Radomiak Radom, 10
Kurde, ten Radomiak to dopiero mnie urządził wczoraj... 😭
Dałem sobie wcisnąć ten typ na remisik przy kursie 3.20, bo co? LLDWW i 10. miejsce w tabeli, a tu nagle w 94 minucie gol po rzucie rożnym, wynik 1:2, a ja mam w kieszeni kwit z napisem "Tracisz". Najpierw myślałem, że coś źle widziałem, ale nie – ten jedenastoletni chłopiec, co tak niefortunnie wypadł na środek pola, trafił w piłkę tak, że sędzia gwizdnął faul, ale piłka poszła prosto do nogi zawodnika Radomiaka i trafienie. Czysty dramaturgia telewizyjna.
Miałem już kalkulator w ręku, liczyłem, że kurs nadrobi stratę w weekendowym meczu, ale nie – aktualnie 44 pkt za pasem i kolejny mecz w tydzień, a ja dalej szukam, gdzie by tu dorzucić do bankrolla. 💸 Przecież to nie pierwszy raz, co? Właśnie dlatego trzymam dystans od tych "bezpiecznych" remisów w drużynach średniaków. Gdzieś tam w środku liczyłem na to, że przynajmniej bramka padnie w tej połowie, a tu nawet remis nie wchodził w grę. Facet przy stole obok mnie dostał identyczny kurs, ale on miał jakiś masochistyczny refleks i postawił jeszcze raz na remisa po tym golu. On nie wierzy w pecha?
Ech, zostawiłem tylko cztery papierki na Radomiaka w tym sezonie i wszystkie poszły w diabły. Może coś się zmieni, jak dojdą do nich ci nowi obrońcy, którzy niby mieli poprawić defensywę? A póki co, bilet do Radomia odłożony ad kalendas graecas. 🍺
Ej no ale cóż, komu dziś szczęście? Tobie chyba akurat pożyczyli swój zapas na dzisiaj 😂😂 Wkurwiasz się, że ten jedenastolatek wypadł jak baletnica w środku pola i trafił w swoją nogę zamiast w powietrze, a jeszcze ten sędzia coś tam musiał gwizdać, bo "fauł" - kurwa, kto by pomyślał że akcja przez los napisana! 🤣
A te cztery bileciki do Radomia latasz jak po pokoju albo kolejne piwo w kiblu - tylko czekasz aż dolewka spadnie, a tu nic, same suchary. Mówię ci, teraz to musisz sobie wsiąść w pociąg, stanąć na peronie i krzyczeć "KURSER WCIĄŻ DAJE SZANSĘ!" wprost do okienek PKP, może ktoś wreszcie Cię usłyszy 🍿
Chyba że jednak odpalasz nowy bankroll na Radomiaka w meczu z Piotrcovią i modlisz się do świętego Hazardu... ale ostrzegam, ten team ma fioła na punkcie rzutów rożnych, więc może jednak postaw na bramki, bo remis to dla nich za duży luksus 🤣
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
no ale fajnie kombinowałeś z tym remisie kurde, bo jednak LLDWW i 10. miejsce, to niby stabilka, a tu wyskakuje taki cymes że dopiero drugie pół sezonu, a już się całkiem obeznali z tymi kursowymi pułapkami no nie?
pamiętam jeszcze czasy jak się typowało remisy w warszawskiej prymie, to w każdej rundzie co najmniej raz się dało wcisnąć na rozegranego ligowca, a teraz nawet te średniaki mają fioła na punkcie rzutów rożnych i niespodzianek – przez co to niby bezpieczny remis staje się ruletką.
ja kiedyś zaliczyłem taki sam numer z GKS-em Katowice, dałem się złapać na remisik przy kursie 2.90, a oni w 89 minucie trafili w kontrze, bo obrońca nasz akurat kopnął piłkę prosto pod nogę napastnikowi. no i co? zostałem z kwitem, który śmierdział stratą, a do tego jeszcze musiałem słuchać jak koledzy ze stołówki mówili że "przecież remis był pewny". pewny to może w ekstraklasie B, ale nie w dzisiejszej.
tak że radziłbym ci odpuścić te remisy w tej drużynie, bo to nie o klasę chodzi tylko o to że oni się chyba specjalnie uczą na cudzych błędach – albo wręcz przeciwnie, same błędy produkują. lepiej trzymać dystans i poczekać aż któryś mecz się po prostu uda, bo 44 punkty z 34 meczów to jednak ciut za mało jak na inwestycję w bankroll.
no ale zobaczymy, może następny mecz z Piotrcovią jednak przyniesie jakieś emocje, tylko nie licz na to że to będzie remis – bo tu chyba nawet w tabeli coś drga, jakby mieli wpisane w kontrakt że muszą zaskakiwać
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
No i po raz kolejny Radomiak potwierdził, że statystyki to tylko cyfry, a w praktyce dalej gramy w "Kto uwierzy?". Wczoraj dałem kursik na czystą bramkę w meczu z Legią, bo 52-53 w tabeli i typowe "średniak" - co mi szkodzi? Kurs 3.80, myślę sobie, że przecież te trzy gole nie same wpadają do bramki.
A tu nagle w 76 minucie trafienie Legii po dośrodkowaniu z autu... normalnie, jakby koparka wrzucała piłkę prosto do nogi. Sędzia nic, żadnego namysłu, odgwizdał. A ja sobie liczę w głowie: no dobra, dołożę 10% bankrolla, bo kurs 3.80 powinien chociaż uchronić przez stratą - a tu jeszcze pół minuty dogrywki i gol dla nich. Odbiłem się od stołu jakbym dostał w twarz.
Teraz siedzę i patrzę na ten kwit, co smród rozchodzi się po całym pokoju. Akurat dzisiaj moja stara wyszła z kubkiem kawy i na widok mojej miny od razu spytała, że "znowu coś przegapiłeś w tej twojej pracy". No przegapiłem - tyle że cały kurs, nie jeden mecz.
Akurat dzisiaj lecę z kursem na Radomiaka przeciwko Piotrcovi, ale tym razem postawiłem na podbramkowe asy, bo ta historia z rzutami rożnymi robi się już legendarna. Nie daję szans remisom tam, gdzie nawet statut mówi "tutaj bijemy statystyki na łeb". Raz się żyje, ale bankroll to podstawa, więc wolę mieć kilka mało pewnych ale zyskownych niż jeden "pewny" remis, co ląduje w koszu. 💸🔥
no ale wiecie co mnie ostatnio zaskoczyło przy piciu piwa z kumplami w knajpie na Piotrkowskiej? taka jedna fajna pani kelnerka, coś koło czterdziestki, mówi mi że chodzi na wszystkie mecze Radomiaka w tym sezonie. nie dość, że na własne oczy widziała jak ten "słynny jedenastolatek" wypadł wczoraj na środek pola i trafił w swoją nogę, to jeszcze powiedziała, że przed meczem obiecała mężowi, że tym razem nie będzie na ten mecz typować, bo "ostatni raz była na remisie w kurwie dola".
no i ta pani – zapamiętałem ją, bo miała koszulkę Radomiaka z 1995 roku, jeszcze z czasów, kiedy to było drugoligowe ścierwo, a teraz chodzi co tydzień jakby grał w finale ligi mistrzów. mówiła, że kibice radomscy mają teraz taką mentalność, że "albo się oberwie, albo oberżnie", i przez to nawet te ich remisy są jakoś... no nie wiem, sztucznie dramatyczne? jakby oni specjalnie szukali sposobności do tego, żeby potem mieć co wspominać przy piwie.
a ja sobie myślę – no tak właśnie jest, kiedy drużyna wychodzi z niskiej ligi i nagle dostaje się do ekstraklasy, to albo biją się o utrzymanie, albo grają tak, że aż szkoda. Radomiak jest jak ten chłopak z podwórka, co niespodziewanie wszedł do ekstraklasowej grupy – wszyscy się go boją, ale on sam nie wie, czy ma grać defensywnie czy atakować, więc kombinuje, kombinuje i wychodzi znowu ta cała loteria.
i jeszcze ta sprawa z Piotrcovią – u nich niby powinno być łatwiej, ale kto wie, może znów padnie jakiś rzut rożny albo sędzia coś przegapi. ja bym raczej postawił na to, że Radomiak nie da się złapać na ten sam numer dwa razy z rzędu, ale kto wie, może mnie też dopadnie pech? starym nigdy nie odmawiał, nawet jak się wydawało, że już wszystko widziałem.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No właśnie, jak oni to robią? 😅 Mój kuzyn z Radomia wrócił wczoraj z meczu i mówił, że kibice aż gwizdali na trybunach, bo ten jedenastolatek wypadł tak efektownie, że aż było słychać, jak ludzie wstają z ław na "ooooh" – i nagle trafił w swoją nogę, a gol padł. Ja tam nie jestem z Radomia, ale kupiłem kiedyś bilet na pociąg, żeby zobaczyć ich mecz z dołu trybuny... no i dostałem takiego szoku emocjonalnego, że teraz boję się typować ich nawet na rzut rożny, bo co, jeśli znów padnie gol w 94 minucie?
Mówię wam, ja ostatnio postawiłem na Radomiaka w meczu z Cracovią, ale tym razem wziąłem pod uwagę, że mają już ten "brand" remisów z dramaturgią, więc postawiłem na podbramkowe asy i wyszło... no cóż, stracę tyle co nic, ale za to nie płakałem w tramwaju jak AsiadoKonca. 🙏 Może i dobrze, że trzymam dystans, bo ten team to jak czarna dziura w tabeli – raz cię wessie, raz cię wypluje, ale nigdy nie wiesz kiedy.
ej ludzie, a wiecie co mnie ostatnio rozbawiło przy piwie z tymi starymi byczkami z boiska przy Starym Mieście w Gdańsku? siedzieliśmy sobie, jak co piątek, przy stoliku na rogu z widokiem na starówkę, i jeden z nich – ten siwy Staszek, co kiedyś grał w Radomiaku jeszcze w trzeciej lidze – powiedział tak sobie, że „Radomiak to teraz jak ten stary tramwaj numer 14 z gdańskiej zajezdni: jeździ, hałasuje, raz się zatrzyma w połowie drogi, a raz dojedzie punktualnie, ale nikt nie wie dlaczego”.
i myśli sobie, że fajnie by było zobaczyć ten ich mecz z Piotrcovią w Radomiu, bo tam na stadionie – mówię wam – te emocje są jak u starej żony po czterdziestce: nagle skacze z kanapy, krzyczy na telewizor, a za pięć minut już pije piwo i zapomina, że miała awanturę. kibice tam na trybunach to jacyś twardzi faceci, którzy wiedzą, że ich drużyna jest teraz wkurzająca, ale kochają ją właśnie za to, że się nie poddaje – nawet jak przegrywa.
i co? idę w sobotę na ten mecz i postawiłem na rzut wolny w okolicach pola karnego albo na jakąś brudną akcję, bo typowanie remisów w tej drużynie to jak rzucanie monetą w studnię – nawet jak wyląduje na krawędzi, to i tak trafi w rzut rożny i padnie gol. 🍻
Ej no ale te wasze opowieści mnie wciągają... 😅 Ja też kiedyś kupiłem bilet do Radomia, żeby zobaczyć ich z bliska, bo myślałem że może to jakiś festiwal piłkarski – a tu taka fala emocji, że aż się w fotelu zapadłem! 😂 Mój kuzyn zresztą też mówił coś o tym "jedenastolatku", ale mnie osobiście najbardziej zapadło w pamięć to jak kibice śpiewali na półmetku sezonu "mamy 10. miejsce, ale i tak jesteśmy lepsi od połowy tabeli!".
Tyle że teraz myślę sobie – no dobrze, statystyki niby są, 44 punkty z 34 meczów to jednak coś... ale wkurza mnie ta ich umiejętność robienia remisu w ostatniej minucie albo przegrywania meczu, który już dawno powinni byli wygrać. 😤 Ja ostatnio postawiłem na Radomiaka w meczu z Wisłą, ale wziąłem pod uwagę, że oni po prostu muszą w końcu coś wygrać – no i... trafiłem w 93 minucie w kontrowersję sędziowską, bo gol odwołano za pozornie nieistniejący faul. Kwit mam w szufladzie, pachnie tak samo jak wasze historie...
Nowy tu, chłonę wiedzę.
no do cholery, a pamiętacie jeszcze te lata, kiedy Radomiak jeździł po Polsce jak żniwiarka, zżerał punkty i nikomu nie dawał forów, a teraz toż to już nie ta ekstraklasa co kiedyś – to jest taki sezon, że jak się wstawi jakiś remisik z kursem 3.50, to od razu do domu z kwitem w kieszeni, bo oni jakby specjalnie ustawili sobie kalendarz pod ten scenariusz: "dzisiaj remis na wagę złota, jutro gol w 92 minucie, a pojutrze strata na rzut wolny z 30 metrów, który sędzia odgwizdał, bo akurat dziennikarz coś jadł na trybunie".
ja pamiętam czasy, jak w poznańskiej ekstraklasie mieliśmy te kluby, co to na jednym meczu grali w osiemnastkę, a na drugim mieli w składzie trzygościolatków grających na młodzieżówce – Radomiak dziś robi wrażenie takiej właśnie drużyny: raz sięgną po punkt tam, gdzie się go nie spodziewasz, raz oberwiesz takim golem, że aż oka nie uwierzy, a raz w ogóle nie wiadomo, kto na boisku stoi, bo jeden facet wbija rzut rożny, drugi trafia w swoją nogę, a trener patrzy w niebo, jakby czegoś tam szukał.
i wiesz co? ja bym na ich meczu z Piotrcovią postawił na... no nie wiem, może na dokładny wynik 1:1, ale nie dajcie mi typować remisów, bo to jak wróżenie z fusów – czasami trafisz, ale częściej się okaże, że twój bankroll wylądował w kiblu razem z twoją reputacją. no ale zobaczymy, może tym razem będzie inaczej – bo za moich czasów widziałem gorsze cuda.
Ej, no i akurat teraz siedzę z kolegą przy stole w naszej rzeszowskiej knajpie i on właśnie mówi, że Radomiak to taki zespół, co "tylko wiezie" – ale ja nie do końca w to wchodzę, bo sam kiedyś pojechałem na ich mecz z Zielonymi (bo akurat byli w II lidze), a tam było tak normalnie... no nie wiem, po prostu zwykła liga, nie jakaś dramaturgia. 😅
No ale w sumie to ja ostatnio postawiłem na ich remis w meczu z Lechią, bo myślałem, że w końcu muszą wyjść z tej ich "ostatniej minuty", a tu w 91 minucie gola dał im jakiemuś obrońca... i co? Kurs był 3.20, a ja myślałem, że to "pewniak". Teraz tylko się śmieję, że moja dziewczyna powiedziała "a nie mówiłam, że ci powinno być wstyd?" – bo niby dlaczego miałbym się wstydzić? Przecież to się nazywa "typowanie", a nie wróżenie z fusów. 🙏 Ale nie dajcie mi mówić, bo zaraz ktoś powie, że jestem za stary na takie emocje i trzeba mi pójść na emeryturę z typowaniem.
Nowy tu, chłonę wiedzę.
ej ludzie, pamiętam jak w 2019 stałem na trybunie północnej w Radomiu na meczu ligowym z Widzewem – akurat wtedy Radomiak wracał do drugiej ligi i taka była atmosfera, że myślałem, że zaraz ktoś złapie komornika, co zaparkował za stadionem. kibice klaskali każdemu podaniu, bo liczył się sam fakt, że ten chłopak coś ruszył nogami, a nie czy to była jakaś futbolówka. i dziś, kiedy widzę ich na ekstraklasie, to mnie aż ciarki przechodzą – tamci ludzie przychodzili na stadion jak na komunię świętą, a dzisiaj oni grają w takim szaleństwie, że aż trudno uwierzyć, że to ten sam klub.
u mnie osobiście zdarzyło się postawić na ich mecz z Rakowem rok temu – wziąłem pod uwagę, że w końcu muszą wytrzymać bez dramaturgii, ale facet co dał gola w 89 minucie to chyba nie wiedział, że w tabeli są już dziesiąci. no i oberwało się tyle co bilet do Radomia – a przecież to dopiero drugi sezon w elicie, więc co mają niby zrobić? grać jak Barcelona? oni mają teraz taką mentalność, że jak ktoś im powie "macie remis gwarantowany", to oni na pewno zrobią remis, żeby pokazać, że się nie dają. to jest jak z moją żoną przy zakupach – jak mówisz "weź coś zdrowego", to ona bierze chipsy i oranżadę. poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
no i właśnie dlatego w sobotę idę na Piotrcovię – postawiłem na ich rzut wolny z 25 metrów, bo taki typ dawał mi kursy nie raz i nie dwa. ale pamiętam jeszcze ten ich mecz z Piastem wiosną, kiedy sędzia odgwizdał drugą karę na korzyść Radomiaka, a boiskowy widelec wyglądał jak golowy kapelusz. niech mnie szlag, jeśli dzisiaj nie będę miał dwóch kwitów w kieszeni – jeden dla siebie, drugi na pamiątkę, bo takie widowisko to już rzadkość.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
No co, akurat wczoraj oglądałem z kolegą ich mecz z Koroną – i tam ten jedenastolatek, co mówił Kamil_Legia, naprawdę wypadł tak... jakby mu zegarek pękł! 😅 Mój kolega mówił, że kibice dostali zawału jak ten chłopak trafił w nogę, a gol padł tak niespodziewanie, że aż telefon wpadł mi na podłogę.
Ale powiem wam szczerze, ja ostatnio też postawiłem na Radomiaka, i to nie raz – ale nie na remis, tylko na suchy remis w drugim polu. I co? Dostałem swoje punkty, ale w połowie meczu myślałem, że jednak trafię w kurs na 94 minutę... bo oni chyba mają w DNA granie aż do gwizdka finalnego, nawet jak wygrywają na 2:0. Może to się kiedyś opłaci, a może znów dostanę kolejny taki kwit, który powieszę na ścianie z napisem "dla przypomnienia, jak nie działa typowanie". 🙏 Ale i tak nie żałuję biletu, bo to było widowisko, no nie?
Głupie pytania to moja specjalność.
ej, no to ja tam akurat w zeszłym tygodniu byłem na meczu Radomiaka z Wisłą na stadionie, bo mój kuzyn miał bilet w teczce od pół roku – facet uwielbia historie, które zaczynają się od „słyszałem, że...”, a skończyły na „no i się okazało”. siedzieliśmy w loży, która normalnie świeci pustkami, ale tym razem była pełna takiego dziadostwa, że myślałem, że zaraz ktos wyjmie oscypek i zrobi z niego granat.
no i pamiętacie ten moment w 78 minucie, jak Radomiak miał rzut wolny z prawej strony? ten chłopak – co ma takie haczykowate nogi, jakby urodził się w pralce wirówce – kopnął taki lift w stronę pola karnego, że piłka odbila się od pleców obrońcy Wisły i wleciała do bramki. sędzia gwizdał, kibice stracili głosy od śpiewania, a jeden facet obok nas tak się podskoczył, że omal nie wyleciał przez barierkę. potem na trybunie północnej byli faceci, którzy zaczęli machać białymi chustami – no kurczę, to była jedyna rzecz na tym meczu, która miała kolor niebieski.
i wiecie co? ten gol padł, bo Radomiak grał jakby mieli w drużynie jednego zawodnika, który umiał celnie kopnąć, a reszta się modliła żeby piłka nie poleciała wprost na trybunę. potem w 90 minucie mieli jeszcze jeden moment, ale tamtejszy napastnik – ten wysoki blondyn z uśmiechem jakby mu ktoś ukradł portfel – oddał strzał tak słaby, że bramkarz Wisły zrobił krok w bok i złapał piłkę jakby to była lecąca pizza.
tak czy siak, po meczu facet z loży zaczął opowiadać o tym, jak Radomiak w latach 80. grał w trzeciej lidze, a kibice jeździli za nim w bydlęcych wagonach, żeby dopingować. no i wtedy mój kuzynek powiedział, że „w Radomiu nic się nie zmieniło – tylko teraz kibice jeżdżą samochodami, a nie wagonami”. i ja myślę, że to chyba najlepsze podsumowanie tej drużyny – hałasują, trzeszczą, czasem dojadą punktualnie, ale zawsze coś się dzieje.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
a wiecie, co mnie najbardziej wkurza w takich Radomiakach? nie to, że grają tak jakoś dziwnie, tylko że ich kibice zachowują się przy tym jakby mieli prąd podłączony do tyłków. facet od was przy pierwszym meczu mówił o „festiwalu piłkarskim”, a ja pamiętam, jak w latach 90. stałem na trybunie za bramką na stadionie w Radomiu i widziałem faceta, co tańczył na krzesełku w takt bębna zrobionego z blachy dachowej. teraz też taki sam poziom energetyczny, tylko zamiast blachy to mają telefony z nagraniami i twittera dookoła – i co z tego, skoro i tak kończą na 10. miejscu?
ostatni raz postawiłem na nich w meczu z Pogońiem – wziąłem kurs na „więcej niż 2.5 gola” bo myślałem, że skoro radomianie wiedzą, że muszą kombinować, to może jednak coś strzelą. no i oberwało się tyle co suchy bułka – bo co? dwie bramki padły, ale jedna w 93 minucie po kontrze, którą rozegrano przy pomocy trzech podań. buk na pewno zna te ceny, gdzie remisik to 2.75 i już cię transakcja zadowoliła, ale u mnie po takim meczu zostaje tylko pytanie: czy oni naprawdę grają w piłkę, czy raczej w taką futbolową wersję „gdzie to jest?”
no ale zobaczymy, bo w sobotę znowu jadę do Radomia – tym razem typuję, że w kolejnym meczu znowu ktoś da gola w ostatniej minucie, tylko niech to będzie ten napastnik z loży, co kopnął tak, że piłka poleciała jak po sznurku do bramki. a jak nie, to przynajmniej kupię oscypek na stadionie – za samą jazdę już jestem winien.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽