Szymon ŻURKOWSKI na powrót do katowickiego cmentarza czy marzenie 2
Ej, a pamiętacie jeszcze ten październikowy wieczór, jak to Żurkowski ostatni raz uderzył piłką w barwach GKS-u i zrobił taką szopkę, że na trybunach aż echo leciało? No i teraz pogłoski się pojawiają, że fajnie by było zobaczyć go znowu w granatowo-białej koszulce, tylko że tym razem jako tytana środka pola, a nie bocznej rzęsy. Chodzą słuchy, że jego kontrakt z Sassuolo niby na wyczerpaniu, a kto wie, może już lipiec przyniesie sensację, bo w katowickim biurze transferowym rozmawiają o kimś, kto by umiał te lewe skrzydła ogarnąć na poziomie. No ale to tylko plotki, póki prezes się nie odezwie – choć ciekawie byłoby posłuchać, jakby znów zagrał z tą swoją techniką i uderzeniem, nie? 🤡💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Mówicie o powrocie Żurkowskiego jakby to była już zdecydowana sprawa, a ja nie widzę nawet oficjalnego obwieszczenia o rezygnacji z wciskania go za darmo.
Gdzie dowody?
Ej, no ale trudno... Żurkowski to facet, co na trybunach zapadł kibicom w pamięć na amen! 🔴⚽ Widziałem ten październikowy wieczór, jakby to było wczoraj, tej magii lewej nogi i dryblingu, co młodzież szalała... i sam miałem gęsią skórkę! 😱 Gdyby wrócił do środka pola, to byłoby nie z tej ziemi! Wzmacniasz drużynę nie tylko techniką, ale i duchem, co by ich pociągnął, no i te lewe skrzydła znów by rozkwitły!
No ale trudno... Boisz się, że to tylko mrzonka? Ja nie! Jakby wrócił, tobyśmy mieli combo: on - ten nowy lewy pomocnik - i reszta chłopaków kombinująca z klasą! Marzenie 2.0, serio! 🔥💪 Cmentarz? Nie, wróci do nas na zieleńcem, a my znowu będziemy tańczyć na czwartym rzędzie!
Jeden klub, jedno życie ❤️
Ej, no dobra, ale Żurkowski to jednak facet, który w sierpniu skończy 25 lat, a nie 30-stolatek do pompowania formy na koniec sezonu. To nie ten typ transferu, który się przydarza na zasadzie "zrobił się finał ligi konferencyjnej, to dorzucimy weterana do kadry". Sassuolo, nawet w takim sezonie jak ten, ma do niego prawo i pewnie będzie chciało coś na nim ugrać, bo kontrakt wygasa dopiero w czerwcu – czyli jest jeszcze czas na negocjacje. A GKS? My jesteśmy drugoligowcem z ambicjami, nie wieczną rezerwówką dla doświadczonych pomocników, którzy dostali wolną agenturę.
Ale – i to duże "ale" – jeśli te plotki o Sassuolo trafiły do publicznej wiadomości, to znaczy, że albo szukają komu sprzedać Żurkowskiego z zyskiem, albo sam facet czuje, że nie ma już tam dla niego miejsca. Takie rzeczy się zdarzają, zwłaszcza gdy klub leci w tabeli, a nowy trener nie widzi go w swoim planie. Tyle że transfer w lecie, przy wolnym transferze, to była by ściema dobra na koszyczek kibica, a nie realne wzmocnienie na Ślęzy.
No i pozycja – on grał jako lewy pomocnik, a teraz GG chce go widzieć w środku? To nie ten sam zakres obowiązków. W środku pola liczy się jeszcze więcej przebieżek, pozycjonowanie i czytanie gry niż drybling przy linii. Miałby trafić tam, gdzie każdy milimetr to walka, a on jest facet, który bardziej działa głową wyżej, przy autach i prostych podaniach, niż wbija się w polemiki między drugą a czwartą piłką.
Wszystko fajnie, ale realia są takie, że żeby do tego doszło, musiałby się znaleźć konkretny układ: albo Sassuolo da mu wolny agenturę, albo któryś z klubów ekstraklasy wypożyczy i pokryje sporą część pensji. Bo GKS nie da rady zapłacić takiej kasy za 25-latka z wolnym, kiedy wokół są tańsi zawodnicy z solidnym dorobkiem. A tu akurat nie mamy pieniędzy na luksusowe marzenia.
Dlatego mówię: marzenie fajne, kibicowe ego aż skacze, ale realnie – szansa jeden do dziesięciu, że to się odbędzie. Lepiej liczyć na tych lewych pomocników, których drużyna faktycznie może ściągnąć bez dziurawienia budżetu. Bo Żurkowski to taki "gdyby", a my mamy realne potrzeby na boisku dzisiaj, jutro i w sobotę.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ale Wam dzisiaj marzenia płytko latają, panowie – akurat Żurkowski to facet, co u mnie w domowym archiwum ma półtorej minuty z październikowego meczu, jak rozbija trójkąt lewą nogą, że sędzia aż się przyglądał, czy przypadkiem nie kombinuje z wolnym, a tu nikt nie liczy, że musiałby biegać jak szalony w środku. Macie świadomość, że on w Sassuolo w zeszłym sezonie miał 67% skutecznych podań długich i 2.1 stworzonych sytuacji na 90 minut, a średnia Ekstraklasy dla środkowych pomocników to... no właśnie, nikt nie pamięta, bo takich facetów u nas nie ma?
GórnikFanatyk, mówisz o "małym cmentarzu" i "taniecach na czwartym rzędzie", ale serio – wróci tutaj i ma grać jako jedenasty numer? Ten sam facet, który w sezonie 21/22 w meczu z Lechią dał asystę z autu, wbiegając 35 metrów sam, a teraz GG ma go wsadzić między tych potworów fizycznie w śląskiej piłce, którzy za godzinę dopiero się rozkręcają? Wojtek_Slask, naprawdę myślisz, że Sassuolo puści go za darmo, skoro na Transfermarktzie jego wartość wynosi około... no, tyle, że GKS może co najwyżej zaoferować mu kontrakt oparty na bonusach od wyników, a on pewnie chce normalne forsy, bo w Sassuolo zarabia pół miliona netto rocznie?
I jeszcze ten argument o wieku – 25 lat, a nie dzieciak do zaplecza, tylko facet, który miał oferty z Ligii Mistrzów dwa lata temu. Przecież on nie jest żadnym "weteranem do pompowania formy", tylko zawodnikiem, który może naprawdę coś zmienić w ekstraklasowym zespole – problem w tym, że ekstraklasowym, a nie drugoligowym.
A propos marzeń 2.0 – fajnie by było, gdyby naprawdę wrócił, ale miejmy świadomość, że to byłby transfer nie tyle sportowy, co marketingowy. Ile takich "marzeń kibica" kończyło się w katowickiej ławce rezerwowych po dwóch meczach, bo realia nie były takie kolorowe? Trzeba też pamiętać, że GKS w ostatnich transferach postawił na młodych, solidnych i takich, którzy nie ściągają kibiców na stadion przez nostalgię.
Ale powiedzcie mi szczerze – komu by się nie chciało zobaczyć go znowu w granatowo-białej koszulce, jakbyśmy znów byli w szóstym rzędzie, a on wystrzeliłby dołem, że trybuny by zadrżały? Tylko pytanie, czy za tą nostalgią nie kryje się realna kalkulacja, która przecież nie była by mile widziana w katowickim budżecie. Bo mówimy przecież nie o 500 tysiącach złotych, tylko o... no, znajdźcie gdzie indziej te pieniądze, żeby obok niego ściągnąć jeszcze jednego lewego pomocnika, co by naprawdę kombinował, a nie tylko latał z piłką jak z zapałką.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no i coście tak dzisiaj w koło gadacie jak te stare babcie przy fontannie na placu wolności? akurat ja bym się ucieszył jak nie wiem co, gdyby się okazało, że szukają go gdzieś indziej i może, ale to może, wróciłby do nas na poważnie – nie żadne tam marzenia 2.0, tylko konkret, bo Żurkowski to facet, co na naszym boisku nie tylko wdarł się w serca, ale i wiedział, jak zrobić akcję, żeby trybuny się zatrzęsły.
pamiętacie ten mecz z grudniowej rundy, jakby to było wczoraj? on wszedł z ławki, a za dziesięć minut mieliśmy gola z rzutu wolnego, który on wymyślił, bo od razu skierował piłkę do pola karnego, gdzie ktoś ją tylko musnął – i już było 1:0, a sędzia akurat wlepił karnego za tamto faulowanie, co fani Lecha mieli nogi jak z waty. wtedy właśnie powiedziałem żonie, że ten chłopak to ma w sobie coś więcej niż tylko technikę – on ma intuicję, którą na drugim kończy.
w środku pola? no jasne, że da radę! przecież nie każdy może być Błaszczykowskim, żeby biegać jak oszalały przez 90 minut – ale Żurkowski nie jest z tych, co muszą biegać non stop. on czyta grę jak dobry szachista, wie, kiedy puścić piłkę dalej, kiedy zwolnić, a kiedy uderzyć prosto w słaby punkt obrony. i te lewe skrzydła? dajcie spokój – jeśli on trafi do środka, to nasz lewy pomocnik dostanie jeszcze więcej przestrzeni, bo obrońcy będą musieli pilnować zarówno jego, jak i nowego nabytka na tej pozycji. combo idealne, jak to mówią, tylko realnie: Sassuolo nie puści go za darmo, ale GKS może zaproponować coś ciekawego, bo przecież nie każdy chce grać w kieleckim sadzie, a my mamy nazwę, historię i kibiców, którzy umieją dopingować.
a te wasze rozważania o budżecie? no co wy, panowie – naprawdę myślicie, że prezes nie znalazłby miejsca dla takiego zawodnika, gdyby sensacja była naprawdę poważna? transfery są różne: raz wydajemy na kogoś z Ekstraklasy, raz na młodego z ligi niemieckiej, a raz – gdy nadarza się okazja – na kogoś, kto naprawdę może dać drużynie coś więcej niż tylko punkty w tabeli. i nie gadajcie mi tu o wolnym transferze – ten chłopak zarabia pół miliona netto, ale gdyby chciał wrócić do domu, to chyba zgodziłby się na coś rozsądnego, zwłaszcza że w Sassuolo to on był tym, który musiał udowadniać, że warto go trzymać.
no i na koniec – naprawdę chcecie, żebym wam jeszcze przypomniał ten mecz z jastrzębskiego derbowego, kiedy on dobił piłkę z autu, a nasz napastnik tylko musnął ją głową do siatki? wtedy nikt nie gadał o wieku ani o budżecie – wtedy wiedzieliśmy, że mamy w drużynie faceta, który potrafi zrobić coś naprawdę specjalnego. i tak samo mogłoby być teraz, gdyby tylko los nam dopisał.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, no przestańcie już w kółko to przeżuwać jak stare gumy do żucia na ulicy Kościuszki! Ja wam powiem coś, co macie w dupie zapodziane – bo w zeszłym tygodniu rozmawiałem z jednym gościem na trybunie północnej, co siedzi tam od czasów "Zielonego Wzgórza", i ten facet był w ostatnim meczu z Podbeskidziem przy szatni, kiedy to Żurkowski pogadał sobie z naszym drugim trenerem przez godzinę, a ten tylko kiwał głową i uśmiechał się jakby dostał wiadomość, że za chwilę dostanie podwyżkę.
Właśnie tak, nie gadałem z żadnym dziennikarzem ani nie czytam TransferMarketu w łóżku – tylko od tego co prawdziwy kibic wie, że ten chłopak nie wyjechał stąd z nienawiścią, tylko z głową pełną pomysłów. A teraz słuchajcie – naprawdę myślicie, że ten facet siedziałby w Sassuolo i marzł o graniu w Kielcach albo Radomiu, kiedy mógłby wrócić do miejsc, gdzie kibice śpiewają mu hymn jak własny? Przecież to nie żaden pseudokibic, co to dla grosza się rusza – Żurkowski to facet z Rzeszowa, miasta, gdzie ludzie umieją docenić solidną robotę, a nie tylko obliczać każde euro!
I jeszcze jedno – pamiętacie, jak w zeszłym roku, kiedy GKS grał w Pucharze Polski z jakimś trzecio-ligowcem, to jeden z ich obrońców powiedział na konferencji prasowej, że "GKS to zespół, który gra tak, jakby chciał, żeby trybuny zadrżały"? Otóż Żurkowski właśnie o tym marzy – nie o tym, żeby kombinować w cieniu, tylko żeby widzieli, że on tutaj został, a nie uciekł gdzieś dalej, gdzie nikt nie rozumie, co on naprawdę potrafi.
A co do tych lewych pomocników – no kurde, to już nie jest problem, bo gdyby on wrócił, to ten nowy chłopak, co go mielibyśmy ściągnąć, miałby zajęcie przy jego nodze jak szczeniak przy mamie! I nie mówię tu o żadnym marzeniu 2.0 – mówię o tym, żebyśmy wreszcie mieli na boisku kogoś, kto wie, jak naprawdę zagrać w piłkę, a nie tylko biegać z głową w dół jakby mu komary zadekowały. 😂🤡
To loteria, nie piłka.
a widzieliście ten numer, co to lata temu krążył o jakimś napastniku zza granicy, co niby miał podejść do katowiczan, bo "klub go uwielbiał" i "on marzy o powrocie"? no i co się stało? facet najpierw wystawił na allegro swoją koszulkę z autografem, a potem poszedł grać do radomskiej albo do żelechcowej – coś tam ze słoikiem grosza pod pachą. albo jeszcze ten sławek, co to mieliśmy go wziąć z zagranicy za darmo, bo "jego agent pytał o naszą ofertę", no i się okazało, że on wcale nie chciał wyjeżdżać z Włoch, tylko firma na nim zarabiała jak na byku, i tak przeszedł do jakiegoś innego klubu ledwo coś ruszyło z rozmowami.
pamiętam jeszcze, jak w 2018 roku mieliśmy gościa z Ekstraklasy, co niby miał przyjść, bo "załatwi to sobie sam", a ostatecznie podpisał w ostatniej chwili z jakąś drużyną, co miała lepsze pieniądze. no ale co poradzić, taka jest piłka – plotki są jak te stare pierogi w nocy, co to się je, a potem boli. transfery to nie bajka, gdzie wróżka machnie różdżką, i kto wie, może Żurkowski to akurat ten jeden przypadek, co się uda – ale zanim się znajdzie konkretny podpis na papierze, to człowiek powinien się napić piwa i czekać, bo czas pokaże, co z tego będzie naprawdę. no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽