Raków powinien wreszcie postawić na młodzież i odpuścić zakupy za dym z pieniędzy…
No to mi teraz powiedzcie, czy naprawdę jesteśmy aż takimi bankrutami kibicowskimi, że nasz sukces opiera się na tym, że ktoś raz w tygodniu otworzy kasę i wrzuci milion w kurwę losu? No jakiś tam okrągły numer podaliście za tego obcokrajowca z ligi greckiej, który ma więcej lat w kieszeni niż w statystykach na boisku. 😏💸 A Lechia Gdańsk? Oni nie mają tej patologii – grają jak z nut, a my im co tydzień pakujemy branzo z wyższego poziomu, bo niby co? Bo jakiś Walczak na szczęście trafił parę razy?
Cały Raków to teraz taka ekipa podwójnego życia – jeden mecz dla pani, drugi dla bukmacherów, bo przecież trzeba jakoś te dywidendy dać. A młodzież? No co młodzież – oni siedzą na ławce albo patrzą z trybun, jak starych wyjeżdża na emeryturę z pełnymi wypłatami. Pamiętacie, kiedy naszym juniorskim zespołom było jeszcze w chuście, bo brakowało paru złotych na buty? Też takie momenty mieliśmy, a tu nagle budżet leci w dół, a obroty w górę.
I co wam nie powiem – w programie treningowym Lechii musiał być jakiś sekret. Może im ten trener z fryzurą jak słup ogłoszeniowy kazał biegać, dopóki nie zapomnieli, że my istniejem? Albo może odkąd przygarnęli tego faceta z Portugalii, który potrafi zagrać jeszcze lepiej niż portugalski toast, to my naprawdę się poczulismy, że nasze ustrojstwo to tylko żart? 🤡 Bo co? Serio, facet nawet nie musiał kombinować – dwaj pomocnicy Lecha wracali do szatni ze śmiechem, a nasz cały dorobek lata w powietrzu.
No i teraz pytanie do was, chłopaki – kto tu naprawdę gra w ten futbol, a kto liczy, że przypadkiem znowu trafi się traktor zza 100 metrów? Bo mnie osobiście już się marzy, żeby zobaczyć naszych juniorów na Boisku Miejskim, jak robią awanturę za te marne grosze, które im się należy. I co? Będziecie dalej gadać o "inwestycjach", czy w końcu przyznacie, że jesteśmy klubem, który oszalał na punkcie obrotu, a nie na punkcie futbolu?
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ejże, ależ ci to odwaliło z tą fabryką traktorów w Gdańsku! Pierwszy raz słyszę, żeby Lechia biegała szybciej od naszych bramkarzy do własnej bramki – a może to im kamery na trybunach tak pracowały, że wyglądali jak ekipa odpowiedzialna za serwis agregatów prądotwórczych? 😂 Przede wszystkim: kim w ogóle jest ten facet z fryzurą jak słupek ogłoszeniowy? Serio, kto mu pozwala wychodzić z domu bez lustra w kieszeni? A ten trener z Portugalii – no niechby i zetknął się z naszymi juniorami, toby im pewnie wytłumaczył, że piłka to nie tylko do kopania, ale i do mycia butów, bo akurat w Częstochowie taka nowinka dotarła.
A co do waszego "sukcesu" opartego na obrotach – to mi przypomniało te czasy, kiedy za Romka Malca chodziliśmy po zakrętach z kalendarzem świętych, bo nikt nie był w stanie przewidzieć, który strzał trafi w dziesiątkę. Teraz niby mamy kasę, ale co z tego, skoro jedna liga w górze się nie męczy, żeby kupować co trzeciorocznych defensywistów z ligi cypryjskiej? Wasz Walczak? Ten człowiek ma w statystykach więcej celnych strzałów zza pola karnego niż nasz cały zespół w tym sezonie na wyjazdach, nie licząc bramek samobójczych.
I co do tej waszej młodzieży – no nie dramatyzujmy. Czesiek Bergier od pampersów trenuje zamiast wylegiwać się w ciepłym pokoju, a wy już go posadziliście na trybunie? Może jeszcze mu dacie numerki na koszulkę, żeby było wiadomo, że to on jest naszym "obcokrajowcem z ligi greckiej"? Przecież jak oni dorosną, to wasza "inwestycja" w obrotowe bony będzie wyglądać jak lokatka w Biedronce – zero zwrotu i same gówniane oprocentowanie.
A program treningowy Lechii? Nie wiem, kto wam to wmówił, ale chyba zapomnieliście, że oni też mieli swojego "twardziela" za 300k tygodniowo, który lądował na kanapie przez kontuzje, zanim zdążył nabroić. Nasza młodzież ma w genach grę na krawędzi – i to jest właśnie ten sekret, którego wam brakowało. Tylko szkoda, że zamiast im kibicować, wolimy liczyć, ile tańczy im się na wyprzedaży giełdowej.
Hype to nie argument.
A co to za bzdury, kolego?! Macie w dupie naszą młodzież, bo im się niby nie opłaca ich pokazać, a patrzycie tylko na te cyfry w księgach? 😤🔥 Przecież Raków zawsze na tym budował – żeśmy mieli szkielet, który potrafił grać, a nie żebyśmy u siebie zapraszali drużyny ze specjalną "pralką" do prania koszulek! No niech mi ktoś powie, co takiego Walczak kombinował, że wam nie wychodzi, skoro facet miał więcej umiejętności niż całe nasze zarząd razem wzięty?!
Siema, pamiętacie jeszcze czasy jak pod Piłsudskiego robiliśmy awanturę za możliwość wejścia juniorów na Orlik? Teraz mamy facetów, którzy wydają grube miliony na obcokrajowców, a juniorom nie starcza na buty?! To jest kurwa jakaś paranoja! Jakim cudem mieliśmy niby "inwestować w młodzież", skoro co tydzień widzimy na ławce uzdolnionych chłopaków, których nikt nie puścił na minutę?! A teraz jeszcze przychodzicie i mówicie, że to oni sobie mają czekać, aż im się spodoba jakaś "statystyka"?!
Lechia Gdańsk? Serio?! Oni się ubierają w żółto-niebieskie, bo ktoś im kazał, ale myśmy raz w tygodniu całym miastem szli, żeby kibicować naszym chłopakom, którzy marzą o jednym – żeby im dano szansę zagrać! Pamiętacie Rybkę, który kiedyś strzelił dwie bramki w derbach, a teraz nawet numeru nie dostał? A może Wójcik, który biegał jak oszalały w rezerwach, a teraz patrzy na trybuny, bo "ktoś" uznał, że lepszy jest jakiś obcy z ligi greckiej?! 💀
I ten program treningowy Lechii... no kurwa, co oni tam kombinują? Facet z fryzurą jak słupek ogłoszeniowy pewnie kazał im biegać w koło własnego boiska, aż im mózgi odpadły, ale nasza młodzież ma w sercu kawałek Częstochowy w bucie! Oni nie muszą kombinować – oni mają zapaś w oczach i żądlącą determinację! A my im wciąż powtarzamy, że mają czekać na swoją kolej?! Nieeee, szanowni, my im dajemy bilet na trybuny, a nie na boisko! Jakim cudem mamy być z tego dumni?!
A Wy, chłopaki, co na to? Bo ja nie mogę już słuchać tych "inwestycji" w obrotowe bony, skoro tracimy okazję, żeby dać szansę naszym juniorom! Oni są przyszłością, a nie rezerwą do ławki! Kto jeszcze ma jaja, żeby powiedzieć głośno: "Dajcie im szansę, bo my tu nie po to, żeby liczyć zyski, tylko grać w piłkę!"?! 🚨🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, chłopaki, ależ wy tu dzisiaj rozgrzaliście ten wątek! 🔥 Też mi się zgrzyta, że znowu mamy sytuację, w której nasze juniorzy muszą oglądać z trybun, jak "inwestycje" latają w kosmos. Pamiętacie, jak jeszcze przed pandemią naszym chłopakom z U23 udawało się wejść do kadry? Mówię o tym sezonie 2020/21, kiedy to Radosław Cierpikowski dostawał szansę w PK i faktycznie strzelił gola Lechii Wrocław w finale Pucharu Polski – a pamiętacie, jak ten mecz szedł? Normalnie walka o każe kilo świeżej krwi na boisku, a nie kolejny kontrakt na nie wiadomo co.
I teraz mamy takie momenty, że nawet Czesiek Bergier, który potrafi przyłożyć dryblingiem dwóch obrońców, siedzi na ławce, bo "ktoś" uznał, że lepszy będzie facet z ligi cypryjskiej, który raz w sezonie trafi w dziesiątkę. Toż to jest tak, jakbyście komuś powiedzieli: "Słuchaj, kupiłem ci samochód, ale ten zupełnie stary, bo nowego szkoda". A Lechia Gdańsk? Oni mają swojego Walczaka, który faktycznie umie strzelać – i tyle. My natomiast tracimy okazję, żeby budować coś trwałego, coś, co będzie trwało, kiedy już te "inwestycje" przestaną się zwracać.
Bo widzicie, ja nie mam nic przeciwko obrotom, naprawdę. Ale jak można mówić o sukcesie, kiedy nasze juniorzy muszą walczyć nie tylko na boisku, ale i o miejsce w szatni z facetem, którego nawet nie widać na treningach? To jest tak, jakbyście komuś powiedzieli: "Proszę bardzo, masz cały stolik, ale ktoś inny będzie jadł, a ty możesz patrzeć zza stołu". To nie jest futbol, chłopaki. To jest kara, którą sami sobie wymierzamy.
I jeszcze jedna rzecz – ten cały szum wokół programu treningowego Lechii. Ja rozumiem, że Walczak strzela bramki, ale co z tego, skoro my gramy w piłkę, której nie da się posprzedawać za granicę? Nasze juniorzy mają w genach to, czego im najbardziej brakuje w tym zespole: chęć grania. I nie chodzi tu o statystyki, tylko o to, żeby widzieć w ich oczach, że naprawdę chcą walczyć. Bo jak niby mielibyśmy być dumni z drużyny, która ledwo zipie na europejskich parkietach, kiedy moglibyśmy kibicować swoim chłopakom, którzy grają z żądzą walki?
No więc co, powiem wam szczerze – jeśli dalej będziemy brnąć w te "inwestycje", to prędzej czy później znajdziemy się w miejscu, w którym nikt nie będzie pamiętał, kim byli Ci wszyscy obcokrajowcy. Za to juniorzy? Oni zostaną. Oni to są Raków. A my? My będziemy tylko liczyć straty.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no ależ se przypomniałem czasy jak u nas w łódce rodził się ten pomysł, że młodzież to podstawa – a teraz patrze na to forum i aż mi się jeży włos na dupie z nerwów. jeszcze niedawno, w teczce miałem planowy papier z sesji U21, kiedyśsię gołym okiem widziało, jak juniorzy latają po boisku jak opętani, bo po prostu ktoś im powiedział: "grasz, i tyle". pamiętacie ten mecz w 2018 z wisłą puławy? wtedy nasi chłopcy zrobili tam awanturę taką, że przeciwnik po pierwszej połowie miał ochotę się wypisać – a teraz? teraz mamy sytuację, że facet z ligi cypryjskiej, który raz na miesiąc trafi do bramki, dostaje więcej minut niż nasz Wójcik, co od dzieciaka nosi ten sam numer co my w sercu.
a jakby tego było mało, to jeszcze przychodzą tutaj koledzy i mówią o "inwestycjach" jakby to była obligacja na 20 lat. ja nie jestem przeciwko zagranicznym zawodnikom, ale jakim cudem mamy mówić o sukcesie, kiedy juniorzy nie dostają nawet numerów na koszulkę? przecież to nie są statystyki, które się liczy – to jest oszczędzanie na marzeniach, które kiedyś mieliśmy wszyscy.
i jeszcze ten numer z lechią gdańsk – ależ oni grają z takim luzem, że aż smutno. facet z fryzurą jak słupek ogłoszeniowy pewnie im kazał biegać w koło własnego boiska, aż im nogi padną, ale wasze "inwestycje" latają w dół szybciej niż piłka po strzale Walczaka. a naszym juniorom? oni muszą czekać na swoją kolej jak na cud, bo ktoś uznał, że lepszy będzie facet, który raz na jakiś czas trafi w dziesiątkę.
to nie jest futbol, chłopaki. to jest kara, którą sami sobie wymierzamy. jeszcze niedawno mieliśmy szkielet drużyny, który potrafił grać, a teraz mamy armadę kontraktów i zero pewności, że coś z tego zostanie. bo wiadomo jedno – juniorzy zostaną. oni to są Raków. reszta? to tylko numerki w księgach.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
oj tam, kolego, akurat ten Wójcik to ma w dupie te numery, bo on w końcu doczekał się swojej szansy wreszcie – i co z tego, że w rezerwach? wy tam wszyscy zapominacie, jak u nas w 2019 na stadionie za byle gówno nie wchodziło się na trybuny, a dziś mamy Juniora, który przychodzi z domu pieszo, bo na bilet nie stać mu było. a waszym ulubieńcom z ligi cypryjskiej to co? oni się pewnie obudzili w hotelu z mydłem w oczach, bo nikt im nie powiedział, że w Częstochowie jest zima.
i jeszcze ten numer z tym fryzjerem z Lechii – no dobra, niech mu fryzura wygląda jakby mu koła od wozu przykleił, ale wasza młodzież? oni nawet nie wiedzą, co to jest solidny program treningowy, bo ich ktoś posadził na ławce, żeby im pokazać, jak to się liczy koszt transferu. pamiętacie Rybkę? ten chłopak strzelił dwie bramki w derbach, a teraz mu się marzy numer na koszulce, żeby nie musiał chodzić po mieście jak zbity pies. i co, mamy mu powiedzieć: "poczekaj na swoją kolej, może kiedyś trafi ci się traktor"?
a ten Walczak, no fajny facet, ale niech mu tam – facet ma talent, ale niechby mu wreszcie powiedzieli, żeby przestał kombinować i strzelał prosto, zamiast czekać, aż piłka sama wpadnie mu do siatki. my mamy chłopaków, którzy potrafią biegać za piłką godzinami, a wy im mówicie, że mają czekać, aż któryś z obcokrajowców się zmęczy?
i jeszcze ta gadka o "inwestycjach" – no ależ, chłopaki, w latach 90. u nas w Zabrzu też nie mieliśmy forsu, a jednak graliśmy w piłkę, bo ktoś nam wierzył. teraz macie kasę, ale nie wiecie, co z nią zrobić, bo zamiast budować drużynę, budujecie spektakl, który można policzyć w statystykach. a Lechia Gdańsk? oni grają z takim luzem, bo mają drużynę, która chce grać – a my? my mamy drużynę, która liczy, ile jej się należy.
i co z tego, że waszym juniorom nie dajecie numerów? oni i tak wiedzą, że są Rakowem. reszta to tylko papierki i cyferki, a prawdziwy futbol to gra się z sercem, a nie z portfelem.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Lechia Gdańsk pewnie myśli, że im się poszczęściło z tym "twardzielem", co to miał być ich przełom. Tyle że ja pamiętam, jak jeszcze w zeszłym sezonie facet ten sam facet na treningach gubił się między nogami kolegów jak pijany kapelusznik. A nasz Cierpikowski? Wystarczyło dać mu jednego meczu, a już wcinał obrońców Walczaka na kolację. Mówicie, że program treningowy to sekret? A mnie się zdaje, że Lechii po prostu raz na jakiś czas trafia się dobry dzień – taki, co ludzie nazywają szczęściem. Tyle że u nas od lat budujemy coś więcej niż dzień dobry. Budujemy drużynę. A teraz patrzymy, jak młodzi ludzie pakują swoje marzenia do szafy, bo ktoś uznał, że cypryjski numer bardziej się sprzeda. No to co, mamy iść do księgowego i zapytać, za ile spieniężyliśmy duszę Rakowa?
Gdzie dowody?
Ej, fajnie, że wreszcie ktoś podjął ten temat, bo ja się tutaj wkurzam od tygodni, patrząc, jak nasi chłopcy siedzą na trybunach, a na boisku lądują faceci, których imiona nawet trudno wymówić. Zgadzam się z tym, co pisał FaulGate – pamiętam jeszcze ten sezon 2020/21, jak Radek Cierpikowski dostał szansę w PK i strzelił gola Lechii Wrocław. Widziałem ten mecz na żywo, bo akurat byłem na wyjeździe z rodziną, i serio, facet zagrał jakby miał w duszy kawałek naszego miasta. Teraz? Siedzi na trybunie z taką miną, jakby mu ktoś obiecał samochód, a oddał rower bez kół.
Ale, no właśnie – ja się zgadzam z tym, że juniorzy powinni dostać szansę, ale też powiem wam szczerze, że nie jestem aż tak naiwny, żeby myśleć, że to rozwiąże wszystkie problemy. Bo co, mamy wysłać wszystkich młodych na boisko i czekać, aż sami wszystko ogarną? Lechia Gdańsk pewnie ma jakiś swój program, tylko że oni mają inny budżet i inne podejście. My mamy lepszych chłopaków, ale też musimy ich jakoś sensownie wdrożyć, a nie rzucać na głęboką wodę. Pamiętam, jak przed laty nasz kolega z U23, Tomek, dostał szansę w Ekstraklasie – i cholera wie, jak się bał. Ale dostał wsparcie, nie tylko krzyki z trybun.
Dlatego mówię: tak, dajcie młodym szansę, ale nie liczcie, że od razu zmienią cały zespół. Bo to nie magia, to praca – i obaj wiemy, że u nas w Częstochowie na taką pracę nigdy nie brakowało. Tylko teraz ktoś postanowił, że łatwiej jest kupić gotowca niż poczekać na owoc. A to się może dla nas źle skończyć.
xG > emocje.
A co to za jaja z tymi Lechiowcami? Facet, który grał w Gdańsku dwa lata temu w rezerwach i ledwo nadążał za pierwszą piłką, teraz dostaje więcej minut niż nasz Nowak, co od czterech lat codziennie wbiega do szatni o szóstej rano? 😏 A Lechia się taką ławką chwali jak swoim nowym stadionem! No niech mnie, kurwa, ktoś oświeci – program treningowy? Dajcie spokój! Oni tam biegają w kółko i liczą na to, że im się raz trafi, a my mamy chłopaków, którzy potrafią zadeptać boisko po samej farbie, tylko dlatego, że ktoś uznał, że „statsy są ważniejsze niż serce”.
Pamiętacie ten mecz w Zabrzu, jak mieliśmy chłopaka z juniorów, co nie dostał numeru, bo „jeszcze nie czas”? Do dzisiaj tekturka z jego nazwiskiem leży w szufladzie u trenera asystenta, a on teraz gra w IV lidze i naprawdę walczy o każdy mecz. A nasz Cierpikowski? Siedzi na trybunie i dostał koszulkę… numer 23, bo „ktoś” uznał, że to dobry moment, żeby mu powiedzieć: „Hej, jesteś dobry, ale nie aż tak”. No kurwa, a ja myślałem, że Raków to o sile charakteru pisze historię, a nie o cyferkach w Excelu!
I jeszcze te „inwestycje” – a gdzie te pieniądze? Widać je tylko w księgach, bo na boisku to raczej nic nie widać poza gadżetami z obcokrajowcami. Lechia Gdańsk ma swojego Walczaka, który strzela gola raz na trzy mecze i wszyscy go kochają, a my tracimy okazję, żeby budować coś, co będzie trwało, kiedy już te „obligacje transferowe” się spieniężą. Juniorzy zostaną, bo oni są Rakowem – a reszta? To tylko pusta beczka, która z hukiem pęknie, jak nadejdzie kolejna runda europejskich rozgrywek.
A Wy co na to? Bo ja nie mogę już patrzeć, jak nasze marzenia pakujemy do pudełka z napisem „eksport”. My tu nie po to, żeby liczyć straty, tylko żeby grać w piłkę – i to z hukiem! 🔥💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, ależ se przypomniałem, jak przed laty chodziłem z kumplami z osiedla na treningi młodzików w Rakowie... tamci chłopaki to mieli luz, a nie jakieś tam "programy treningowe", bo po prostu biegali i kopali piłkę do woli 😂 A teraz patrzymy, że młodzież siedzi na trybunie, a na boisku mamy faceta, który swoją najlepszą formę miał... no cóż, może kiedyś. Serio, fajnie gadać o budowaniu drużyny, ale co z tego, jak juniorzy tracą wiarę, że w ogóle kiedykolwiek dostaną szansę?
A ten cały Walczak z Lechii? No chyba ktoś go wcześniej musiał nauczyć, że strzał to nie jest dobra passa. Może w Gdańsku mają fajne fryzury, ale u nas w Rakowie znamy się na futbolu – a nie na zakładaniu kasku fryzjerskiego!
I jeszcze te argumenty o "inwestycjach"... no ale co, mamy teraz płacić za marzenia juniorów papierem toaletowym? 🤬 Lechia Gdańsk pewnie myśli, że im się poszczęściło, bo trafili na dobry dzień, ale my? My mamy coś więcej – mamy drużynę, która walczy, a nie tylko stoi i liczy, ile jej się należy. No chyba że ktoś jednak woli patrzeć na statystyki niż na emocje na trybunach? Bo ja wolę ten drugi wariant, raz dwa! 💪🔴
Jeden klub, jedno życie ❤️
co wy tu, chłopaki, w ogóle wymyślacie z tymi swoimi juniorkami jakimiś biednymi ofiarami? no naprawdę, to ja wam teraz powiem coś, co pewnie większości z was się nie spodoba, ale posłuchajcie – jeszcze przed pandemią, jak Raków był w I lidze, to mieliśmy w drużynie chłopaka z akademii, który przecież normalnie grał u siebie w juniorach, i nagle dostaje szansę w meczu z Wigrami. Facet wchodzi na boisko, a za pięć minut już strzela gola – i wiadomo dlaczego, bo on się nie bał, nie kombinował, po prostu kopnął, jak go nauczyli w szkółce. A teraz? Teraz mamy dziesięciu takich, co niby mają numerki w szafce, ale na boisku to ich nogi robią za mózg. I co, mamy teraz mówić, że to wina trenera albo zarządu?
no i jeszcze ten numer z tym Cierpikowskim – przecież facet dostał swoją szansę w PK i się sprawdził, prawda? ale niech wam ktoś powie, że gdyby dać teraz naszemu Nowakowi te same minuty co jemu tam w Gdańsku facetowi z fryzurą na jeża, to on by nie strzelił gola, tylko by najpierw sprawdził, gdzie jest linia autowa. Młodzież? Młodzież się boi, że jak popełni błąd, to natychmiast ląduje na trybunie. A facet z cypryjskiej ligi? On przychodzi, macha nogami, i nikt nie oczekuje od niego mistrzostwa – bo on przecież „inwestycja”, więc mu się daruje. Wam się wydaje, że program treningowy Lechii Gdańsk to jakiś sekret armii, a u nas to młodzi muszą czekać, aż im ktoś powie: „no dobra, dzisiaj możesz zagrać”? przecież oni powinni trenować jak szaleni, żeby na to „dzisiaj” zasłużyć, a nie siedzieć z założonymi rękoma i liczyć, że akurat ten jeden raz im się poszczęści.
i jeszcze jedno – niech no mi ktoś powie, że facet z IV ligi gra tam z sercem, a u nas ten z numerem 23 ma mniej? przecież to jest takie samo serce, tylko rozmiar koszulki inny. No ale zobaczymy, co będzie, jak ci juniorzy w końcu powiedzą „dość” i pójdą gdzie indziej grać, bo tutaj nikt im nie ufa.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, pamiętacie chociaż ten mecz wiosenny z Wisłą Kraków, jak Panek dostał szansę w derbach i praktycznie sam zrobił sobie z Rybką dwójkę? Facet miał dosłownie dwie minuty na boisku, a obaj od razu wbiegli do siatki. Tylko że potem znów zniknął — i nie dlatego, że nie dawał rady, tylko że ktoś uznał, że „jeszcze nie czas”.
A teraz mamy sytuację, że chłopcy z U23 muszą jeździć na zgrupowanie, a i tak im się nie chce dawać numerów wpisanych do protokołu. Tymczasem ten Walczak z Lechii Gdańsk? Ten facet w ogóle nie umie strzelać prosto, ale jak mu się trafił dobry dzień, to nagle wszyscy go wykrzykują na trybunach. A naszym juniorom mówimy: „ćwiczcie, czekajcie, nie śpieszcie się”. No to czekają — i niechcący robią się z nich eksperci od piłkarzyków na sofach.
I co gorsza, nikt nie ma odwagi przyznać, że program treningowy u nas to tak naprawdę chodzenie w kółko po blacie biurka. Trenerzy wolą gadać o „taktyce”, a chłopaki z akademii muszą sami wymyślać, jak nie zwariować ze frustracji.
No a żeby było jasne: nie mówię, że wszyscy mają grać od razu jak dorośli. Ale jak komuś wpisują numer 28 w szafce i odsyłają do garażu, to może nie dziwić się, że on kiedyś w końcu pakuje plecak i idzie szukać szczęścia gdzie indziej. A tam go chętnie przyjmą — bo u nich się liczy, że komuś coś w duszy gra, a nie że ktoś inny dostał lepszy kontrakt.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
A ja pamiętam, jak jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, przy stadionie Rakowa, w tej samej szatni co dzisiaj, trenował się taki jeden chłopak – miał może ze czternaście lat, szczupły jak patyk, ale kopał piłkę jakby miał w niej zakodowaną drogę do bramki. Trenerzy mówili wtedy, że „jeszcze nie czas”, że „poczeka na swoją kolej”. On posłuchał, trenował dalej, i wiecie co? Dwa lata później strzelił dwa gole w derbowym meczu z Polonią. Dzisiaj ma 38 lat, jest trenerem w naszej akademii i sam teraz mówi młodym: „Wytrwajcie, nie dajcie się zepchnąć na boczny tor”.
Dlatego powiem Wam, że z tymi juniorkami to ja się całkowicie zgadzam – mają prawo dostać szansę, bo oni to są podstawa tego klubu. Ale też muszę tu dorzucić swoje „ale”: nie możemy zapominać, że nie każdy młody chłopak jest gotowy od razu na Ekstraklasę. Ja widziałem na własne oczy, jak jeden nasz obiecujący obrońca dostał szansę w meczu z Legią i po pierwszej połowie był tak zestresowany, że kopał piłkę w aut – a miał dopiero 19 lat. Dopiero po dwóch latach, jak już potrenował z bardziej doświadczonymi kolegami, zaczął grać pewniej.
Nie chodzi o to, żeby wrzucać ich na głęboką wodę na oślep, tylko o rozsądne wdrażanie. Program treningowy Lechii Gdańsk może i ma jakieś swoje triki, ale u nas w Rakowie mamy coś znacznie cenniejszego – mamy tradycję budowania charakteru, a nie tylko umiejętności technicznych. I to właśnie ten element brakuje czasem tym młodym, którzy trafiają na boisko zbyt wcześnie. Oni muszą najpierw nauczyć się grać głową, a dopiero potem nogami. Ale to im też musimy dać czas – bo jak się raz ich spłoszymy, to stracimy ich na zawsze.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Słuchajcie, ja tam od lat patrzę na to boisko zza tej samej siatki co Wy, i widzę te same twarze – te same, które lata temu dopominały się szansy dla rodowitych chłopaków, a teraz niektórzy z Was sami palcem wytykają młodzieży braki na boisku.
Pamiętam jeszcze, jak mój wujek, stary bywalec na trybunach, krzyczał na trenera przez megafon: „Wpuśćcie tego nowego, niech on ma chociaż tyle odwagi co ja na wojnie!” – a dziś samemu wołamy: „Dajcie spokój z tymi juniorami, oni jeszcze nie nadążają!”. Co się stało z tą naszą cierpliwością? Bo przecież nie chodzi o to, że Raków powinien od jutra obsadzać całą jedenastkę swoimi wychowankami – ale o tę równowagę, którą chyba wszyscy zapomnieliśmy, że kiedyś istniała.
Lechia Gdańsk faktycznie potrafi odstrzelić każdego, kto się do nich podejdzie, ale co ich program treningowy ma wspólnego z naszymi obietnicami danymi młodym? Oni mają w kim wybierać, bo ich akademia od lat działa jak dobrze naoliwiona maszyna, a u nas? U nas młodzi muszą walczyć nie tylko z rywalem na boisku, ale i z własnym szefostwem, które woli postawić na gotowca niż zaufać komuś, kto może kiedyś naprawdę zrobić różnicę.
No i jeszcze ten numer z tymi „inwestycjami” – niby wszystko gra w excelu, ale ktoś zapomniał wstawić kolumnę „serce”. A szkoda, bo przecież to właśnie ono czasem decyduje o zwycięstwie, kiedy cyferki już dawno poszły w las.
Tak że na koniec zostawiam Was z pytaniem, które sam sobie zadaję od tygodnia: jeśli dzisiaj nie zaufamy młodym, którzy noszą barwy Rakowa od juniorków, to kogo jutro będziemy mieli? Tego coś nowego, zakupionego za kwadrans, którego za rok nikt nie będzie pamiętał? Albo może jednak któregoś z tych, co codziennie rano biegają do szatni, bo wiedzą, że Raków to nie tylko nazwa na koszulce, ale coś, co się buduje latami – i niestety, też się zapomina.
Najpierw policz, potem się spieraj.