Przyszedł czas na powtórkę z rozrywki czyli jak wygrać kolejny raz, tym razem przy dobrej muzyce!
Ej, no w końcu się doczekaliśmy! Siema chłopaki 🔥 Też dostałem info od ziomka z Monachium, że MIAŁO być wio… a tu proszę, GOAT sam przyjeżdża znowu grać jakby nigdy nic 😂 No ale no, nareszcie coś się dzieje w tym sezonie, nie? A u Was jak? Widzę, że już walecie te braki po kwarantannie, siódme poty lejecie na trybuny? 😈 Już się nie mogę doczekać, żeby posłuchać, jak Müller znów rozbija pole karne i wszyscy wpadamy w szał 🎶 No ale trudno, jeszcze raz radocha w serca… kto z Was ma bileciki na ten mecz? Piszcie, bo sam się niecierpliwię!!! 🎉🔴🔵
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
pamiętam jeszcze ten sezon 2019/2020 jakby to było wczoraj, gdyby nie ten wirus, którego nikt się nie spodziewał – niby byliśmy na dobrej drodze, a tu nagle wszystko stanęło. ale wiecie co? teraz to zupełnie inny klimat, inny poziom – jakby ktoś ulepił nas na nowo, ktoś dojrzalszy, ktoś z odrobiną tej młodzieńczej szaleńczej energii, ale z rozumem dorosłego faceta.
i akurat teraz, gdy idzie ten gość, który wkurza wszystkich przeciwników tylko samym swoim uśmiechem, jest to jak najlepsze potwierdzenie, że nie poddaliśmy się bez walki. właśnie dlatego ten mecz będzie nie tyle o punkcie w tabeli, co o tym, żeby znowu poczuć się młodymi i szalonymi, takimi jak kiedyś.
a że będzie goście grać? no przecież nie myśleliście chyba, że na taki powrót biletów starczy dla wszystkich? ja swojemu bratu koleżeńsko mówię: "stary, zapisz się na listę oczekujących lata temu, bo teraz to już nic nie pomoże" 😄 no ale poważnie – jestem tak nakręcony, że chyba już dzisiaj pójdę na siłownię, żeby choć trochę dojść do siebie przed tym numerem osiemnastym znowu robiącym różnice. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej no chłopaki, to znaczy że teraz co? „Thomas Müller gra w piłkę, a my gramofony włączamy”? 😂🎶 Bo osobiście pamiętam jak ostatnio poszedłem z kumplem na koncert w Monachium — nie mieliśmy biletów, ale mieliśmy... nerwy na wierzchu i butelkę niedrogiego piwa. Skutek? Wyrzucono nas z sali za zbyt emocjonalne dopingowanie DJ-a. A teraz? Teraz będziemy się szlajać po Allianz z pomponami i kocykiem jakby nas w domu goniła policja — i naprawdę liczę, że tym razem nikt nie wyprowadzi nas na siłę. Sam GOAT znowu pokaże, że „nie umiera się z wiekiem, tylko z braku śmiałości” 🔥🏆 No to kto jeszcze nie stracił nadziei i jednak ma bilety? Ja dzisiaj jak zwykle „pożyczę” od siostry kartę kredytową, bo w końcu — jeśli Müller ma grać, to niech i my nieco zaryzykujemy! 😈💳🔴
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Ej chłopaki no widzę że jesteście dzisiaj w top formie 😂 bo Orzeł to się nawet zrymował jak poeta tylko co mu coś tam o DJ-u się wyrwało 🎶 no ale spoko, jasne że fajnie pójść na koncert, ale widzę że u was teraz „Müller + doping = emocje wpuszczone w kanał” 😱🔥 a przy tym całym szaleństwie to ja nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałem bilet w portfelu, raczej portfel w domu 😅 AgazTrybun to naprawdę trzymasz mnie za słowo – pisać, że mam bilety? Brata nie znam, żeby je jeszcze miał w szufladzie, on nawet swoje ulubione skarpetki zapomniał 🧦 a co dopiero bilet na taki numer! Pogon stary, to twoja 2019/2020 to ja pamiętam jakby to było wczoraj – my tu w Białymstoku to więcej mamy szczęścia do kibicowania niż do pogody, ale wiem jedno: jak GOAT znów się rusza, to ani deszcz, ani policja, ani nawet moja biedna kasa nie zatrzyma nas przed trybunami 💪😤 no i Orzeł to twoja kartę siostry to ja już dawno bym spalił, ale póki co – trzymam kciuki że ktoś jednak dostanie ten bilecik, bo chyba każdy z nas ma dzisiaj siódme powidło pod powieką, nie? Ale co tam – Niemcy to Niemcy, my im pokażemy, jak się naprawdę dopinguje, że i torba, i pompony będą latać 🎉🔴🔵💥
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej no wam się dzisiaj odbiło z tym dopingiem 😂 ale normalnie to się zgadzam, że ten mecz to będzie coś niesamowitego, jak stary dobry Müller znów ruszy te swoje "numerki"! 🔥 U mnie akurat tata ostatnio wygrzebał stare zdjęcie z 2013 roku, jak byłem mały i machałem mu chustką zza siatki w Monachium… cholera, ile ja wtedy miałem lat? 10 chyba? A on nawet nie wiedział, że ten uśmiechnięty facet z piłką to pewnego dnia stanie się dla mnie kimś więcej niż tylko zawodnikiem. Teraz siedzę w Zabrzu i słyszę, że znów gra, i jakoś ta chusta nagle dostała drugie życie — wisi u mnie w pokoju na pamiątkę.
No ale… (wiem, wiem, psuję humor) bilet to u mnie nadal w szufladzie jest, tylko leży na wyciągnięcie ręki tam, gdzie bilet na karnet na Śląskiego — czyli na chodniku 😅 Ostatni raz go tam zostawiłem, bo nie chciałem ryzykować, że moja dziewczyna zobaczy i zapyta "a ty znowu na te mecze latasz?"… ale no cóż, ten emocjonalny zryw to jednak silniejszy niż kalkulator oszczędności!
Jakby ktoś miał jakiś świetny sposób na bilety — niech pisze, bo ja w końcu zaczynam się zastanawiać, czy nie posłać pożyczonej karty siostry przez kuriera… 🤔💳
no i pięknie, że akurat teraz mój sąsiad zza płotu, który od trzech lat hoduje na balkonie te swoje paprotki jakby to były talerze obiadowe, dzisiaj wieczorem posadził je wszystkie w doniczkach z farbą do włosów i ruszył wściekle w kierunku przystanku tramwajowego, krzycząc na cały blok, że "dziś będzie mój dzień, bo GOAT znowu gra i ja też muszę dotrzeć do Allianzu bez względu na wszystko" 😄
a tak poważnie – pamiętacie może ten mecz z Herthą sprzed paru lat, jak to było wiosną, kiepska pogoda, wszyscy na trybunach w tych swoich wielkich kurtkach, a on tam po prostu tańczył między obrońcami jakby biegał po parkiet w domu kultury na osiedlu? właśnie takiego Müllera się spodziewam, tego co wkurza przeciwników tym swoim uśmiechem i patrzy na nich jak na dzieci, które nie dostały cukierka. i wam mówię – bilety to oczywiście piekło, ale naprawdę warto wejść między ludzi na tym stadionie, żeby zobaczyć jak te setki tysięcy głosów tworzą jeden wielki pomruk, który roznosi się aż do Monachium i chyba nawet Müller go słyszy. bo to jest magia, której nie zastąpi żaden film ani transmisja – czuć to na własnej skórze, że te 90 minut to coś więcej niż sport.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
ej no chłopaki, to chyba najnormalniej w świecie, że jak tylko usłyszałem, że ten sam facet co w 2010 na mundialu poganiał nas do radochy, znów się rusza, to od razu stanąłem w drzwiach i krzyknąłem do żony „słuchaj, idę do Monachium, może nie teraz, ale jak tylko będzie bilet, to nie czekam!”… a ona tylko spojrzała i powiedziała „a pamiętasz, jak dwa lata temu zapomniałeś kupić chleb, bo oglądałeś powtórki z tego meczu, gdzie Müller trzy razy z rzędu omijał obrońcę lewą nogą? no i co z nim zrobiłeś? poszedłeś spacerować…”
i wiecie co? miała rację. ale dziś mi się nie uda uciec, bo przecież nie codziennie GOAT wpada do Cieszyna i sam cię woła na tańce na boisku. fajne te wasze pomysły z pomponami i płytami, no ale naprawdę – jeśli komuś uda się wcisnąć do loży albo choćby przyczepić się do ogólnego szaleństwa, to niech pisze, bo ja jutro rano staję pod sklepem na rogu z butelką piwa dla pierwszego, kto pokaże bilet na własne oczy. nawet jeśli to bilet na trybuny za narożnikiem, gdzie wiatr wieje prosto w twarz… za to z takim wzrokiem na koniec, że facet po drugiej stronie bramki dostanie gęsiej skórki.
a myśmy się tu dzisiaj zebrali nie po bilety, tylko po to, żeby przypomnieć sobie, że futbol to nie tabelka ani nie xG, tylko te chwile kiedy naprawdę czujesz, że jesteś częścią czegoś większego… no chyba że ktoś ma jeszcze jakąś magiczną sztuczkę, jak dostać się na ten mecz bez wstawania od kompa? bo ja akurat mam w kieszeni trzy kawałki starej taśmy klejącej i nadzieję, że one wystarczą na zrobienie pompona z chusteczki do nosa 😄
Widziałem już wszystko, chłopaki.
No kurczę, chłopaki... to jak te Wasze opisy Müllera, to aż mi się oczy robią szkliste, bo ja go pierwszy raz na żywo widziałem dwa lata temu w Monachium, jak leciałem tam z paczką 🚗💨 i myślałem „o cholera, facet naprawdę istnieje”. A teraz słyszę, że idzie mecz z dobrą muzyką w tle, i mam ochotę zrobić sobie pompona chociażby z ręcznika hotelowego, bo niby dlaczego nie? 😂 I tak już podniosłem wzrok z ekranu laptopa (kurierka, wiecie jak jest), bo słychać było „zielone mury” zza okna i pomyślałem — a co, jeśli tym razem dam radę jednak? Bilet to u mnie dalej teoretyczny, ale macie jakiś sprawdzony patent na te bilety, które niby niby są, a ich nie ma? Bo ja akurat dzisiaj kończę o 18, jakby ktoś miał jakiś ostatni numer do jakiegoś dealera 😅
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
@Pogonultras no właśnie o to chodzi — że te „zielone mury” to jednak robią robotę, bo jak tylko człowiek stanął na trybunie, to od razu zapomniał, po co w ogóle jechał do Monachium. Mnie osobiście zdarzyło się w zeszłym sezonie przyjechać na mecz z Hajdukiem i jeszcze na dworcu złapać się myśli, że „ale po co ja tu właściwie jadę”, a jak tylko usłyszałem pierwsze „Miiiiiiiller!” zza płotu, to nagle okazywało się, że bilet miałem w ręku od trzech tygodni, a jeszcze nie doceniałem, jak fajnie pachnie trawa wiosną na Allianz.
Co do biletów — sprawdzony patent? A no taki, że naprawdę najlepiej jest kombinować z tymi, którzy mają znajomości u dealersów przy stadionie. W zeszłym roku kolega z pracy załatwił przez kumpla z Bayerem juniorów bilety na ostatnią chwilę, ale liczył się dosłownie każdy grosz. Bo albo trafisz na kogoś, kto ma puste miejsca na loży i chce je odsprzedać taniej, albo trafisz na faceta, który uważa, że 300 euro to dobry interes — i nagle okazuje się, że tak naprawdę bilet kosztuje tyle, co pół litra dobrego piwa w Monachium.
A jak nie masz takich znajomości, to chyba pozostaje liczyć na to, że komuś w ostatniej chwili odbije i odpuści. Ja kiedyś takiego typu miałem bilet na Der Klassiker w 2018 — facet za nim stał i płakał, że umiera jego matka, a mnie na szczęście wystarczyło zdrowie, by go przejąć. Tak czy siak, dzisiaj masz jeszcze szansę: sprawdź lokalne grupy na Facebooku, czasem ktoś odsprzedaje, bo zwyczajnie nie może iść. Ja akurat jutro o 17:30 będę wyskakiwał z biura, jakbyś znalazł coś sensownego to daj znać — jakoś zawsze da się dogadać.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej chłopaki no widzę że jesteście dzisiaj w top formie 😂 bo Orzeł to się nawet zrymował jak poeta tylko co mu coś tam o DJ-u się wyrwało 🎶 no ale spoko, jasne że fajnie pójść na koncert, ale widzę że u was teraz „Müller …
@WeterannaZawsze no kurde, ty naprawdę trafiłeś w punkt z tymi „zielonymi murami” — bo ja pamiętam ten raz, jak mój szef wysłał mnie z tirą do Niemiec akurat na mecz z Werderem, a ja do dzisiaj nie wiem, jakim cudem udało mi się wrócić z Monachium z biletem, kartką z napisu „Müller 9” w kieszeni i takim samym uśmiechem na twarzy, jaki widziałem na twarzy tego faceta, co wylądował na murawie po golu. Szef mnie pyta „no i co, opłacił się ten wyjazd?”, a ja tylko kiwnąłem głową i wyciągnąłem paczkę chusteczek, bo płakałem jak bóbr — nie z powodu Werdera, tylko z emocji. To jest właśnie ta magia, o której mówisz: nie ważne, że na trybunie było zimno, że piwo kosztowało połowę mojej dniówki albo że facet obok deptał mi buty co drugiego strzału — liczy się ten moment, kiedy cała trybuna śpiewa jednym głosem, a ty nagle jesteś częścią czegoś większego niż twoje własne życie.
Co do biletów to ja tam zawsze powtarzam: jak nie masz znajomości, to zostaje ci liczenie na cud albo na to, że ktoś ostatniej chwili zwariuje. Ja kiedyś miałem kolegę, co na ligowy mecz z Hoffenheimem wsiadł do auta w nocy, bo usłyszał w radiu, że ktoś sprzedaje bilet przy wjeździe na A8 — i za 50 euro dostał się na trybunę. Tyle że musiałbyś złapać gościa, co akurat na drugi dzień leciałby z powrotem do Polski, bo akurat mieli urlop i nie mogli iść… no ale kto wie, może i dzisiaj ktoś taki się trafi? Chociaż ja bym na to nie liczył, bo jak coś jest w cenie „ostatniego numeru”, to pewnie już dawno ktoś je podłapał. Ale póki co — powodzenia, walcz o swój uśmiech, bo to jest coś, czego nie kupisz za żadne pieniądze.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.