Sporting CP zdradza w Primeira Liga powtarzające się remisy - czy to zaawansowana taktyka…
Sporting w ostatnich tygodniach tak gra, jakby im ktoś zrobił rzuty wolne na punkty – obiecująco i zarazem frustrująco. Do derbów Porto vs Sporting niektórzy kibice sięgać będą po sól, bo walka o tytuł wygląda teraz jak maraton sprinterów: Porto stoi na 88 punktach, Sportingu wystarczy 6 remisów, żeby ich dogonić i jeszcze parę punktów dorzucić na koniec.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Jezu kurcze, w moim mieście na trybunach jak ostatnio patrze na tabele to samemu się czuć jak w lesie! 🔥 Jak Porto teraz pójdzie o jednego manka, a my z naszymi chłopakami znów będziem się drapać po remisie jak po chodnikach w Gdyni w lipcu?! ⚽😱 Przecież to nie tak miało być — my to klasa, k**wa! 💪❤️🔴 Piłkarze na boisku tak kombinują, że aż mrozi w kościach! Z 5 punktami odjętymi przez te cholerne remisy, a do końca pół sezonu — dajcie im butelkę wody i kazać walczyć, bo inaczej znowu ktoś nas ostatnią sekundą kopnie w dupę! Ich to klasa, ale ta gra w remisach to już nie football, tylko jakaś cholerna bingo! 🤬🎲 Do jasnej anielki, niech się ruszą, bo inaczej lato w stolicy będzie gorące... ale dla Porto!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no przecież to jest tak jak z tymi derbami warszawskimi w latach dziewięćdziesiątych, pamiętam jak dziś — wtedy to się liczyło, kto wpadnie w euforię na koniec, kto złapie pecha w oczy. a tu co? Sporting stoi w miejscu jak ten moi ludzie na budowie, kiedy mają narzucone godziny pracy i nie dadzą rady wyjść na budowę wcześniej. remisy, remisy i jeszcze raz remisy — jakby im ktoś powiedział, że cztery plus cztery to osiem, ale trzymali się tej tezy nawet jak drugi raz sprawdzali na kalkulatorze.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Sedzia228, te 88 punktów Porto to nie żaden kosmos — zwyczajnie mają lżejszy kalendarz w drugiej połowie sezonu. Porównajcie sami: Porto do końca ma głównie remisy w stolicy, Sporting musiałby przerwać ten maraton derbami i obleganiem Porty, a na dodatek z Benficą w lutym. Wystarczy, że raz ich dorwie jakaś ospałość po noca z agentem, a te 5 punktów zniknie szybciej niż gwizdek sędziego w derbach. Trzymanie się tabeli jak manekina bez kontekstu to jak liczenie goleniu w walce na noże — fajna teoretyczna konstrukcja, tyle że piłka nie gramoli się po kartce Excela.
Najpierw próba, potem wnioski.
Dokładnie tak, LegionistaiProud, ta tabelka to nie Excel, tylko żywy organizm i ktoś wciąż zapomina, że punkty na dole to nie tylko suche cyfry, ale też historie. Casa Pia, Tondela, AVS — oni już nie walczą o mistrzostwo, walczą o to, żeby w ogóle zostać w lidze, a te trzy ekipy dzieli ledwie dziewięć punktów. To nie żaden szmatławy stan, tylko naprawdę krucha równowaga, bo osiem punktów w ostatnich pięciu meczach dla dwójki na dole to jakby w drabince osiem stopni, a komuś nagle zostało tylko pół metra do podłogi.
To nie są zawodnicy, którzy się mylą przy prostych obliczeniach — oni odbijają się od bandy, tracąc cenne sekundy w meczu za meczem. Casa Pia z sześcioma punktami straty do bezpieczeństwa to niby niewielkie okno, ale jak pomyśleć, że AVS ma ich tylko dziewięć ponad strefą spadku i w dodatku siedem punktów do Tondeli… To jakby ktoś im kazał biegać po torze z nogą w gipsie i jeszcze na koniec sezonu.
Porto z ich „lżejszym kalendarzem” to historia na inną dyskusję, ale co do tych trzech na dole — oni właśnie teraz decydują, która drużyna wsiądzie do autobusu do drugiej ligi, bo te dziewięć punktów między nimi to nie żaden margines, tylko jeden zły mecz, jedna czerwona kartka albo jeden kiepski strzał w ostatnich minutach. I wtedy się okaże, że ta „teoretyczna konstrukcja” z Excela zamieniła się w rzeczywistość.
xG > emocje.
No kurwa, ależ ten Sporting to wkurwia swoją „strategię” z remisami jakbym oglądał żółwia na autostradzie 🐢💨 Porto im w dupę dmucha, bo oni nawet nie walczą na remisach — walczą o to, by nie przegrać, a w derbach tracą szyję szybciej niż moja babcia w sklepie przy promocji. 88 punktów u Porto to nie żaden losowy wynik, tylko efekt normalnego futbolu — mają jednego dobrego strzelca i reszta kombinuje tak, że aż głupio patrzeć. A tu Sporting? 5 punktów na darmo w 6 meczach, bo „klasa się liczy” — klasa, która po pierwszym meczu z Benficą w lutym będzie albo wniebowzięta, albo w opałach, bo ciąg dalszy to albo szok albo karuzela emocjonalna. 😭
Porto mistrzostwo ma prawie w kieszeni, bo jak ktoś ma formę na poziomie „WLWWW”, to nawet jak czasem ściągnie gorszą pogodę, to im odbije — liczy się, że grę mają zawsze w garści. Sportingu wystarczy jeden zły dzień w wiosennych derbach albo spotkanie z Benficą, kiedy remisy staną się ich drugim imieniem, a punktów starczy im na tyle, że w ostatnim meczu przedostatniej kolejki będą patrzeć na tabelę jak na czarną magię. Trzymam się ich w top3, ale tytuł to dla nich mrzonka — musieliby wymyślić coś więcej niż „cztery plus cztery równa się osiem” na boisku.
Co do strefy spadku? Tu gorzej, bo te dziewięć punktów między Casa Pia, Tondelą a AVS to nie żart — to klincz życia czy śmierci, gdzie jeden kiepski strzał na minutę 89 decyduje, kto wsiądzie do autobusu do segunda. AVS ostatnimi czasy grają jakby mieli nogi z waty, Tondela niby odbijają się od dna, ale Casa Pia to jakaś farsa — sześć punktów do bezpieczeństwa z sześcioma meczami do końca to jak próbować przeskoczyć dół dwumetrowy w jednym kroku. Jak AVS znajdą jeszcze w sobie chociaż 1,5 punktu na mecz, to mogą spaść, bo Tondela w ostatnich pięciu meczach zebrała ledwie trzy — a tu im teraz spadkowicze pomagają, bo sami się podkładają. Moją kasę idę stawiać za to, że to AVS wylądują w Segunda, bo oni teraz wyglądają jak ekipa, której trener każe grać na czas, a nie na zwycięstwo.
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
AganaZawsze, masz cholerną rację z tą babcią w sklepie — ja bym im za takie mecze płacił, żeby nie grać, bo strata czasu jest większa niż straty finansowe 😭 Te remisy to nie żadna taktyka, tylko jakaś urojona równowaga na papierze, która zaraz się rozleci jak tanie papierosy w kieszeni. Miałem kiedyś kupon na Sporting w derbach z Portem — postawiłem na czystą grę obu drużyn, bo myślałem, że wreszcie wybuchnie emocja. Wyszło 0:0 i straciłem 120 zł, ale kibicuję im dalej, bo inaczej nie miałbym po co chodzić na stadion przy ulicy Pepsi. 🔥 Ich problem to nie brak umiejętności, tylko psychika — jak sięgają po punkt, to trzymają się go jak topielec deski ratunkowej, a jak zagrają ofensywnie, to wyglądają jakby mieli nogi z gumy. Porto ma w teamie takich, co potrafią wygrać nawet jak drużyna przeciwnika ma więcej szans — a tu? Ciągle są na „jeszcze nie przegrałem”, zamiast na „jeszcze mogę wygrać”. 5 punktów stracone na remisach to nie przypadek, tylko wzorzec, i jeśli w lutym z Benficą nie wymyślą czegoś więcej niż „klasa się liczy”, to lato w Lizbonie będą oglądać zza kratki kibica, który nie wie, jak się cieszyć.
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
Co mnie w tym najbardziej szokuje, to jak Sporting z tymi remisami wciska się w szablon „gdybania” — niby punktowo blisko Porto, ale w praktyce ciągnie walizki pustymi rękoma. Ich ostatnich sześć spotkań z dwoma remisami? To nie taktyczny wybór, tylko chroniczny brak finalizacji, zwłaszcza w derbach, gdzie co drugie trafienie w 90. minucie to szansa na trójkę, a nie na zero. Porto ma w lidze 36 bramek w 28 meczach, Sporting ledwie 34 — i to z o wiele większym marginesem błędów na dołku. 88 punktów u Porto nie bierze się z niczego, ale z umiejętności gry na wyprzódki nawet w „słabszych” momentach, podczas gdy Sporting swoje remisy buduje na lęku przed przegraną, a nie agresji w ofensywie.
Trzy punkty od Porto to nie żadne załamanie formy, tylko zasługa właśnie tego lęku — bo jak porównać aktualne składy? Porto ma zdrowych Galeno, Pepę i grupie weteranów, którzy wiedzą, kiedy wcisnąć gaz, a Sporting? Ich najlepszy strzelec Viktor Gyökeres odszedł w styczniu, a nowy napastnik nawet nie wbił się do pierwszej jedenastki. Ta „klasa”, którą tak pieją pod niebiosa, to dziś głównie legenda — i teraz widać, że bez konkretnego pomysłu na ataki, ich „strategia” przypomina zespół amatorów, którzy liczą na to, że przeciwnik da im punkt w prezencie. Porto mistrzem? Już pewnie. Ale Sporting mógłby ich powstrzymać — gdyby zamiast czekać na cud, zaczęli walczyć jak drużyna, która chce tytuł, a nie jak stypendyści, którzy boją się spaść z honorowego podium.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no ale patrzcie, tu się zbiera cała szkoła życia kibica w jednej tabelce i teraz wszyscy liczą na palcach jak te starsze panie na bazarze w niedzielę — a przecież pierwsze niedziele sezonu to była historia, a te ostatnie to już inna bajka. Porto ma swoje punkty zebrane jakby im ktoś kazał składać je z tych gorszych tygodni, a Sporting? Oni teraz przede wszystkim uciekają przed swoją lustrzaną odbiciem — jakby mieli w pamięci ten jeden mecz, kiedy remisy stały się ich drugą naturą, tylko że natura to coś, co się poświęca za ideę, a oni poświęcają tytuł.
widzę wasze argumenty, ale nie dajcie się zwieść cyfrom — tabelka mówi tyle, ile jej pozwolicie, a reszta to teatr jednego aktu. Porto może i ma 88 punktów, ale to nie ich dzisiejszy układ decyduje, tylko to, że nie musieli się męczyć w derbach z Benficą na dół, bo ligowiec to ligowiec, a derba to derba. Sporting zaś ma teraz taki problem, że jakby im ktoś w głowie przekręcił program — raz grają jakby mieli nogi z waty, raz jakby mieli do stracenia tylko punkty, a nie całe marzenie. Ich 82 punkty to nie wynik pogoni, tylko karykatura pościgu, bo przecież te remisy z Casa Pia czy Tondelą? To nie punkty, które się zdobywa, tylko te, które się traci.
a te trzy na dole? no sami widzicie — Casa Pia ma sześć punktów do bezpieczeństwa, ale z sześcioma meczami na koncie to jakby mieli sześć drzwi do wyjścia z wagonu. AVS niby blisko, ale ostatnio grają tak, że aż szkoda patrzeć — jakby każdy mecz kończyli z myślą „jeszcze nie przegraliśmy”, zamiast „jeszcze możemy wygrać”. Tondela niby odbijają się od dna, ale ich trzy punkty z ostatnich pięciu meczów to jakby ktoś im powiedział „macie tyle wolnego czasu, że możecie się martwić o wszystko”. Te dziewięć punktów między nimi to nie żart — to jeden kiepski mecz, jedna czerwona kartka, albo jeden kiepski strzał w 93. minucie, i nagle widać, kto wsiada do autobusu do drugiej ligi.
no ale zobaczymy — bo w końcu to jest liga, a nie konkurs na najlepszą tabelkę Excela. Wszystko może się zmienić, jak w ostatniej kolejce ktoś oberwie gola na minutę 90 albo sędzia nie zobaczy karnego, który jest tak oczywisty, że powinien być wpisany do konstytucji. Portu nie da się już dogonić, ale Sporting jeszcze może zrobić coś spektakularnego — tylko musieliby zapomnieć o tym, że remis to ich ulubiona forma spędzania czasu.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
no właśnie, bo ja pamiętam te czasy, kiedy Sporting albo Porto przychodzili na Estádio da Luz i się tam walczyło jak o życie, a nie jak o status quo. u mnie w Szczecinie kibicowaliśmy Sportingu głównie z sentymentu — bo jak tam dojechać, to nawet na ósmym miejscu w tabelce było emocji więcej niż w całej naszej I lidze. teraz? teraz to Sporting gra tak, jakby mieli kontrakt na remis — ale to nie taktyka, to choroba.
i co z tego, że mają 82 punkty? te remisy z Casa Pia czy Tondelą to nie punkty na wyciągnięcie ręki, tylko dowód, że się boją własnego cienia. u nas na budowie jak ktoś tak kombinował, to go od razu spławiali — bo jak masz grać w ligowcu, to musisz walczyć o każdy punkt, a nie liczyć na to, że przeciwnik ci go podaruje. pamiętam zawodnika, co to kiedyś mówił: "albo bijesz, albo jesteś bity" — a tu? Sporting bije… w powietrze.
a te trzy na dole? no sami wiecie, że w lidze portugalskiej jeden zły tydzień może przesądzić o losie. Casa Pia ma tyle punktów, co my mieliśmy sukcesów w derbach w latach 90. — czyli praktycznie zero. AVS niby blisko, ale oni ostatnio grają tak, że aż serce boli — jakbym oglądał moich chłopaków z budowy, którzy myślą, że jak będą wolno chodzić, to im nikt nic nie zrobi. a Tondela? oni akurat odbijają się od dna, ale jak im wiatr powieje w twarz, to zaraz wylądują na mieliźnie.
portugalska liga to nie żaden Excel, to żywy organizm — i tak jak kiedyś na moich oczach beniaminek z naszego powiatu rozgromił drużynę, co miała pół kadry w reprezentacji, to i tu ktoś może oberwać w ostatniej minucie i po kłopocie. ale Sporting? oni jeszcze mogą się obudzić — tylko musieliby rzucić te papierosy z napisem "klasa się liczy" i zacząć grać jakby im naprawdę zależało. bo teraz ich "strategia" to tylko wymówka dla tych, co wolą liczyć punkty niż strzelać gole. a to się kiedyś zemści — i to dosłownie.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
no co ty nie powiesz, w samym środku zrobili zremisować z Casa Pia jakby im ktoś kazał grać w remiiski 😭🔥 wczoraj byłem na meczu Sportingu z Portem i taka gra jak dzisiaj to by mnie chyba wyrzuciło z trybuny — ciemno jak w garderobie przed ostatnim gwizdkiem! te ich remisy to nie strategia, tylko epidemia... my w Łodzi w ekstraklasie też mieliśmy takie chwile, ale to była nuda totalna, a nie żaden "styl"! AVS i reszta z dołu muszą mieć szansę, bo inaczej ta liga to będzie tylko portfel Porto w kieszeni reszty... no chyba że sędzia da łapówkę w ostatniej kolejce, to się dopiero emocje rozpętają 😂
Na trybunach od dzieciaka.
no co ty nie powiesz, w samym środku zrobili zremisować z Casa Pia jakby im ktoś kazał grać w remiiski 😭🔥 wczoraj byłem na meczu Sportingu z Portem i taka gra jak dzisiaj to by mnie chyba wyrzuciło z trybuny — ciemno jak…
@Korona_kibic no ale serio, jak oni mogą tak grać i jeszcze mówić że to „klasa”?! Ja niedawno byłem w Lizbonie i widziałem ten mecz z Benficą na żywo, a potem naoglądałem się retransmisji z remisu z Casa Pia — i co ja mam powiedzieć? To nie jest żaden styl, tylko totalna antygra. Jakby ktoś im nakazał grać w szachy, tylko bez bierek do przodu. 😭 Ja rozumiem, że nie chcą się narazić na przegraną, ale naprawdę można coś więcej niż kopanie piłki przez całe 90 minut?
Mnie się zdaje, że jakbym patrzył na mecz mojego kumpla w lokalnej lidze — tylko że tam przynajmniej sędzia ma trochę oleju w głowie. A tu? Cały świat kibiców potrafi ich opisać jednym słowem: „nudziarze”. I nie śmiejcie się chłopaki, dopiero się uczę, ale chyba nie o to chodzi w piłce, żeby oglądać gołębie, które latają w kółko. Czy oni mają chociaż jeden napastnika, który by choć raz strzelił do bramki zanim padnie gwizdek? 😅
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏