Stary dobry blaszany szczęk na Gliwickiej – kto pamięta, ten wie!
pamiętam ten czas, kiedy na promocie przychodziłem z kolegami z bramy stadionu na gliwicką, a orkiestra dopiero co skończyła wstępniak i aż drżały okna w tych blaszakach... mamy taki jeden moment, który wrył mi się w pamięć: to był finałowy mecz o awans do ekstraklasy w 2003, wiosna, jeszcze ślisko od deszczu, kibice stali w mundurach — bo wiadomo, nie na pokaz, tylko żeby było ciepło. kto wtedy był, ten wie, jak dźwięk "Katowice w sercu" przebił się przez ten szum i jak cały trybuna płonęła flagami, a my z rzędu wyliśmy "ścieżkę dźwiękową" tej drużyny. potem przychodziły te lata, kiedy stadion świecił pustkami, a teraz znów słychać ten szczęk blachy i te kroki, które rezonują w kościach... a orkiestra? orkiestra to jak stary dobry pies — niezmienna, wierna, zawsze na swoim miejscu 😄
Widziałem już wszystko, chłopaki.
kurcze, a ja to pamiętam jak dzisiaj! byłem wtedy maluchem, tak z 10 lat pewnie, mama mnie wzięła na ręce bo hukliśmy od bramy stadionu na gliwicką, a tam od razu ta dziura w murze co prowadziła prosto do szatni... i słychać było przez całą ulicę jak orkiestra wali w te blachy, a my z paczką sąsiadów mieliśmy megafony zrobione z puszek po konserwach 💪🔥 ten dźwięk to było coś niesamowitego, aż serce podchodziło do gardła! "Katowice w sercu" zagrali, a ja stałem tam z otwartą gębą i myślałem że to Bóg gra w tej orkiestrze! potem ojciec niósł mnie na barana i śpiewaliśmy razem całą piosenkę, chociaż ja nie znałem słów... do dzisiaj jak słyszę tamten numer to od razu skóra cierpnie 😱
Jeden klub, jedno życie ❤️
facet, ale ja to pamiętam jakbym wczoraj stał z paczką na tym szczęku blaszanym koło bramy południowej. był ten jeden wtorek wczesną wiosną 1998, akurat gra GKS z Hutnikiem w lidze okręgowej, pogoda taka sobie, ale myśmy mieli dość samozwańczo założone mundurki, bo koleś zrobiliśmy sobie żarty, że na trybunie fajnie się trzyma ciepło jak wszyscy machają... tylko że nikt nie liczył na to, co będzie później. orkiestra zaczynała od jakiegoś marsza, a my już przepychaliśmy się do samej blachy, bo wiedzieliśmy że zaraz będzie ta nasza pieśń. i wtedy — bum! — z głośników leci "katowice w sercu", a tu ja, z tymi blaszanymi dźwiękami które odbijają się w czaszce, i nagle słychać jakby cała ulica biła w te blachy razem z nami. facet, ja miałem wtedy 16 lat i czułem się jakby mnie ktoś wziął za gardło i nie puszczał — ale nie bolało, wręcz przeciwnie, jakby krew w żyłach zrobiła się zimna i gorąca naraz. koledzy rzucali się na siebie, kto pierwszy trafi do mikrofonu na szczęku, a ja tylko stałem z otwartymi ustami i wyłem jak szalony, bo nie umiałem tekstu na pamięć. do dzisiaj jak mi się przypomni, że ten szczęk zrobił się z blachy po starej chłodni, to serce podchodzi pod same uszy... stara szkoła, stara szkoła, kiedy to blacha miała więcej serca niż niejeden współczesny stadion z klimatyzacją 😄
Ej, a mnie tam akurat na ten szczęk los jakby nie zaprowadził — w 2001 byłem z rodzicami na meczu, ale tylko dlatego że tata dostał bilety na prezent urodzinowy od pracy 🎉 no i co? no i trafiłem prosto w epicentrum awantury kibolskiej! nie pamiętam ani piłki, ani wyniku, ale BÓG JEST MOIM ŚWIADEKiem — orkiestra zaczęła "Katowice w sercu" i ja, 8-letni gnom, w moim pomarańczowym płaszczu przeciwdeszczowym, myślałem że to jakiś wojenny alarm, bo te blachy ryczały tak że sąsiednie kamienice trzęsły się jak galareta! 😱 na szczęście mój stary złapał mnie za kark i wrzucił na barana żeby nie oberwać po głowie przez latające cegły (te to akurat były puste, ale kto by się tam przejmował — była bitwa domino 😂) — a ja myślałem że całe miasto się zebrało żeby mi zaśpiewać serenadę... facet, potem chodziłem przez tydzień ze śladami po kominiarce na policzkach od uderzeń blachą, ale za to dostałem bilet "na żywo" i do dzisiaj nie wiem, która to była runda, a która drużyna grała 🤣 za to pamiętam że po tym numerze wszyscy kibice mieli głosy jak święci z chóru, a ja miałem dźwięk dzwonka w uchu przez trzy dni 🔔🔥 no i co — dziś to samo robimy: dzieciom na barana, pomarańczowe płaszcze przeciwdeszczowe i walimy w blachę jakby od tego zależało mistrzostwo świata 🍿💥 stare dobre czasy, kiedy stadion jeszcze miał duszę, a nie tylko klimę i VIP-y
Potrzymaj piwo.