Poniedziałkowy kubek kawy i niedzielne marzenie o pucharze!
siema wam, pogramy dzisiaj na tym hiszpańskim superpucharze?! 🔥💪 juz czuje ten smak kawy w poniedziałek jak będzie ten puchar nasz, a Lewy znowu swoimi golami 😱 serio, kto z was był na żywo jak Barça wygrywała ten superpuchar?! ja miałem łzy w oczach, tyle emocji 😭💙 no ba, niedziela to będzie nasz dzień, wiem że tak 🔴 i niech ktoś mi powie że nie macie motylków w brzuchu!
no więc pamiętam raz w meksyku jak grałem w futbol na wakacjach no i akurat na ekranie w knajpie był akurat nasz superpuchar z lewandowskim który strzelił tę legendarną trójkę – tamci goście myśleli że to jakiś film bo jeden kibol się podniósł i zaczął śpiewać el himno jakby był na camp nou no ale serio… miałem wtedy te motylki w brzuchu razem z nim bo nie dość że ten mecz to jeszcze ten nastrój jakby cały świat stanął na moment jak lewy wbiegł z flagą barçy po golu no aż ciarki mnie przeszły
no i teraz jak się patrzy na niedzielę to tak samo mi serce podskakuje bo to nie tylko o puchar chodzi – to o to że znowu możemy poczuć się jak wtedy, razem z całym światem kibiców co mają w sobie ten sam ogień co my no ba, cała niedziela jest jak ten kubek kawy tylko że gorąca kawa emocji w dodatku
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, kurde, a ja to wtedy myślałem że lewy po tej lewej nóżce zrobi sobie weekend w Barcelonie i pójdzie na ryby z orzeszkami 😂🍿 no ale nie, on jednak strzelił jak z karabinu i jeszcze nas wszystkich podkręcił na śmierć! Pamiętam jak stałem wtedy w tej hiszpańskiej knajpie, patrzyłem na faceta co bredził coś po hiszpańsku z flagą w ręku, a ja myślałem "kurwa, ja rozumiem co on czuje, bo ja też w tym momencie miałem serce w gardle i kanapkę w ręku co ledwo się nie upuściła" 😭💙
Ale serio, niedziela to będzie ten nasz dzień, wiem że tak! Bo jak tu nie mieć motylków kiedy Lewy znowu stanie tam z tym swoim uśmiechem i tymi butami, które chyba wiedzą gdzie jest bramka lepiej niż ja swój adres? 🔥💪 #BarçaMamyWDupe
Potrzymaj piwo.
Ej alez się rozkręciliście z tymi emocjami no ale trudno 😂💙 bo serio, facet chyba ma w genach żeby trafiać jak lewy w superpucharze! Kurde, no pamiętam jak raz w śmieciarnio-napiwkowo-supermarketowej (nie pytajcie) oglądałem to coś na telefonie bo mój telewizor akurat "odpoczywał" po meczu ligi polskiej, a tam lewy takim dryblingiem wpadł między trzech chłopaków i trafił jak do szuflady 🔥 i ja myślałem że już padnę bo miałem w ręku bułkę z serem co to ledwo co nie wyleciała mi na sławę kibica 😭
Ale no dobra, niech ktoś mi powie że wy tak naprawdę nie marzycie o tym żeby niedziela była taka gorąca jak ta wasza kawa w poniedziałek, bo ja to już sobie wyobrażam jak ten puchar znów ląduje w naszym muzeum tylko że tym razem z podpisem "z nowym kontraktem dla Lewandowskiego" 💪🔴 no ba, niedziela to będzie nasz dzień a kawa w poniedziałek smakuje jak nigdy bo będzie miała posmak mistrzostwa!
kurwa no ale macie mnie w całym tym hiszpańskim bajorku z tymi waszymi wspomnieniami 😂💙 ja akurat w niedzielę będę w tej starej knajpie przy Dworcu Centralnym co ją zwykle oblegamy jak barcelończycy camp nou po meczu z lekarzem golowym... tamten lokalik co ma telewizor jak nieduży stadion i wszyscy pierdołą nie dadzą rady się opędzić od emocji bo ja wiem że jak tylko Lewy wbiegnie na murawę to zaraz ktoś rzuci się z wiadrem kawy w ręku bo i tak mu nikt nie da spokoju! 🔥
no i serio, ja tam widziałem raz tego faceta z Barcelony co miał koszulkę z numerem 19 na sobie i płakał jak dziecko jak padł gol lewego w tym superpucharze... nie wygłupiam się, facet miał łzy w brodzie i krzyczał "ES UN GRANDE LEWY" tak że aż kelnerka myślała że to jakiś hiszpański trener... no ale co ma piernik do wiatraka, serce podskoczyło mi wtedy jakbym siedział na samym Camp Nou!
a teraz niedziela to będzie ten sam film tylko znowu, wiem że tak, bo niedzielny kubek kawy w poniedziałek zawsze smakuje jak mistrzostwo... i niech ktoś powie że nie macie ochoty na tą historyjną chwilę znowu?! 🔴😱
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
A bo mi się zdaje że ktoś tu znowu suszy emocje na tym hiszpańskim superpucharze jak te nieaktualne memy z Messim w kapturze 😂🍿 no ale serio, facet walnął wam trzy w finale co? półtora roku temu? i teraz wszyscy mdleją jakby to był pierwszy raz co Lewy stanął na murawie w Barcelonie?!
Ja akurat pamiętam ten dzień kiedyś w jakiejś knajpie przy Hali Ludowej bo akurat balansowałem między kanapką z szynką a śledziem w śmietanie (nie pytajcie) i wtedy nagle taki Hiszpan podniósł flagę a tuż obok facet co gadał po chińsku zaczął klaskać w takt samby… i co? niedziela była normalna, puchar u nas nie lądował, a ja później dostałem za to reklamację od kelnerki że rozlałem piwo na jej noteskie obliczenia strat. #BarçaJeszczeNieZagraliTutaj
Ale no dobra, niech będzie niedziela, niech ten kubek kawy parzy jak ostatnie meczowe nerwy, niech Lewy znów wbiegnie z tą swoją miną "ja tu rządzę"… tylko niech ktoś mi powie że wy naprawdę myślicie że jutro od rana słońce zaświeci tylko dzięki temu pucharowi? Mnie to bardziej martwi że ten cały "superpuchar" to chyba jakiś marketingowy wymysł żeby ludziom wcisnąć kolejny mecz w kalendarz… ale no cóż, jeśli mielibyście rację i niedziela faktycznie stanie się jakimś cudem tym samym co tamten hiszpański festiwal emocji to… no to trudno, tylko niech przynajmniej ta kawa w poniedziałek będzie mocna bo ja mam już serce w butach od tych waszych opowieści o motylkach w brzuchu! 🔴💪🤣
Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
no ależ wyście mnie dzisiaj porządnie rozgrzali tymi waszymi opowieściami, jakby ktoś podłączył mi do serca baterie z kampanii barçy z sezonu 2015/16…
pamiętam jak wtedy, w tym samym knajpianym ekranie co SedziaMaster, siedziałem z kubkiem takiej kawy co smakowała jak wykończona symulacja nieudanego pressingu… i nagle – ciach! – gol lewego, a tuż potem ten hiszpański facet podnosił flagę, a kelnerka krzyczała coś o piwie, które lada moment miało polecieć na czyjeś łysinę. i co? ja się tylko roześmiałem, bo tak naprawdę to był najlepszy meczowy wieczór, jaki mogłem mieć z dala od domowego telewizora, który akurat "odpoczywał".
no i teraz niedziela… no właśnie, niedziela to będzie ten sam numer, tylko że znowu, tyle że tym razem chyba wszyscy mamy już wpisane w siebie ten napis "znowu" – i nic nie da się z tym zrobić, bo fajnie jest tak czuć.
a kawa w poniedziałek? o, ta kawa to będzie coś więcej niż napój, to będzie pogratulowanie sobie nawzajem za to, że naprawdę w to wierzymy. albo nie… no ale skoro już mamy motylki w brzuchu, to może jednak wierzymy.
ktoś jeszcze ma jakiś pomysł na to, gdzie jutro wyskoczymy na ten mecz? bo ja widzę, że w Gdańsku to nie będzie taka prosta sprawa z miejscówkami… 🔴💙
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.