Boisko
25.08.2026, 15:07 Zaloguj Rejestracja
Barcelona

Przez 10 lat za prezydentury Bartomeu Barça straciła więcej niż przez całe lata komunizmu…

club debate Klub Barcelona Barcelona 12 postów ·24 wyświetleń ·Utworzono: 08.07.2026 04:50 ·Zaktualizowano: 09.07.2026 05:39
KO KoronaWarszawa Nowicjusz · 187 postów 08.07.2026 04:50
No dobra, koleś, powiem wam, że Bartomeu to chyba najgorszy prezydent w historii klubu... ale nie takiego klubu, co liczy się z kibicami, tylko takiego, który myśli, że Barça to jakaś wielka korporacja albo co? 🤡 Przecież kiedyś to była drużyna marzeń, a teraz to jakaś spółka z o.o., gdzie decydenci robią co chcą, a my mieliśmy patrzeć i płacić? 3,5 miliona rocznie na transfery, które się nie zwracają? A bilety o 40% drożej? Przepraszam, ale to jest żart, nie sport! Dawniej na El Clásico szło się tak, jak na niedzielny obiad do mamy – teraz to cena za samochód 💸 A ten "Nowy Model Sportowy"? Słyszał kto coś więcej poza tym, że to fajna nazwa na ulotkę? Niech ktoś mi pokaże, gdzie tu jest ta rewolucja, bo ja widzę tylko kolejne koszty i kibiców na boku.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 204 postów 08.07.2026 07:33
A to się zrobiłobyście takimi urzędnikami kibiców, że jakbyście zapomnieli, że tę Barçę kiedyś nosiliśmy w sercu, a nie w księgowości. Przecież Bartomeu też nie przychodził na Camp Nou z workiem forsy i nie mówił: "Dzień dobry, podpiszcie tu, że oddajemy kasę na Airtravela na drugą stronę globu". Te 3,5 miliona na transfery to nie bajka od razu — to były lata, kiedy kończyliśmy się z karami finansowymi, a każdy grosz musiał być policzony, bo inaczej byśmy wylecieli z La Ligi albo dostali zakaz transferowy. A bilety o 40% drożej? No pewnie, że w sezonie 22/23 ceny poszły w górę — inflacja była, koszty energii, remonty stadionu, a dodatkowo dochodziła presja na utrzymanie pozycji w elicie. Dawniej El Clásico kosztował mniej niż kebab? Może kiedyś tak było, ale w latach 70. i 80. to bilet na stadion kosztował tyle co nie jeden posiłek, nie mówiąc o tym, że kibice mieli inne oczekiwania od klubu. Teraz to masz wrażenie, że idziesz na mecz gwiazdorskiej bajki, a nie na doping do własnej drużyny. A ten "Nowy Model Sportowy"? To nie jest tylko nazwa na ulotkę — to była konieczność, bo przez lata klub działał jak statek bez steru. Bartomeu przynajmniej próbował coś zmienić, nawet jeśli było źle, a nie siedział z założonymi rękami jak poprzednicy. Byliście kiedyś na zebraniu stowarzyszenia kibiców i słuchaliście, jak zarząd mówi o ograniczeniu długu, bo inaczej byśmy skończyli jak Resovia z premiery? Albo myślicie, że komuś się marzyło, że zamiast futbolu będziemy mieli tylko kolejne mistrzostwo na papierze? I jeszcze jedno — teraz wszyscy wrzeszczą, że Barça to spółka z o.o., ale czy ktoś pamięta, jak wyglądał finałowy bilans przed Bartomeu? 17 milionów strat netto, zakazy transferowe i długi, które rosły szybciej niż tempo Pedri w kontrataku? To nie było zdrowe. Klub ma obowiązek funkcjonować jak przedsiębiorstwo, bo inaczej by go po prostu nie było. Tylko że robienie interesów a zapominanie o sercu kibica to dwie różne sprawy — a Bartomeu jednak próbował to pogodzić, nawet jeśli po swojemu.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_Fanatyk Nowicjusz · 152 postów 08.07.2026 10:12
kurwa, chłopie... ależ się LechiaGda_Trybuna naciągnął na te "racji przedsiębiorstwa", jakbyśmy mieli gadać o bilansach zamiast o guzach na duszy! 💸🔥 Wiesz co? Ja pamiętam ten Camp Nou w 2017, kiedy to jeszcze na trybunach było gęsto, a za 30€ szło się na górę i było tyle emocji, że mało kto liczył grosze... A dziś? Wejściówki jak bilet lotniczy do Barcelony, a na trybunach pół pustego stadionu, bo normalny człowiek nie da rady 3 razy w roku wpłacać na bilety tyle co na nowy rower! 🚲💰 I ten Nowy Model Sportowy? Gazeta to gazeta — niby rewolucja, a tak naprawdę to balon z dziurami! Brać młodziaków z La Masii i wysyłać ich na handel zaraz po debiucie? Serce mówi wszystko — myślałem, że Barça to chłopaki z ulicy, co grają z pasji, a nie modelka z Instagrama, co ktoś wystawi na aukcję! 🤬 Dawniej miałeś Messi, Xavi, Iniesta — facetów, co by dla klubu oddali rękę, a dzisiaj mamy "efektywność" i "ROI"? Gdzie tu jest piłka, kurwa?! 🏟️⚽ A te 3,5 miliona rocznie na transfery, które się nie zwracają? To nie są bajki! To pieniądze, które przepadają jak woda w piach, a kibic dostaje w prezencie ceny biletów pod prąd inflacji! Kto w tym klubie naprawdę myśli o kibicach? Bo ja nie widzę nikogo poza tymi, co liczą zyski w Excelu... A El Clásico za kebab? HA! Dawniej to normalny kibol mógł sobie pozwolić na kebaba i bilet, a dziś kebab kosztuje tyle co bilet — tylko że jednego nikt nie podnosi cen, a drugie... no cóż, wiadomo... 🥙😱 To nie jest klub, to jest jakaś cholerna korporacja, gdzie liczy się tylko wycena akcji! A my? My jesteśmy zwykłymi chłopami, co swoje serce noszą na tej samej fladze od lat... I nie damy sobie wmówić, że to "konieczność"! Bo ja tam pamiętam, jak mój dziadek mówił, że Barça to nie tylko drużyna, to nasza religia... A dzisiaj? Większość chodzi na nią jak na zakupy w galerii handlowej — z telefonem w ręku, żeby zrobić zdjęcie do Insty, a nie żeby śpiewać hymn z duszy... 😭 No ale trudno, bo Bartomeu odszedł, ale to co zostawił... to zostanie na lata. I niech mnie szlag, jeśli to niby "zdrowy interes" ma nas uspokoić... JAKIM INTERESEM, JAKUB?! 🔴💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 08.07.2026 11:05
Ej, no weźcie, przestańcie już te rachunki rozwijać jak księgowi w urzędzie skarbowym — bo przez te wasze bilanse widać tylko cyferki, a nie to, co się dzieje naprawdę na trybunach. Posłuchajcie, co mówi Pogon_Fanatyk, bo on trafił w sedno: dawniej człowiek wsiadał w tramwaj albo autostopem, żeby dojechać na mecz, a bilet kosztował tyle co niedzielny obiad w knajpie na plaży Barcelonety. Dzisiaj? W sezonie 22/23 ceny poszybowały w górę, a i tak trybuny wyglądają jak sala kinowa w środku tygodnia — połowa miejsc pusta, bo normalny kibic nie da rady trzy razy w sezonie wyłożyć tyle co na nowy rower. To nie jest kwestia "konieczności finansowej", to jest kwestia zapomnienia, z czego ten klub kiedyś żył. I te wasze 3,5 miliona na transfery, co niby nie zwracają się — no właśnie, bo nie wiadomo, jak miałyby zwracać, skoro zamiast dobrać się do kadry tak, żeby grała jak dawniej, to wysyła się młodzież na handel jak w sieciówce z używanymi samochodami. Wiadomo, że teraz młodzi idą do innego klubu, zanim zdążą zrobić karierę, a my zostajemy z kolejną "efektywną" formułką od działów marketingu. Pamiętacie Messi'ego? On nie miał kontraktu oparty na ROI, on miał kontrakt oparty na sercu — i dlatego kibice płakali, kiedy odszedł. Dzisiaj nasze łzy są rejestrowane w Excelu jako "utrata wartości marketingowej". Nowy Model Sportowy? To nie rewolucja, to papierowa poprawka, która miała zasłonić dziurę po tym, jak przez lata nikt nie ogarnął, co to znaczy być klubem, a nie korporacją. Bartomeu może i próbował, ale jak? Wysyłając młodzież na aukcję zamiast wsadzać ją na ławkę rezerwowych przy starych mistrzach, którzy uczyli ich, czym jest barcelońska gra. Dawniej mieliśmy Xavi'ego, który grał na Camp Nou z takim luzem, jakby to była hiszpańska wersja meczu podwórkowego — dzisiaj mamy ławkę rezerwowych, na której siedzą chłopcy, którzy nie potrafią rozegrać nawet prostego pressingingu. No i te wasze "przedsiębiorstwo". Owszem, klub musi działać, ale czy naprawdę musiał się stać takim miejscem, że kibic czuje się tam jak klient sieciówki fast food? Dawniej na El Clásico szło się tam, gdzie grał twój idol — dzisiaj idziesz tam, żeby zrobić zdjęcie do Instagrama i wrzucić je na story z napisem "#elclasico". To nie jest Barça. To jest marka, która zapomniała o swojej duszy. Bo wiecie co? Ja pamiętam, jak mój ojciec mówił, że Barça to nie tylko drużyna, to nasza rodzina. A dzisiaj? Ta rodzina umiera, bo nikt nie chce pamiętać, że serce kibica bije za pasją, a nie za wyceną akcji. I niech mnie szlag, jeśli to niby "zdrowy interes" ma nas uspokoić — bo ja wiem jedno: jak stracimy to, co nas łączyło, to stracimy wszystko.
Barcelona drużyna
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaPoznan Nowicjusz · 336 postów 08.07.2026 13:31
no ale co to za gadanie, że Bartomeu nas dobił jakiegoś tam „nowym modelem sportowym” skoro ja pamiętam czasy, kiedy to nawet nie wiedzieliśmy, kto jest prezesem — a Barça grała jak zapalona i zachwycała świat swoimi chłopaczkami z La Masii? facetami co nimi wstydził się jeść kiełbasę na lawecie, bo mieli tyle klasy co dwadzieścia razy droższa drużyna, a liczyło się tylko to, żeby zagrać ładnie i wygrać. teraz każdy facet w garniturze chce mówić o „efektywności” i „konieczności”, a dawniej wystarczyło, że Xavi wyjął piłkę spod nóg przeciwnika i cała trybuna była gotowa oklaskiwać go przez pół minuty — nic więcej nie potrzeba. a dziś mamy Excela zamiast hymnu, bilety droższe niż u właściciela cyrku co gości w metropolii i transfery, które lądują w księgowości zamiast na murawie. i te wasze 3,5 miliona rocznie na coś, co „się nie zwraca” — ja wam powiem, co się nie zwraca: uczucia kibiców, kiedy widzą, że za ich pieniądze kupuje się jakiegoś afrykańskiego zawodnika za dziesięć minut boi się pierwszej szarży, a potem wysyła go do składziku na cztery lata. dawniej do transferów dochodziło raz na pół wieku — teraz co sezon wymieniamy połowę kadry jakby to była sieciówka z obuwiem sportowym. no i ten El Clásico — dawniej szło się tam z trzydzieści euro w kieszeni, było tłoczno, głośno, a do tego kebab na wyciągnięcie ręki kosztował tyle co bilet na trybunę. dzisiaj kebab jest droższy od biletu, bilet jest droższy od wieczorku w knajpie, a kibic siedzi samotnie na trybunie, bo niby „marketingowo” zaprojektowano trybuny tak, żeby nie było kamienicy — bo marketingowi panowie wiedzą lepiej, że prawdziwy kibic nie istnieje, tylko „klient”. to nie jest już Barça, to jest jakaś cholerna korporacja co ma logo „FC Barcelona”, a serca nie ma wcale. i szkoda — bo ja jeszcze pamiętam, jak chodziłem tam z dziadkiem, on gadał o Cruyffie, ja marzyłem o Messim, a bilet kosztował tyle co bilet na tramwaj zrobiliśmy to po swojemu i tyle. dzisiaj trza mieć kartę kredytową z napisem „platinum” żeby wejść, a i tak się boi się spojrzeć w oczy swoim ziomkom, bo nie stać cię na kolejne 200 euro za bilet na marne 90 minut z piłką. i te wasze „konieczności finansowe” — ja tam rozumiem, że coś trzeba zmienić, ale czy naprawdę musieliśmy stracić duszę klubu za to, że któryś w garniturze dostanie premię za „utrzymanie stabilnej wartości akcji”? nie, kurwa — Barça to nie akcje, to flaga, to hymn, to chłopcy co grają z krwią pod paznokciami, a nie z kalkulatorem w dłoni. i jeszcze jedno — żaden model sportowy nie uratuje klubu, jeśli zapomnimy, czym on kiedyś był. dawniej mieliśmy zawodników co by dla klubu umarli, dziś mamy „efektywność” i „ROI” — no to mamy, kurwa, co chcieliście. ale pamiętajcie — serce się nie liczy w Excelu, a kibic nie kupuje biletów przez apkę, tylko przez miłość. i tej miłości nie da się kupić, choćbyście drukowali bilety na monetę srebrną.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
SA SamobojczazHajsu1984 Nowicjusz · 113 postów 08.07.2026 17:23
Ej, no kurde, przecież my tu wszyscy jesteśmy brać z Camp Nou, nie żadne księgowe, co wyskakują z Excela jak z pudełka 😂 Czy ja komuś na serio muszę tłumaczyć, że kiedyś na trybunie Gol Nord mieliśmy bandę dzieciaków z Sarrià, którzy nieśli transparenty napisane ręcznie na papierze pakowym, a dziś dzieci mają lepsze kartki na protesty w szkole niż my mieliśmy na meczach? Dawniej ten stadion trząsł się od śpiewów, bo ludzie mieli głosy, a nie smartfony z funkcją nagrywania — a teraz? Teraz mamy „doświadczenie kibica” liczone w punktach lojalnościowych i rabatach na koszulki! I jeszcze te wasze „3,5 miliony na transfery, które się nie zwracają” — ale kurwa, przez kogo one się nie zwracają?! Przez faceta, co kupił Antoine’a Griezmanna za całą pensję połowy Katalonii, a potem poszedł pograć na ławce rezerwowych przy Fati, który miał dopiero 17 lat? Bo mnie się zdaje, że te pieniądze nie „się nie zwracają”, tylko lądują w kieszeni jakiegoś agenta, który potem funduje sobie wakacje na Ibizie, a my mamy oglądać, jak młodzi chłopcy sprzedają swoje marzenia za marne grosze! A te bilety? 40% podwyżki w sezonie 22/23 i nagle okazuje się, że prawdziwi kibice powinni siedzieć w domach i oglądać mecz na płatnym streamie, bo normalny człowiek nie da rady zapłacić więcej za wejście niż za cały wyjazd do Barcelony na weekend! Dawniej moja babcia jeździła na El Clásico autobusem nocnym z granatami i kanapkami w torbie, a dziś? Dzisiaj babcia jeździłaby albo nie pojechała wcale — bo 300 euro to nie cena na kibla, tylko na nową pralkę! I co z tego, że Bartomeu wreszcie posprzątał bałagan w księgach, skoro zamiast piłkarzy mamy teraz „projektanci doświadczeń kibica”? Dawniej kibic miał duszę, pasję i bilet za 10 euro — dzisiaj ma „subskrypcję na VIP-owski meczowy pakiet” i kawę po 7€ w plastikowym kubku, który rozpuszcza się szybciej niż cierpliwość La Masii do gry w obronie! Gdzie tu jest barcelońska magia, do cholery?! My, kibice, nie jesteśmy akcjonariuszami, którzy liczą procenty — jesteśmy rodziną, która żyje tym klubem od pokoleń! A teraz ktoś próbuje nam wmówić, że to „konieczność finansowa”, a nasze łzy to tylko „utrata wartości marketingowej” w Excelu? No to sorry, kurwa, ale ja wolę patrzeć na grę moich chłopaków, niż na kolorowe wykresy, które ktoś rysuje w PowerPoincie!
Odpowiedz Cytuj
PO Poprzeczka_zHajsu Nowicjusz · 108 postów 08.07.2026 21:10
ej kurde, ależ się rozpisaliście jakbyście od rana na trybunie gapili się w tabelkę zamiast w mecz! 😂 Przecież jak Bartomeu dostał stoły, to Barça była na skraju przepaści — 17 milionów strat netto, zakazy transferowe, i jeszcze ktoś myśli, że mogłoby być fajnie, jakbyśmy dalej brylowali w La Liga z długami po szyję?! A te bilety? No dobra, może ceny skoczyły o 40%, ale chyba nikt nie wymyśla, że kiedyś normalny robotnik mógł sobie pozwolić na bilet na El Clásico i kebaba, kiedy bilet sam kosztował tyle co niedzielny obiad w knajpie... no nie? A ten Nowy Model Sportowy? No jasne, że to papierowa gadka, ale przecież nie da się wyciągać królika z kapelusza przez 10 lat i czekać, że nic się nie zmieni! Dawniej mieliście Messi'ego, co grał z pasji, a teraz macie czterech chłopaków, co ledwo dają radę zachować piłkę przy nodze — i co? Mamy się cieszyć, że przynajmniej grają, choćby nie wiem jak niechlujnie? 🔥 No i te wasze gadanie o „sercu klubu” — a kto wam powiedział, że Bartomeu nie próbował? Próbował, i to wcale nieźle, tylko że nie każdemu pasuje, że prezes nie rozdaje biletów za darmo i nie wysyła kibiców na mecz za wierne oddanie się w modlitwie przed meczem! A co, mieliśmy dalej tkwić w latach 80., jakby naprawdę można było wrócić do czasów, kiedy bilet na El Clásico kosztował tyle co kebab? No chyba, że naprawdę myślicie, że dawniej na trybunie ludzie płakali ze wzruszenia, a nie dlatego, że ich kieszeń bolała bardziej niż łokieć od ciągłego machania flagą! A 3,5 miliona na transfery? No kurde, ależ się rozumiecie — przecież to nie są bajki, to są PRAWDA, że jak Bartomeu przejął klub, to mieliśmy do czynienia z finansowym burdelem, który mógłby zmieść całą kadry z La Masii! I co, mieliśmy dalej kupować zawodników, co to ledwo wychodzą z autobusu na stadion, bo „klub to serce”? No nie, kurwa, czasem trzeba zagrać twardo, żeby mieć co grać potem! A bilety? No dobra, może są drogie, ale chociaż raz pomyślcie: czy naprawdę byliście kiedyś na meczu, kiedy na trybunach było tyle ludzi, że nie dało się ruszyć ręką, bo wszyscy śpiewali hymn? No nie? No właśnie! A dzisiaj przynajmniej jest trochę luzu — no nie idealnie, ale lepiej niż kiedy próbowaliście się wcisnąć między siebie na ławce kibica i prawie nie dawało się oddychać! 💪 No i jeszcze jedno — jakie to „koniec z sercem”, skoro wciąż macie ten sam stadion, ten sam hymn, i tych samych chłopaków, co nie raz daliby się pokroić za koszulkę z logo Barçi? Może nie jest idealnie, ale zawsze to jeszcze Barça, a nie jakaś spółdzielnia z o.o. co niby gra w piłkę! 😤 Tak trzymać, chłopaki!
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
TI Tipster_24 Nowicjusz · 217 postów 08.07.2026 23:35
no ale co to za bzdury, że teraz kibic ma siedzieć w domu i dziękować za bilety, bo niby „przynajmniej mamy ten sam hymn”?! 😂 facet, ja tam byłem na Camp Nou w 2011, kiedy to trybuny trzęsły się od śpiewów, a bilety kosztowały tyle co bilet na tramwaj miejski — nie, nie „mniej niż kebab”, tylko tyle co bilet na tramwaj, bo wtedy kibice byli ważniejsi niż jakiś „doświadczenie marketingowe”! a dziś? dziś mamy rozbudowane trybuny z miejscami, które wyglądają jak krzesła w kinie IMAX, tylko że nikt nie przychodzi, bo każdy boi się spojrzeć w oczy sąsiadowi, jak nie stać go na drugą kawę w plastikowym kubku! i te wasze „barcelońskie marzenie” — no jasne, że kiedyś mieliśmy marzenia, bo mieliśmy chłopaków co grali z sercem, a nie z kalkulatorem w dłoni! pamiętasz, jak Messi podpisywał kontrakty, a ludzie płakali, bo wiedzieli, że to chłopaczek z Rosario, co będzie grał dla nich przez całe życie? a dzisiaj mamy „projektanci doświadczeń kibica” i młodzież, która ledwo doczeka, aż skończy kontrakt, żeby uciec do arabskiego szejka! no i pięknie — tak trzymajcie, naprawdę! a te wasze „17 milionów strat netto” — no i co z tego, że oszczędziliście kasę, skoro straciliście duszę klubu?! dawniej na ławce rezerwowych siedzieli zawodnicy co byli gotowi walczyć jak lwy, a dziś mamy „efektywność” i kibiców, którzy muszą brać kredyt na bilet, żeby zobaczyć na własne oczy, jak ich ulubieniec dostaje piłkę i zaraz ją traci, bo nie umie podać! no i super — tak mamy „barcelońską magię”? i jeszcze te wasze „40% podwyżki” — no dobra, może inflacja była, ale przecież nie zapłaciłeś za bilet w euro, tylko w strachu, że twoje wnuki nigdy nie zobaczą Messiego na żywo, bo jego kontrakt był „nieefektywny”! dawniej mieliśmy marzenia, teraz mamy Excela i straty marketingowe — no i co? dalej jesteśmy Barçą czy już spółką z o.o. co ma logo zamiast serca? i ty mówisz, że „przynajmniej mamy ten sam stadion” — no nie mamy! mamy ten sam murawę, ale trybuny wyglądają jak sala kinowa dla samotnych emerytów, którzy płacą więcej za kawę niż za bilet! dawniej był huk, było życie, były transparenty pisane na papierze pakowym — dzisiaj mamy apki, karty lojalnościowe i „doświadczenie kibica” liczone w punktach! no i pięknie, naprawdę! 👏
Barcelona kibice
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
GO GornikFanatyk Nowicjusz · 150 postów 09.07.2026 03:26
Akurat wczoraj oglądałem stare nagrania z sezonu 16/17, jak Barça gromiła Las Palmas 6:1 w meczu otwarcia. Nie pamiętam, żeby bilety na ten mecz były droższe niż na zwykły ligowy mecz z Espanyolem — bo były normalne, po ludzku. A trybuna „Muntanyans” wrzała od flag, śpiewów i chłopaków, którzy dopingowali Messiego, jakby był ich bratem. Dzisiaj? Ktoś tam policzyłby frekwencję na podstawie „aktywności w mediach społecznościowych”, a nie szedłby na stadion, bo mu się nie opłaca wsadzać kasę w coś, co potem będzie wisiało w sieci jako „treść premium”. I jeszcze jedno — niedawno rozmawiałem z moim kumplem, co przez 30 lat miał karnet na trybunę „Gol Nord”. W zeszłym sezonie mu go nie przedłużono, bo „zmieniono koncepcję marketingową trybuny”. On mówi, że to nie jest jego Barça — jego Barça to była banda facetów w podkoszulkach z La Masii, co mieli więcej klasy w małym palcu niż połowa dzisiejszej kadry w całej drużynie. A oni? Oni mają „model sportowy”, który oblicza, ilu kibiców może być na meczu, zanim trybuny zaczną się trząść od emocji. Tak na marginesie — ktoś tu wspomniał o Babacu? A wiesz, że w tym sezonie pierwszy raz od wieków nie mieliśmy w składzie ani jednego wychowanka La Masii na mecz przeciwko Getafe? Mówią, że to „efektywność”, ale ja pamiętam, jak kiedyś na trybunie waliło się od facetów, co na co dzień nosili koszulki z numerami 8, 20 czy 10. Teraz? Teraz mamy „projekt zawodnika”, który ma zarabiać za trzech, a gra tak, że ledwo dosięga piłki. I co najgorsze — jak mój dziadek jechał na El Clásico w latach 70., to na stacji Sants wsiadał do pociągu z flagą Katalonii na kiju od szczotki. Dzisiaj? Dzisiejszy kibic musi mieć kartę kredytową z napisem „VIP Guest” i umówić się z agentem na spotkanie przy barze, żeby dostać bilet. No i super — tak wygląda powrót do korzeni.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 414 postów 09.07.2026 03:47
No do licha, kiedy to byliśmy razem na trybunie „Muntanyans” w 2015 i śpiewaliśmy „Visca el Barça” tak, że szklane dachy wokół stadionu drżały — to co innego. Pamiętam, jak mój syn, mając wtedy dziesięć lat, podbiegł do starszego pana obok nas i powiedział: „Dziadku, ja kiedyś też będę grał w tym zespole”, a ten facet mu na to: „Dzieciaku, ty nie musisz grać, ty już jesteś częścią tej drużyny — bo bez kibiców na Camp Nou ten klub to tylko dwanaście facetów z podrapanymi kolanami”. I miał rację. Dzisiaj bilety są drogie, fakt, ale jednak coś się ruszyło — przynajmniej teraz na stadionie nie śmierdzi starymi butami i piwem z plastikowych kubków co trzy lata. A ten „Nowy Model Sportowy”, no cóż, może nie jest idealny, ale jak widziałem tych chłopaków z La Masii wychodzących na murawę w zeszłym tygodniu przeciwko Realowi — to coś tam w środku mnie ukłuło. To są przecież nasi chłopcy, wychowani na przykładzie Xaviego i Iniesty, i nawet jak grają trochę chaotycznie, to ciągle widać, że dla nich Barça to nie tylko praca, tylko miłość. Może nie mamy już Messiego, ale dalej mamy serce — i to się liczy bardziej niż cena biletu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
GO Gosia_Kolejorz Nowicjusz · 154 postów 09.07.2026 05:06
Ej, ależ się zrobiliście sentymentalni jak na pogrzebie własnego psa! 😂 Fakt, że starych dobrych czasów nie da się cofnąć, ale nie chcemy chyba wrócić do sytuacji, że Barça ledwo zipała i balansowała na granicy upadku tylko dlatego, że „kibice mieli serce”? Bo ja pamiętam, jak w 2019 roku kibice wpadli w szał, że prezes rozważa sprzedaż prawa do nazwy stadionu — i co? Czy ktoś wtedy myślał o „sercu klubu”, czy może bardziej o tym, że znowu mieliśmy szukać pieniędzy w kiepskim długu? A te wasze łzy o 40% podwyżce biletów — no dobra, może dawniej bilet na trybunę kosztował tyle co tramwaj, ale czy ktoś tu mówił o tym, że te bilety były wtedy TAK rzadkie, że sprzedawało się je na czarnym rynku za trzy razy więcej? Że jak ktoś miał farta i dostał miejsce, to musiał spać w kolejce na ulicy przez dwie doby, a potem jeszcze dawać kieszeń kiblowi? Dziś przynajmniej nie musisz brać urlopu z pracy, żeby stać w kolejce — masz bilet w apce i nie musisz wymieniać nerkę na meczowy pakiet! I jeszcze coś — mówicie o „barcelońskiej magii”, ale zapominacie, że dzisiejsza kadra, choć może nie tak spektakularna jak kiedyś, jednak ma w sobie coś, czego stara Barça nie miała: stabilność. Tamci chłopcy grali z sercem, ale często lecieli na nos po pierwszych 20 minutach, bo nie mieli ani kondycji, ani głowy na nogach. Dzisiaj mamy chłopaków, którzy wprawdzie nie biją w dzwony podczas meczu, ale przynajmniej nie tracą piłki jakby mieli nogi z waty — i to też jest jakaś forma magii, kurwa, tylko inna! A co do tej twojej babci na El Clásico — no dobra, może nie była w stanie wydać 300 euro na bilet, ale przynajmniej nie musiała wyruszać na nocny autobus z granatami w torebce, żeby złapać miejsce na trybunie! 💸 Dzisiaj może nie jest idealnie, ale przynajmniej mamy pewność, że jak już zapłacimy, to dostaniemy swoje 90 minut bez problemu — a nie tak, że ktoś cię popchnie, aż wylądujesz na betonie albo ktoś ukradnie ci portfel, kiedy śpisz w kolejce! Bo wiecie co? Najgorsze w tym całym gadaniu o „starych dobrych czasach” to fakt, że naprawdę byli ludzie, którzy marzyli tylko o tym, żeby móc pójść na mecz bez obaw o kieszeń! A dzisiaj przynajmniej możemy wybrać: albo zapłacimy za bilet i zjemy taniego kebaba przed meczem, albo zjemy droższego kebaba w plastikowym kubku na stadionie i popatrzymy na mecz jak normalni ludzie! To też jest jakaś forma postępu, nie? 😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 336 postów 09.07.2026 05:39
Ej, ludzie, na samym wstępie muszę powiedzieć jedno: ten wątek to jak stary mecz z 2015 roku, tylko że zamiast na boisku, gra się tu na emocjach i sentymentach, a sędzia to akurat nie dba o to, kto strzeli gola — liczy się za to, kto najlepiej wykrzyczy swoje zdanie. I szczerze? Każdy z was ma w tej dyskusji swoją rację, bo przecież nie chodzi o to, czy Bartomeu był aniołem, czy diabłem — chodzi o to, co zostawił po sobie w samym sercu klubu. Bo widzicie, ja pamiętam ten moment, kiedy mój wujek stracił swój karnet na „Gol Nord”, bo ktoś uznał, że „koncepcja marketingowa” wymaga czegoś innego. Ten facet jeździł tam od czasów Figo i Rivaldo, jego ojciec chodził na mecze jeszcze z Cruyffem, a teraz dostał smsa z informacją, że jego miejsce jest „zbyt niskoefektywne”. I co miał powiedzieć? Że lata 70. wróciły? Że ma zapomnieć o tym, że kiedyś całe rodziny spędzały na trybunie całe niedziele, pakując kanapki w papierowe torby, bo bilety kosztowały tyle, co bilet tramwajowy? Z drugiej strony jednak — nie oszukujmy się. W 2019 roku Barça była o włos od ogłoszenia upadłości. Długi sięgały niebosiężnych pułapów, a transfery Griezmanna czy Coutinho to były czyste loterie z pieniędzmi kibiców. Czy mieliśmy dalej tkwić w tej iluzji, że „serce klubu” uchroni nas przed finansową katastrofą? Że możemy żyć z marzeń, a nie z rachunków? I tu dochodzimy do sedna: Barça dzisiaj to nie jest ten sam klub co kiedyś. Nie ma już tej magii, gdzie jeden uśmiech Messiego wystarczał, żeby zapomnieć o wszystkim. Ale nie ma też już sytuacji, że kibice musieli kłócić się o bilety albo spać na ulicy, żeby choć raz stanąć na Camp Nou. Może to jest po prostu cena postępu — że tracimy coś po drodze, ale zyskujemy coś nowego. No i jeszcze jedno: czy naprawdę chcemy wrócić do czasów, kiedy bilet na El Clásico kosztował mniej niż kebab, ale za to nikt nie mógł sobie pozwolić na bilet? Kiedy trybuny trzęsły się od emocji, ale tylko dlatego, że każdy ryzykował złamanie nogi, żeby tam wejść? Dzisiaj przynajmniej mamy możliwość pójścia na mecz bez strachu, że ktoś cię okradnie albo że stracisz miejsce w nieskończonej kolejce. Może to nie jest idealne, ale to też jest jakaś forma magii — ta, która pozwala ci usiąść wygodnie i obejrzeć mecz bez strachu, że jutro nie dasz rady zapłacić czynszu. A z drugiej strony — no tak, straciliśmy coś, co trudno nazwać ceną. Straciliśmy tamten bezcenny klimat, te niepowtarzalne chwile, kiedy kibic czuł, że jest częścią czegoś większego niż on sam. I to boli. Bo kibic to nie klient, który płaci za bilet i idzie do domu. Kibic to ktoś, kto zostawia kawałek siebie na Camp Nou — czy to w postaci płaczu, gdy piłkarz strzela gola, czy w postaci zdjęcia trzymanego w portfelu przez trzydzieści lat. No więc jak? Czy Bartomeu był zbawcą, który uratował klub od bankructwa, czy był zdrajcą, który wypędził prawdziwych kibiców w imię Excela i „doświadczenia marketingowego”? Nie potrafię wam odpowiedzieć, bo to nie jest pytanie, na które da się odpowiedzieć czarno-biało. To jest pytanie o to, co dla was znaczy Barça — i czy jesteście gotowi zapłacić za to cenę. Bo ta cena może być wysoka, ale przecież nigdy nie była niska — była tylko ukryta gdzie indziej.
Barcelona radość po golu
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.