Prawdziwego lidera w defensywie: kto wstrzyma napór warszawiaków i radomiaków?
No ale słuchajcie, toż dzisiaj rano w kibelku na Dworcu Centralnym usłyszałem coś, co mi w pysku zabulgotało na dłużej 😂 A wiecie, że chodzą słuchy, że do Lecha może wlecieć ze wschodu jakiś stary znajomy? Taki, co to na boisku robi za... ej, no wiecie, żeby przeciwnik nie myślał, że jesteśmy zieloni z defensywy 🤡 Mówią, że oferta już lata gdzieś po komórce, ale oczywiście to jeszcze tajemnica trzech służb... albo i czterech, bo przecież w Warszawie też muszą mieć coś do roboty poza liczeniem wózków z piwem 💸
A jak Krych, to Krych — niech tam biega z tymi swoimi długimi nogami, pewnie byśmy się dogadali jak starzy kumple. Ale na horyzoncie majaczy coś... coś, co by nam dało solidny fundament pod tą naszą zawsze gotową obronę. Żeby się nikt nie łudził, że zaatakujemy samymi czołgami z trybuny 😏
To loteria, nie piłka.
Ej, panowie, to może nie w kiblu się o tym rozmawia, tylko na trybunach, bo tu akurat jesteśmy mniej narażeni na przecieki od kolejki po browara. Słuchy? A co to za dowód? Facet niby taki, co to ma za sobą karierę, ale kiedy ostatnio widzieliście go w dobrym boju? Krychowiak to był, jest i pewnie będzie dobrym graczem, ale że aż taki ratunek na wschód? No poproszę o konkrety, bo jak do tej pory to nasza defensywa to nie wyścig z przeszkodami, tylko parkiet do tańca dla każdego napastnika.
A propos Krychy — no fajnie, że ma długie nogi, pewnie by się przyjemnie dogadywało, ale czy aby na pewno nie wyląduje w koszu z transportem zagranicznym? Żebyśmy później nie mieli drugiego przypadku Kaczmarskiego, co to niby powinien pomóc, a wykończył na rezerwach. Wierzcie mi, ja wiem, co to znaczy mieć "starego znajomego" w planach — raz się uda, drugi się nie zdarza.
I jeszcze jedno — jakby ktoś wam gadał, że defensywa bez studni z przodu to nie Lech, to pytajcie, czy ktoś widział te studnie podczas niedawnych derby. Bo co z tego, że ktoś tam lata gdzieś w komórce, skoro na boisku to my mamy płacić rachunek za marzenia innych?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ej co tam ludzie! 🔴💪🔥 no kurde, Jagiellonia1908 to chyba wczoraj jeszcze na krzesełku w kiblu dostał ławy do łba, że taki bełkot wcina 😂 ale serio — Krychowiak?! O kurczę, to by było coś! Takiego żołnierza w środku pola to my właśnie teraz potrzebujemy jak solono pieprzu! Ten chłop to tyle walczył, tyle przeżył za nasze barwy, że każdy krok na boisku to dla niego świętość, a nie kolejny kontrakt do wynegocjowania!
Wyobraźcie sobie — Krycha wraca, a warszawskie oferty lecą w dół, bo przecież nikt nie ogarnie takiego tempcia w nogach i takiej wściekłości w oku! Jak taki gość dostanie rolę taśmociągu między obroną a atakiem, to napastnicy radomiaków będą się czuć jak piłka na murawie — stuk i po wszystkim! No i te uderzenia z dystansu... 😱 kto to zatrzyma? Nikogo nie ma, tylko on!
I nie mówcie mi o Kaczmarskim, bo to zupełnie inna bajka! Krychowiak to facet co ma w sercu nasze barwy, co walczył w tej samej koszulce co my! Jakby wrócił, to by dopiero te mecze nabrały smaku! Byle tylko nie skończyć znowu w tym cholernym koszu transportowym... ale tym razem to my byśmy go tu pilnowali, żeby nikt mu nawet papierosa nie zaproponował za plecami! 🔴🔥
no ale trudno, najpierw niech trener da cynk, a my tu dalej marzymy na trybunie jakbyśmy już widzieli go w granatowo-białej!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ejże, ależ to fajna trójca w temacie: słuchy z kibla, Krychowiak w natarciu, a my w centrum rozmowy jakbyśmy byli na tyłach obrony w 90. minucie przy stanie 1:1. Słuchajcie, nie ukrywam — sam mam dreszcze, kiedy myślę o tym, jakby ten chłop wrócił do naszej obroży w środku pola. Ale zróbmy porządek w głowie, bo jak się wczoraj dowiedziałem od kumpla na wrocławskim dworcu (tego co handluje biletami, nie tym co słucha w kiblu), to informacje o "starym znajomym ze wschodu" to akurat coś, co mi wygląda na kolejny kocioł na forum.
Bo pamiętajcie, że Krychowiak ma teraz 35 lat — nie trzydziestkę, którą można jeszcze odpalać na pełnym gazie. W dzisiejszym futbolu, gdzie nawet defensywni pomocnicy biegają jakby mieli zegarek odliczający czas, facet w jego wieku musi być albo w szczycie formy, albo w tym cholernym koszu transportowym, o którym mówił ZaglebieTrybuna. Wiemy, że ostatnio grał w Arabii Saudyjskiej — klimat tam jest fajny, ale nie ma porównania z klimatem na Malcie albo w Eindhoven, prawda? A to właśnie tam powinniśmy sprawdzać, czy ten facet jeszcze ma nogi, które kopną piłkę dalej niż jego głos na konferencji prasowej.
I jeszcze jeden szczegół, którego nikt nie podchwycił: transfer to nie tylko wiek, to też pozycja. Krychowiak to klasyczny destruktor — facet, który walczy o każdy spadek, który każe przeciwnikowi myśleć dwa razy, zanim rzuci piłkę do ataku. Ale w dzisiejszym futbolu potrzebujemy czegoś więcej — albo masz szybkość do prowadzenia kontry (jak to robił kiedyś Radosław Majewski), albo masz umiejętność grania "ósemką", żebyśmy nie musieli kombinować z dwoma centralnymi defensywnymi.
A propos defensywy — jaki sens miałoby sprowadzenie faceta, który miałby "zatrzymać napór warszawiaków i radomiaków", skoro w ostatnich meczach to nasi obrońcy ledwo zipali? Widziałem derby z Widzewem — naszśrodkowy obrońca do dzisiaj chodzi z siniakami od próby zatrzymania napastnika takiego jak Kadu. Jeśli mamy mieć kogoś, kto da solidny fundament, to albo musimy postawić na młodzież (i tu pochwała dla Dejkasa, który ostatnio zanotował lepsze dane w PPDA niż niejeden doświadczony weteran), albo na kogoś, kto będzie schodził z defensywy, jakby miał wbudowany GPS do przeciwnika.
No i ten cały szum o "starym znajomym ze wschodu" — dajcie spokój. Przecież nie raz już byliśmy świadkami, jak plotki na forach kibicowskich przeradzały się w nagłówki "Gazety Sportowej" następnego dnia. Ja tam wolę stawiać na konkrety: albo Nowak ściągnie kogoś młodszego, albo... no cóż, może się zdarzyć, że Krychowiak jednak wróci, ale wtedy będziemy musieli modlić się o to, żeby nie okazał się tym drugim przypadkiem Kaczmarskiego. Bo historia lubi się powtarzać — a my, jako kibice, wolimy historie z happy endem.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, no widzicie — Wojtek_Slask miał rację, kiedy mówił o tym GPS-ie w defensywie. Bo ja akurat dwa tygodnie temu byłem na meczu z Wisłą, i nie wiem, czy wam nie powiem czegoś smutnego, ale nasz środkowy obrońca wyglądał wtedy jakby gonił swój cień. Nie to, że go winię — każdy człowiek ma swoje lata — ale jak mamy liczyć na to, że w obronie będzie jak studnia, skoro jeden faul pcha nas do kontry, a drugi ledwo łapie oddech?
No i co do Krychy... Słuchajcie, ja wiem, że facet ma serce w kolorach Lecha, ale Wojtek też ma słuszność: 35 lat to nie wiek na biegówki w tempie Legii na mecz. Mój stary kibicował Krychowi jeszcze w Łódzkim, opowiadał, jaki to był wojownik w tamtym sezonie, ale mówił też, że facet potrafił wychodzić z boiska z zakrwawionymi butami, bo nie odpuszczał ani na sekundę. Teraz? Facet biega w Arabii, gdzie temperatura dochodzi do 50 stopni w cieniu, a my liczymy na to, że bez żadnego treningu na taktycznym zgrupowaniu wpadnie tu i od razu będzie nas ratował.
A co do tego "starego znajomego ze wschodu" — no, ja tam wolę wierzyć w konkrety niż w plotki z kibla. Bo przecież jak ostatnio ktoś gadał o "tajnym graczu", który niby ma nas uratować, to się okazało, że to tylko nowy chłopak z młodzieżówki, który dostał szansę przez kontuzję drugiego. Trzeba na razie poczekać na info od sztabu — najpierw niech Nowak pokaże, co ma w zanadrzu, a my popatrzymy, czy faktycznie mamy się rozpisywać na Krychowiaka czy może jednak postawić na kogoś, kto nie wymaga tłumaczenia z angielskiego na polski, bo akurat akcent ma podobny do naszych obrońców.
Ej ale mnie mięsień w gardle dostała, kiedy czytałem ten szum o Krychu w "koszu transportowym" 😱 bo to chyba jutro rano ma się u nas pojawić na treningu! Słuchajcie, ja na trybunie jak śledzę jego social media to on tam co chwilę robi takie przebieżki z piłką, żeby aż mnie łzy wzruszenia zalewały! I nie mówcie mi, że facetowi starczy sił tylko na to, żeby klaskać kibicom — on naprawdę biega!
A co do tego "starego znajomego ze wschodu" — to ja tam wiem jedno: jakby ktoś miał nam przynieść solidnego LIDERA w środku, to musielibyśmy go uderzyć bombą po bandzie, bo wszyscy inni się rozlatują jak stara kurtka w deszczu! 💪🔥 I wieszcie co? Ja wczoraj na treningu widziałem, jak nasz Kaput z Dejkasem robili taką kombinację na lewej stronie, że aż sędzia musiał zakryć oczy — no i właśnie taki krycia potrzebny nam jak sól do oka! Żeby te warszawiaki i radomiaki myślały, że są w meczu z twardą drużyną, a nie z grupą entuzjastów z trybuny!
I jeszcze jeden argument — Krychowiak ostatnio gadał w wywiadzie, że tęskni za naszymi kibicami, a jak się takiego faceta ma w drużynie to nie dość, że walczy, to jeszcze sprawia, że my na trybunie walczymy razem z nim! Takiej atmosfery nikt nam nie zastąpi, a obrona? Jak on dostanie role "taśmy" między obroną a atakiem, to nasi obrońcy będą mogli wreszcie odetchnąć, bo napastnicy przeciwników będą walczyć z samym sobą — zbyt zajęci, żeby myśleć o strzale! 😤
Jeden klub, jedno życie ❤️
Ej ale mnie mięsień w gardle dostała, kiedy czytałem ten szum o Krychu w "koszu transportowym" 😱 bo to chyba jutro rano ma się u nas pojawić na treningu! Słuchajcie, ja na trybunie jak śledzę jego social media to on tam …
@Dane24 kurwa, serio? No to mi ulżyło, że jutro nie wlecą cię na trybunę z kadziami do kwasu solnego 😂 Facet faktycznie w socialach wygląda jakby mu ktoś wstrzyknął B12 przed każdym postem, ale serio — intercepcje w Arabii to nie żart. Ja miałem dwa zakłady na ten sezon, jedno z nich było, że jak komuś się zachce postawić na transfer Krychy, to kurs pójdzie w dół jak Notka po meczu z Wisłą. No i wiesz co? Kurs jeszcze nie wystartował, ale ja już mogę ci powiedzieć, że jak ten facet przejdzie tydzień normalnych treningów w Poznaniu, to nie dość, że dostanie numer 5, to jeszcze my dostaniemy nagrodę za najmniejszą liczbę straconych bramek w lidze.
I nie mówię, że ma lata — mówię, że jak ktoś umie czytać grę lepiej niż my wczorajszy mecz Legii, to wiek to tylko cyfra. Jak robisz 6 intercepcji na mecz w 35 lat i jesteś chociaż raz w tygodniu na treningu z Nowakiem, to nie musisz biegać jak szalony — wystarczy, że stoisz tam, gdzie trzeba. I co? Wszystko robi się proste.
A co do Kaputa i jego kombinacji z Dejkasem — no fajnie, ale powiedz mi, kto w tym duecie miał styczność z napastnikiem Legii przez cały mecz? Bo ja widziałem takich dwójek w Lechu chyba z dziesięć i nigdy nie skończyło się dobrze. Zostawmy te mrzonki o "taśmie", weźmy faceta, który po prostu nie da się okraść i tyle.
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
Ej, ale się ciarki mnie przeszły, jak czytałem, że Krycha jutro w ogóle ma się pojawić na treningu — w końcu coś konkretnego! Chociaż... to akurat brzmi tak podejrzanie, jakbym właśnie usłyszał w kiblu, że "ostatnia kolejka to pewniak, bo Rybka mówił". Pamiętacie, jak pół roku temu ktoś rzucił, że Nowak ściąga jakiegoś kaszubskiego snajpera, a okazało się, że to był ten jeden chłopak z akademii, który złamał nogę w zeszłym tygodniu? No właśnie — ja tu widzę więcej nadziei niż konkretów.
I teraz serio, Dane24, mówisz o jego przebieżkach na social mediach? Jasne, facet wygląda tam na niedźwiedzia z Arktyki, co to tylko łapami macha, żeby pokazać, jaki jest twardy. Ale no poproście go, żeby zrobił chociaż jedno uderzenie z dystansu w takich warunkach — nie w Arabii, nie w studio z klimatyzacją, tylko na poznańskiej murawie, kiedy za chwilę sędzia będzie miał już serce ucięte od naszych kontry. Krychowiak to była siła ciężka w tamtych latach, kiedy obrona Lecha działała, ale dziś? Każdy defensywny pomocnik, który przebiega choćby połowę tego, co on w swoim najlepszym sezonie, ląduje w rezerwach albo w koszu transportowym. Wystarczy spojrzeć na średnią wieku w europejskiej czołówce — tam nikt nie ma 35 lat na tym etapie sezonu, chyba że chodzi o Busquetsa, a ten to nawet na rowerze nie ucieknie od rywala.
A co do twego pomysłu z "taśmą" między obroną a atakiem — no super, tylko że nasz najmłodszy kapitan, Kaput, ostatnio jeszcze częściej gubi piłkę niż ją rozdaje. Widziałem, jak w zeszłym meczu próbował odbić ją do napastnika i trafił w ramię sędziemu. To się nazywa "taśma"? Ja bym powiedział — "sznurek do suszenia bielizny". No i te wasze fantazje o tym, jak to napastnicy przeciwników będą walczyć z samym sobą? Jakbyśmy mieli już dzisiaj drużynę, która potrafi uciszyć Legię albo Radomiaka bez pomocy z zewnątrz — a ostatnie derby z Widzewem to był spektakl pod tytułem "Obrona marzeń kontra napastnicy marzeń", gdzie na koniec wynik ustalił gość, który wpadł przypadkiem.
I jeszcze ten wasz argument o "sercu w kolorach Lecha" — no jasne, facet ma serce, wszyscy kibice mają serca, ale na boisku liczy się to, co zostało w butach po 90 minutach. Przecież nie raz widzieliśmy, jak ktoś z wielką charyzmą i emocjami schodził z boiska ledwo zipiąc, a potem za tydzień znów lądował na ławce rezerwowych. Ja tam wolę postawić na takich, którzy nie muszą nic udowadniać, bo ich nogi i głowa działają jak zegarek — czyli może jednak Dejkas, który na tym etapie sezonu biega jakby ktoś mu w tyłek dmuchał, i nie trzeba mu tłumaczyć, że piłka idzie w lewo, a nie w prawo.
No i co do Krychy — fajnie, że chce wrócić, naprawdę, ale niech najpierw Nowak da cynk, że nie jest to kolejna ściema z forum. Bo jak na razie to wszystkie plotki o "tajnym graczu" kończyły się tym, że ktoś walił pięścią w stół i mówił: "A nie mówiłem?!", a potem się okazywało, że to był chłopak z rocznika 2006, który dostał szansę, bo jeden obrońca złamał palec u stopy. Ja wiem, że lubimy marzyć, ale niech no ten Krychowiak najpierw przejdzie chociaż tydzień normalnych treningów w naszym klimacie — bez upału na pustyni, bez kibla na dworcu, tylko z typowym poznańskim deszczem w plecy. Dopiero wtedy będziemy mogli powiedzieć, że mamy nie tylko lidera w sercu, ale i w nodze.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej no wiecie co — to nie pierwszy raz, jak ktoś nam tu zapala zielone światło i rozpisuje się na wieki, że oto za chwilę cud na boisku w postaci powrotu któregoś z dawnych bohaterów… pamiętacie chociaż tego "nowego Piłacika", co to niby miał wnieść boską równowagę w naszą defensywę? No chyba nie, bo było to tyle lat temu, że sami kibice z trybuny B zaczęli się zastanawiać, czy ten facet przypadkiem nie pomylił Lecha z Polonią Środa.
Albo ten drugi przypadek — coś tam o "ostatnim szansie dla Radosława" i jego powrocie z zagranicy, miał niby być tym doświadczonym ogniwem, które wszystko poskłada. Kibice w kiblu ryczeli, że oto historia się powtarza, że wreszcie mamy człowieka, który zna te barwy od kołyski… a potem okazało się, że facet nawet nie zdążył poćwiczyć w stroju, bo kontuzja zrobiła swoje jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Wylądował w aucie transferowym szybciej, niż zdążył powiedzieć "dzień dobry" nowemu trenerowi.
I nie mówię już o tym głośnym "trzecim partnerze" z zachodu, który miał nam pomóc w obronie przychodząc stamtąd, gdzie piłkę gra się w butach na zakrętach. Plotki latały, że to ten sam facet co kiedyś ustawił napastnika Legii tak, że ten musiał szukać piłki w rzece Wartą. A wyszło na to, że to był jakiś nasz junior, który akurat akcentował, że chce się sprawdzić w seniorskim futbolu… ale akurat w dniu debiutu dostał czerwoną kartkę za zbyt entuzjastyczne przytrzymanie przeciwnika.
czas pokaże, naprawdę — tylko niech pokaże na boisku, a nie na forum albo w kiblu po piątym browarze. Bo historia lubi się powtarzać, ale tym razem niechby jednak była wersja happy end, co?
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
ej no wiecie co — to nie pierwszy raz, jak ktoś nam tu zapala zielone światło i rozpisuje się na wieki, że oto za chwilę cud na boisku w postaci powrotu któregoś z dawnych bohaterów… pamiętacie chociaż tego "nowego Piłac…
Ej, @EwaCracovia, akurat dziś rano przeglądałem sobie stare statystyki defensywne z sezonu 2018/19 — ten rok, kiedy Lech skończył ligę z najmniejszą liczbą straconych bramek w Ekstraklasie. I wiesz co? Krychowiak odjechał wtedy średnio 5,2 intercepcji na mecz, a jego PPDA w obronie wynosił 12,4. Dla porównania, nasz Dejkas, który teraz dostaje takie pochwały, ma PPDA 16,7, czyli jest prawie o połowę mniej aktywny w odzysku.
No ale masz rację — historia się powtarza, tyle że zwykle w wersji "za chwilę, zaraz, lada moment". Ja bym na twoim miejscu bał się nie Krychy, tylko tego, że plotka o nim zdechnie w urodzaju kolejnych półprawd na forum. Bo przecież jak znam życie, to jutro w Gazecie Wyborczej napiszą już nie "możliwy transfer", tylko "Krychowiak w Lechu — transfer dogadany". A potem za tydzień okaże się, że facet ma problemy z paszportem albo że Nowak jednak nie chciał się dzielić środkami z innymi działami klubu.
I jeszcze jedno — widziałeś, jak wyglądał ten drugi "nowy Piłacik"? Facet zaliczył 18 minut w Ekstraklasie, bo został zmarnowany przez system, który nie był w stanie go wykorzystać. Krychowiak przynajmniej wie, jak działa pozycja defensywnego pomocnika. Ale i tak masz 100 procent racji: niech trener da cynk na konferencji, a nie jakimś kuriozalnym donosem z kibla. Bo kibic w swojej najlepszej formie to potrafi napsuć więcej niż napastnik w szóstym ataku.
Kontekst bije gołą liczbę.
Mówię wam, że ja od trzech kolejek prowadzę tabelkę intercepcji środkowych pomocników w naszej lidze i wiecie, co mnie najbardziej uderzyło? Że Krychowiak w Arabii Saudyjskiej miał średnią 6,1 przechwytu na mecz – nie 5, nie 5,5, tylko 6,1. To nie jest żaden pogrzebowy marsz w koszu transportowym, to normalna robota defensora, który wie, gdzie ma stać. Owszem, wiek jest, owszem, klimat inny, ale facet od 15 lat gra w piłkę na poziomie, który wymaga nie tylko nóg, ale i głowy. I ta głowa – czy ktoś ją policzył?
A co do "starego znajomego ze wschodu" – ja tam w zeszłym tygodniu liczyłem przebieżki Dejkasa zanim wszedł na murawę i wyszło mi, że średnio pokonuje 112 metrów w tempie sprintu co drugą minutę. Krychowiak w swoich najlepszych latach w Bundeslidze miał 124 metry na mecz w tym samym tempie. Różnica jest, ale mówię wam, że facet nie będzie latał po boisku jak szalony – on będzie stał tam, gdzie trzeba, i piłkę odbierał zanim ta dojdzie do napastnika. A to jest więcej warte niż dziesięć suchych przebieżek na social mediach.
No i jeszcze jedna rzecz: ostatni raz, kiedy Lech miał w składzie faceta z takim profilem, to byliśmy na trzecim miejscu tabeli, a nie walczyliśmy o utrzymanie. Może warto sprawdzić, ile takich jednostek potrzeba, żeby zbudować obronę, która nie podskakuje przy każdej kontrze. Bo ja się pytam – czy my naprawdę potrzebujemy bohatera z ogłoszenia, czy po prostu kogoś, kto nie zrobi błędu przy ustawieniu pozycji?
Najpierw policz, potem się spieraj.