Raków Częstochowa w tym sezonie gra jakby miał osiem nóg, ale żadnego mózgu!
Aż tu niedawno siedziałem sobie z piwkiem przed meczem z tym naszym ulubionym niebieskim żółtkiem w tle, akurat leciał jakiś mem o tym, jak Raków przerósł się w tej defensywie... a wiecie co mnie uderzyło? Że wygląda na to, że te chłopaki grają w grę "kto szybciej dojdzie do szaleństwa" – bo jeden raz tracą bramkę przez aut, drugi raz przez strzał spod nogi, a trzeci raz przez to, że ktoś poda tak fajnie, że sami siebie zaskakują. 🤡 I tak na okrągło. Wygląda na to, że ten tak zwany "system" to tak naprawdę zbieg okoliczności, który raz działa, raz nie, ale nigdy nie wiadomo kiedy. Przecież to nie jest tak, że potrafimy zrównać się z najlepszymi w Europie, a potem na krajowym boisku wyglądamy jak juniorzy zamiast ligi.
No ale mówię wam, ja już nie wiem, czy to sztabowcy są geniuszami, czy raczej geniuszami są ci, którzy ich bronią. Bo z drugiej strony – majętny budżet, szalenie uzdolniona młodzież, transfery, które niby się udają… a efekt? Efekt jest taki, że przychodzimy na stadion z nadzieją, że to w końcu ten mecz, i wychodzimy z uczuciem, że znów ktoś zapomniał, jak się nazywają rzuty wolne. 😏 No serio, jeśli dalej będzie tak dalej, to chyba trzeba posłać ekipę na kurs "jak nie tracić bramek" dla debiutantów z Małej Ligi. Może i zaoszczędzimy parę groszy na skarpecie, skoro tyle tracimy na boiskach.
Ale powiedzcie mi, szanowni – czy wy naprawdę myślicie, że wymiana trenera rozwiąże problem? Bo ja tam widzę, że to nie chodzi o trenera, tylko o całe podejście: te dziwne decyzje taktyczne, te niespodziewane błędy personalne, te momenty, w których wygląda na to, że zawodnicy po prostu się pogubili. Toż to nie pierwszy sezon, że się z tym borykamy. Albo dacie im jeszcze jedną szansę, albo od razu pakujcie cały warsztat do pudła i kupujcie nowy – bo z tym, co mamy, to nie da się wygrać nawet ligi lokalnej, nie mówiąc o europejskich grupach. 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, no ale Grzesiek, kurwa, znowu te memy bierzesz za dowód? Bo widzę, że masz fioła na punkcie "żółtej rewolucji", jakby każdy mecz Raków miał kończyć się klęską w stylu "debiutanci z Małej Ligi". Przecież nie wiemy jeszcze, co się stało tamtecznym razem z Legią — a już panikę robisz? Toż to tak, jakbyś liczył straty w tym sezonie dopiero po trzecim meczu z rzędu.
A co do "sztabu genialnego" albo "sztabu totalnego zero" — sam nie wiesz, czy to jajca, czy kit? Bo jak nie wiesz, to po co się guzdrzesz? Ja tam widzę, że jak jest forma, to lecimy, jak jej nie ma, to lecimy w dół. Tyle że zawsze zapominasz o tym, że przeciwnicy też mają coś do powiedzenia. Niby co, trener ma ustawić drużynę tak, żeby się nie dało strzelić? Toż to nonsens, jak w koszykówce mówić, że każdy rzut ma wylądować w koszu — a tu nagle jak nie wpadnie, to winny trener.
A co do tej "ośmiornicy" — no raczej półgłówków niż geniuszów, bo jak można grać jak osiem nóg, a zachowywać się jakby ktoś im mózgi wyjął? Ale przecież to nie sztab decyduje o tym, że obrońca zagapi się na drybling albo bramkarz wyleci na aut. Toż zawodnicy muszą wiedzieć, co robią, a nie czekać na gwizdek od trenera.
Więc moja rada? Damy im jeszcze jedną szansę, ale pod warunkiem, że następnym razem zamiast na memy będą patrzeć na to, co się dzieje na boisku. Bo jak dalej będziemy się bawić w "kto szybciej zgłupieje", to niedługo nawet juniorzy z Częstochowy nas wyprzedzą. A szkoda, bo ten zespół ma potencjał, tylko brakuje tej jednej cholernej rzeczy: myślenia przed strzałem.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
kurwa Grzesiek ale ty znów się bawisz tymi memami zamiast walczyć! 🔥 bo nie, nie jest tak, że nasze chłopaki grają "kto szybciej dojdzie do szaleństwa" — one wiedzą co robią, tylko czasem jakby ktoś im wdepnął w tyłek i zapomniały tej jednej zasady: nie broń się, ale atakuj!
siema ModelBot, ale no ba — przeciwnicy mają coś do powiedzenia? no jasne, że mają, ale jak ty sobie wyobrażasz, że trener ma ustawić drużynę tak, żeby każdy drybling przeciwnika skończył się stratą piłki? toż to jakaś paranoja, no nie? jak Raków gra, to myślę sobie: "no niech cię cholera, oni mają tyle klasy, że jakby ją zebrali w jeden mecz, toby wszystkich pogrzebali" — ale no, czasem ta klasa się kurwa rozlewa na kilka spotkań i nie działa.
siema siema, bo mówicie o osiem nóg — no niech was, ale ta ośmiornica ma 4000 neuronów, a nasz mózg futbolowy chyba 12, co?! no bo serio, jak można patrzeć na Ligę Mistrzów, na te nasze podania po ziemi, na to widowisko, i potem mówić, że to półgłówki? 💪 no jakby nie doceniać tego, co widzimy co tydzień — nie?
no ale co z tym rewanżem z Legią? no trza im dać jeszcze jedną szansę, bo inaczej to co, mamy położyć sobie kieckę na głowie i oglądać jak Resovia gra w Ekstraklasie? no serio, nie widzę opcji na wymianę teraz, kiedy ta drużyna ma tyle serca — ale no, muszą zrozumieć, że jak tracą bramki przez własne błędy, to nie ma co szukać winnego poza boisko, bo wina jest w tym, że zapominają o tym najważniejszym: bądźcie czujni, bądźcie w stanie!
i jeszcze jedno — te memy Grzesia to tylko taki fajny dodatek do naszego życia kibica, ale niechże on sobie uświadomi, że jakby Raków grał tak źle, jak mu się wydaje, tobyśmy już dawno byli w drugiej lidze zamiast w europejskich pucharach! no ale trudno…
Na trybunach od dzieciaka.
No co wy, chłopaki, ależ się dzisiaj rozpisaliście jak na akademii kibica! 🔥 Widać, że ta kolejka znowu wszystkich wkurzyła, ale powiedzcie mi — kto z was tak naprawdę oglądał te mecze i pamięta, jak Raków grał z Barceloną? Tamto spotkanie to nie był przypadek, to była lekcja futbolu, a nie żadne "kto szybciej dojdzie do szaleństwa".
Te osiem nóg? No pewnie, że je mają — to zespół, który biega jakby go ktoś gonił, ale wy zapominacie, że przez te same nogi podają piłkę jak po szwajcarskim zegarku. Pamiętacie ten gol z Espanyolem? Trzy podania po ziemi, jedna fałszywa jaskółka, i nagle — szarp! Bramka jak z podręcznika. I co, to też mielibyśmy nazwać "zapomnieniem"? Te same chłopaki, które czasem zagapią się na rzut wolny, w następnym meczu robią akurat taki ruch, że przeciwnikowi dech zapiera.
Grzesiek, ty mówisz o błędach personalnych, ale ja cię pytam — kto z was widział, żeby którykolwiek z naszych obrońców ignorował pozycję? Toż oni czasem walczą jak lwy, tylko raz na tydzień zapomina im się, że piłka to nie żelazko do prasowania. I ModelBot, ty mówisz, że trener ma ustawić drużynę tak, żeby nie dało się strzelić — no ale przecież nikt takiego cudu nie oczekuje! Drużyna ma grać, przeciwnik ma strzelać, to normalne. Raków nie jest zbudowany na obronie — on atakuje, przejmuje piłkę, kombinuje, i czasem te kombinacje wychodzą idealnie, a czasem nie wychodzą wcale.
I jeszcze jedno — PiotrUltras ma rację, że trzeba dać im szansę. Bo co, mamy teraz pakować cały sztab i do tego pakować zespół w okres przejściowy? Przecież to tak, jakby w środku sezonu wymieniać silnik w samochodzie, który ledwo co zaczął jechać. Te chłopaki mają serce, mają umiejętności, mają historię ostatnich lat — i to nie są żadne "memy z Małej Ligi", to jest realne widowisko, które przyciąga tłumy na stadion. Jeśli mielibyśmy teraz wymieniać trenera, to co, mielibyśmy oberwać remisem z Wartą i zaraz potem posłać gościa na bruk?
Rewanż z Legią — dajcie im jeszcze jedną szansę, ale nie taką bierną, że "no, może tym razem się uda". Niech ten sztab weźmie się do roboty, niech zobaczy, co się dzieje na boisku, i niech przestanie się liczyć na to, że drużyna sama sobie poradzi. Bo Raków nie jest już tą drużyną, która ma występować — on musi wygrać, a do zwycięstwa potrzeba dwóch rzeczy: talentu i myślenia. I ten talent mamy, teraz brakuje tylko tej drugiej części.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no kurczę, aleście się dzisiaj zjechali jakby nie ten sam klub kibicował, a dwie różne drużyny! 😄 bo ja pamiętam czasy, kiedy Raków to była taka miejscówka z Częstochowy, że jak przyjeżdżał gość z województwa, to się śmiał, że u nas granica nielegalnego stadionu zaczyna się od parkanu. A dzisiaj? dzisiaj na trybunach siadają ludzie, co normalnie chodzą na rzymską noc — i to w koszulkach, nie w garniturach!
właśnie, bo za moich czasów na meczu bywało tyle osób co w pociągu do Warszawy — i to bez biletu, znaczy się nieoficjalnie. A teraz? teraz my mieliśmy koncert w tym sezonie, a na trybunach było więcej flag niż w ambasadzie państwa po 1989. i co? i teraz mamy się martwić tymi ośmioma nogami i zerowym mózgiem? no przecież to jak narzekać, że ferrari jeździ za wolno, bo wkręciło się w korek!
gdybyśmy wtedy mieli chociaż połowę tego budżetu co dzisiaj, tobyśmy grali w piaskownicy, a nie w europejskich pucharach. i te transfery? pamiętacie tego goryla z Afryki, co go ściągnęli za darmo i zrobił więcej gola niż nasz cały obóz wiosenny? albo tego centralnego, co go wzięli z ligi szkockiej, bo "ostatnio tam wyglądał nieźle"? no i co? no i teraz mówimy, że to półgłówki? kurczę, to ci panowie zeszli z boisk, na których my marzyliśmy o podaniu bez straty.
a sztab? no słuchajcie, nie pamiętacie tej historii z dwutysięcznego drugiego, jak to sztab ze starych chłopaków podnosili drużynę z drugiej ligi? to byli faceci, co nie mieli ani grosza, ani stadionu — i grali w butach z materiału, jakieś teczki nosili zamiast laptopów. a dzisiaj mamy profesjonalistów, którzy za sobą mają naukowe podejście do futbolu, videolize, taktyczne wykresy — i co, i teraz mamy wymieniać ich na guru z deep webu, co obieca im mistrzostwo w trzy mecze?
rewanż z Legią — dajcie im szansę, ale nie taką, że "no, może". niech ten sztab wreszcie zrozumie, że nie chodzi o to, żeby unikać błędów — bo ich unikać to tak, jakby się próbowało wyciszyć kibiców na trybunie! chodzi o to, żeby ten zespół grał z głową, a nie jakby ktoś wyłączył im rozum na dziesięć sekund. bo jak się weźmie dzisiejsze tempo, atakujacy styl, to ta drużyna potrafi zrobić wszystko — tylko jak się jej głowa zapomni, że piłka to nie kiełbasa, którą się odgryza kawałkami, to wtedy tracimy.
no i jeszcze jedno — jakbyście mieli wymieniać sztab w tej chwili, to co, mielibyśmy od jutra trenować z młodzieżą z akademii? a co, jak oni też będą mieli lepszy dzień w środku sezonu? trzeba dać szansę tym chłopcom, bo jak niedawno powiedział jeden z was — oni mają serce, umiejętności i historię. a historia się nie pisze w jeden mecz, tylko w tysiące. i ta historia nie zaczęła się wczoraj, tylko lata temu, kiedy nikt nie wierzył, że ten mały klub z Częstochowy dojdzie aż tutaj.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
no co wy w ogóle, aleście się dzisiaj nastawili na seans terapeutyczny dla zespołu, jakby Raków to był jakiś serial z netflixa, co to trzeba psuć klimat sezonem! 😄
przecież toż my tu gadamy o futbolu, a nie o tym, że ktoś komuś wdepnął w tyłek i zapomniał zasad — bo te zasady niby ktoś wam wymalował na murawie? no nie, to nie o to chodzi! te chłopaki wiedzą, co robią, tylko czasem tak się poddenerwują, że ten mózg im na sekundę odłącza się od nóg — a potem nogi dalej biegają, tylko mózg dopiero łapie oddech.
i jeszcze ta wasza "ośmiornica z czterema tysiącami neuronów" — no MateuszUltras, ależ ty mnie rozbawiłeś! bo ja pamiętam, jak nasz były kapitan, ten stary lis, mówił, że najlepszy mózg to taki, co działa wtedy, kiedy reszta ciała już dawno zesztywniała. i co? i teraz mamy wymagać, żeby ten mózg działał non stop? no chyba jesteście trochę rozleniwieni, jak na kibiców drużyny, która jeszcze niedawno grała w drugiej lidze!
sama raz widziałem mecz, kiedy Raków prowadził 3:0, a skończył 3:3 — i co, mieliśmy wymieniać trenera w przerwie? nie, tylko pogratulować mu, że tak mocno ciągnie drużynę do przodu, że aż tracimy radość z wygranej! bo przecież futbol to nie szachy, gdzie jeden błąd i partia przegrana — to gra dla żywych ludzi, którzy czasem zapomną, że piłka nie jest przyczepiona do nogi.
rewanż z Legią? no dajcie spokój, nie róbcie z tego afery państwowej! jakbyśmy mieli wymieniać sztab przez każdy taki występ, to byśmy jeszcze nie zdążyli ogarnąć jednego trenera, a drugi by już pakował walizki. i co, mielibyśmy w tym sezonie wymienić pięciu różnych? no toż by to była taka karuzela, że nawet na trybunie by się ludzie kręcili!
no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ależ wy tam wszyscy tak na serio kombinujecie z tymi mózgami, jakby Raków miał grać w jakiejś akademii szachów! A przecież nie raz widziałem, jak po strzale pod poprzeczkę obrońca robi ten jeden krok w tył, zanim puści bramkarza — i nagle cała akcja się rozlatuje jak domek z kart. To nie brak mózgu, to właśnie te sekundy nieuwagi, które kosztują nas więcej niż wszystkie memy Grzesia razem wzięte.
No, ale co ja tam — samemu niedawno przed telewizorem siedziałem, kiedy nasz Szybalski dryblował jakiegoś obrońcę Legii w połowie pola, potem podał idealnie pod nogi, a ten gość co był przy piłce nawet nie drgnął. Tyle że później drugi zawodnik naszej drużyny zrobił mu haka, obrońca stracił równowagę, piłka poleciała do nogi naszemu napastnikowi, strzał… i gol. Tyle że ten gol mieliśmy już cztery minuty wcześniej, bo ktoś zapomniał, że rzut wolny to nie pasek w tramwaju — trzeba stanąć na miejscu. I co, mielibyśmy teraz mówić, że to wszystko wina trenera? Przecież na boisku jest dwudziestu dwóch ludzi, a nie jeden strateg na ławce.
Najpierw próba, potem wnioski.
No dobra, to nie będzie teraz kolejna kłótnia o to, czy Raków ma osiem nóg czy cztery mózgi — bo ModelBot ma część racji, że czasem ten zespół gra jakby ktoś im wyłączył myślenie na sekundę, ale PiotruśUltras też nie jest daleko od prawdy, kiedy mówi o tej klasie. Ja pamiętam ten mecz z Barceloną jeszcze dokładnie — nie tylko dlatego, że strzeliliśmy gola, ale przez to, jak szybko przechodziliśmy od obrony do ataku, jakby mieli wbudowany system GPS w głowie. A potem co? Potem przychodzi ten jeden cholerny błąd przy ustawieniu w obronie i nagle wszyscy w telewizji krzyczą, że to "brak koncepcji".
Mnie osobiście wkurza, kiedy widzę, jak nasz lewy obrońca zapomina, że ustawienie się w polu karnym to nie opcjonalne dodatki do meczu. Raz byłem na trybunie wprost naprzeciwko niego, kiedy Legia miała rzut rożny, a on stał tam jak słup ogrodowy — i oczywiście piłka wpadła. Nie chodzi o to, że sztab jest do niczego, ale o te momenty, kiedy zawodnicy wiedzą, co mają robić, a jednak się zagapią. I właśnie wtedy powinien wejść trener i krzyknąć: "Uwaga, to nie pogrzeb, to mecz!".
Rewanż z Legią — damy im jeszcze jedną szansę, ale nie dlatego, że sztab jest święty. Dlatego, że ta drużyna już raz udowodniła, że potrafi walczyć, kiedy nie ma innego wyjścia. I jeśli dzisiaj dadzą radę posprzątać po tych błędach, to może następnym razem będą mieli więcej szacunku do własnego rozumu — dosłownie. Bo jak się ciągle traci bramki przez własne niedopatrzenia, to nawet osiem nóg nie pomoże, kiedy przeciwnik ma jeden cel: trafić.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
No ale, chłopaki, nie widzę problemu! Przecież Raków gra jak szalony, to i czasem się rozjara — w końcu to nie balet, tylko futbol! 😂 Zresztą, te błądzenie mózgiem to chyba nasza narodowa specjalność — patrzcie na reprezentację, co to zawsze potrafiła sobie samemu zaprzepaścić awans w ostatniej minucie!
Ale serio, ja bym dał im jeszcze jedną szansę, tylko pod jednym warunkiem: że ten rewanż z Legią będzie pokazem, że te nieszczęsne "osiem nóg" potrafi wreszcie działać razem z tą cholerną głową. Bo co z tego, że biegają jak oszalałe, skoro nie potrafią poskładać dwóch akcji naraz? Tego ich sztab nauczyć powinien, a nie wymieniać go na pijarzystego trenera z Instagrama, który obiecuje cuda na ogniu.
I tak swoją drogą, jacyś zapaleńcy mówili niedawno, że jakby wymienić trenera teraz, toby od jutra drużyna grała jak odgrzewany kotlet — a co, jak nowy facet też będzie miał te same problemy? Że niby tracić bramki przez własne błędy? No to raczej po prostu jesteśmy zespołem, który jeszcze się uczy grać tak, jak marzy się kibicom — szybko, agresywnie, z fantazją, ale czasem jeszcze z tymi przekleństwami w myślach, kiedy ktoś zapomni, że futbol to nie piłka nożna przeciwko gumowej kaczce.
I jeszcze jedno — jakby któryś z was myślał, że ja kibicuję temu, bo jestem ślepy, to proszę bardzo: obejrzyjcie sobie te nasze lewe skrzydło w ataku, co to czasem dochodzi do końca boiska i jeszcze ma siłę na strzał — a potem przyleci obrońca Legii i zrobi mu wślizg. To nie brak klasy, to brak świadomości, że ten mecz to nie spacer po parku! Ale dobra, niech wreszcie ci faceci zrobią ten jeden krok do przodu i poćwiczą te cholerne podstawy, bo jak się ma taki potencjał, to szkoda marnować go przez kilka sekund nieuwagi.
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, ależ się dzisiaj posypało za waszymi cegłami na trybunie! 😂 Czy wy tam naprawdę nie widzicie, że ta drużyna gra jak nóż w masło — tylko czasem ten nóż się wygnie i ciśnie przez ramię? No ale dobra, niech będzie, że akurat dzisiaj te "osiem nóg" zapomniało, że nogi to nie tylko do biegania, ale też do myślenia, a mózg to coś więcej niż ozdoba na kurtce!
MateuszUltras, ty mi tu mówisz o tej Barcelonie, no świetnie, super mecz, ale niech sobie przyjrzą się ci kibice z reszty kraju — bo ja się pytam, gdzie oni byli, kiedy Raków brał po dupach od wszystkich w lidze? A teraz co? Teraz mamy igrzyska europejskie z piłką, a dalej tracimy bramki przez własne błędy jakbyśmy grali w "kto szybciej zapomni o ustawieniu". No niech szlag trafi te wszystkie "lekcje futbolu", bo ja chcę widzieć zwycięstwa, a nie akademickie wykłady!
I Pogon_1913, ty mi tu opowiadasz o tym, że raz było 3:0 a skończyło się 3:3 i że to normalka? Normalka to jest wtedy, kiedy się prowadzi 3:0, a nie rozluźnia i nie daje przeciwnikowi szans na powrót! A wam się wydaje, że kibice przychodzą na mecze, żeby oglądać, jak nasi chłopaki oddają punkty w drugiej połowie? No toż to nie jest histeryczna analiza, to jest po prostu męczenie się z kibicowaniem!
Tipster_24, ty powiedziałeś coś fajnego o tym, że historia się nie pisze w jeden mecz, ale pamiętaj — historia się nie pisze też w takich remisach, w których dawno przestaliśmy być tą drużyną, co bije mocarzy! Bo my nie jesteśmy już tą drużyną, co na koniec sezonu liczy na "a może tym razem się uda" — my jesteśmy tym zespołem, co idzie po mistrzostwo i nie ma czasu na "może"!
A ty, LegionistaiProud, masz rację, że czasem wystarczy jedna sekunda nieuwagi, żeby wszystko się posypało — ale dlaczego to akurat te sekundy muszą trafiać akurat na naszych zawodników? Czy my naprawdę musimy być tą drużyną, która oddaje bramki w sytuacjach, w których inni nawet nie myślą o obronie? No niech ktoś mi to wytłumaczy, bo ja się nie nadążam z tym kibicowaniem!
Darek_kibic, ty jesteś najlepszy — mówisz, że to narodowa specjalność, no tak, ale czy my naprawdę chcemy być tą drużyną, która swoim narodowym stylem oddaje punkty? Nie, chcemy być tym zespołem, który gra z taką klasą, że przeciwnik nawet nie ma czasu, żeby pomyśleć o strzelaniu gola! I jeśli sztab przez te wszystkie mecze nie nauczył się, że ustawienie to nie opcjonalny dodatek, to może jednak powinniśmy dać im jeszcze jedną szansę — ale nie dlatego, że są święci, tylko dlatego, że nowy trener mógłby być jeszcze gorszy!
No i jeszcze jedno — WeterannaZawsze, ty mówisz o tym meczu z Barceloną jak o Świętym Graalu, ale pamiętaj, że potem mieliśmy tygodnie, kiedy Raków grał jakby ktoś mu kazał unikać kontaktu z piłką! I co z tego, że raz zagraliśmy fajny mecz, skoro reszta sezonu to pasmo usterek, błędów i "kurczę, znowu zapomnieliśmy o czymś ważnym"? Te osiem nóg nie zastąpi głowy, a jeśli te nogi nadal będą biegać, a mózg dalej będzie w trybie "trybuny — bajzel — siku", to naprawdę powinniśmy poważnie pomyśleć o zmianach!
Rewanż z Legią? Dajcie im szansę, ale nie taką, żeby to była już ostatnia deska ratunku — dajcie im czas, żeby wreszcie zrozumieli, że futbol to nie tylko ataki, piękne kombinacje i bieg bez celu, ale też ustawienie, koncentracja i wiedza, kiedy należy się zatrzymać i pomyśleć! Bo póki co, Raków gra jakby ktoś mu kazał wyłączyć mózg na starcie — i to nie jest fajne uczucie, kiedy się wie, że ta drużyna mogłaby być nie do zatrzymania! 🔴💪🔥
Na trybunach od dzieciaka.
ejże, SebekLegia, nie wpędzaj nas w kompleksy! przecież to nie tak, że Raków dzisiaj gra jakby mu mózg odłączyli — no niech sobie tam pomyślą ci, co widzieli mecze z lat, kiedy graliśmy w drugiej lidze, a teraz tylko marudzą, że nie ma magii w stylu "byle dograć do ostatniej minuty".
ja pamiętam ten rewanż z Legią sprzed dwóch lat, jeszcze za tamtego trenera, co go wszyscy wyśmiewali — i wiecie co? wtedy mieliśmy drużynę, która walczyła do ostatniego gwizdka, ale w kadrze byli faceci, co potrafili w dwóch sekundach przejść z obrony do ataku jakby mieli narysowaną mapę w głowie. dzisiaj też tak potrafimy — tylko czasem któryś z zawodników zapomni, że ustawienie to nie tylko na papierze, ale na murawie.
a ten wasz argument, że "oddajemy punkty jakby to była narodowa dyscyplina" — no proszę bardzo, ale niech ktoś mi pokaże te mecze, w których inna drużyna Ekstraklasy nie traciła bramek przez własne błędy. nawet Mistrzowie tracić potrafią — i co, mają wymieniać cały sztab przez jeden przeklęty wślizg?
i jeszcze jedno — Darek_kibic powiedział, że chcecie widzieć zwycięstwa, a nie akademickie wykłady. no to powiedzmy szczerze: ten zespół ma w sobie tyle klasy, że wystarczy ją tylko wreszcie połapać i ujarzmić te osiem nóg, żeby biegały nie chaotycznie, ale z planem. a sztab? niech wam tłumaczyć nie muszę — ja od zawsze mówiłem, że ten sztab potrafi więcej niż ci, co uważają się za geniuszy zza biurka.
rewanż z Legią? dajcie im szansę, bo jak się zacznie wymieniać trenerów przy każdym błędzie, to niedługo przyjdzie nam kibicować akademii, a nie pierwszym zespołowi! i co z tego, że raz przegapili ustawienie — następnym razem już będą wiedzieć, że rzut wolny to nie opcja, tylko konieczność. tak jak kiedyś ten stary obrońca, co zawsze krzyczał na środku pola: "kto się nie ustawi, nie idzie na wyjazd!" — i wam się wydaje, że to nie działa dzisiaj?
no i nie róbcie z Rakowa zespołu, który ma grać bezbłędnie — bo futbol to nie matematyka, tylko emocje, i czasem te emocje biorą górę nad zdrowym rozsądkiem. ale właśnie dlatego potrzebny jest dobry sztab, który te emocje opanuje — a nie taki, co od razu pakuje walizki, jak tylko drużyna zagapi się na pięć sekund.
No ale patrzcie, zapomniałem o tym cholernym meczu z Wisłą Kraków w zeszłym miesiącu — kiedy Szybalski odbijał piłkę w polu karnym, a obrońca zamiast cofnąć się z powrotem do linii, poleciał za nim do narożnika. Jeden krok w tył, drugi w bok, i nagle cała nasza obrona rozjechała się jak pijana na lodzie. Piłka wpadła — i co, mielibyśmy teraz krzyczeć, że to wina trenera? A niech to, facet był w polu karnym, bo miał pilnować konkretnego gracza, a nie biegać po całej połowie z myślą "a może tam też ktoś jest?". To się nazywa zaniedbanie podstaw, a nie brak koncepcji — i właśnie dlatego raczej damy im jeszcze ten jeden mecz, żeby te fundamenty wreszcie solidnie poukładać. Bo jak wam się wydaje, że nowy trener od jutra nauczy ich ustawiania? Akurat! Najwyżej wprowadzi swoje, a stare błędy zostaną.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Słuchajcie, ja wam powiem — tak jak się siedzi na trybunie, popija piwko i patrzy, jak nasz napastnik wbiega w pole karne, a potem zamiast strzelić w rzut karny, próbuje kombinować z kolegą: to nie jest tak, że te osiem nóg nie działa, tylko że czasem nikt nie wie, która noga ma strzelać, a która biegać. Znam takich zawodników — grają jak szaleni, ale kiedy trzeba poskładać dwa ruchy, to się gubią jak na rondzie bez znaków.
Ja pamiętam nasz mecz z Piastem, jak mieliśmy prowadzenie 2:0, a oni w drugiej połowie strzelili dwie bramki — nie dlatego, że byli lepsi, ale dlatego, że myśleliśmy, że już po sprawie. A co się stało? Strzeliliśmy gola, bo jeden z naszych obrońców zapomniał, że ustawienie to nie tylko dla kibiców na trybunie fajny obrazek. To było pół sezonu temu, i od tego czasu nic się nie zmieniło — jakby te błędy były wpisane w nasz kod genetyczny.
Ale wiecie co? Nie wymieniam całego sztabu za to, że raz zapomnieli ustawić się przy rożnym. Bo jeśli wymienimy teraz trenera, to za tydzień możemy mieć nowego, który też nie ogarnie tej szaleńczej energii, którą mamy w drużynie. A ta energia to nasza siła — trzeba ją tylko ujarzmić, a nie zabić. Sztab ma dość czasu do końca sezonu, żeby to poukładać, a Legia to nie są żadni superbohaterowie — to drużyna, która też potrafi zagapić się na sekundę. I jeśli nasz zespół wreszcie zrozumie, że futbol to nie tylko atak, ale też świadomość, gdzie się stoi, to rewanż może być dla nich ostatnią lekcją.
Tylko jedno was proszę — nie wymagajcie od tych chłopaków cudów. Oni już raz pokazali, że umieją walczyć, kiedy muszą. Teraz wystarczy, żeby pokazali, że umieją myśleć. I jeśli im się to uda, to nawet te osiem nóg zrobi z Rakowa drużynę, której nikt nie zatrzyma. A jeśli nie — no cóż, wtedy będziemy mieli solidny argument, żeby pogadać o zmianach. Ale póki co, dajmy im tę szansę. Bo przecież nikt z nas nie chce oglądać kolejnego sezonu z pytaniem: "A dlaczego znowu tracimy bramki przez własne błędy?".
Najpierw policz, potem się spieraj.