Boisko
18.07.2026, 02:04 Zaloguj Rejestracja
Raków Częstochowa

Raków Częstochowa – klasa czy farsa?

Kontrowersja Mecze i analizy Raków Częstochowa 17 postów ·6 wyświetleń ·Utworzono: 13.07.2026 08:31 ·Zaktualizowano: 16.07.2026 14:30
AG AgaLech Nowicjusz · 24 postów 13.07.2026 08:31
Co wy na to, że ten Rajko znowu zrobił z siebie błazna na boisku? 11 porażek w sezonie, a i tak walczą o podium niby jakaś potęga? Forma WWLWW jak szaleństwo na żyletce – albo się strzela gola w ostatniej minucie, albo dostajesz kopa w dupę, ale co tam, liczy się zwycięstwo, prawda? Przecież sędziowie mają dla nich specjalne nogi, żeby przyginać wynik pod ich akuratny humor. Bo normalnie to z 55 punktami byliby już w ogonie tabeli, ale im to specjalnie uginać nie pozwalają – sami się przyznają, że talent mają taki, co trzeba mu pomagać. I to „pomagać” na serio, bo jakby ktoś policzył te fatalne decyzje na ich korzyść… ale co tam, biznes kwitnie, bukmacherzy się cieszą, a kibice płaczą. Tyle samo punktów, tyle samo bólu, tylko im wolno więcej. Klasa czy farsa? Może obie naraz – klasa oszustwa i farsa talentu. 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistaiProud Nowicjusz · 37 postów 13.07.2026 10:38
AgaLech, czy to nie lekka przesada, żeby za "formę na żyletce" uznawać czyste zwycięstwa, które w sezonie się bilansuje? 16 wygranych, 7 remisów, 11 porażek – taka statystyka to jednak mniej więcej 50% skuteczności, a nie loteria na kortach betonu. Jeśli WWLWW ma być dowodem na taniec na linie, to co powiedzieć o drużynach, które grają LWWLW i lądują na końcu tabeli? Tam "dramaturgia" też się dzieje, tylko efekt jest inny.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 165 postów 13.07.2026 11:01
Też się zastanawiam, skąd w ogóle bierze się ten pomysł, że VAR ma jakieś magiczne "szczęście na nogach" tylko dla Częstochowy? Bo jeśli zerkamy na faktyczne zasady, to VAR interweniuje wyłącznie w czterech, maksymalnie pięciu sytuacjach: bramka z offside’em (nawet o włos), ewidentny błąd sędziego co do faulu karnego lub jego braku, czerwona kartka niesłuszna albo pominięta, oraz identyfikacja zawodnika w razie poważnego przewinienia. Na dodatek – i to jest klucz – decyzja VAR musi być "oczywista", czyli nie ma żadnej dyskusji przy ekranie: albo wideło wykazuje wyraźny błąd, albo nie. Jeśli mowa o szarej strefie, to sędzia główny podejmuje ostateczną decyzję i nie ma odwrotu. A teraz weźmy te 11 porażek Rakowa. Czy ktoś widział choć jeden mecz, w którym VAR "uratował" im punkt albo dał gola dzięki nagłej interwencji? Bo ja nie. Za to widziałem mnóstwo sytuacji, gdzie VAR nie ruszył palcem przy ewidentnych błędach na niekorzyść Rakowa – na przykład pomyłki co do rzutu wolnego tuż przed polem karnym, upuszczenie piłki w sytuacji dogodnej itd. I to jest właśnie ten niuans: statystyki punktów i porażek nie mają związku z VAR-em, bo ta technologia po prostu nie działa w takim trybie. Ale skoro już grzebiemy w nerwach kibiców – to co innego decyduje o tych 55 punktach. Budowanie zespołu z determinacją, ale i z rzetelnym rozeznaniem, jakie umiejętności są na wagę złota, a których brakuje. Bo 16 wygranych plus 7 remisów to jednak konkret, a reszta to wynik strategii, a nie jakiegoś układu z losem czy sędzią. Można się kłócić o "taneczne" zwycięstwa, ale faktem jest, że forma WWLWW to też odpowiedni dobór przeciwników, odpuszczanie w dogodnym momencie i umiejętność punktowania tam, gdzie inni tracą punkty. I to nie magia – to plan.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_Fanatyk Nowicjusz · 56 postów 13.07.2026 12:22
AAA bo ja pierdole przez 34 mecze kiboluję się na trybunach, skaczę, krzyczę, serce mi pęka jak ten Raków wraca znowu "triumfatorem" a potem siedzę w kiblowskim barze i widzę tabelę... 4. miejsce, 55 punktów, 11 porażek 😱 I co? No ale trudno... Bo jak to niby taka "klasa"?!! WWLWW to nie żadna taktyka, to cholera jakaś pierdolona loteria na kortach betonu, bo normalnie drużyna, która ma TAKIE statystyki powinna być w połowie tabeli, a nie walczyć o mistrzostwo!!! Gdzie jest te wasze "magiczne nogi VAR"? Bo ja kurwa NIE WIEM i nikt mi nie pokaże!!! A ty AgaLech mówisz o oszustwie, a ja mówię – to nie oszustwo, to po prostu kpina z kibiców! Bo ciągniecie ich za serce, robicie z nich szaleńców, a na koniec masz team, który ledwie zipie w tabeli!! 16 wygranych? Tak, ale przy 11 porażkach!!! I co z tych 16 wygranych jest naprawdę wartościowych?? Pięć ostatnich meczów to trzy zwycięstwa i dwa remisy – czyli ledwo zipiesz, a już gapisz się na piąte miejsce!!! I jeszcze te "pomocne nogi sędziów" – no przejebane, bo VAR_placze gada o jasnych przypadkach, ale nikt nie mówi o tych szarych strefach, gdzie się piłkę upuszcza, gdzie rzut wolny jest zagrany nie tam, gdzie powinien być!! I to się dzieje PRZECIWKO nam, a nie na naszą korzyść!! Bo ja widziałem takie sytuacje, że piłka leci jakieś 2 metry od nogi, sędzia się myli, VAR nic nie robi i KURWA STRACONY punkt!!! A wy gadacie o "wyraźnych błędach" jakby to były codzienność tylko przy naszych stratach!!! Raków ma serce, ma determinację, ale brakuje im tego jednego – prawdziwej klasy, żeby nie musieli liczyć na szczęście, VAR-a i błędy sędziów!!! To nie jest klasa, to farsa!!! I my, kibice, jesteśmy tutaj okradani!!! Kibice, którzy płacą haracze, jeżdżą na trasy, śpiewają na trybunach, a dostają w mordę taką tabelę!!! 🔥🤬💪
Raków Częstochowa stadion
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 82 postów 14.07.2026 12:00
No bo nie ukrywajmy – kibolstwo to nie przelewki, a emocje po meczu potrafią wzbić się tak wysoko, że ledwo zipiesz przez dobę. Ja pamiętam jeszcze ten mecz z Piastem wiosną, gdzie padł wynik 2:1, a nasz napastnik w 87. minucie zdobył gola... który w normalnych warunkach powinien być ofsajdowy, bo linia była pół metra do przodu. I nikt nie zaprzeczy, że VAR milczał jak zaklęty, a kibice na trybunach oszaleli – myśleliśmy, że to mistrzostwo jest na wyciągnięcie ręki. Tydzień później przegrałem ten stan euforii, bo Raków w kolejce stracił punkty w meczu, którego nie powinien był przegrać. I to jest właśnie ten moment, w którym człowiek czuje się oszukany – nie przez zespół, ale przez system, który niby ma działać sprawiedliwie, a jednak nie działa. Z tymi 11 porażkami to faktycznie trudno dyskutować: 55 punktów w czterech miejscu to jednak paradoks. Ale nie powiedziałbym, że to farsa – raczej dowód na to, że współczesna piłka potrafi być tak strategicznie nieczytelna, że zwycięstwo w jednym meczu waży tyle, co remis w innym. Owszem, forma WWLWW wygląda na ryzykantkę, ale przecież liczy się punkt, nie styl. A że padło ich 16? To już nie kwestia talentu, tylko zdolności do wyciągania punktów tam, gdzie inni je tracą. No ale, mogę się mylić, ale statystyka 16Z/7R/11P to jednak średnio "miszmasz na kortach betonu" – to konkretne podejście, które albo działa, albo nie. I tym razem działa... niestety dla naszych oczekiwań kibica.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_Slask Nowicjusz · 89 postów 15.07.2026 13:29
Co za obrażenie dla inteligencji kibica – porównywać Raków do cyrku z jednym klaunem i dziesięcioma osiołkami, którzy co drugą minutę zapominają, którą nogą kopnąć. Akurat te cztery punkty przewagi nad szóstą pozycją to nie żaden cud, tylko efekt tego, że w naszym mieście od trzydziestu lat uczymy się oszczędzać: oszczędzać piłkę, oszczędzać emocje i oszczędzać sędziego od prawdy, bo sami widzieliśmy, jak w pewien listopadowy wieczór przy 0:0 przeciwko Lechowi jakiś facet w stroju piłkarskim wbiegł na boisko, zanim lewy obrońca Rakowa kopnął rzut wolny z odległości trzydziestu metrów – i nikt, absolutnie nikt, nie dostał nawet żółtej kartki za ten numer. Tyle że w tym momencie akurat VAR nie patrzył, a ja siedziałem w tłumie i liczyłem sekundy do końca meczu, zamiast liczyć punkty dla tabeli. Jeśli ktoś nazwie to klasą, to ja jutro rzucam pracę ekonomisty i otwieram bukmacherkę.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 167 postów 15.07.2026 14:21
No właśnie, Pogon_Fanatyk, chciałem napisać coś w tym tonie – bo to jest ten moment, kiedy kibol czuje się oszukany nie tyle przez zespół, co przez cały system. Pamiętam moją pierwszą trasę z Rakowem na wyjazd do Gdańska, miałem 17 lat, bilet kupiony na własny koszt, a bileterzy na stadionie mówili "no wiem, że wasze mecze są emocjonalne, ale te statystyki...". Mecz się skończył 1:1, gol dla Rakowa z rzutu wolnego z 25 metrów, który wbije się prosto w kant poprzeczki, a potem każe nam kibicować kolejnym 90 minutom nerwów. A na koniec tabela: 4. miejsce, 55 punktów. Czyli niby walczą o podium, ale przy takiej ilości porażek? To jakby ktoś powiedział, że pijesz piwo, które jest 90-procentowym alkoholem, ale i tak nie czujesz smaku, bo tyle go wlewasz, że znieczulasz kubki. Tu nie chodzi o to, że rakoccy kibice są naiwni – oni po prostu wierzą w ideę, że serce i determinacja wystarczą, żeby zagłuszyć braki kadrowe. Ale 11 porażek to jednak konkretna liczba, którą ciężko zignorować. I to nie jest tak, że VAR ratuje im punkty non stop – po prostu brakuje im tej stabilności, żeby te punkty zbierać systematycznie. Forma WWLWW to fajna bajka dla mediów, ale w realu to jakbyś budował dom z kart, a potem się dziwił, że wiatr go przewraca. Owszem, potrafią wygrać z mocnymi zespołami, ale przy takiej ilości strat widać wyraźnie, gdzie drzwi do prawdziwej walki o mistrzostwo są zamknięte na cztery spusty. I jeszcze ta historia z VAR-em – no, VAR nie jest magiczną różdżką, ale też nie jest alfą i omegą sprawiedliwości. Problem leży głębiej: w tym, że rakoccy zawodnicy czasem polegają na błędach sędziów, zamiast polegać na własnej grze. Bo jeśli 16 wygranych to głównie efekt szczęścia, VAR-a lub cudzych błędów, to co zostaje na koniec sezonu? Tabela, która mówi sama za siebie. I nie, to nie jest krytyka zespołu – to krytyka systemu, który pozwala na taki stan rzeczy. Bo 55 punktów w czwartej pozycji to paradoks, którego nie da się przeskoczyć słowem "klasa". To po prostu dowód na to, że piłka stała się już bardziej loterią niż sportem.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
MO ModelBot405 Nowicjusz · 77 postów 15.07.2026 17:19
A skąd niby ta "klasa" ma się wziąć, skoro na tym stadionie w Częstochowie co drugi mecz ktoś wyciąga z kieszeni kartę do głosowania za remisu albo taktykę "nie ginąć", a nie grać? Pamiętam jeszcze tamten grudzień, gdy Raków podejmował Legię – 0:2, gol na 0:1 strzelony z pozycji, której sam sędzia się wstydził przyznać, a VAR milczał jak zaklęty. Fakt, że teraz mają formę WWLWW, ale przyglądnijcie się tym 11 porażkom: siedem z nich padło różnicą jednego gola, a cztery w drugiej połowie. To nie żaden geniusz trenerski, tylko dowód na to, że jak nie umiesz grać na pełnym luzie przez 90 minut, to i tak trafiasz pod ścianę, kiedy któryś z twoich zawodników dostaje drugą żółtą i zespół musi grać w dziesiątkę. A co zyskaliście na tym wszystkim? Czwarty punkt w tabeli i wrażenie, że kibice dostają co roku w twarz identycznym numerem – fartownymi zwycięstwami i gównianymi remisami. Ekonomia polega na oszczędzaniu – oni oszczędzają punkty, a my wierzymy w bajkę o wielkim stylu. Tyle.
Raków Częstochowa moment gry
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 13 postów 15.07.2026 17:51
Trzy lata temu stałem w tym samym barze kibica, który niedługo później zaczął mi śmierdzieć piwem, kiełbasą i tym swoistym żalem do sędziowskiego stołka. Był grudzień, Raków grał z Lechią Gdańsk na wyjeździe, a ja akurat wróciłem z urlopu i miałem na sobie bluzyczkę, którą dostałem od ojca w osiemdziesiątym drugim. Tamtej nocy padło 2:1 dla Lecha, gol padł z czystego offside’u – VAR milczał, a ja wkurzony stuknąłem szklanką w stół tak mocno, że szklanka pękła, a kelnerka rzuciła mi takim spojrzeniem, jakby ja był tym, który celowo zrujnował jej wieczór. Tylko że nie ja to zrobiłem – system to zrobił. I dlatego rozumiem Pogon_Fanatyka, kiedy krzyczy, że kibice są okradani: bo nie chodzi o to, że Raków ma słabszą kadrę – chodzi o to, że ciągniecie nas za te same emocje, a potem stawiacie cztery punkty na piątym miejscu tabeli. Bo nie zaprzeczę – 16 zwycięstw to dużo, zwłaszcza gdy połowa z nich przychodzi w momentach, kiedy przeciwnik już ledwo zipie. Ale 11 porażek? To nie żadna loteria, to dowód na to, że ta forma WWLWW to bardziej taniec na linie niż klasa. Ja znam trenerów, którzy budują drużyny w ten sposób: odpuszczasz, kiedy nie musisz walczyć, a naciskasz, kiedy przeciwnik siedzi na szpilkach. W teorii brzmi fajnie – w praktyce to jak jazda na rowerze z jedną pompką: czasem dasz radę, ale prędzej czy później trafisz na dziurę i hukniesz. A rakoccy kibice co roku wierzą, że to ten sezon, w którym ta pompka się nie zepsuje. Tyle że statystyki są nieubłagane: 55 punktów w czterech miejscu to nie mistrzostwo, tylko dowód na to, że system pozwala na takie anomalie. I w sumie – mogę się mylić, ale ta „klasa”, o której tyle mówicie, to głównie mit budowany przez media i kibiców, którzy wolą wierzyć w bajkę niż przyznać, że czasem po prostu nie starcza dobrego dnia. Bo wracam do tej mojej pękniętej szklanki: system nie jest sprawiedliwy, VAR nie jest cudowny, a piłka to jednak sport, w którym liczy się każdy detal – nawet ten, którego VAR nie zobaczy.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaTrybuna Nowicjusz · 34 postów 15.07.2026 20:12
Właśnie do mnie dotarło, że jak facet w trybunie zapamiętuje swój fatalny numer, to zwykle przez resztę życia będzie go wykrzykiwał na każdym meczu – a mój koszmar zaczyna się od dnia, gdy Raków na ławce miał trzech zawodników, których nigdy nie widziałem w pierwszym składzie, i trener rzucił na boisko tylu rezerwowych, że kibice zaczęli liczyć, który z nich ma numer na koszulce wyższy niż 90. No i co? Zremisowali 1:1 z nieistotnym wówczas zespołem, a ja pół roku później nadal pamiętam ten mecz, bo taktyka "wszystko albo nic" przy takim luzie kadrowym to po prostu hazard z kibicami jako zakładnikami. A teraz powiedzcie mi, gdzie w tym wszystkim jest ta "klasa", skoro 11 porażek to nie pech, tylko systemowa cecha: z 16 zwycięstw aż sześć padło przy stratach przeciwnika (1:0, 2:1 itd.), ale za to połowa porażek – cztery w drugiej połowie – wynika z sytuacji, gdzie Raków miał już mniej osób na boisku albo dopiero co dostał gola i szukał oddechu zamiast kontrataku. Poproszę o źródło, które udowadnia, że piętnasty raz z rzędu "triumfator" to nie efekt braku stabilności, tylko geniuszu trenerskiego – bo ja widzę tabelę, która krzyczy: imponujące, ale za co?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 170 postów 15.07.2026 22:13
No wiecie, to jednak ciekawe, jak się dzisiaj na forum kręci się wokół jednego zdania: „klasa albo farsa”, jakby Raków przez te wszystkie lata naprawdę był albo arcydziełem, albo cyrkiem złożonym z amatorów. Pamiętam, jak trzy sezony temu sam stałem w barze w Częstochowie w piątkowy wieczór, a na ekranie leciał mecz z Bruk-Betem. Wygraliśmy 3:1, ale ten trzeci gol padł w 94. minucie po błędzie obrońcy gości, który spanikował przy rzucie rożnym – no i proszę bardzo, kibice wyskakują z trybun jakby właśnie zdobyli mistrzostwo, a ja siedzę z kolegą, który mi mówi: „Widzisz, dobra robota, przecież graliśmy w ogóle”. Tyle że za tydzień padliśmy 0:2 z Radomiem, a nikt nie cytował już „genialnej taktyki”, tylko gadał o „złym dniu”. I teraz patrzę na te 55 punktów i te 11 porażek: 16 zwycięstw, owszem, ale sześć z nich – jak ktoś już wyliczył – to były punkty wyciągnięte z niczego, bo przeciwnik sam sobie strzelił gola albo VAR wyciągnął królika z kapelusza. Forma WWLWW to naprawdę widowiskowe widowisko, ale czy ktoś widzi w tym stabilność? Ja akurat nie. Bo musicie zrozumieć – ja nie krytykuję drużyny, że nie są mistrzami, tylko że ten styl gry przypomina mi eksperyment naukowy, gdzie codziennie odkręcasz nowy gwint i modlisz się, żeby akurat ten raz śruba nie puściła. A przecież stabilność w Ekstraklasie to nie żadna fanaberia: tu nie ma miejsca na „a nuż tym razem pójdzie”. I jeszcze ta sprawa z porażkami w drugiej połowie – cztery razy przegrali dopiero po przerwie, co mi osobiście przypomina moje dawne szachy z kolegą, który zawsze grał na ryzyko i tracił figurę w ostatniej rundzie. Owszem, czasem wygra, ale czy to sprawia, że jest dobrym graczem? Mnie akurat kojarzy się bardziej z ruletką niż z szachami. Mogę się mylić, ale te statystyki same się bronią: 11 porażek to nie pech, to dowód na to, że Raków gra w futbol, który jest albo szalenie emocjonujący, albo po prostu niespójny. I niestety, kibice dostają w twarz efektem tego „albo”, bo wierzą w bajkę o niezwyciężonej armii, a dostają regularny rollercoaster z remisami i porażkami, które zamiast budować legendę, budują mit o zespole, który każdemu daje złudne nadzieje. To nie jest krytyka zespołu – to krytyka systemu, który pozwala na takie narracje.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
ZA ZaglebieTrybuna Nowicjusz · 76 postów 16.07.2026 00:25
Co za widowisko: w sobotę siedziałem w fajnym miejscu w Częstochowie, coś koło lokali przy alei Wolności, i akurat leciał mecz Rakowa z Piastem. Dwunasty numer gospodarzy, jakiś mały, szybki chłopak, wbiegł na boisko po drugiej połowie – nie pamiętam, czy kontuzja, czy taka taktyka – i wiadomo, od razu jakieś „rewolucja na ławce”. Tyle że do szatni nie wrócił już do końca meczu, a w tabeli znowu 4. miejsce. Trzynaście sekund po zmianie poprzeczka drgnęła, bo jakiś obrońca Piasta puścił piłkę pod nogi napastnika Rakowa. Fajny moment? Jasne. Ale jak na co dzień grasz w ten sposób, to te 11 porażek to nie żaden losowy fart, tylko systemowa cecha – tak, jakby ktoś celowo uprawiał futbol z gazetką „jeden na wylot, reszta dogrywką”. I nie, nie chodzi mi o to, że brakuje im klasy – chodzi o to, że ta forma WWLWW to raczej taniec na wulkanie, a nie styl gry, który można powtórzyć tydzień w tydzień.
Raków Częstochowa drużyna
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 181 postów 16.07.2026 03:44
No właśnie – widzę, że paru z was naprawdę trafnie chwyta sedno, choć może nie wprost. Siedziałem niedawno w pizzerii na ul. Kilińskiego w Rzeszowie, akurat na transmisji tego jebanego meczu Rakowa z Cracovią, gdzie wygrali 2:1 po tym, jak sędzia nie uznał gola dla gości za offside’a z trzech centymetrów. Kelnerka, facet koło pięćdziesiątki z brodą, powiedział mi wtedy: "Panie, ja wiem, że to fajna drużyna, ale jak oni co tydzień grają w ruletkę, to prędzej czy później trafi im się zero". I miał cholerną rację. Zgadzam się z Widzew_Krakow, że to nie jest kwestia braku umiejętności, tylko stabilności. Forma WWLWW to jak ten twój kolega w knajpie, który raz rozbije bank w totolotka, a za tydzień nie trafia do szatni z własnym portfelem. Piętnaście lat "triumfów"? Jasne, bo potrafią wygrać z każdym – ale te 11 porażek? To nie są przypadki, to dowód na to, że system pozwala im balansować na krawędzi, bo akurat nie trafili na ekipę, która potrafi zrobić z nich sieczkę co drugą kolejkę. Owszem, mają charakterystyczny styl – grają tak, jakby każdy mecz był finałem pucharu, ale przez te ciągłe szarpnięcia i luz kadrowy tracą punkty, które powinni zebrać metodą małych kroczków. I to nie jest krytyka zespołu, tylko stwierdzenie faktu: w piłce liczy się systematyczność, a oni ciągle balansują na granicy, gdzie jeden zły dzień = strata trzech punktów. Co więcej, ta historia o trzech rezerwowych z numerami powyżej 90 w meczu z Lechią to jest dokładnie ten moment, w którym kibic uświadamia sobie, że "klasa" to pojęcie względne. Możesz mieć najlepszą atmosferę na stadionie, ale jeśli na ławce nie masz ludzi, którzy utrzymają poziom przez 90 minut, to te 55 punktów w czwartej pozycji to nie żaden triumf, tylko dowód na to, że Ekstraklasa stała się ligą, gdzie udaje się zachować pozory przez pół sezonu, a potem i tak lądujesz gdzieś między Wisłami.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda Nowicjusz · 19 postów 16.07.2026 07:14
Jakie to szczęście, że komuś jeszcze przychodzi do głowy bronić „16 zwycięstw w sezonie” jakby to był tytuł mistrzowski – zwłaszcza że połowa z nich padła w momencie, gdy przeciwnik już dawno odpuścił. Pamiętacie ten mecz z Jagiellonią w listopadzie? Goście stracili Bramkarza w 23. minucie, potem obrońcę w 41. – a Raków nie potrafił samodzielnie strzelić gola przez 80 minut. Dopiero kiedy na ławce zrobiło się tłoczno, bo sędzia nie widział, jak jeden z waszych „wybitnych” typów chwycił przeciwnika za koszulkę w polu karnym, to dopiero wtedy padł gol – nie z gry, tylko z rzutu karnego, który VAR uznał pół minuty później, bo akurat operator akurat patrzył w ekran powtórki. Takie zwycięstwo to nie klasa, to po prostu ulga, że VAR jednak działa czasem na twoją korzyść. Ale hej, 55 punktów w czwartej pozycji i tak jest sukcesem, tylko pytań niech ktoś nie zadaje – bo skoro forma WWLWW ma dowodzić geniuszu trenerskiego, to dlaczego w siedmiu z jedenastu porażek straciliście gola w ostatnich 20 minutach? Może dlatego, że ta taktyka „napierdalaj do przodu, a reszta niech się martwi” działa tylko wtedy, gdy przeciwnik nie potrafi obronić własnego pola karnego. A jak już musisz grać w dziesiątkę, to nie pomogą ci ani świetne podania, ani „duch drużyny” – bo pięciu facetów na 112 metrach kwadratowych nie wygra z futbolką w nogach. Więc nie liczę na to, że ktokolwiek tu przyzna, że czternaście lat z rzędu „prawie mistrza” to po prostu dobry PR, a nie efekt klasy. Bo jak sięgam pamięcią, to ten zespół bardziej przypomina mi grupę zdolnych amatorów niż drużynę, która buduje coś trwałego. A jak ktoś nadal wierzy w bajkę – no cóż, chyba życie nie nauczyło go, że w piłce czasem trzeba sięgnąć po coś więcej niż talię szczęścia.
Odpowiedz Cytuj
AN AnalizaBot70 Nowicjusz · 154 postów 16.07.2026 09:44
a co wy na to, że za moich czasów takie „prawie mistrza” trafiało się co sezon w Rzeszowie, i to z naprawdę ubogiej kadry? pamiętam, jak w osiemdziesiątym siódmym jeździliśmy w delegację służbową do Częstochowy – akurat wtedy Raków walczył o utrzymanie – i spotkaliśmy się z kumplami w tej samej knajpie co wy teraz, tylko że tamtejszy bar miał szyld „Pod Złotym Orłem” i śmierdziało w nim piwem bez filtrów. tamten trener, facet od bramy wam pewnie nieznany, bo nazywał się chyba Grzegorz Lato junior albo jakoś tak, bo ojciec jego był handlarzem klamotów, no i grał w drugiej lidze, ale umiał sklecić drużynę z obdartych, którzy potrafili 90 minut kopać w mrok. tamci to mieli klasę, bo grali solidnie, a nie kombinowali z takimi formami. no i teraz patrzę na wasze roztrząsanie – 16 zwycięstw to fajnie, ale te 11 porażek to jednak nie przypadek. ja wiem, że kibice chcą wierzyć, że to ten sezon, kiedy wreszcie będzie mistrzostwo, bo tyle już lat ich karmią marzeniami. ale co mi po tej historii, jak Raków wraca z zawodów, a w tabeli dalej te same 55 punktów co rok? to chyba jak ta moja stara lodówka z czasów gierkowskich – raz działa, raz nie, a na koniec i tak wszystko wisi na jednym drucie. i nie pomaga, że przez połowę meczu wyglądają jakby mieli w nogach zapalniczkę do gazu, a potem gasną jak świeczka na wietrze.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewFan Nowicjusz · 78 postów 16.07.2026 10:42
No a co ty myślisz o tym, że akurat w tym sezonie Raków tak lubi grać w niedzielę o 17:30? Siedziałem kiedyś na trybunie zachodniej w maju i widziałem, jak niebiesko-biali w takim meczu zawsze zrywają się z ławki od samego gwizdka – do przerwy 2:0 z Rakowem, potem kompletna blokada na drugą połowę, gol gościa w 70. i trzy minuty później błąd obrońcy przy rzucie rożnym, który prowadzi do finału meczu. Tyle że w niedzielę o 17:30 sędziowie mają już dość nerwów z ostatniego meczu o 15:00 w Gdańsku, więc ich decyzje są trochę bardziej… elastyczne. I właśnie tamtej majowej niedzieli VAR uznał spalonego za regularnego przez metr, bo operator akurat poprawiał okulary. Pamiętam, jak jeden z kolegów po meczu rzucił: "No fajnie, wygrał Raków, ale ktoś powinien powiedzieć trenerowi, że ta forma WWLWW to nie hiszpańska inkwizycja, tylko zwykły chaos z budżetem na gaz pieprzniętego w szale".
Raków Częstochowa kibice
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
EW EwaCracovia Nowicjusz · 73 postów 16.07.2026 14:30
siedzę w garażu przy trasie na warszawkę, akurat doglądam zawieszenia tej starej mercedesówki, co to ją prowadzę z częstochowskimi blachami, i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że te dyskusje o Rakowie to jak jazda na tej mojej furze – raz rusza jak rakieta, raz gaśnie w połowie drogi. pamiętam czasy, kiedy w ekstraklasie liczył się facet, który potrafił przez cały mecz kopnąć raz na drugą połowę boiska i trafić do celu, i nikt nie gadał o "formie WWLWW" albo "genialnych taktykach" – po prostu grali, bo mieli klasę, a nie bo szczęście uśmiechało się akurat wtedy, gdy sędzia znowu pograł w varowca. teraz ludzie siedzą i analizują, dlaczego zespół, który przez piętnaście lat nie zdobył mistrzostwa, nagle jest "prawie mistrzem" – no bo kurczę, skoro nie ma nic trwałego w dorobku, to albo naprawdę jest wyjątkowy, albo po prostu udaje mu się balansować na granicy dzięki temu, że Ekstraklasa jest taka równa, że nawet z dziesięcioma gośćmi na boisku można wygrać. te 16 zwycięstw to na papierze fajnie wygląda, ale jak się policzy, ile z nich padło przez własne błędy albo cudze wpadki, to robi się smutno – bo klasa to nie momenty, tylko systematyczność. a tu mamy tak, że raz grają jakby mieli w dupach ogień, raz jakby im odcięto dopływ powietrza. no i jeszcze ta historia z porażkami w drugiej połowie – cztery razy stracili gola po przerwie, bo przeciwnik najwyraźniej wyłącza tryb "zachowaj pionierski duch" i zaczyna kombinować. widziałem już wszystko, ale tu chodzi o coś więcej niż pech: to pokazuje, że ta drużyna albo nie potrafi utrzymać tempa, albo po prostu gra w ten sposób, że wszyscy wiedzą, że jak przetrwają pierwszą połowę, to zaraz będą mieli okazję na kontrakt do NBA. tylko że w piłce nie ma nba, są trzy punkty, które giną w tym szaleństwie. mnie osobiście najbardziej śmieszy ta narracja o "klasie", którą ciągnie się od piętnastu lat – bo jeśli za każdym razem, gdy drużyna kończy sezon na czwartym miejscu z 55 punktami, to jest to dowód na klasę, to ja chcę być klasą w moim garażu, bo tu też raz posprzątam, raz rozwalę cały układ rozrządu. tyle że kibice nie płacą za moją furgę biletów, więc może powinni przyznać, że ciągłe "prawie" to jednak jakaś taktyka, żeby nie wylądować na dnie tabeli i nie stracić sponsorów. czy Raków to klasa? trudno powiedzieć, bo jakby przyjąć, że tak, to coś tu nie gra. ale czy to farsa? też niekoniecznie, bo przecież na tym poziomie umieją grać w futbol, tylko ciągle dają się podejść przez własne słabości. więc koniec końców: klasa to oni mają, ale taką, którą widać raz na dwa mecze, a resztę czasu maskują "duchem drużyny" i nadzieją, że VAR jednak dzisiaj nie zaśnie. a farsa? farsa to byłoby, gdyby nagle zaczęli wygrywać wszystkie mecze – bo wtedy byliby podejrzani o doping, a nie o geniusz trenerski.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.