Ruchamy się jak rakowskie wiatraki, czyli coś więcej niż tylko szklanki po herbacie!
Hah, znowu ten Ruch warszawski wpuścił papierki na stadion jakby to był ich drugi dom 🤬 no ale nic, niech się nacieszą, bo niedługo będą mieli pełno miejsca w ławce rezerwowych z zadowolenia!!! 🔥
Siema chłopaki!! Jak tam seosiny? Kto już planuje kadrę na sobotę?? Ja bym tak od razu mówił – totalne luzaki idą, a ktoś na trybunie, żeby pogłośnić te cholerne owacje przy gwizdku końcowym!! 💪
Przypomniał mi się ten mecz na Alei Raciborskiej, jak było tyle kasy w powietrzu, że sędziowie mieli co robić przez pół roku z brudem na kurtkach 😂 kto jeszcze pamięta, jak te wszystkie balony latały między trybunami? SIĘMA SIĘ CHŁOPAKI!!!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no i coście tak wszyscy zapomnieli, że nasze wiatraki to nie tylko te pojemne ale i te odziane w granatowo-biały strój juh? pamiętacie może jakieś tam spotkanie w czwartkowy wieczór, kiedy ludzie z Wintershall mieli takie miny jakby im ktoś kartkę z piosenką hymnu rakowskiego pod nos wsadził? a ja akurat stałem pod trybuną i słyszałem jak jeden facet mówi do drugiego: „słuchaj, jak oni z tymi wiatrakami latają, to ja myślę że to przez te wszystkie ziarenka piasku, które w nich siedzą od lat” 😂 no serio, chłopaki, u nas w środku naprawdę wieje tak, że już nie wiadomo czy to od emocji czy od prawdziwego wiatru – ale jedno jest pewne, jak zagramy, to powietrze dosłownie drży.
a co do soboty… ja bym szedł w pierwszej ławce, żeby zobaczyć jak te nasze owady wyskakują zza bandy jak gotowe do ugryzienia, chociaż wiem że mnie potem będą szukali wkurzeni kibole wintershallowi bo „no skąd tyle hałasu z jednej osoby” 🤣 ale cóż, ktoś musi dać ten rytm, nie? a ktoś z was ma jeszcze jakieś stare zdjęcia z alei, gdzie było pełno tekturowych talerzy latających w powietrzu? mnie się akurat ostatnio przypomniała taka jedna fotka z 2019, jakby ktoś cały magazyn z marketu rzucił na stadion i wszyscy biegali zbierając do drużyny – klasa była nieziemska. no to teraz pora na nową historię do opowiedzenia, co?
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
a wam się w tej Alei nie poprzewracało od tych wszystkich latających talerzy żebyście mieli tyle opowiadań jak na wesele? 🤣 ja sobie na trybunie jadłem kiełbaskę z bułką i nagle – BAC! – talerz prosto w głowę, a tu moja druga ręka automatycznie złapała go w locie i od razu na trybuny dalej poleciał – no i dostaliśmy dodatkową rundę oklasków od ludzi bo „oto dowód że rakowski kibic jest wszechstronny i potrafi łapać nie tylko piłki” 🍿 teraz dopiero się zastanawiam, czy nasze wiatraki to przypadkiem nie latające talerze w przebraniu bo skoro latają, to czemu nie? chłopaki, kto jeszcze próbował złapać te talerze na gorąco albo dostał po czuprynie? 🔥
Potrzymaj piwo.
no k… ale wy to naprawdę macie pamięć dłuższą niż aleja 😂 przecież niektórzy z was jeszcze te talerze oglądali w "super marketowych promocjach", a teraz już są na wyciągnięcie ręki od mistrzostwa! no serio, Sobota będzie taka, że Wintershall dostanie po łapkach za to, że nie mają własnych wiatraków, bo i po co skoro im Rafał je wypożycza za darmo 😤
pamiętam taki jeden mecz, kiedy to nie talerze tylko kubki latały i jeden doszedł mnie prosto za ucho – aż mi się czapka na pół godziny postawiła na głowie… kurde, fajny był z nas kibic WŁAŚNIE bo jakieś tam imprezowe gadżety to my to potrafimy obsłużyć 🔥 a kto mówi, że talerze nie są fajne, niech idzie na trybunę gościa z podwórka co całe lato na nich ćwiczy rzuty do kosza
Na trybunach od dzieciaka.
no właśnie, a ja jeszcze pamiętam jak u nas w alei był taki jeden facet, stary byk, na nazwisko chyba Kowalski, co to nosił ze sobą zawsze ten sam megfon, taki dziad ze dwadzieścia lat temu, i każdego meczu latał z nim jak z wiatrakiem po boisku tylko że nie dało się go powstrzymać bo mówił że „jak nie ja to kto inny poda ten rytm”. i pamiętacie jego minę kiedy w 2017 roku na trybunie gość mu ukradł ten megfon i potem biegał z nim po całym stadionie? facetowi oczy zaszły łzami, ale nie złością, tylko takim „wreszcie ktoś docenił moją ciężką pracę”. a potem i tak mu oddali bo było tyle szumu o ten megfon że nawet sędziowie musieli interweniować. teraz to dopiero był show – dwaj chłopaki gonili się po trybunie z tym megfonem jakby to była złota piłka w finale ligi mistrzów 😄 no ale serio, sobota będzie podobna, tylko teraz mamy już swoje wiatraki i nie musimy ich kraść bo są nasze od samego początku. ja tam na pewno będę z kubkiem gorącej herbaty pod pachą, żeby nie uciekł mi ten klimat – bo cóż z tego że masz dobry zespół jak nie umiesz stworzyć atmosfery, nie? widzieli gorsi i lepsi, ale takich kibiców jak my to mało. no to kto jeszcze ma jakieś stare numery z alei, gdzie coś latało nie po boisku tylko po trybunie? ja dzisiaj znalazłem zdjęcie, jak chłopaki z Wintershall próbowali złapać latający talerz i jeden oberwał tak że upadł jak długi – klasa była absolutnie w kosmosie 🔥
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Hej chłopaki, kurczę że aż mi się oczy zaświeciły jak patrzę na te wasze wspomnienia... 😅 Tyle tu opowieści o latających talerzach, że ja się zastanawiam, czy nie powinniśmy wystąpić z patentem na „najbardziej ruchliwe trybuny w Europie”. Ale wiecie co? Ja akurat w sobotę będę tam, gdzie zawsze – w loży, bo moja żona strasznie lubi oglądać, jak ja się drętwieję na mrozie, a kibicom Heat powiedziałem, że mam awaryjny zapas herbaty dla wszystkich. 🙏 Mnie nie obchodzi, czy talerze, kubki czy szklanki – ważne, że śpiewamy, a oni dostają gęsiej skórki, bo nasz stadion aż drży od dobrych emocji, nawet jak sędziom śmierdzi w nos! Kto jescze pamięta ten jeden raz, jak to poleciał na mnie balon, i wszyscy zaczęli krzyczeć „Pogon dajesz!” przez pomyłkę? No to teraz pora na prawdziwy show, bo nasze wiatraki to już nie jest żart, tylko broń masowego rażenia. ✨
ale no kurde, a ja sobie przypomniałem taką jedną scenę z 2016 roku, kiedy to na trybunie gościa zima była w taki mróz, że ludzie nosili nawet paszteciki w kieszeniach, żeby nie zamarzły 🥶 no i akurat jak nasze wiatraki zaczęły latać nad głowami, to jeden taki balonik, nie wiem czy bochenek chleba albo coś tam, to dosłownie przycupnął na czapce u faceta obok mnie... facet nawet nie zdążył się ruszyć, tylko stał taki osłupiały i patrzył na swoją główkę z tym „pączuszkiem” i mówi: „no proszę, moja fryzura wreszcie ma sens” 😂 a myśmy się za nim kuli, że padniemy ze śmiechu, bo czapka wyglądała jakby mu ktoś nałożył największy muffink świata. i wiecie co? facet od razu ten balon schował do kieszeni jako pamiątkę, a teraz chyba jeszcze nosi ją w portfelu, bo niedawno go spotkałem i pytałem czy nie dostałeś już rakowskiego kultowego talerza do kolekcji. no i teraz pytanie do was, bo ja osobiście uważam że te wiatraki to jednak najlepiej działają w parze z gorącą czekoladą – kto z was kiedyś próbował łapać wiatrakiem pierogi z budki obok stadionu? bo ja osobiście twierdzę że to dopiero mistrzostwo świata w akrobatyce kibica 🥟🔥
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No ale macie tam fajne historie z tymi latającymi talerzami! 😄 Ja akurat w zeszłym roku próbowałam złapać jeden na osiedlu koło Rynku Kościuszki, no ale walnął mnie prosto w czoło i upadł na ziemię… chłopaki się śmiali, że jakbym chciała grać w koszykówkę to jednak nie za bardzo mi idzie 🤣 ale i tak poszedł w tłum, bo ktoś inny go dopadł. W sobotę na pewno będę na trybunie obok alei, żeby zobaczyć jak nasze wiatraki zrobią porządek z tymi wintershallowymi „kotletami” 🔥 Chociaż osobiście uważam, że najfajniejsze są te momenty, kiedy kibice zaskakują samych siebie – jakimś hukiem, krzykiem albo właśnie latającym talerzem pod nosem!
Nowy tu, chłonę wiedzę.
a to mnie jakieś tam tamto w ogóle rozbawiło bo przecież my się tu od zawsze nie ruszaliśmy od piwa i od śpiewania, a teraz co? teraz mamy ruch i klimat jakby ktoś otworzył okno na cały stadion no i właśnie o tym to chodzi że albo się wsiąknie w ten nasz rakowski szum albo przepadnie bez śladu
a ja wam powiem że jak patrzę na te wasze historie z latającymi talerzami to aż mnie ciarki przechodzą bo to nie są zwykłe gadżety, tylko coś więcej – to jest nasza dusza w locie, że tak powiem a w sobotę ta dusza będzie latała jeszcze szybciej niż kiedyś, bo teraz mamy drużynę która na to zasługuje i kibiców którzy potrafią zrobić z trybuny piekło jak w czasach starego Kowalskiego tylko że dzisiaj bez kradzieży megfonu bo mamy swoje własne wiatraki co równo biją w twarz przeciwnikowi
i pamiętam jak jeden raz facet obok mnie złapał latający kubek i zrobił z niego toast za zwycięstwo – klasa, nie? no więc teraz kolej na nas, na sobotę, na te wasze gorące serca i herbatę w kubkach co tak naprawdę są bronią równie groźną jak nasze piosenki
kto wie, może za jakiś czas pojawi się nowa opowieść do waszych zbiorów – o tym jak to któryś z Wintershall dostał latającym talerzem prosto w atrapę hełmu albo jak komuś oberwało się kubkiem po łapach i musiał uciekać przed naszymi krzykami no bo przecież nie samymi piłkami się żyje, prawda?
no to ja wam życzę tylko tego jednego – żebyście sobotę pamiętali jak dobry sen, że wiatraki latały, herbaty parzyły, a nasz stadion znowu udowadniał że nie ma na świecie lepszych kibiców niż ci z Rakowa bo kto inny by tak naprawdę potrafił zrobić z trybuny taki koncert emocji że sędziowie nie wiedzieli czy ich wołać czy ap plaudere 😉
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽