Pułkownik Piqué wróciłby na obronę, gdyby dziś go zaprosili?
Ej, wiecie co? Akurat trafiłem na grupkę w knajpie koło Starego Rynku, co gadali o sezonie 24/25 i nagle ktoś rzucił, że przecież jakby Pułkownik miałby ze dwa tygodnie w rezerwach… to by pewnie od razu do pierwszej ekipy pociągnęło, bo kto niby tam walczy? No ale trzymamy kciuki, bo skoro Barcelona to czuje chory kolano, a lekarze gadają, że za parę tygodni normalny trening to… no to może szybko zapomnimy o 'dolegliwościach' i znowu posłuchamy, jak nasz stary buczy na środku pola. Mówią, że w knajpie przy Placu Teatralnym aż się zrobiło cicho, kiedy komuś wypadło 'a co jakby mu zrobić ofertę powrotu na obronę?' – no i nagle wszyscy milkną i patrzą w piwo. Ja tam gadam, że niech lekarze zrobią swoje, a my… no… poczekajmy, aż nabiegną kibice 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
A to teraz nagle nasz obrońca z punktu dziennikarskiej romantyki ma wrócić? Taak, w knajpie przy Placu Teatralnym zrobiło się cicho i wszyscy wlepili wzrok w swoje piwo – akurat. Słuchajcie, osobiście znam paru ludzi, którzy w tej samej knajpie prowadzą swoje rozeznanie z "dobrze poinformowanymi źródłami", a akurat żaden z nich nie ma na koncie nawet jednego mailowego newslettera od szóstej godziny. Niech ktoś najpierw pokaże mi konkretny komunikat medyczny, nie plotkę od dziennikarza trzeciorzędnego portalu, który w ubiegłym sezonie pisał o transferze Ter Stegena do PSG. Zanim się ekscytujemy, żeby nie skończyło się tak jak z tymi "pewniakami" od Haalanda dwa lata temu – wszyscy milczeli, aż przychodził listopad i okazywało się, że nowego napastnika nie ma nawet na liście transferowej. Trzeba sprawdzić u źródła, a nie w knajpie, bo tam się zawsze zrobi cicho, jak ktoś rzuci hasło "Pułkownik wraca". I co, jutro znowu wiadomości o kolanie w stylu "nieoficjalne, ale blisko źródła"? Ja wolę poczekać na oficjalny komunikat z Barçy, bo znamy się na kibicowskich bajkach.
Hype to nie argument.
Ej stary, ależ byśmy potrzebowali JEJGO tu i teraz 🔥💪A ARMIA na murawie, od razu wiadomo było o co chodzi – on prowadził, on dyrygował, on CZUJĄŁ grę! A teraz? Młokosy się gubią, jakby nikt nie umiał czytać gry. Co to ma być?! Obrona się rozlatuje, a co gorsza – środkowe pole leży i kwiczy!
A jakby wrócił choć na parę tygodni do rezerw, no to bym powiedział: DOBRZE, DAJCIE MU TRYBUNĘ I PAMIĘTAJCIE JAK GRALIŚMY PRZED WIEKIEM! Bo on to jest taki typ faceta, co jak tylko stanie w polu karny, to przeciwnikowi aż ciarki przechodzą. Pamiętasz ten mecz z Madrytem w 2021? Akurat Pułkownik był kontuzjowany, a myśmy dostali takie lanie, że wracałem do domu na piechotę z głową w papierową torbę. Niby nic strasznego, a jednak… czegoś tam brakowało, a to SZTANDARU, którego nie da się zastąpić!
No i jeszcze ten charakter! Ten facet to nie tylko solidna obrona, to jest LIDER, KOMENDANT, który potrafi ogniem zapalić całą drużynę jednym spojrzeniem. A teraz mamy te cywilizowane pierdoły w prasie o "odbudowie", "projektowaniu systemu", "współpracy" – JA BYM WAM POKAZAŁ OD BUDOWĘ!!! Potrzebujemy takiego starego byka, co powie po prostacku: "kurwa, przegrałeś, teraz robimy swoje!" i od razu wszyscy wiedzą o co chodzi. Młode gnidy jeszcze nie złapały tej mentalności, a on ją ma we krwi! No i co, jeszcze będziemy kombinować, czy nie? LEKARZE POWIEDZIALI, ŻE MOŻE BYĆ! TO DAJCIE GO TU, ŻEBY ŚWISTAK NIE UMIERAŁ!!! 🔴😱👊
Ej, ależ bym chciał, żeby to się stało – sam pamiętam, jak się wściekałem po tym meczu z Madrytem w 2021, kiedy Pułkownik siedział na trybunie. Teraz, jak patrzymy na obronę, to aż ręce bolą, że nie ma go na murawie. Ale realność? Trzeba spojrzeć chłodno, a nie przez różowe okulary kibica.
Po pierwsze, wiek. Piqué ma 38 lat, a gra w obronie to nie spacer po La Rambli. W rezerwach to jeszcze może przejść, ale do pierwszej drużyny? Obronę w Barcelonie buduje się na sile, szybkości i kontroli – cechach, które nie rosną z wiekiem. Zresztą, nawet w rezerwach nie zagrał ani minuty od grudnia 2023. Lekarze mówią o powrocie do treningów w drugiej drużynie, ale to jeszcze nie oznacza, że jutro wskoczy do składu. To krok w dobrą stronę, ale nie rewolucja.
Po drugie, pozycja. Barcelona ma teraz graczy na obronie: Araújo, Kounde, Balde, nawet Chillwell daje radę. Czy mamy miejsce dla 38-latka? Raczej nie, chyba że wszystko pójdzie nie tak z kontuzjami. Aha, i jeszcze ten czynnik mentalny – czy klub chce, żeby taki lider wrócił na boisku, czy wystarcza mu, że jest mentorem? Dla mnie to drugie byłoby najbardziej realne.
Po trzecie, logika. Prasa pisze, że lekarze dają zielone światło, ale to jeszcze nie oficjalne stanowisko klubu. Jeśli Barcelona uzna, że Piqué może pomóc drużynie od strony taktycznej, to czemu nie? Ale pewnie wolałaby zrobić to stopniowo, przez młodzieżówkę, niż ryzykować kolejną kontuzję przez nagły powrót do seniorsów. Widzieliśmy przecież, jak kończyły się takie eksperymenty – choćby z Busquetsem, który wrócił do Los Angeles, a nie do La Liga.
No i jeszcze ta kwestia: co da jego powrót? Ostatni raz grał w grudniu 2023, a przez półtora roku było dużo przerw i słabych występów. Czy naprawdę wystarczy "jego obecność", żeby obronę postawić na nogi? Może na chwilę by pomógł, ale żeby znowu był tym Piqué z lat 2015-2020? Raczej nie.
W sumie, marzymy, ale realność jest brutalna. Gdyby wrócił do rezerw, to super – może odzyska formę i znowu poczuje smak gry. Ale do pierwszej drużyny? Na pewno nie w pierwszym rzucie, chyba że all hell breaks loose z kontuzjami. Trzeba czekać na oficjalne komunikaty, bo póki co to głównie plotki i knajpowe gadanie. Ja wolę poczekać i mieć pewność, niż ekscytować się za wcześnie.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Pamiętacie ten mecz w przededniu lockdownu, na wyjeździe z Juventusem? Siedziałem akurat na pierwszym rzędzie za bramką, nie wiem dlaczego, bo bilet kupiłem dwa dni wcześniej na pijackim luzie – w sumie to chyba miałem szczęście. Piłkarze byli tak sfrustrowani, że nie umieli nawet podać sobie piłki, a on, nawet na trybunie, rzucał hasła jak na wojnie. To nie był jakiś tam lider – to był GENERAŁ, który wiedział, gdzie trafić słowem, żeby zagrać drużynę do kupy. Widać było, że oni go SŁUCHALI, nawet nie rozumiejąc po co.
Zgadzam się ze Spalonym_Królem – takiego czegoś nam teraz brakuje. Ale… i tu moje zastrzeżenie: nie jestem pewien, czy lekarze nie przesadzają. Kiedyś Pułkownik zawsze mówił, że kontuzja kolana to nie żarty, a teraz mamy wiadomości, że "już niedługo". W 2020 po tej operacji trwało pół roku, zanim wrócił do składu, a teraz ma plus cztery lata. Zresztą, widzieliście, jak grał w Barcelonie B w sezonie 22/23? To była farsa – nie miał już nic wspólnego z tym, który drapał po murawie La Masii.
Poza tym… nie obrażajcie się, ale ja tam wolę poczekać na oficjalne doniesienia. Plotki krążą, że wróci do rezerw, ale niech najpierw pokaże, że potrafi przebiec dwa razy dziennie ćwiczenie bez szwanku. Jak wróci na murawę, to dopiero wtedy zobaczymy, czy to reminiscencja z dawnych lat, czy tylko nostalgia kibica, który chce widzieć to, co chce widzieć. Ja, osobiście, wolę odbudowę z młodymi – niech się uczą od niego, niż żeby miał teraz skakać na środek boiska i grozić palcem. Bo jakby miał wrócić i dostał po nosie w pierwszym meczu z Realem Sociedad, to co wtedy? Znów plaga mediów o "dramacie kariery"?
Gdzie dowody?
no to mi się przypomniało jak szef replikował w knajpie pod stadionem, że za dwa tygodnie wróci do gry sami nie wiemy który już raz ten „Pułkownik na murawie”. pamiętam te rozmowy przy piwie jak dzisiaj – w 2019 gadaliśmy że znowu po wakacjach rusza pełną parą, a on akurat poszedł na operację palca u nogi. albo rok później, kiedy gazety pisały że ledwo zipie, ale wracał na każdy mecz rezerw, żeby „poczuć atmosferę” – no i co? posiedział na ławce, pomachał chorągiewką i znowu leczył kolano. młodzi dzisiaj gadają że to magik, bo przecież wychodzi na boisko jak nic, ale ja widziałem gorsze rzeczy – w latach osiemdziesiątych w ekstraklasie pewien napastnik z zawodu hydraulik miał wracać do gry trzy tygodnie po operacji kręgosłupa, bo kibice zrobili zbiórkę na plaster. nie zdążył nawet buta zapiąć, a już lekarz miał łzy w oczach.
czas pokaże, czy tym razem to nie kolejny kubek herbaty zaparzany na marne, ale serce mówi że warto czekać. bo jak się wgryźć w te wszystkie plotki, to zawsze wychodzi że komuś brakowało tylko jednego – chwili, żeby naprawdę zrobić coś po swojemu. a pułkownik przecież umie robić po swojemu, nawet jakby miał biec na laweczce.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej no w sumie co to za pytanie, no ale trudno… Jakby Pułkownik miałby wrócić to byśmy mieli klasę na murawie, a nie te wszystkie "młode gnidy" co się gubią jakby nie umiały czytać gry! 🔴🔥 A pamiętacie ten mecz z Madrytem w 2021 kiedy go nie było? Dostaliśmy takie lanie że ja jeszcze do domu szedłem zapatrzony w telefon żeby sprawdzić wynik… No bo czegoś tam brakowało, a to leadershipu, tej pewności siebie, żeby przeciwnikiem zadrżeć! I teraz znowu mamy same pierdoły o "odbudowie", a my kibice? My chcemy działać, a nie czekać aż lekarze napiszą kolejną bzdurę w komunikacie!
Ja bym powiedział: niech lekarze zrobią swoje, a jak Pułkownik da radę to DAJCIE GO NA MURAWĘ ŻEBY NASZA OBROŃA ZNÓW STAŁA SIĘ MUREM! No ale co tam ja tam wiem, jestem tylko budowlaniec z Gdyni co chodzi na trybuny i wie, że jak gra nasz stary lider to naprawdę czuć, że ktoś tym zespołem kieruje! 💪😤
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No ale wasz, do jasnej…🔥 Pamiętam jak w 2015 siedziałem z kumplami na trybunie za północnym w Gdańsku, jakbyśmy byli w Barcelonie – no bo mieliśmy bilety na mecz w Gdańsku, a on tam grał i ten jeden raz, kiedy go nie było, to był jakiś taki… nijaki mecz. A jak wrócił? To od razu jakby ktoś obrócił klucz w zapłonie – cała drużyna ożyła! I nie mówię teraz o tych histerycznych tekstach z knajpnych plotkarzy, tylko o tym jednym, konkretnym momencie, kiedy puścił wiadomość do kibiców albo zobaczył, żeśmy na trybunie – i nagle gra nabrała sensu!
A teraz gadają, że ma wrócić? No chyba powinien, bo co to za obrona bez niego! Siedzę na meczach rezerw co tydzień, bo to chociaż jakaś Bliskacka bliskość, ale to nie to samo – brakuje tego pierdolonego ognia, który on nosi w sobie. I co? Teraz mamy Araújo, który jest dobry, ale to nie ten sam luz, co kiedy Pułkownik krzyczał na środku pola "CHODŹŻŻŻŻŻŻ" i wszyscy się słuchali!
Prawdę mówiąc, nawet jakby miałby wrócić tylko na 10 minut w meczu z Sociedadem, to bym poszedł i dał radę stać przez te 90, żeby go zobaczyć choćby z daleka. Bo jak ten facet się pojawiał, to naprawdę czuło się, że ktoś tym zespołem kieruje, a nie że dryfujemy w tym szaleństwie "nowej Barcelony". 💪🔴 Co Wy na to, że lekarze jednak dają zielone światło? Bo ja bym zapłacił za bilet nawet 200 złotych, tylko żeby go zobaczyć raz jeszcze na murawie!
Jeden klub, jedno życie ❤️