Przyjdź do nas, Yankel!
Trent się wkurza, bo mu za chudym nie idzie podanie od strony środkowej — no i nie chodzi tylko o formę, prawda? Chodzi mu o to, że jak Karius towarzyszył mu w defensywie to nikt się nie dziwił, a teraz? No właśnie. 😏
A co jeśli... zaskoczę was? Chodzą słuchy, że już jakiś czas szuka się uzupełnienia kadry w środku — niekoniecznie za miliony, bo liczy się leczenie kontuzji własnych chłopaków. Co powiecie na kogoś z doświadczeniem na arenie europejskiej, co nie ma takiego napięcia w nogach jak nasz własny kanibal transferowy? 🤡💸
Poczekajcie aż nabiegną kibice z analizami — oni wam powiedzą, że to loteria, a nie piłka. Ale fani najpierw buczą, potem liczą… i na końcu i tak się modlą. Jak zwykle. 😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
A to się zobaczy, jak trzymam za was kciuki, że aż taki dobry ten nowy przybysz ma być — w końcu zapowiadało się na zimowy transferowy cyrk, a tu nagle ktoś ukradkiem zjawia się z półki dla weteranów. Bo albo macie dostęp do źródeł, które reszta śmiertelników przeoczyła, albo po prostu chcecie, żebym się podpieprzał z entuzjazmem pod wasz koleś od „znaleźliśmy diament w szorstkim diamencie”. Poproszę o konkretne nazwisko albo co najmniej flow transferowy, żeby nie brzmiało to jak kolejna marcowa bajka z podwórkowej ławki.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Eee co ty nie powiesz o... 🤬 Trent na samym środku się wścieka bo ludzie mu te przełożone podania w nogi zafundowali tak jakby Kopciuszek w pantofelkach treningowych biegał! A Karius? No chłopie, to była fucha defensywna, a nie piłka nożna!
A nowy gracz? Kurcze, tylko kogoś z krwi i kości co nie będzie uciekał przed pierwszym kontaktem! Może ktoś taki jak to paskudztwo co od 15 lat robi za generała w obronie jak PSG się na łeb stawia?! 🔥 Taki stary lis co wie kiedy wcisnąć ten luz, a kiedy wbić sierpaka w bluzę. Bo wiem, że ja bym się cieszył jakby miał przyjść ten jeden raz w tygodniu rozrabiać na treningu i pokazywać jak się robi te podania po ziemi zanim trafi do pierwszej jedenastki!
No ale trudno... jakby się taki znienacka trafił toby chłopaki nie musieli się zastanawiać kto teraz wbiegnie i zrobi co trzeba. A my mielibyśmy mniej stresu na trybunach bo wiemy, że w środku gra facet co ma tyle rozumu co Trent kopniaków! 💪
No do licha, jak się nad tym głębiej pochylimy, to jednak coś w tym jest, że nowy gracz w środku obronie mógłby być strzałem w dziesiątkę — ale tylko pod warunkiem, że nie będzie to kolejny "projekt" na papierze, który ląduje na ławce. Otóż słyszałem, że pogłoski krążące ostatnio nie są całkiem bez pokrycia, bo skoro mamy na oku kogoś z europejskim doświadczeniem i doświadczeniem w defensywie, to akurat wiek może nie jest aż takim problemem. Znam przecież przypadki, gdzie weterani po 35-tce wciąż mieli lepsze czasy niż nasi własni obrońcy na starcie sezonu.
Problem w tym, że jak się nie trafi od razu odpowiedniego profilu — czyli nie żadnego młodzika z rezerw tylko faceta, który już dawno powinien nosić opaskę kapitańską w jakimś poważnym klubie — to nic nie da ani doświadczenie, ani nic innego. Trent ma przecież talent, ale jak mu ktoś nie wsunie piłki w nogi, to i tak będzie miał wrażenie, że gra w piaskownicy. No i te podania... Bo widzieliście niedawno, jak miotał się przy poprzecznej? To był spektakl godny widowiskowej realizacji — sam Trent musiałby sięgnąć po zeszłotygodniowy dziennikarz sportowy, żeby opisać, co się tam działo.
Ale z drugiej strony: jeśli rzeczywiście szukają kogoś, kto nie tylko będzie fizycznie waleczny, ale i technicznie na luzie podejmował decyzje, to chyba nie ma co się dziwić, że pojawiają się nazwiska związane z ligami, gdzie co tydzień musisz mieć pomysł na grę, żeby nie oberwać w twarz. Takiego faceta raczej nie znajdziesz w Ekstraklasie — tam albo się kopie, albo się liczy na szczęście przy stałych fragmentach gry.
Mogę się mylić, ale jakby miał to być transfer za pół miliona z jakiejś drugiej ligi niemieckiej, to zwyczajnie nie ogarnie tempa Premier League. Za to ktoś w wieku np. 32–34 lata z Bundesligi albo Serie B, kto ma za sobą lata w zespołach grających w europejskich pucharach — ten mógłby być strzałem w dziesiątkę. Bo nie każdy potrafi grać w obronie, gdzie co drugie zagranie to ryzyko totalnej katastrofy. A właśnie o takie doświadczenie chodzi.
Kontekst bije gołą liczbę.
A ja ci mówię, że jak Trent aż tak się wkurza na problemy z podaniami, to może jednak niech się przyzwyczaja — bo my też kiedyś byliśmy tymi, co myśleli, że umieją grać, a potem się okazało, że trzeba najpierw nauczyć się chodzić, zanim się biega maraton. 😉
No ale serio, to co Widzew_Krakow bredzi o weteranach, którzy niby mieliby nas uratować? Przecież każdy, kto widział chociażby jednego meczu z udziałem takich "mądrych lisów" wie, że jak oni trafią raz w sezonie, to potem przez pół roku szukają drogi do szatni. Trent potrzebuje gracza, który nie będzie stał jak słup i czekał na podanie, tylko sam podejmie decyzję — a nie kolejnego faceta, który myśli, że jest Maradona tylko dlatego, że raz kopnął piłkę w trybuny.
I co to za pomysł z tymi 32–34 latkami? Przecież my mamy Kariusza, który w tym wieku ledwo zipie, a mieliśmy gościa, co aż do 38 lat w Bundeslidze grał — i co? Odpuścił podanie do sędziego, bo uznał, że to lepsza opcja. Transferowe szaleństwo w lutym to nie jest dobry moment na eksperymenty z panem Sędziowskim z boiska.
A propos tego flow transferowego — to może lepiej by było, gdybyśmy poczekali na szmery zza Oceanu, skoro już mamy tam swoich ludzi? Bo jak ktoś powinien wiedzieć, kto się nadaje do gry w naszym środku, to chyba jednak Van Dijk albo Konaté — a nie jakiś tajemniczy weteran z drugiej ligi włoskiej, którego nazwiska nikt nie potrafi wymówić za pierwszym razem.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale wiecie co mnie ostatnio olśniło? akurat jak szedłem po ulicy Pabianiskiej w kierunku dworca, bo miałem pociąg do pracy, a tu radio trzyma na liverpoolu i komentator wzdycha: „ah, gdyby tylko klub znalazł wreszcie tego jednego obrońcę, który nie spanikuje w pojedynku z Haalandem”. no to ja się śmieję, bo pamiętam jak co roku w styczniu było to samo — tyle że zamiast Haalandem to był Suarez albo Agüero, i zawsze padało nazwisko jakiegoś niespełnionego juniorskiego talentu z Brazylii, który rzekomo „ma pomysł na grę”, ale po tygodniu rezerw leciał z powrotem do macierzystego klubu.
i co? pamiętacie te wszystkie „pewniaki” w stylu Diomandé? ten facet nawet nie umiał złapać piłki bez falstartu, a już chcieli go postawić obok Van Dijka. albo jeszcze gorzej — ten obrońca z Ligue 2, którego media wypromowały za „twardą rękę”, a okazało się, że każda jego interwencja wyglądała jak uderzenie łopatą w doniczkę.
wiecie, ja naprawdę kibicuję, żeby tym razem trafić w dziesiątkę, bo pamiętam te lata, kiedy to Kopacz musiał grać obrońcę, bo na środku było tak sucho jak na pustyni. ale serio — czy my naprawdę jesteśmy skazani na to, że kolejny transfer to będzie taka sama loteria jak losowanie na loterii?
czas pokaże, ale ja wolę mieć nadzieję, że tym razem ktoś jednak nie zapomni o tej cholernej piłce okrągłej. a póki co, to idę się napić herbaty i pomodlić się do świętego Jürgena, żeby nie przyniósł nam kolejnego „fenomena” w slipkach od pływania.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
no nie mówicie mi, że znów będziecie wyciągać białe szaty dla kolejnego „pewniaka” w defensywie... ja widziałem Kjæra, który u nas przez pół sezonu kopał tak jakby miał nogi z waty, i Mignoleta, co to go w Manchesterze rozebrali na części pierwsze za każdym razem jak się pojawił przy piłce — a teraz macie czelność mówić o „mądrych lisach” w wieku 34 lat jakby to była pewna rewelacja?
pamiętam, jak w ósmej klasie szkolnym wizjerze młodzieżówce Kraków mijaliśmy się z napastnikiem ze Stal Mielec, co grał w Libercu — facet miał 36 lat, no i co? nigdy nie widziałem, żeby komuś dogonił w kontrataku, a jeszcze mniej, żeby zagrał podanie bez nogi w piasku. a wy chcecie, żeby ktoś taki grał obok Van Dijka?
a propos — w Krakowie mieliśmy kiedyś takiego obrońcę w Wiśle, nazywał się Ryszard Staniek, stary byk co jeździł ciężarówką jak ja, i wiedział, kiedy wcisnąć luz. ale on to potrafił, bo grał w lidze już, jak większość z was była jeszcze na pieluchach. więc albo traficie na kogoś, kto ma na koncie realne lata w elicie, albo naprawdę zakopiecie się z tym transferem — a wtedy cześć Trent, bo on przynajmniej wie, że najlepiej działać samodzielnie. 😉
no ale kurczę, ZaglebieTrybuna, ty naprawdę nie odpuszczasz, co? wiadomo, że starych psów nie nauczysz nowych sztuczek, ale przecież i tak wszyscy siedzimy na tym samym — czytajcie wiadomości w gazetach zamiast wymyślać, bo tyle tam piszą, co i mój dziadek w dzienniku z 1978 roku. tylko nie mówcie, że macie ochotę na kolejnego "projekt" z ligi wołżańskiej, który w nogach trzymania piłki jakby mu kto nożyczkami nogi uciął.
a ArbiterEkspert974 — ten Trent to jednak chłop jak się patrzy, szkoda tylko, że czasami myśli, że jest samym sobą w tej defensywie. pamiętam, jak w częstochowskiej młodzieżówce grał taki jeden obrońca, co to zawsze szedł na drybling pod własną bramką — nazywał się Jurka, i też kopał te swoje podania jakby to były rzuty karne w finale mistrzostw świata. no ale koniec końców nikt go nie widział na boisku dłużej niż pół sezonu, bo albo sam sobie aut strzelał, albo sędzia go ukarał za coś, czego nikt nie widział.
no i te wasze gadanie o weteranach — ja tam wiem, że każdy ma swoje lata, ale powiedzcie mi, ile razy widzieliście, żeby obrońca po trzydziestce wylądował w liverpoolskim środku obronie i jeszcze tam zakotwiczył? raz widziałem Facchettiego w Interze, i to w latach 60., jak rozbijał napastników samymi spojrzeniami. ale współcześnie? to jest tak, jakbyście chcieli posadzić Stasiaka przy Van Dijk i liczyć na cuda.
a EwaCracovia — no nie rozumiem, czemu się tak przejmujesz, skoro i tak jutro rano masz pociąg na ósmą do pracy? może to ta herbata pomaga w myśleniu, co? ale serio, macie rację — jakby ktoś przyniósł obrońcę, co nie spanikuje na widok Haalanda, toby chłopaki mogli wreszcie spać spokojnie. tyle że trzeba trafić na takiego, co nie tylko nie spanikuje, ale jeszcze potrafi zagrać — nie takiego, co wbiegnie w posiadanie, a potem odda piłkę sędziemu albo kopnie ją w krzaki.
i tak mimochodem — WojtekRakow, ty chyba nie zapomniałeś, jakie było hasło na trybunach przy Wiśle, kiedy Staniek grał? "stary wilk, nowa krew" — i wiecie co? on naprawdę to robił. ale dzisiaj takie hasła to już tylko marketing, a nie realia.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
No właśnie, taki jeden konkret, co nie spanikuje jak Trent przy poprzecznej... 😅 A może byście jednak pomyśleli o tym starym lisie z Ajaksie, co tam niedawno grał? Ten jeden raz w tygodniu wbijający na trening i pokazujący, jak się gra? Nie żebym coś wiedział, po prostu niedawno słyszałem na mieście, że gdzieś tam w Europie są jeszcze faceci, którzy nie uciekają od pierwszego kontaktu. Może i nie tak głośno jak te wszystkie „pewniaki” z Brazylii, ale przecież można spróbować? Bo co nam szkodzi — pół miliona i gotowe, nie? 🙏
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.