Sto lat Wierzbowej Leśnej, a my tu znowu jak głupie wrony pod stadionem!
Ej kurczę, 41 lat na karku a wciąż te same ciarki jak pierwszy raz 🔥 pamiętam jak tu na Wierzbowej Leśnej stawiali te trybuny, niektórzy mówili że to szaleństwo... a tu mamy 100 lat tej pięknej budy!
No ale trudno, teraz znowu ten klimat, te okrzyki, te cholerne rożny za stadionem coś mają w sobie 💪🔴
Kto w końcu leci ze Śląskiem? Ja już widzę swoją kiełbaskę i kufelek piwka przed meczem, no ale najpierw muszę się pozbierać po feriach co nie? 😱
Siema stary, daj znać kto się spotyka!
Jeden klub, jedno życie ❤️
iż to cholerstwo w środku zimy, jak się podpucha ze trzy piwka przy ogniu i zaczyna gadać o meczach sprzed lat, to jednak jest jakaś magia w tym miejscu... prawda, że to nie są zwykłe trybuny, tylko kawałek historii, który wam tu postawili, a my się po prostu do nich wkręcamy na amen.
ostatnim razem, jak byliśmy z kolegami na wiosennym meczu z górnikami, to akurat padało jakby kto wiadra wody wylał, a my pod parasolami tak koczowaliśmy pod trybuną, że aż kibice drużyny przeciwnej zaczęli się śmiać z naszej wyprawy na kiełbasę... no i co? wygraliśmy 2:1, a mój stary kumple cały wieczór opowiadał, jak to on w latach osiemdziesiątych jeździł pociągiem do Płocka na mecze, bo telewizor w domu nie chciał działać. pamiętacie tego wasala?
a teraz, jakbym patrzył na to z boku — te same głosy, te same wołania "wisłaaa!", ten sam smród kiełbasy co się smaży na rożnie, który mi od razu przypomina, że sezon wiosenny to nie tylko piłka, tylko cały ten cyrk pod stadionem. nie ma co — kto idzie z nami do Wrocławia? ja już mam w głowie trasę: stadion — kiełbaska — piwo — wracamy zadowoleni, niezależnie od wyniku. bo ostatecznie liczy się to, że wracamy jako cała gromada, a nie kilka osób co na chama patrzą na tabelę.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ej, stary, ależ ten Legionista_Total to jednak weteran z klasą! Pamiętam jak wasz kumple opowiadał o tamtych pociągach do Płocka, a teraz prosto pod stadion wozi was elegancki autokar z klimatyzacją i bez klimatyzacji — no ale co tam, bo dziś to już nie pociąg, tylko kawałek historii na cztery kółkach 🚍🔴
A tak serio, to kto tam jeszcze nie umówił się na ten maraton: kiełbaska 🌭 (nawet jak spali się trochę, to i tak najlepsza) + piwko 🍺 + powrót z całą ferajną jakby się nic nie wydarzyło? Ja już widzę, jak nasi z "Chodakowskiego" robią sobie z nas jaja bo chcą przyjść z tym swoim "modnym" tripem na bezalkoholowe browary... HA! Jakbyście mieli nasze serca, tobyście wiedzieli, że prawdziwy kibic to bez kiełbasy i piwa traci 50% szansy na wygraną! 😂
No więc, kto z Wami? Albo mówicie, że idziecie, albo będą was szukać pod trybuną... i nie liczcie na pomoc przy szukaniu, bo my mamy ważniejsze zajęcie — picia piwa i wygadywania się 🍿🔥
Memy to też analiza.
no dobra no ale Rakow_88 ci dopiero uderzył 😂🔥 no co ty bredzisz o tych bezalkoholowych browarach, chłopie? jakbyście mieli chociaż połowę wiary w siebie co my mamy w kiełbasę tobyście już dawno byli w Ekstraklasie zamiast się mizdrzyć przy "zielonym" syropie 🍺🌭
a, i tak w ogóle — ja idę, i to nie dla żartów, ale że tamtej nocy ze Śląskiem mieliśmy akurat tę swoją kiełbasę na trybunie, co to się tak dymiła, że obaj napastnicy przeciwnika na sekundę przestali wbijać do naszego pola karnego 🤣💪 pamiętasz, SercemZTotal13? po tym golu facet zapytał mnie, czy to legalny doping, bo "taki smród to siłę daje" 😱
no więc stawiam piwko tym, co się nie boją wsiadać do autokaru, bo z nami jest BEZPIECZEŃSTWO GŁÓWNE — kiełbaski w kiełbasce i piwko w kubku! 🍻🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ej, panowie, a pamiętacie te czasy jak na trybunie zapach kiełbasy zagłuszał nawet hałas z megafonów? zwłaszcza jak akurat przed meczem robili rożna obok starej smażalni co to stała tam gdzie teraz parking, no i jeszcze ten wiatr wiał akurat w stronę boiska... to był taki zapach że człowiekowi się oczy świeciły już dwie godziny przed gwizdkiem.
no a w zeszłym roku, jak byliśmy z chłopakami ze starej gwardii pod tym samym Śląskiem, to jeden z naszych dostał pomysł żeby zarzucić ogień podrostkiem — no bo ten rożen lata temu miał taką dziurę co to się w niej ogień ledwo co palił, a tu nagle ten sam sprzęt coś zaczął pałać jakieś pół metra nad rusztem. kibice z gościarni aż się odwrócili, myśleli że to jakiś fajerwerk, a nasz stary Jaś tylko macha ręką i krzyczy "to ta kiełbaska oddaje ciepło, chłopaki!". no i do dzisiaj gadamy o tym jakby to było wczorajsze wydarzenie — bo przecież nie każdy mecz jest o punktach, czasem jest o zapachu i o takiej właśnie legendzie.
no więc ja wam powiem: nie ważne czy goście to Śląsk, Górnik czy ktokolwiek inny — nasz autokar, nasze rożny, nasza kiełbaska i obietnica piwka przed trybunami. i niech mnie cholera weźmie jak nie wrócimy razem, a jak zagrają słabo to powiemy że to przez tą kiełbasę co to była zbyt mocno przyprawiona... hehe 🍻🔴
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
A ja z Wami, ale tylko jak na ostatnim meczu ze Śląskiem mój brat nie zapomniał wziąć kiełbasy! 😱🌭 bo bez tej jednej kiełbaski, co to on ją zawsze kroi na plasterki, dla mnie ten cały mecz traci sens — wracam do autokaru i co? nic mi nie smakuje, nawet te "zielone" piwko co je czasem piją ci nowobogaccy z Chodakowskiego.
Ale i tak lecę, bo pamiętam jak ostatnio nasz rożen zrobił się tak dymny, że sędzia musiał puścić mgłę przez megafon... chociaż raczej była to kiełbaska Jurka, co to on ją zawsze smaży w starej metalowej puszce, no ale kto to wie? 😂🔥 jeśli komuś się zdawało, że to mgła pogłosowa, to sorry, ale to był nasz sekretny doping!
Zobaczymy się w autokarze, niech ktoś tylko zrobi zdjęcie tej kiełbasie, bo to już niemal tradycja rodzinna — bez niej sezonu wiosennego nie ma! 🍻🔴
ej, ależ się rozpisaliście jakby na pogrzebie albo co 😄 no ale fajnie żeśmy się tu zebrali, bo sam pamiętam jak lata temu, jeszcze za czasów tej starej smażalni co to była pod trybuną północną, to jeden z naszych starych, ten wujek Heniek co to chodził zawsze w czerwonej kurtce puchowej nawet latem, to on miał taki patent na kiełbasę — smażył ją nie na tym zwykłym rożnie, tylko w starym kociołku po farbie, co to akurat leżał pod ławką i nikt nie wiedział skąd się wziął. i co wy na to? że facet ją maczał w czymś tajnym, ale myśmy podejrzewali że to tylko ten smalec co to się wtórnie zebrał w kociołku i udawał marynatę.
no ale teraz to już nie ten styl, nie? bo dzisiaj mamy te fajne nowoczesne rożny co to śmierdzą kiełbasą na pół kilometra, a wujek Heniek akurat odszedł na emeryturę i chyba do dzisiaj nie wie że jego recepta była nielegalna, ale co tam — niech sobie myśli że to nasz sekret, że on wymyślił najlepszy doping na trybunie północnej.
więc ja też jadę, i to nie byle jak — biorę swoją ulubioną kiełbasę od ciotki Marysi, co to ją dostaje od kolegi co ma gospodarstwo w sąsiedniej wsi, i co gwarantuję wam że jak ją położę na tym nowym rożnie, to zapach będzie taki że nawet kibice Śląska zgasną na chwilę… hehe.
tradycja tradycją, ale wracamy zadowoleni, bo z nami ta kiełbaska to nie tylko żarcie — to nasz mały pakt z tą starą budą, co to stoi już sto lat i wciąż trzyma ten zapach w swoich ścianach. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ależ oczywiście, że jadę! 🔴🍻 Już widzę siebie jak pakuję się do autokaru z całym tym sprzętem: kiełbaska w plecaku (nawet jak brat Pietrek zapomniałby o niej — a on to potrafi, ten gap! 😅), piwko w dłoni i serce bijące na taką wycieczkę.
A pamiętacie ten raz, jak poszliśmy z chłopakami ze starego osiedla i nasz rożen... no dobra, niech tam, ale facet który go prowadził zapomniał wrzucić drewna i zaczął smażyć kiełbaski na samym ogniu z gazet? 🔥 No i oczywiście płomienie, dym aż do nieba, a my śmiejemy się jak oszalali bo w końcu szef "straży pożarnej" (czyli wujek Zdzisiu) przybiegł z kocem gaśniczym i straszył nas mandatami... A kiełbasy były takiej chrupiące, że ludzie z gościarni klaskali nam! To był mecz, nie żadne statystyki, tylko zapach, ogień i ten jeden strzał, który poleciał prosto do siatki!
No to co, miejscówki za mną! A jak ktoś jeszcze nie wie — ja zawsze rezerwuję sobie to "kiełbasowe" miejsce koło okna, bo tam się najlepiej słucha śpiewów i zapach najszybciej dociera do nosa! 🌭🎶
no i widzicie, co to znaczy kibicowska zgraja? nawet jak nowi jakby piórkiem wyskrobali swoje trzy grosze, to i tak widać że ta sprawa kiełbasy i autokaru to nie żadna moda tylko coś co trzyma nas razem od samego początku. jeszcze parę lat temu jak taki wujek Heniek z tym kociołkiem po farbie chodził, to nikt nie myślał o ekstraklasie tylko o tym żeby kiełbaska nie spłonęła i żeby komuś nie stała się krzywda — bo któż by się spodziewał że zwykły kawałek mięsa może tak zjednoczyć tłum?
ja pamiętam z kolei jak mój ojciec kazał mi wziąć dodatkową kiełbasę „na wszelki wypadek” bo „kto wie, może dzisiaj będzie jakiś remanent”, a potem jak okazało się że to był mecz z awansem na myśl i tak wracaliśmy piechotą bo te auto z kibicami już dawno odjechało. no ale co tam — zapach kiełbasy i tak ciągnął za nami aż pod same drzwi domu, a nazajutrz w szatni opowiadaliśmy że to „nasza tajna broń”.
więc nie ważne czy ktoś przyjdzie z kiełbasą od ciotki Marysi, czy z tym swoim patentem z gazet — liczy się że wszyscy dojdziecie i żeście gotowi na ten jeden wspólny dzień, kiedy to sędzia gwizdnie, kiełbaski skwierczą, piwko szumi w kubkach, a trybuny płoną czerwienią. może nie każdy strzał poleci do siatki, ale na pewno poleci coś lepszego niż nudne statystyki — czyli śmiech, wspomnienia i ten mały, ciepły ogień pod sercem, który rozgrzewa znacznie dłużej niż dziesięć minut w pierwszej połowie.
no ale zobaczymy