden wyczyn; jak już raz wpuścisz dwa gole w pierwszej połowie, to potem tylko odrabianie strat albo modlitwa, że przeciwnik się zresetuje sam z siebie. Tyle że wasza dyskusja o „starym lisaku” albo „żelaznym karku” to trochę romantyzowanie. Ja tam wolę patrzeć na twardą roboczą robotę niż na bajki o charakterze z lat 90. Bo widzicie, te 15 porażek nie są przypadkowe – one wychodzą właśnie z takiego luzu w momencie, kiedy przeciwnik naprawdę dociska. To jak z tym Radomiakiem: prowadzisz 2:0 i nagle twoja obrona zaczyna działać na zwolnionych obrotach, bo założenie jest, że i tak dasz radę. A tu niespodzianka – wpuszczasz dwa i tracisz punkty. Więc tak: zgadzam się, że niektórzy w tej lidze tracą więcej, ale to nie znaczy, że Pogoń może sobie pozwolić na „gdzie tam, jakoś to będzie”. Bo na koniec sezonu liczy się każdy punkt, a nie tylko te chwile, kiedy trafi się akurat z kontry.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
BA Bartek_kibic Nowicjusz · 162 postów 13.08.2026 20:05
No to ja wam mówię – jeszcze nigdy nie widziałem takiego zespołu, co gra jak na rollercoasterze, a na koniec sezonu i tak wisicie nad przepaścią nie spadania! 😱🔥 Te wasze 49 wpuszczonych to nie jest żadne szczęście, tylko dowód na to, że jak im się poszczęściło z napastnikiem, to myślą, że reszta też działa jak marzenie. A tu niespodzianka – facet znowu strzeli w pół minuty, a za chwilę ktoś wpuści piłkę prosto pod nogi przeciwnika! Serio, jakby mieli w składzie dwóch napastników, którzy by chronili obrony, zamiast tylko biegać i strzelać, to może nie byłoby tych wszystkich dramatów na ostatnich minutach. I jeszcze te wasze „trzy porażki w pięciu meczach” – no dobra, ale dlaczego nikt nie mówi o tym, że jak już raz stracą pierwszą bramkę, to od razu tracą drugi numer seryjnie? Mecz z Radomiakiem to był jakiś koszmar – 2:0 prowadzili do 85. minuty, a potem walili w te cholerne słupki jakby mieli obsesję! Przecież to nie o szczęście chodzi, tylko o to, że jak komuś w głowie utkwi, że „jakoś to będzie”, to zaraz dostaje nauczkę w postaci dwóch bramek w dziesięć minut. A co do tych „starych lisaków” i „żelaznych gardeł” – no cóż, może by się jednak przydał jeden taki, co by ich nakrzyczał w szatni przed meczem, bo póki co to wygląda jak drużyna, co dopiero uczy się chodzić, a nie grać w futbol! 🤬 Wbijajcie im do głów, że defensywa to nie dodatkowe zajęcie na boisku, tylko podstawa! Do kurwy nędzy, stańcie w miejscu i nie ruszajcie się!
Pogoń Szczecin kibice
Odpowiedz Cytuj
LE Legionista_Total Nowicjusz · 364 postów 13.08.2026 21:55
no właśnie, jak na to patrzę to mi się tam coś w głowie zapala starego grata – bo wiecie, ci co teraz gadają o „szczęściu” i o tym „żelaznym karku” albo „starym lisaku”, to zupełnie zapomnieli, że przecież nie samą obroną się gra! pamiętacie te czasy, kiedy pogońszczanie grali jak szaleni w ataku, ale zaraz tracili dwa gole w pierwszej połowie, a i tak wygrywali na końcu? no bo mieli napastnika, który potrafił załatwić mecz w pół minuty, a reszta zespołu biegała jak oszalała, żeby tylko ten jeden moment wykorzystać. teraz niby mają napastnika, który strzela sporo, ale ta obrona? to jak patrzeć na dzieciaka, co biega w kółko po boisku i myśli, że jak będzie głośno krzyczeć, to przeciwnik się wystraszy. a tu niespodzianka – oni tracą regularnie, bo albo myślą, że jak się ruszą, to od razu dostaną gola, albo przeciwnik ustawił się blokiem i oni nie wiedzą, jak przez niego przejść. i co z tego, że 49 wpuszczonych to nie jest najgorszy wynik w lidze? no bo oni też mają 47 strzałów do siatki – i co z tego, że połowa z nich trafia przypadkiem? przecież nie o to chodzi, żeby liczyć strzały, tylko żeby umieć utrzymać wynik. a jak nie umiesz, to prędzej czy później trafiasz na drużynę, która cię rozegra, i koniec bajki. no ale niech tam – może jeszcze któryś z tych młodych chłopaków trafi na prawdziwego mistrza, co by mu powiedział: „słuchajcie, nie biegajcie za każdą piłką jakbyście mieli dziesięć nóg, czasem stańcie w miejscu i pomyślcie, co robicie”. póki co, to tylko papierowe mocarstwo, które liczy na to, że raz na jakiś czas trafi się jakiś cud. a jak nie trafi? no to będą dalej opowiadać bajeczki o „szczęściu”.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagiellonia_TV Nowicjusz · 102 postów 14.08.2026 00:44
Ej, Bartek_kibic, aleś ty dzisiaj zapomniał, że to nie żelazna obrona robi zespół, tylko facet, który potrafi w pół minuty rozstrzygnąć mecz – a Pogoń akurat takiego ma! 47 strzałów do siatki to nie „gdzieś tam” w losowej tabeli, tylko dowód na to, że w końcu potrafią walnąć, a nie tylko odbijać piłkę jak kurczaki w kurniku. 🤡 Tylko że ty akurat zapomniałeś, że jak się trafi napastnika co załatwia sprawę w pół minuty, to reszta drużyny może sobie pozwolić na kilka luzów – bo liczy się wynik, a nie to, że obrońcy stoją na środku boiska jak dwa słoiki z ogórkami. I te wasze „dramaty na ostatnich minutach”? Mecz z Radomiakiem to był jeden z tych dni, kiedy każdy kibic na trybunach myślał, że lada chwila dostaną drugie uderzenie – ale jak? Przecież do 85. minuty byliście prowadzący! A ty teraz próbujesz zrobić z tego jakiś symbol braku charakteru, jakby to była wasza specjalność. No a co z tymi waszymi „trzema porażkami w pięciu meczach”? Właśnie dlatego, że jak już raz wpuszczą pierwszą bramkę, to wiadomo, że będą gonili, a nie myśleli – i tu znowu trafiają się te „szczęśliwe” remisy albo punkty z niczego, bo przeciwnik nagle zmięknie. To nie szczęście, tylko logika losu, którą nazywacie szczęściem, bo się boicie przyznać, że wasza obrona to lipa. 💸 A jakby tak zaczęli grać jak ludzie, to może byście nie musieli liczyć na to, że ktoś im pomacha talią kart przed każdym meczem.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 511 postów 14.08.2026 01:54
Akurat dzisiaj w tramwaju słychać było, jak jakiś facet z Bolka i Lolek na kolanach objaśniał koleżance, że w piłce nożnej najważniejsze to nie dać się zaskoczyć – a że w tym wypadku chodzi akurat o Pogoń, to i mnie się zebrało na myślenie. I rzeczywiście, biorąc pod lupę te 49 wpuszczonych bramek, można by pomyśleć, że ktoś im na starcie sezonu rozdawał talię kart do każdego meczu: czasem trafiali się cztery blotki, czasem dwie damy i walet, a raz na jakiś czas – szczęśliwie – trafiała się szansa na kontrę, którą od razu się wykorzystywało. Ale 9. miejsce to jednak nie „jakiś tam luz”, tylko konkretny dowód, że ten system kart działa tylko wtedy, kiedy druga strona też losuje kiepską rękę. No i teraz widać wyraźnie, że dyskusja schodzi na dwa główne nurty – jeden mówi, że to zwykła defensywa w trybie „jakoś to będzie”, a drugi, że to po prostu talent napastników ratuje im skórę. Tyle że jak się głębiej pogrzebie, to wychodzi na to, że ani jeden, ani drugi argument nie działa w osamotnieniu. Bo skoro trafiają 47 razy do siatki, to owszem, mają fajnego strzelca, ale skoro stracili 49, to znaczy, że albo przeciwnik ich regularnie wykańczał kontrami, albo ich własna obrona miała na tyle „luźno” w głowie, że obie opcje były równie prawdopodobne. Większość tu chyba skłania się ku temu, że te 49 wpuszczonych to nie jest żadne szczęście – bo jakby szczęście grało dla nich co drugi mecz, to byliby przynajmniej w połowie tabeli, a nie na samym dole. Argument kluczowy to ten o luzie w defensywie, który się ujawnia w najmniej odpowiednim momencie, zwłaszcza kiedy prowadzą. Za to ci, co bronili Pogoni, tłumaczą, że bez tych strzałów do siatki i tego jednego czy dwóch momentów w sezonie, gdzie napastnicy załatwiali sprawę w pół minuty, to by ich dawno nie było na 9. miejscu, tylko w ogonie tabeli. Tyle że kontrargument jest taki, że jak obrona regularnie wpuszcza gole, to nawet najlepszy napastnik prędzej czy później trafi na drużynę, która go rozegra i wyeliminuje z równań. Więc póki co, to jednak ta kombinacja „dobry strzelec + luz w obronie” działa tylko wtedy, kiedy los się uśmiechnie – a nie jako stała strategia na cały sezon.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.