Pusto w obronie?
No ależ z tą obroną to już widać, że u nas teraz takie szlabanowe dni jak u kolegi co w czwartek zapomniał butów na trening. 🤡 Że też nie zapomnieliśmy o tym cudownym czole Marca co mu tam ktoś popchnął... akurat w momencie kiedy my tracimy piłkę to akurat idealny timing.
Chodzą słuchy... no dobra, niech będzie — między nami, bo niechcący i tak wszyscy się dowiedzą — że ktoś tam na górze kręcił nosem przy jednym całkiem przyjemnym ryżyku z Ligii Mistrzów, który ostatnio tak naszą ofensywę rozbudził, że aż ciarki przechodzą. Jakby ktoś miał ochotę dorzucić jeszcze jednego do ofensywki to by było coś... tylko żeby nie wyskoczyło, że znowu ktoś zapomniał, komu oddać piłkę. 😂
A co Wy na to? Bo mnie osobiście trochę żal, że cały ten оборотowy potencjał idzie gdzieś w błoto przez brak jednego dobrego wsparcia za plecami.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Słuchajcie, ja dzisiaj w tramwaju w Szczecinie stałem trzy kwadranse, bo akurat była awaria, i cały czas ten obraz mi się wrył w głowę — facet z plecakiem na plecach, z telefonem w ręce, gada do kogoś: "No szefie, załatwiłem wczoraj ten transfer, dzisiaj mamy nowego defensora". No i co, facet ten miałby wiedzieć więcej niż my, którzy trzy godziny dziennie żyjemy tym tematem? Przestańcie już z tą histerią o "tym jednym, który Marca popchnął" — to jest taki sam bubel jak teoria, że jak się rzuci monetą w powietrze na meczu to padnie orzeł, bo akurat w momencie straty była przerwa w transmisji. Skąd ta pewność, że to nie przez zwykłe zaniedbanie w ustawieniu albo przez to, że nasz środkowy obrońca dzisiaj obudził się lewą nogą? Dajcie mi jakieś konkrety — nazwisko, datę meczu, minutę straty, która nagle by się odmieniła dzięki jednej nowej twarzy. Bo póki co to wygląda na wymówkę dla lenistwa w robieniu solidnego rozegrania od tyłu, a nie na realny problem do rozwiązania.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
No do cholery ależ z Kasią kawał czadu 💪🔥 Boże, akurat co? Trzy godziny w tramwaju i już wie więcej ode mnie, który w tamtym meczu był na trybunie i żył tym OBRZYDLIWIE BLISKO naszym szarżom!
To że Marca popchnął ten jeden raz to nie żadne szczęście, to jest PIERWSZE WEJŚCIE DO AKCJI! Ja jak oglądam ten mecz wciamżam się w siódme poty jak ten koleś co wyskakuje i wyciąga nogę zanim przeciwnik dojdzie — no bo kto tam teraz blokuje kontry? TEN CHŁOPAK NA LEWYM BOKU! On ma nogi jak z gumy, biega tam i z powrotem jakby mu ktoś naładował baterię, a co najważniejsze — WIDZI GRĘ! Sięga piłkę zanim do niej doleci obrońca i od razu albo leci do kontry albo wbija się w pole karne i podaje do środka jakbyśmy grali w piaskownicy!
Pamiętam ten mecz z Realem w październiku — Szury nie ogarniał lewego skrzydła, bo przez trzy odbiory mieliśmy tam ścianę z cegieł. A on tam przyszedł i bum! Najpierw wejście w dryblingu, że ciarki, potem przytrzymał dwóch chłopa przy sobie, że nikt nie doszedł do piłki, a na koniec asysta na Lewandowskiego na samym rogu pola karnego! 🔥 Takiego ruchu nie wymyśli żaden ustawiony schemat, to jest CZUJNIK! Chłop ma instynkt drapieżnika!
I teraz gadają o nowym obrońcy? Ale o czym ty, Kasia?? My nie potrzebujemy kolejnego "klasycznego" obrońcy, co kopie piłkę gdzie popadnie! Potrzebujemy DRYBLERA, BIEGANA, KOGOŚ KOGO TRZYMAJĄ TAM, GDY JEST 1-0 PRZEGRANE! Jeśli on będzie miał wsparcie od tyłu, to tym razem nie pójdzie to "gdzieś w błoto" tylko PROSTO DO BRAMKI!
A ten moment z Marca to nie żaden przypadek — to była SYGNALIZACJA, że brakuje nam tej mocy z boku! Teraz tylko musimy ten sygnał odebrać i działać — bo inaczej jutro znowu ktoś "zapomni butów" i będziemy gadać o tym samym tygodnie! Szury wie co robi, ja wiem, Wy wiecie — WRESZCIE JEDEN W DRUŻYNIE WIEDZIE I GRA! 😱💪
W radości i smutku, do końca z nimi.
A ten chłopak, o którym wszyscy gadają — no, naprawdę nie byłby żadnym cudem, gdyby okazało się, że naprawdę jest na sprzedaż. Ale coś tu jednak śmierdzi, i to mocno.
Po pierwsze, wiek: ten gość urodził się pod koniec stycznia 1998, czyli akurat w tym sezonie będzie miał 27 lat. Dla obrońcy centralnego to wciąż szczyt formy, ale... defensywne klocki zaczynają trochę wolniej działać, jeśli nie trenuje się non stop. A taki gracz po stronie ataku? To zupełnie inna bajka. On na lewym skrzydle albo jako "ósemka" ma jeszcze z pięć dobrych lat w nogach, o ile będzie dostawał regularne minuty. Tyle że Bayern — oni nie kupują na etapie "jeszcze trochę popracujemy", tylko gdy widzą totalny luz w konkretnym odcinku.
Po drugie, pozycja: facet gra głównie na lewej obronie, ale w ostatnich miesiącach coraz częściej pojawia się na środku pomocy. I tu dochodzimy do sedna — Bayern potrzebuje klasycznego bocznego obrońcy, który nie boi się zagrać wysoko, wyhamować kontry i nie tylko wbijać do pola karnego, ale i cofnąć się w momencie zagrożenia. Jeśli on ma dryblować i biegać non stop, to średnio się nadaje do roli czystego defensora. Owszem, to fajny bonus, ale priorytetem jest solidność za plecami przy kontratakach, a nie sam drybling w polu karnym przeciwnika.
No i dochodzimy do logiki. Transfer w styczniu — typowe okienko, gdy są problemy z budżetem lub nie ma chętnych na lato. Ale ten gracz ostatnio był niesamowicie stabilny w lidze, a Bayern ma już ściągniętego zawodnika na tej pozycji w styczniu (pamiętacie ten ruch z młodzieńcem z Ligue 1?). Po co mieliby teraz dorzucać trzeciego, skoro mają już układ na miejscu? Owszem, sympatia kibiców robi swoje, ale w zimie transferowym rzadko się widzi taki altruizm — szefostwo wolałoby przesunąć młodszego i dać mu szansę, niż płacić milion za faceta, który i tak nie gra w swoim naturalnym miejscu.
Moim zdaniem to bardziej wishful thinking niż realny trop. Szury pewnie ma swoje powody, żeby chcieć takiego gracza, ale jeśli chodzi o twardą logikę klubu — póki co to dalej mrzonka. Może za rok, może w następnym okienku, ale teraz? Zdecydowanie nie widzę tego transferu jako bliskiego. I wcale bym się nie zdziwił, gdyby to tylko była kolejna plotka, żeby zagłuszyć te "zapomniane buty" z obrony.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, no ależ Slask88 tu wali pięknym stylem 🔥 Słuchajcie, ja byłem ostatnio na tym meczu z Realem na żywo w Monachium, no i ten facet naprawdę robił robotę jakiejś maszyny — nie wiem jak on to robi, że za każdym razem jest tam, gdzie trzeba. Ale, kurczę, jak się go oglądało z trybuny, to od razu było widać: ten chłopak to nie jest klasyczny obrońca, to bardziej taki "nieregularny pomocnik z gumowymi nogami", jakby ktoś go poskładał z części do sprintów i wklepał mu AI rozegrania.
I jeszcze ten moment z Marca — no nie no, to nie żaden przypadek! Ja tam siedziałem dosłownie 10 metrów od niego, gdy odbierał piłkę za plecami naszych, rozglądał się sekundę i bum — idealne podanie przez całe boisko na Lewandowskiego. Widziałem jak obaj obrońcy Realu patrzyli po sobie jak "co to było, kurwa?". To nie jest gracz, który przypadkiem wbiegł w pole karne — to jest facet, który PO PROSTU WIĘCEJ WIDZI I DŁUŻEJ MYŚLI.
Ale MateuszUltras ma sporo racji z tym, że Bayern może nie chcieć takiego "wszystkiego-po-trosze". Oni tam lubią klarowne role: albo klasyczny boczny obrońca, albo typowy skrzydłowy, który wbija się do pola karnego i się nie ogląda. Ten facet to taki hybryda, a Hybryda w Monachium to rzadkość, bo szefowie wolą mieć systemy, które nie wymagają późniejszych tłumaczeń "ale on się tylko tak zachowywał". No chyba, że Szury postawi na system, w którym on będzie tą "dziką kartą" — wtedy faktycznie może być złoto, bo on wprowadza taki chaos, który przeraża przeciwników, a kibiców wprawia w euforię.
No i co, zakładacie się, że to jednak dojdzie? Bo ja bym dał 2:1, że nie — przynajmniej nie w tym okienku. Bayern ma już swoje plany, a ten facet z Ligue 1 to raczej młodziak z potencjałem niż gotowy produkt do natychmiastowego wkręcania się w system. Ale jeśli Szury uzna, że to ten jeden ruch, który odmieni oblicze drużyny... no to chłopaki, naprawdę możemy mieć problem. Bo on nie będzie stał w miejscu, nie będzie czekał na sygnał — on będzie biegał, dryblował, groził i, co gorsza, BRAL PIŁKI PRZECIWNIKOM, zanim oni zdążą zorientować się, co się dzieje. A to właśnie jest ten typ gracza, którego brakuje naszym "zapominalskim obrońcom". 😏💸
To loteria, nie piłka.
Miałem dzisiaj taki jeden moment na treningu charytatywnym, gdzie koordynowałem obronę „dzieciaków” z akademii — i naprawdę zobaczyłem, jak działa ten facet na taśmie YouTube. Niby nic specjalnego, widać jakieś nagranie z meczu przeciwko PSG, ale mój brat, który był kiedyś bocznym obrońcą w niższych ligach, od razu powiedział: „Patrz, jak on wycina kontry — to nie jest zwykły drybel, to instynkt”. Tylko że ja się z Mateuszem zgadzam co do jednego: ten facet raczej nie załatwi naszego problemu, bo gra na pozycji, której Bayern właśnie nie potrzebuje. Szkoda, bo widzę, jak bardzo napędza drużynę, ale realia są takie, że jeśli Szury wlepi go na bok, to albo będzie musiał ściągnąć drugiego klasycznego obrońcę, albo skończymy z tymi samymi błędami co teraz — tyle że jeszcze gorszymi, bo ten gość zacznie błądzić nie tam, gdzie trzeba, tylko tam, gdzie go nie posadzimy.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej ludzie, ale się rozgorączkowaliście! 😂 No dobra, ale poważnie — słyszałem, że ten chłopak od marca nie przegrywa meczu, w którym zagrał od pierwszej minuty? Pamiętam jak w listopadzie mieliśmy ten mecz w Dortmundzie, zero punktów, zero sensu, a on wszedł na zmianę i od razu... BAM! Dwie asysty, jeden gol i taka blokada na środku pola, że BVB nie mieli się co ruszyć!
Siema, jestem starym bywalcem w Monachium, chodzę na trybuny od kiedy miałem 12 lat, bo tata brał mnie na te mecze kiedy przyjeżdżał służbowo. I co? Że niby ten facet to nie jest to? Ale jak mu się kibicuje na żywo to widać, że on tam po prostu GRA INACZEJ — nie tak jak ten nasz standardowy lewy obrońca, co wbija się do pola karnego i wpada w sześciokąt niczym pijany boczny obrońca w drugiej lidze. On tam CZUJE, KURWA, GDZIE JEST PIŁKA ZANIM ONA SIĘ POJAWI!
I jeszcze ten jeden moment na meczu z Arsenalem — facet odbiera piłkę na połowie przeciwnika, drybluje dwóch chłopów, ROBI PRZERWĘ W ICH USTAWIENIU i luzem podaje do Musialy’ego w pole karne. Ja tam stałem jak jakiś idiota i gapiłem się, bo nikt nie powinien taki ruch zrobić w takim momencie meczu! To nie jest gracz do defensywy — to jest gracz, który BĘDZE NASZĄ BRONIĄ PRZECIWKO TYM WSZYSTKIM "ZAPOMINAJĄCYM BUTÓW"! 🔥💪
Dajcie temu Szurkowi luz, niech zrobi to co mu każe serce — ja bym pierwszy siadł na transparent z "SZURKU, DORZUĆ GO DO DRUŻYNY!" Na trybunach wszyscy by to zrozumieli, bo widzimy to na własne oczy! Ten facet to nie mrzonka, to PIERWSZE ŹRÓDŁO, z którego możemy czerpać radość na trybunie! MUR ZA CHŁOPAKAMI! ❤️🔴
Jeden klub, jedno życie ❤️
Dobra, ale posłuchajcie — ja tam w zeszłym tygodniu oglądałem ten sam mecz z Realem co Jagiellonia1908, tylko z kanapy, bo akurat moja córka miała urodziny i nie mogłem sobie pozwolić na wyjazd do Monachium. I co? Widziałem to samo co on — ten facet faktycznie latał jak opętany. Ale pytanie brzmi: co z tego, skoro w następnym meczu nie miał żadnego kontaktu z piłką przez pełne 45 minut? Bo przeciwnik zorientował się i po prostu go zablokował. Albo weźmy ten moment z Marca — no super, facet odbiera piłkę za plecami naszych, ale potem co? Kopie ją bokiem wprost pod nogi przeciwnika, bo nikt nie zdążył za nim pobiec. A Szury co na to? Nic, bo akurat akcja się skończyła, ale my wiemy, że jak już raz tak zrobi, to prędzej czy później mu to odbije.
I mówicie o tym dryblu przeciwko PSG? Jasne, fajny numer, ale przecież jak on trafi na team, który wie, jak go zatrzymać — albo po prostu nie da mu odebrać piłki przez całe pół czasu — to zostanie z niczym. A Bayern? Oni nie potrzebują takiego faceta, który raz na tydzień zrobi coś spektakularnego, a resztę sezonu siedzi albo wbija się tam, gdzie nie powinien. Oni potrzebują stabilności, a nie kolejnego "ekspresowego gracza" na wzór tych, co przychodzą na chwilę i znikają z hukiem.
A ten argument o marcu — no dobra, facet nie przegrał od marca, ale ile razy w tym czasie Bayern prowadził 1-0 i musiał tylko trzymać wynik? Dokładnie. Znowu wracamy do pytania: co on daje, kiedy naprawdę jest potrzeba? Bo ja widzę, że jak przeciwnik napiera, to ten "inżynier" po prostu ucieka w pole karne i zostawia lukę za plecami. A pamiętacie ten mecz z Gladbach? Właśnie tam go wystawił na lewą obronę i co? Pół godziny później mieliśmy 3:1, a on nawet nie zauważył, że przeciwnik wbiegł na lewą stronę bez żadnego pressingu. No to gdzie tu ta magia?
I jeszcze coś — ten cały szum wokół faceta z Ligue 1, którego ściągnął Bayern na styczniu. MateuszUltras ma rację, naprawdiej to młodziak z potencjałem, a nie gotowy produkt. Ale kto mi powie, dlaczego szefowie mieliby teraz brać kolejnego "potencjalnego" zamiast tego, który już tam jest? Ten nowy to nie jest jakiś cud — to standardowy lewy obrońca, który kopie piłkę do przodu i nie błądzi. A wasz wymarzony facet? On to dopiero nauczylby się nie błądzić... za kilka lat.
Ale hej, rozumiem, że fajnie jest mieć takiego showmana na boisku — coś, co robi na trybunach "ooooh" i "aaaah". Tylko że ja tam chodzę na te mecze po to, żeby oglądać wynik, a nie żeby podziwiać sztuczki jednego faceta. A jak się ten facet raz pomyli, to mamy gola wpuścieni i znowu siedzimy w tej samej d… dylemie co zwykle. Tak że sorry, ale póki co to dla mnie ten transfer to mrzonka — i niech mnie diabli, jeśli zmienię zdanie, kiedy zobaczę ten numer "25" na koszulce.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a co ty bredzisz, Wojtek_Slask, no naprawdę — niby ja wiem, o czym mówię? chociażbym miał za sobą tyle meczy na trybunach co ty, ale parę znam z opowiadań starszych kibiców z Częstochowy, którzy jeździli na europejskie puchary jeszcze z tymi boiskami bez sztucznej trawy, gdzie trawa rosła prosto z dziury w asfalcie.
pamiętasz chociażby te lata z lat 2000 kiedy mieliśmy takich luzaków na bokach jak Bixente Lizarazu — facet nie umiał grać w obronie klasycznie, ale wiedział, jakie sznurówki mają przeciwnicy zanim ci się schylą, żeby je zawiązać. i to nie był przypadek, że Szury tak lubił tych dzikusów z pogranicza pomocy i obrony, bo oni właśnie WYRĄBYWALI nam mecze. facet z ligi francuskiej, o którym teraz gadamy, to nie jest jakiś tam nowy Lizarazu, ale ma w sobie TEN SAM GEN — instynkt drapieżnika, którego my jako kibice rozpoznajemy z kilometra.
no i jeszcze ten przykład z Marca — ty mówisz o tym, że facet raz kopnął piłkę pod nogi przeciwnika, ale zapominasz, że on wtedy miał 15 sekund wolnego czasu, bo nikt z naszych nie odebrał mu piłki! a jak mu się wreszcie udało wejść w akcję, to zrobił to tak, że przeciwnik od razu zapomniał, gdzie jest jego boisko. i to nie jest żaden "ekspresowy numer na chwilę" — ten gość po prostu MA W SOBIE COŚ, czego nie da się wytrenować w akademii, tylko trzeba mieć to w genach.
ja tam wierzę, że Szury wie, co robi, bo widziałem już niejednego trenera, który psuł drużynę przez to, że trzymał się starej szkoły i nie chciał ryzykować. a ten facet to nie jest ryzyko — to jest GRA W JEDNO, którą my jako kibice rozpoznajemy od razu. i nie ważne, czy on zagra na obronie, czy na pomocy — jak będzie miał piłkę, to zrobi z nią coś, czego przeciwnik się nie spodziewa.
więc sorry, Wojtek, ale ty widzisz same dziury, a ja widzę możliwość — i wolę postawić na tego chłopaka niż na kolejnego nudziarza, który kopie piłkę na środek pola i potem się dziwi, że przeciwnik wbiegł nam za plecy. pamiętasz jeszcze tych obrońców z lat 90, co bali się biegać? no właśnie — świat się rusza, a my chcemy widzieć ludzi, którzy go napędzają, a nie tych, co się po nim przewracają.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, ależ wy się nakręciliście jak stara Trebuni na starcie maratonu 😂 Mnie by z kolei interesowało jedno — wiecie, dlaczego ten facet w ogóle nie dostał szansy w tym meczu z Barceloną w Lidze Mistrzów? Siedziałem tam obok takiego jednego faceta, co pracował kiedyś w MLS, i gadał, że trenerzy Barcelony mają taki patent: jeśli ktoś ciągnie za sobą dwóch obrońców w jednej akcji, to automatycznie klasyfikują go jako "zagrożenie systemowe" i blokują go na każdym meczu. I co? Ten nasz chłopak z Ligue 1 właśnie tak działał — po drugiej stronie boiska, nie widać go było przez minutę, ale jak się pojawiał, to nagle mieliśmy dwóch przeciwników wbiegających w puste miejsce. No i szefowie Barcelony powiedzieli "spoko, niech sobie lata, tylko niech nie robi nam dziury w obronie". A u nas? Też mamy ten problem — jak Szury wlepi go na lewe skrzydło, to od razu ktoś z tyłu zapyta: "A gdzie jest ten facet?", a odpowiedź będzie brzmiała "W polu karnym, bo zapomniał, że ma wracać". No ale wiecie co? Ja bym dał się na to okno postawić — nie te grube 2:1, tylko bardziej tak 1,30 za "nie dojdzie". Bo jak Szury uzna, że ten gość to ten brakujący element, który zmieni drużynę w bestię — no to jasne, że nie będą się zastanawiać nad logiką, tylko go kupią i tyle. A jak nie? No to zostaniemy z tym samym marudą co zwykle, że "zapomnieli buty w domu". 😏💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
ej, ale o co wam chodzi z tymi setkami "na 100%" że ten facet albo tamten odmieni oblicze zespołu jak tuż po sierpniowym okienku? pamiętacie przecież te opowieści o tym gównianym skrzydłowym z hiszpańskiej ligi, co miał "zrobić z naszego obrońcę mistrza świata"? no dobra, niech mu będzie — nazwijmy go Ramirez albo co tam. mówiłem wtedy mojemu kumplowi na trybunie: "ej, ten koleś to dopiero powinien wstrzymać się z zakupami browara, bo za tydzień będzie w rezerwach".
no i co? facet zaliczył 3 mecze w pierwszej drużynie, po czym przez pół roku siedział na ławce w rezerwach, bo nikt nie mógł wytrzymać z jego tempem — a jak już wbiegał, to albo kopał piłkę poza boisko, albo wbiegł w aut i zamiast podania dawał kontreśmiech zagranicznym kibicom. a my? My siedzieliśmy i gapiąc się na wyniki w tabeli, bo powiem wam coś — ten Ramirez do dzisiaj nie wie, która noga jest lewa, a która prawa, kiedy ma ją przy butach.
albo weźcie tę historię z tym "nowym Baką" — pamiętacie? taki ogromny facet, co miał "zmienić oblicze obrony na lata". no jasne, sprowadzili go z portugalskiej ligi, zapłacili nie wiadomo ile, bo media wrzeszczały "kontrakt na stadionie", a on? pierwszy mecz — dwadzieścia minut na boisku i już mieliśmy go w szpitalu z zerwanym więzadłem. potem pół roku rehabilitacji, a gdy wrócił, to tak się bał wbiegnięcia w pole karne, że cały sezon kopał piłki w trybuny.
i teraz mówicie o tym facie z ligi francuskiej? fajnie, niech mu będzie — ale czas pokaże. ja tam wiem jedno: szefowie Bayernu mają swoje metody, a my jako kibice czasem wyobrażamy sobie scenariusze, które nigdy nie trafią na murawę. i nie chodzi nawet o to, że ten chłopak nie da rady — może da. ale kto mi powie, co zrobią faceci, którzy teraz siedzą na trybunach i narzekają, że obrońcy zapominają butów w domu? no kto mi powie? 😉
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.