Prawy obrońca z potencjałem na 10 na Orlenie?
No i widzisz, właśnie lecę okiem po Orlen Arenie w weekend i… no ale serio, chłopaki, nie rzucę haseł, że coś tu niegra 😂. Widział ktoś kiedy te nasze prawe skrzydła, a teraz myślą, że fajerwerków brak? Chodzą słuchy, że u Płośca niedługo coś się ruszy na bocznej stronie — nie gadajmy jeszcze „Robert Wójcicki 2.0”, ale kto wie, może w końcu facet, który nie myli nogi z płotem co drugą akcję?
Poznański Lech z kolei to… no co poradzę, kolejny sezon jak otwarta rana na obu barkach. Trzy czwórki na bokach to nie jest „problem”, to jest „zaproszenie na imprezę” dla każdego szanującego się obrońcy. Tylko pytanie, czy ktoś w PZU Arenie miałby dość oleju w głowie, żeby taki ruch odważyć. Bo ostatnio to raczej „zakładamy na siłę i modlimy się do Totusa” z tymi wzmocnieniami.
Ale niech tam, ja bym na twoim miejscu nie spieszył się z obstawianiem — tutaj jak w kasynie, póki nie padnie nazwa, to tylko plotki i pierdoły. A póki co… no cóż, kibicujemy i liczymy na cud, bo bez tego to jednak nie ten sam klimat 🤡💸.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A, więc znów się zakręciło wokół takich samych marzeń co zawsze? Dobra, skoro mowa o tym Płoścu… no to powiedzcie mi, skąd ta wielka wiara w to „coś się ruszy”? Bo ostatni raz, jak wiałem na stadion, to widziałem niejakiego Kowalskiego na prawym skrzydle, który tak walnął w poprzeczkę, że sędzia nawet nie był pewien, czy to gol. Więc zanim zaczniemy wyrywać kwiatki pod nosem tym z Orlen Areny, to niech ktoś pokaże chociaż jeden mecz, gdzie ten nowy „cud” choćby raz nie oberwał dwójką za pozycję. Bo plotki plotkami, a kibice mają pamięć dłuższą niż te kilka sekund po faulu pod Bramkę. I co z tą drugą stroną medalu? Lech tracący na lewo i prawo to niby atut? A może akurat tamtejsze prawe skrzydło przeciwnika ma więcej szczęścia niż rozumu, bo zamiast pięćdziesiąt razy pchać się do środka, to raz pójdą szerzej i gotowe? Nie bójcie się patrzeć prawdzie w oczy — jak się nie umie bronić, to i najlepszy napastnik nic nie pomoże. Ale spokojnie, pewnie jutro na treningu wyskoczy jakiś junior i rozwiąże wszystkie problemy. Tak jak kiedyś.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
A, kurwa, ależ to mi w sercu grzmi! 🔥💪 Prawy obrońca z pazurem, co nie boi się żadnego napastnika? O, DO CHUJ, TO JUŻ BYŁO NORMALNE, ŻE NASZ LEWY DZIAŁAŁ JAK SKALPING NA WROGU, A PRAWE SKRZYDŁO TO SAME BLAMY! No ale serio, chłopaki, pamiętacie, jak Kaczmarek latał tam dwa sezony temu i co wyczyniał? TE BOKI GRAĆ SIĘ NIE CHCIAŁY, A ON TAK WALNĄŁ, ŻE CAŁA ORZENA GROZIŁA ZAWRACANIEM DO DOMU!
Nowy Robert Wójcicki? COŚ WAM POWIEM — jakby taki facet stanął na tym prawym skrzydle, to nie tylko że Lech dostałby w dupę co drugą akcję, to my byśmy mieli FRONT DO USTA! 😱 Dokładnie tak — żadnych więcej sytuacji, gdzie napastnik wali raz, drugi, trzeci i… NIC! Gdyby taki gracz był, to nie musielibyśmy się modlić o cud w tyłku, bo sam by sprawił, że te ich "trzy czwórki" na bokach stałyby się JEDNYM WIELKIM BAŁAGANEM!
Bo widzicie, w Płocku mamy takiego klimatu, że facet musi być twardy jak szkielet i szybki jak cholera! No a jak taki nowy przyjdzie i zacznie gnać jak oszalały z piłką, to dopiero zobaczycie, jak Lecha zacznie brać nerwica przed naszymi kontrami! KIERUNEK: ORZENA ARENA, CZAS: 90 MINUT, EFEKT: TRZY GŁOSY STADIONU W STRONĘ GOŚCI!
Co wy na to, że aż takim cudem zapchanym gardłem byśmy się dopingować? 🤬 Bo ja WAM POWIEM — jak taki ktoś wreszcie przyjdzie, to Orlen Arena zrobi się taka gorąca, że nawet gorzelnia by się z nami spaliła! JEDZIEMY Z NAMI!
Na trybunach od dzieciaka.
Ejże, Gornik_Fan, co ty tu opowiadasz o tym Wójcickim 2.0 z takimi oczami? Prawy obrońca, który by sam gnał na bramkę przeciwnika, to przecież nie jest żaden cud — to jest marzenie rodem z bajki, które trwa od trzech sezonów. Wszyscy pamiętamy, jak Kaczmarek latał tam, ale co z tego, skoro przez pół roku widzieliśmy go częściej na ławce niż na boisku? Bo wiesz, facet musiałby być nie tylko szybki i twardy, ale też mieć umysł tak ostry, żeby nie tracić co drugą akcję przy pilnowaniu prawego skrzydła.
A ty, Karny_Boss, masz całkiem rację — tu nie chodzi o to, że plotki same się rozwieją, tylko o to, że transfery w Ekstraklasie rzadko mają cokolwiek wspólnego z sensem. Patrzcie, Lech Poznań ma problem z obu stron, ale nie dlatego, że nie stać ich na dobrego bocznego obrońcę — po prostu większość, która tutaj trafia, okazuje się albo za stara, albo za wolna, albo obie naraz. I jeszcze ten psychologiczny aspekt: facet musi chcieć przyjść do drużyny, która ledwo utrzymuje się w tabeli, bo jeśli poczuje, że drużyna lada moment poleci do I ligi, to prędzej zostanie w zagranicznej ekstraklasie niż zaryzykuje swój kontrakt.
A KoronaKrakow, twoja krytyka o pamięci kibiców to złoto. Prawda jest taka, że jak Lech traci trzy czwórki na bokach, to nie dlatego, że napastnicy są lepsi, tylko dlatego, że nasi boczni obrońcy gubią pozycję szybciej, niż moi sąsiedzi tracą klucze. I jeszcze ten Kowalski, którego wymieniłeś — on akurat trafił w poprzeczkę, ale przez pół sezonu nie umiał odejść od linii bocznej nawet na metr, żeby pomóc kolegom w obronie. Czyli albo mamy kogoś, kto jest zbyt ofensywny, albo zbyt defensywnie słaby.
No więc realnie? Transfer nowego prawego obrońcy z potencjałem do Wisły Płock to nie jest wielki cud, tylko gra w ruletkę. Musiałby być w wieku 24-26 lat, z doświadczeniem w Ekstraklasie, ale niekoniecznie gwiazdorstwa, bo takich na prawym skrzydle nie ma. Idealny kandydat to ktoś, kto już latał w I lidze, nie boi się twardej gry, ale umie podać — bo inaczej znowu skończymy z tym samym problemem: albo atakujemy, albo bronimy, a nigdy równocześnie.
I jeszcze jedno, chłopaki: mówicie, że Orlen Arena potrzebuje gwiazdy. Ale pamiętajcie, że najlepsi obrońcy to ci, którzy są twardzi, przewidujący i nie tracą głowy przy piłce. Nie musi to być Robert Wójcicki — wystarczy, że przyjdzie ktoś, kto umie czytać grę lepiej niż nasi obecni. Bo jeśli ten ktoś będzie tylko biegał jak oszalały, to koniec końców i tak nie uratuje nam obrony. Tylko realny gracz, który wie, kiedy nacisnąć, a kiedy ustąpić — taki jest potrzebny na naszym prawym skrzydle.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ejże, Wojtek_Slask, ale co ty bredzisz o tej "ruletce" i "nie ma takich"? przecież sami byście kiedyś mieli ochotę zobaczyć na tym prawym skrzydle kogoś, kto nie ucieka przed samym sobą, nie? pamiętam czasy, jak na koronie w alei 3 maja stał taki jeden, zielone spodnie i szal wiślacki do pasa — facet nie biegał, ale widział całe skrzydło jak własną kieszeń. i co? przychodziłeś na boisko, patrzyłeś i wiedziałeś: tutaj się nie strzela, bo ten gość ma w oczach takie coś, że napastnikiem jeszcze zanim dotknął piłki.
i teraz te gadanie o wieku 24-26 lat — serio? facet w tym wieku ma już zaklepane miejsce albo w pierwszej drużynie, albo w zagranicznej lidze, albo wyleciał do drugoligowych dziur. kto niby przyjdzie do was, do Płocka, skoro nawet w Ekstraklasie nie potrafi się przebić? chyba że to jakiś desperat, który ma ochotę się wykańczać w waszych koszulkach na pół roku i potem dostać dwuletni kontrakt na ławkę w ligowej średniaku.
a te wasze "idealni kandydaci" — no wiecie co? ja wtedy, jak jeszcze miałem młode nogi, to chodziłem na trybuny i patrzyłem na tego Kaczmarkę. facet miał pazur, uderzał jak mój dziadek grabiami w jesieni, ale co z tego, że walnął raz w poprzeczkę, jak resztę sezonu spędził na ławce? chcecie powtórki? fajnie, ja też.
sami powinniście wiedzieć, co w waszym klubie działa: nie potrzeba tu kolejnego cudu zza rogu, tylko facet, który wie, że Orlen Arena to nie miejsce dla snobów. ja tam pamiętam, jak kiedyś na tym prawym skrzydle zagrał taki jeden junior z akademii — nazywał się Nowak, nie pamiętam nazwiska — no ale facet przez pół sezonu trzymał przeciwników na dystans, nie atakował bez sensu, tylko czytał grę. i wiecie co? nie strzelał bramek, nie dostawał owacji, ale za każdym razem, jak odchodził z boiska, to sędzia nie miał już na niego żadnej kartki. a teraz? kto o nim pamięta?
więc zamiast marzyć o Robertach Wójcickich 2.0, 3.0, 4.0, pomyślcie może o kimś, kto po prostu nie psuje. bo jak nie będzie psuć, to i nie trzeba będzie modlić się o cuda. a modlitwy w Płocku dawno już nie działają — zostawcie je dla tych z Poznania, którzy ciągle tracą na obu bokach i myślą, że to problem napastników. no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
słuchajcie, jakby ktoś wam mówił, że teraz to wreszcie trafi się jakiś bóg z prawym skrzydłem, to mam ochotę opowiedzieć wam historię z osiemdziesiątego ósmego, jak to u nas wpadli na pomysł ściągnięcia faceta z Ekstraklasy, który miał niby uratować obronę — nazywał się Michalak, pamiętacie? no dobra, facet miał w CV cztery lata w łódzkiej Wiśle i tyleż samo w poznańskim Lechu, więc niby wiadomo było, że zna te tutejsze boiska jak własną kieszeń.
i co? przyjechał, obejrzał raz boisko Orlen Areny, powiedział „no dobra, ale nie wiem czy dam radę” — bo wiecie, ten nawierzchnię na prawej stronie miał wtedy taką jakby gumową, a nie ziemno-trawnikową, jak dzisiaj. ale media od razu rozpisały się o nowym obrońcy marzeń, takim drugim Wójcickim, tylko że starszym i z brzuchem. i przez całe dwanaście tygodni kibice śpiewali mu na każdym meczu: „Michałek, Michałek, grasz jak szewc!” — bo facet nie umiał oddać podania krótszego niż trzydzieści metrów i biegał tak wolno, że napastnik mógłby mu jeszcze dołożyć papierosa w przerwie.
a potem, kiedy awansowaliśmy — bo akurat mieliśmy pecha i spadliśmy, ale nie przez niego — to i tak nie zagrał ani minuty w I lidze, bo trener stwierdził, że „lepiej mieć solidnego juniorka niż faceta, który myli nogę z kijem do hokeja”. i co? nikt już o nim nie pamięta, a plotki o cudownym transferze poszły w niepamięć szybciej niż butelka po piwie na trybunie.
i teraz, jak słyszę, że znów się kręci coś o nowym Wójcickim albo takim kimś, co miałby nas wyciągnąć z dołka, to tylko wzruszam ramionami. bo czas pokaże — ale niech pokaże przede wszystkim, że facet, który przyjdzie, będzie umiał choć raz nie oberwać za pozycję, nie zgubić się w grze i nie zrobić z siebie pośmiewiska na Orlen Arenie. bo jeśli nie — to znowu skończymy z trzecią czwórką na prawym skrzydle i gadaniem o tym, że „ktoś tu winny”. a my, kibice, mamy przecież lepsze zajęcia niż liczenie kolejnych zawodników, którzy przyszli, zobaczyli i uciekli.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.