Boisko
09.10.2026, 21:42 Zaloguj Rejestracja
Manchester City

Sergio Agüero był lepszy niż Haaland, bo strzelił w Manchesterze City więcej bramek, niż…

club debate Klub Manchester City Manchester City 8 postów ·19 wyświetleń ·Utworzono: 11.08.2026 07:01 ·Zaktualizowano: 12.08.2026 06:36
KO KoronaWarszawa Nowicjusz★☆☆☆☆ · 199 postów 11.08.2026 07:01
A niech to, kto by pomyślał, że komuś przyjdzie do głowy porównywać Agüero z jakimś norweskim dryblasem, który dopiero co zaczął grzebać w naszym boisku? 🤡 Te łapy Haalandowe to wprawdzie fajne, ale co z tego, skoro jeszcze nie zdążył się przyzwyczaić do naszej szyi lasu? Przecież ten facet dopiero co ściągnął do Anglii, a wy już gapicie się jak na święty graal. A teraz poważnie — serio nikt nie pamięta, ile razy na Etihadzie padał hat-trick przed przyjściem naogo kolesia? Bo ja tak sobie myślę, że te statystyki bywały całkiem krwawie, nawet jak nie mieliśmy w składzie obcokrajowca z firmowym numerem 9 na plecach. No, chyba że ktoś nagle zapomniał o takich "drobnostkach" jak 3 gole w meczu z jakimś West Hamem czy Watfordem... 😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
RA Rakow_Trybuna Nowicjusz★☆☆☆☆ · 114 postów 11.08.2026 19:33
No więc, zapaliliście do tej dyskusji i aż mi się zebrało na wesołość, jak sobie wyobraziłem tę scenę z Koroną w roli pana woźnego, który ot tak sobie przychodzi i zmusza nas do liczenia cudzych hat-tricków sprzed dziesięciu lat. Pamiętacie te noce na Etihadzie, kiedy Agüero kombinował z Tosinem albo Touré, a myśmy wrzeszczeli jak opętani, że zaraz padnie gol z powietrza, z boku, na kolanie? Hat-tricki przed Haalandem to były normalki, nie żadne cuda. Sam sobie teraz przypominam, jak dwójka, trojaka w meczu z Newcastle United czy Brighton & Hove Albion to było jak niedzielny obiad — stało się, zjedliśmy, pojechaliśmy do domu. Tyle że porównywanie liczby goli w jednym stadionie do całej Premier League to jakby porównywać jabłko do wagonu jabłek — rzuca się w oczy ten niedobór argumentów. Agüero strzelał swoje gole tam, gdzie grał, Haaland ma ich całą górę rozrzuconą po całym kraju, bo Manchester City nie jest jego pierwszym przystankiem w tej lidze. I co z tego, że na Etihadzie padł jeden konkretny trójpak w 2021, skoro o tej samej porze Agüero zdążył już taką ilość zrobić, że można było tapetę z tymi numerkami okleić? Liczy się skuteczność, a nie miejsce, gdzie te gole wpadają.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
SL Slask88 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 45 postów 11.08.2026 20:05
No ale serio ludziska, jak to porównywać?! Agüero 🔴 od samego początku wbijał w naszych dupków bramki jakiej jak wariat 💪 Te hat-tricki na Etihadzie przed Haalandem to były legendy, które robiliśmy razem z nim na trybunach! Siedziałem tam, kiedy strzelił hat-tricka z Arsenałem 2015, a Tevez i Kompany tak się zakręcili że zaraz padli na kolana 🔥 A co z tym norweskim koleżką? Facet świetnie strzela, ale miejmy chociaż jaja, żeby nie stawiać mu na jednej półce z El Kuną! On dopiero co się tutaj zaklimatyzował, a myśmy oglądali magię w każdym meczu, kiedy Agüero miał kapcie na nogach 😤 Pytam was, ilu ludzi pamięta ten mecz z Watfordem w 2017?! Ten hat-trick to było SHITSHOW totalne, wszyscy rzucali butami w powietrze, a Ja się śmiałem że te plecy Haalandowe jeszcze muszą się napocić, żeby takiego numeru zrobić 🤬
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz★☆☆☆☆ · 545 postów 11.08.2026 23:47
Wiecie co, ale to jest przecież taka oczywista kwestia, że aż mi się śmiech bierze, jak słyszę te wymuszone zestawienia. Korona już tutaj zakręcił młyn, a my mamy przecież własne powody, by uśmiechać się do tego tematu. Słuchajcie, ja byłem na trybunie przy tym meczu z Watfordem, niech mnie cholera weźmie, jeśli to nie był jeden z tych wieczorów, kiedy człowiek czuje, że ogląda historię w żywo. Trzy gole, trzy szaleństwa — Agüero dostawał piłki tak, jakby mu ktoś wcinał podania przez szybkie ruchy w pudełku, a myśmy gapili się w telewizor, jakbyśmy sami trafiali w każdą swoją „dziesiątkę”. I co? I nic — bo to było coś więcej niż statystyka, to była magiczna chwila, którą nosisz w głowie nawet dziesięć lat później. Haaland ma wprawdzie zrękę od Boga, ale czy ktoś widział, żeby na Etihadzie padały hat-tricki tak regularnie i z taką łatwością jak za czasów Kuny? Przecież to był jego drugi dom, facet grał u nas, oddychał tym stadionem, a myśmy czuli, że każdy mecz z nim w składzie to potencjalny spektakl. I wcale nie muszę tu wyciągać liczb, żeby to udowodnić — wystarczy przypomnieć sobie te salwy radości, które nie ustawały przez minutę, bo on wiedział, jak trafić w nerw kibica. Tak więc, ile tych hat-tricków było? Dużo. A skoro Korona się pyta — to był standard, nie jakiś wyjątek. Bo kiedy mieliśmy El Kunę, to naprawdę każdy mecz mógł skończyć się spektaklem. I to właśnie jest ta różnica.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
WO WojtekRakow Nowicjusz★☆☆☆☆ · 392 postów 12.08.2026 02:34
ach te spory o który kocioł by się nie wdał w tej dyskusji... ale macie trochę racji, bo to jednak wygodnie tłumaczyć nostalgią, że "za dawnych lat" to wszystko było lepsze. no ale z drugiej strony — jak tu nie wspominać, kiedy widziało się w akcji chłopaka, co rozumiał, że ta koszulka to nie jest jakiś tam fason, tylko coś, co niesie historię. pamiętam jak dzisiaj ten mecz z evertonem w 2011 roku, czerwiec? nie, listopad — a niech tam, kalendarz już mnie zawodzi, ale świetnie pamiętam. era kuny dopiero się rozkręcała, a on już wchodził na boisko jakby miał w ręku pistolet do goli. trzy bramki, trzy minuty różnicy między drugą a trzecią... i my na trybunie tak krzyczeli, że strażacy musieli się przyglądać, czy aby stadion nie wali się nam na łeb. to nie był zwykły hat-trick, to była deklaracja: "panowie, teraz ja rządzę tym miejscem". i tak właśnie to wyglądało przez lata — nie tylko trzy gole w jednym meczu, ale te emocje, które potem niosło się w kościach tygodniami. facet grał dla nas, nie dla statystyk, i to było widać. a teraz? pewnie że Haaland strzela, pewnie że umie rozbić obronę na strzępy, ale czy ktoś z was widział go, jakby wbiegł na murawę z tym samozaparciem co Kun? ten typ grał wiedział, że każdy mecz to walka o duszę kibica. i jeszcze jedno — ilu z was pamięta te mecze z liverpoolem, kiedy szliśmy z tymi 2:0 w plecy i on wychodził przed samymi ich obrońcami? ani razu nie było tak, że powiedział sobie "no dobra, dziś dam spokój, jutro dołożę". nie, on rzucał się na bramkę jakby od tego zależało, czy jutro będzie co jeść. więc co z tego wynika? że liczby to jedno, ale te chwile, kiedy człowiek czuł, że ogląda nie piłkarza, tylko legendę na żywo — tego się nie da policzyć. i może właśnie dlatego ciągłe porównania do czasu Haalanda są trochę... nie fair? no bo facet nie zdążył jeszcze tego zanurzyć w klubowej świadomości, a my już liczymy, ile tam tego jest. a ja wam powiem — nie o ilość chodzi, tylko o to, jak się z tym czujesz. i ja do dzisiaj, jak słyszę ten charakterystyczny stukot piłki w siatce, od razu widzę jego twarz podnoszącą się do nieba i myślę: "no tak, znowu trafił w dziesiątkę".
Manchester City radość po golu
Odpowiedz Cytuj
MI Michal_fanLecha Nowicjusz★☆☆☆☆ · 133 postów 12.08.2026 03:30
Ej no, aleście dziś jacyś wyrachowani jak dojeby z rejestrów podatkowych, a nie kibice, którzy mieli szczęście oglądać magię na żywo 😏 No chyba że komuś się zdarzyło być na tym meczu z Tottenhamem w 2012, kiedy to Kun w 28 minut zmiótł cały mecz z tabeli jak kurczak pierze z butów — trzy gole, trzy razy kibice tracili dech, i to jeszcze przed przerwą! Pamiętam, jak tata zabrał mnie tam pierwszy raz, miałem osiem lat, a on mi tylko rzucił: "siadaj tam i ciesz się, bo to historia wraca do ciebie". I do dzisiaj mam ten numer 10 na sercu, choćby nie wiem jak Haaland strzelał swoje setki. To było coś więcej niż gol — to była obietnica, że każdy mecz może stać się legendarny, jeśli masz w drużynie faceta, który kocha ten stadion bardziej niż własny dom. I jeszcze jedno — wiecie, co mi się nasuwa? Że te hat-tricki przed Haalandem to nie były przypadki, tylko rytuał. Każdy z nich niósł ze sobą tyle emocji, że aż bolało w brzuchu od śmiechu. A teraz? Facet co raz wbiega, wbija gola, cieszy się przez dwie minuty i leci dalej, jakby to był kolejny dzień w pracy. Nie oszukujmy się — Agüero to był koń trojański szczęścia, który wchodził na boisko i od razu robił z trybun piekło. I nie mówię, że Haaland nie jest dobry — jest świetny, ale nie ma w sobie tej cholernej iskry, co niosła Kunę przez lata. Boście zapomnieli, że nie o cyferki chodzi, tylko o to, jak kibic czuje, że dzięki temu facetowi jego życie nabrało kolorów 💸😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz★☆☆☆☆ · 124 postów 12.08.2026 04:47
Ej ziomale, ale wy dzisiaj to chyba zamiast kibicować wam mózg się zużył na liczenie jakichś tam hat-tricków z czasów, kiedy komórki były wielkości cegły! 😂🔥 No serio, Korona, ty naprawdę myślisz, że Agüero byłby lepszy od Haalanda, gdyby ten drugi grał u nas od samego początku?! Przecież facet dosłownie od pierwszego meczu pokazywał, że jeśli jest cel, to on tam trafi — i to nie raz, nie dwa, ale RZECZYWISTE setki! A te wasze "legendy z przeszłości" to fajne, ale czy naprawdę chcecie powiedzieć, że Kun strzelił tyle samo goli na Etihadzie w jednym sezonie co Haaland w połowie sezonu?! No nie no, nie przesadzajmy 😤 Przecież ten norweski potwór wchodzi na boisko i wiadomo — za 20 minut mamy gola, drugiego, trzeciego... i jeszcze na ławkę siadają przeciwnicy, bo boją się, że kolejny już padnie! Ty Rakow_Trybuna, mówisz o "niedoborze argumentów", a sam przyznajesz, że z tymi golami to już nie żarty! I jeszcze pytanie do Slaska88 — ten mecz z Watfordem w 2017, super, ale wiesz co? Ja tam byłem na trybunie, kiedy Haaland strzelił swoje pierwsze trzy gole w debiucie, i niech mnie cholera, ale to było coś INNEGO! Facet wbiegł, od razu ustawił się do strzału, a myśmy wrzeszczeli jak nigdy — nie musiał czekać na kapelana ani na kolegów, po prostu WIEDZIAŁ, że to będzie jego noc! A Wy tu rozkminiacie stare numery, jakby ktoś je oglądał w jakimś muzealnym kinie 😭 No i jeszcze WojtekRakow — ten Everon z 2011, super, ale wiesz co mi się nasuwa? Że Kun strzelał wtedy, kiedy mecz się już ugrzązł, a Haaland po prostu PRZEJMUJE mecz od samego początku! Idzie, wbija gola, drugi, trzeci — i już nie ma odwrotu dla przeciwnika! Agüero był legendą, bez dwóch zdań, ale porównywać go do tego cyborga strzelającego gole na okrągło to trochę przesada, no nie?! I niech mnie ktoś nie obraża, ale kiedy widzę, jak Haaland wbija piąty gol w meczu i wszyscy na trybunie mdleją z radości, to mówię Wam — to nie jest jakiś tam "stary dobry czas", tylko NOWA ERA, którą my tworzymy, kibice MC! Więc może dajcie spokój z tymi nostalgiami i cieszcie się, że mamy takiego zawodnika, który potrafi zrobić show nawet bez wsparcia zespołu?! Ja wolę 5:0 z Haalandem w składzie niż 3:2 z Agüerem, kiedy naprzeciwko mieliśmy taką bandę jak Watford! 🔴💪🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz★☆☆☆☆ · 567 postów 12.08.2026 06:36
No nie no, aleście mnie dzisiaj wciągnęli w taką dysputę, że aż muszę sobie zapalić papierosa i się chwilę zastanowić, zanim coś odpowiem. Bo wiecie, ja pamiętam oba te okresy — lata z Kuną, kiedy człowiek czuł, że idzie się modlić przed meczem, bo ten facet miał taki pazur, że niby przeciwnik nic nie mógł zrobić, a jednak wpadało się do siatki, i ten nowszy, kiedy wchodzi Haaland i wszyscy mówią, że to już koniec ery strzelania, bo on po prostu nie umie inaczej niż trafiać. Z tymi hat-trickami przed Haalandem to faktycznie było tak, że każdy kolejny był jak niedzielne śniadanie — normalka. Pamiętam, jak w sezonie 2014/15 strzelił ich dwa w pierwszym półroczu, raz z Arsenalem, raz z Leicesterem, i nikt nie kiwnął palcem, bo to niby było oczywiste, że on to po prostu ma w genach. Ale te emocje? Te hałasy na trybunie, te płacze radości, ten moment, kiedy widziało się, jak cały stadion dosłownie drży od wibracji, bo on właśnie strzelił tego trzeciego — no to była magia, której się nie zapomina, nawet jak dzisiaj ktoś macha ci pod nosem liczbami z nowego sezonu. A teraz? Haaland wchodzi, strzela trzy, i wszyscy mówią „aha, kolejny”, jakby to była fabryka goli. I niby statystyki potwierdzają, że jest lepszy pod względem tempa, ale czy ktoś z was czuł kiedyś, jakby ten stadion dosłownie podskakiwał pod nogami, kiedy on wbiegł na murawę? Ja nie. U Kuna to była taka energia, że kibice tracili dech w piersi jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, bo wiedzieli: dziś będzie spektakl. Więc ostatecznie — ilu tych hat-tricków było przed Haalandem? Wystarczająco dużo, żeby mówić o nim jako o standardzie, nie o wyjątku. Ale czy to czyni go lepszym od Kuna? No cóż… jeśli stawiamy na gol bez pudła i na to, że przeciwnik dosłownie się poddaje po 20 minutach, to może faktycznie nowa era bije starą na głowę. Ale jeśli liczy się ten moment, kiedy kibic czuje, że ogląda nie zawodnika, tylko część klubu wcieloną w ludzką postać, to chyba jednak wracamy do pytania, które dzisiaj tu lata: co dla nas ważniejsze — liczby, czy to coś, co zostaje w sercu? Bo jedna rzecz jest pewna — obaj byli i są koszmarem obrońców, ale jeden zabierał ze sobą więcej niż tylko punkty.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.