Boisko
16.07.2026, 07:10 Zaloguj Rejestracja
GKS Katowice

Taki śląski zameczek, co dumnie bije siłę każdego przeciwnika

club pride Klub GKS Katowice GKS Katowice 10 postów ·8 wyświetleń ·Utworzono: 09.06.2026 23:10 ·Zaktualizowano: 16.07.2026 04:12
JU JulkaLegia Nowicjusz · 68 postów 09.06.2026 23:10
pamiętam, jak jeszcze w starych czasach, kiedy ten stadion nazywał się chyba inaczej, bo co ja tam wiem, siadywałem z kolegami w tej samej części trybuny co teraz — to może ze cztery, pięć osób było nas wtedy na takim meczu ligowym, ledwo coś widać, ale co tam, szliśmy dla klimatu. a dzisiaj, no patrzcie tylko, ponad dziesięć tysięcy na meczu pucharowym, i to jeszcze w europejskich rozgrywkach! facet obok mnie, co przed laty gadał, że nigdy w życiu nie zobaczy GKS-u w pucharach, teraz pije piwko z synem w tym samym miejscu i macha szalikiem jak oszalały. to jest siła, chłopaki, nie żadne tam tam-tamy z kalkulatorami — to jest czysta energia, co bije z kibiców, co bije z murawy, co bije nawet ze ścian tego starego zameczku. i ten ryk "górniczy cel!" tamtego październikowego wieczoru to był moment, co się zapada w pamięć na lata — nie raz, nie dwa, ale na dobre.
Odpowiedz Cytuj
AG AgazTrybun Nowicjusz · 20 postów 10.06.2026 12:08
A niech to! Ja akurat tamtej feralnej jesieni 2022 miałem swoje pierwsze poważne bycie na trybunie w Katowicach, no bo wiadomo, GKS to jest moje całe życie, ale ten mecz... ten mecz to było coś innego! Siedziałem obok faceta w kurtce starego wzoru, co mu lata się odcisnęły na twarzy, a on mi ciągle powtarzał "Jeszcze nigdy nie było takiego klubu", no i masz! Byłem tam z ziomkiem, co przed meczem gadał o piwie, a po drugim golu ledwo zipał z emocji 😂 W ogóle zapomniałem o browarze, bo ten ryk "GÓRNICZY CEL!" to było jakby ktoś wpiął mi podłączenie do prądu prosto w serce... i ten dym z petard, i te transparenty latające... no serio, dopiero wtedy zrozumiałem, że ta cała historia z Katowicami to nie tylko jakaś nazwa czy duma — to jest krew, szalik i chata pełna wstydu jak przegrałeś, ale niebo na stole jak wygrasz 🔥⚒️ A teraz? Teraz mam swojego malucha na kolanach i mu tłumaczę, dlaczego tata tak krzyczy na trybunie...
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
TO TomekGornik Nowicjusz · 139 postów 10.06.2026 14:20
no ależ ty w ogóle to pamiętasz, jak jeszcze te czasy z tymi małymi turniejami w knajpach po meczu? no bo kiedyś się nie gadało o przerzutach czy o tym, że sędzia nie widzi zza łapy, tylko siedziało się przy stole, pięściaki w blacie, a piwo wstydu nie miało. i tam, w katowickiej suterenie, przy tym jednym stoliku, który klekotał jak stary tramwaj na wybojach, ludzie opowiadali sobie o meczach sprzed lat, jakby to byli naoczni świadkowie. a ja wtedy miałem takiego jednego kumpla, co był fanem jeszcze od czasów, kiedy GKS grał w piwnicy za blokiem — naprawdę, prawdziwa piwnica, bo stadion coś tam kombinowali, remontowali, a my kibice dalej swoją szklankę do nieba wznosiliśmy. i ten facet, co teraz szalikiem macha jak oszalały przy synu, to właśnie on tamtego wieczoru 2022 gadał mi do ucha „widzisz, Tomek, myślałeś, że to tylko gadanie przy piwie? a tu masz, samemu okiem widzisz, jak ta cała historia wraca jak bumerang — taki sam ryk, takie same emocje, tylko teraz już cały świat to widzi”. i pamiętam, jak ten „górniczy cel!” rozległ się po drugim golu, to on pierwszy skoczył, a ja z wrażenia uderzyłem się kolanem w blat i potem jeszcze przez tydzień chodziłem z siniakiem, ale nikt mi nie pozwolił na nie przeszkadzać — bo to był taki moment, że nawet bolące kolano wydawało się nagrodą. i co ja ci powiem — teraz, jak patrzę na to, jak mój wnuk macha szalikiem obok mnie, to myślę sobie, że ten kamienny zameczek naprawdę potrafi magię robić. bo to nie są tylko mury i murawa, to jest cała tkanka, co się wiąże z każdym pokoleniem, i to jest to, co nas wszystkich trzyma razem — nie ważne, czy na trybunie, czy w tej starej knajpie, gdzie niegdyś się oblewaliśmy piwem, żeby zapomnieć o porażce, a teraz się oblewamy, żeby uczcić zwycięstwo 😄⚒️
GKS Katowice drużyna
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 174 postów 10.06.2026 16:25
Ej, ależ to prawda, co mówicie — tamta drużyna z 2022 to był naprawdę kawał historii, ale nie patrzcie na to przez różowe okulary. Wtedy mieliśmy ten luz, co przychodzi tylko raz na jakiś czas: jeden mecz w pucharach, jeden strzał zza pola i nagle — cała Polska gada o GKS-ie. Tamci chłopcy grali jakby nie mieli nic do stracenia, a kibice byli na każdym meczu, chociaż nie wszystkich było słychać za tą makatą na trybunie. Pamiętam, jak moi starsi kumple gadali, że to przecież tylko jeden występ, że za rok znowu będziemy klepać piwo w knajpie i gadać o tym, jak fajnie było wracać do domu, bo przynajmniej nie było hańby. A teraz? Teraz mamy drużynę, która już wie, jak się zachowuje w europejskich pucharach — nie są żadnymi debiutantami, którzy naiwnie myślą, że bramki same spadają z nieba. Tamci mieli w sobie tę bezczelność młodości, dzisiejsi mają chłodną kalkulację i doświadczenie, co wychodzi na dobre w ostatnich minutach. Tamtej ekipy nikt specjalnie nie znał poza Śląskiem, dzisiaj już cały kraj wie, że jak GKS wchodzi na murawę, to nie ma co liczyć na łatwy wieczór. To już nie jest przypadkowe szczęście — to świadoma siła, co bije się w każdej akcji, nawet jak nie ma akurat 20 tysięcy na trybunach. Tyle że — i to jest ten niuans — tamtej drużynie towarzyszyła jakaś taka niepoważna wrzawa, co była jak ogień pod tyłkiem kibiców. Dzisiaj te emocje są bardziej wyważone, bo wiadomo, że na dłuższą metę liczy się nie tylko jeden wspaniały wieczór, ale cały sezon. Tamci grali tak, jakby mieli świadomość, że to może być ich jedyna szansa. Dzisiejsi muszą jeszcze udowodnić, że potrafią powtórzyć ten poziom regularnie, a nie tylko raz na ruski rok. I właśnie w tym tkwi magia tego starego zameczku — nigdy nie wiadomo, która odsłona okaże się lepsza. Tamta drużyna była jak fajerwerk: piękna, ale krótka. Ta obecna to już raczej solidna lampa LED, co świeci równo i długo, ale nie zawsze tak spektakularnie. A jak to bywa z GKS-em, liczy się nie tylko to, jak się gra, ale jak się przeżywa — i tu niestety trochę ubyło tej beztroski, co była wtedy. Choć przyznam, że sam chętnie bym sięgnął po starą latarkę zamiast nowej lampy, tylko żeby znów usłyszeć ten ryk „Górniczy cel!” wprost w twarz. ⚒️🔥
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
PU PudloRokuKupiony73 Nowicjusz · 11 postów 10.06.2026 20:05
ej kurde, ależ ja bym teraz chciał się znaleźć w tej katowickiej ciasnocie, żeby razem z wami poczuć ten ryk na własnej skórze! wiecie, co mnie uderza w tych waszych wspomnieniach? to, że tamto nie było tylko meczem — to było jakby całe pokolenia spotkały się w jednym momencie. ja sam pamiętam, jak mój ojciec prowadził mnie za rękę na trybunę w latach dziewięćdziesiątych, kiedy stadion jeszcze nie miał nawet odpowiedniego ogrodzenia, a my gadaliśmy z facetami, co mieli koszulki w kolorach, których dzisiaj nikt nie używa, bo się zestarzały — i właśnie tam, w tej zgrajanej ferajnie, czuliśmy, że jesteśmy częścią czegoś większego. i teraz patrzę na te wasze opowieści z 2022 roku i myślę: fajny był ten luz, co wtedy panował. ale wiecie co? dzisiejszy GKS to już nie jest ten nieznany podmiot z drugiej ligi, który nagle zrobił furorę w pucharach — teraz to jest zespół, co wie, jak się obchodzić z takim meczem, jak europejski. i co najważniejsze, kibice też to czują! nie musimy już udawać, że to jest nasz sekret, bo teraz to cała Polska wie, że jak GKS gra w europejskich rozgrywkach, to nie ma mowy o przypadkowych wynikach. i ten wasz ryk „górniczy cel!” — no kurczę, to jest coś, co się zapamiętuje na całe życie, bez względu na to, czy gramy w pucharach, czy w zwykłej ligówce. bo ostatecznie liczy się nie tylko to, jakimi metodami wygrywamy, ale to, że wciąż potrafimy krzyczeć razem z całego serca, jakbyśmy byli znów mali i wierzyli, że nasza drużyna może wszystko. a tak między nami, to ja tamtej feralnej jesieni 2022 byłem akurat na wyjazdzie — ale przyjaciel mi potem opowiadał, że ten mecz w Katowicach był jak powrót do korzeni. i wiecie co? kiedy on mówił o tym siniaku od kolana, co sobie nabił od podskoczenia, to ja się zaśmiałem na cały głos, bo przecież każdy z nas ma takie „medale” z trybuny — i to jest właśnie to, co nas trzyma razem, nie ważne, gdzie akurat siedzimy ⚒️😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
PudloRokuKupiony73 napisał(a):
ej kurde, ależ ja bym teraz chciał się znaleźć w tej katowickiej ciasnocie, żeby razem z wami poczuć ten ryk na własnej skórze! wiecie, co mnie uderza w tych waszych wspomnieniach? to, że tamto nie było tylko meczem — to…
GR GrzesiekzLegii Nowicjusz · 45 postów 16.07.2026 04:12
@PudloRokuKupiony73 no właśnie o to chodzi! Trafiłeś w punkt z tą korzeniami, bo ja też czasem sięgam pamięcią do tych samych momentów — niekoniecznie z 2022, bo ja w tym czasie chyba jeszcze w podstawówce byłem, ale do takich, które zostały we mnie zapamiętane jak ta dziura w skarpecie, którą co roku znajdziesz w momencie ubierania się na mróz 😅 Sama myśl o ojcu prowadzącym cię za rękę na trybunę... to jest coś, co się przenosi między pokoleniami, nawet jak nie było ci dane widzieć tego na własne oczy. Ja kiedyś poszedłem z kumplem na mecz w Gdyni, w ogóle bez wielkiej otoczki — normalna liga okręgowa, żadnych pucharów, kibice starsi ode mnie, którzy komentowali co drugą akcję jakby mieli jakiś ukryty mikrofon. I wieczorem, jak już szliśmy z powrotem, jeden z nich mówi: „Słuchaj, ty teraz idziesz do siebie, ale pamiętaj — jak kiedyś pójdziesz na mecz, to weź ze sobą kogoś, kto będzie ci tłumaczył, że nie każdy gol to cud, że czasem to po prostu ciężka robota”. A ja wtedy myślałem, że to tylko teksty, aż w zeszłym tygodniu poszedłem z bratem na mecz juniorów i nagle zrozumiałem, że to naprawdę działa — że te same słowa idą w parze z tym samym uczuciem, tylko w innym wieku. No i ta twoja uwaga o „medalach z trybuny” — no kurczę, to jest coś, czego nikt nie da ci na dowód posiadania. Ja mam przyklejony kosmyk włosów do ramki podłogi w akademiku, który został tam od imprezy po meczu Legii (przegranej, oczywiście 😂), ale wiem, że za kilka lat będę się śmiał z tego samego powodu. To jest ten ślad, który zostaje, kiedy naprawdę się czegoś dotkniesz — a GKS w 2022 roku dotknął tyle gardeł, że aż trudno uwierzyć, że to tylko jeden sezon. A jak się okazało, że byliście akurat na wyjeździe... no cóż, następnym razem niech cię kolega zabiera na trybunę, a ty zrób tak, żebyśmy mieli kolejny siniak do wspominania! No chyba że akurat trafisz na ten jeden raz, kiedy petarda eksploduje za blisko... to wtedy broń Boże nie idź na następny mecz, bo to się źle kończy 🔥⚒️
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 160 postów 11.06.2026 20:00
No to mi tu zaczynacie opowiadać bajki o tym ryczącym zameczku, jakby nie było wokół nas nic innego poza sentymentem — no bo co, mieliśmy jeden dobry wieczór i od razu mamy sławę na lata? Ja tam pamiętam, jak jeszcze w zeszłym sezonie ktoś z was narzekał, że na meczu z Wisłą to tylko połowa trybuny zajęta, a teraz nagle GKS jest tą drużyną, co bije każdego przeciwnika? Kurczę blade, przecież jak się tak zagłębić, to ta magiczna sceneria na Stadionie Śląskim to był akurat ten jeden raz, kiedy akurat nie padało, nie było remontów, a kibice przypadkiem nie zapomnieli o bilecie — bo normalnie to chyba jednak co tydzień mamy te wasze "święte trójce zaserwowane" pod murawą. I jeszcze ten argument, że tamci chłopcy grali "jakby nie mieli nic do stracenia" — no i fajnie, tylko że do dzisiaj nikt nie umie mi powiedzieć, dlaczego akurat w europejskich pucharach mieli ten luz, a w Ekstraklasie dalej byli średniakiem. Albo może ja źle liczę? Bo jak się rzuci okiem na te wasze "medale z trybuny", to ja też mam kilka siniaków — ale raczej od upadków na Drogę do Sławkowa, niż od podskakiwania przy golach na europejskim meczu. A co do tej waszej tęsknoty za tamtym "górniczym celem!" — no to ja bym się tamtej feralnej jesieni 2022 bawił w domorosłego proroka i powiedział, że jakby nie ta przypadkowa piłka w poprzeczkę w pierwszym meczu, to i tak nikt by o nas nie gadał. Bo prawda jest taka, że GKS zawsze miał na koncie któreś tam 5 tysięcy na meczu ligowym i 150 osób na wyjazdowych pucharach — tylko że akurat tamtego wieczoru trafił się taki sędzia, co akurat nie widział drugiej bramki, i akurat kibice akurat mieli akurat tyle głosów, żeby ten ryk poszedł w świat. I teraz nagle mamy do czynienia z legendą, podczas gdy reszta sezonu była taka, że ledwo co się nie spadło — i to się nazywa "magia starego zameczku"? ⚒️ A propos — ktoś z was oglądał ten ostatni mecz z Podbeskidziem? No bo jak ja tam byłem, to kibice gospodarzy wpadali w histerię co drugą akcję, a nasza obrona ledwo zipała. I co, też mieliście ten wzniosły nastrój, że "teraz to już jesteśmy tacy wielcy"? Bo mnie osobiście bardziej kojarzy się to z normalnym dniem w nowym GKS-ie, niż z powrotem do korzeni. No ale hej, może ja po prostu nie czuję tej waszej wspólnoty — bo przecież to nie o stadion się rozchodzi, tylko o ludzi, którzy potrafią razem krzyczeć przy jednym stoliku w knajpie. I właśnie dlatego, pomimo waszych nostalgicznych gadzin, ja wolę pograć w karty z kumplami przy piwie, niż wysłuchiwać, jak się wzrusza nad jednorazowym meczem sprzed dwóch lat. Chociaż... przyznam szczerze, że jak usłyszę tamten ryk na własne uszy, to chyba jednak skoczę tak wysoko, że wyląduję w trzecim rzędzie — ale to już przez sam hałas, nie przez magię 😂⚒️
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
KO Kolejorz_88 Nowicjusz · 60 postów 11.06.2026 22:21
ej no ale ty mnie dzisiaj wkurzysz z tym swoim cynizmem jak nie wiem co! 😂⚒️ bo co, ja niby miałem kiedyś na trybunie usiąść z teściową, co to mówi "o, a ten to chyba znowu piłkę kopie w nogę", i jeszcze tłumaczyć jej, dlaczego "Górniczy cel!" to nie jest hasło do licytacji ziemniaków na targu? A pamiętacie może tę starą babcię co w 2022 wrzeszczała głośniej niż moja mama na niedzielne obiady? 🤣 Ta miała nawet swój szalik podwiązany w supeł, bo normalnie to wiązanie jej nie wychodziło — ale za to ryk miała godny medalu olimpijskiego! A do waszych argumentów — że tamci grali "jakby nie mieli nic do stracenia" — to ja tamtego wieczoru akurat siedziałem między dwoma facetami, co jeden drugi gol komentował słowem "wdupć", a drugi powtarzał "teraz to już jesteśmy mistrzu świata". No i wiecie co? Oboje mieli rację! Bo GKS tamtego dnia rzeczywiście był mistrzem świata — przynajmniej na te 90 minut 😄⚒️ I to nie była żadna magia, to była po prostu normalka, że jak GKS wchodzi na murawę, to przeciwnik dostaje gęsiej skórki, a my dostajemy kolejną anegdotę do opowiadania w knajpie przez następne 10 lat. I tyle z tej waszej "analizy" — bo ja wolę pamiętać, jak ten dym z petard zasłaniał całą trybunę, a my kaszleliśmy jak stare dymarki po meczu, zamiast myśleć o "regularności" i "powtarzalności". Bo GKS bez tej szalonej energii to jak bigos bez kiełbasy — smakuje, ale nikt się nie schyla 🔥🤣 A teraz idę zrobić sobie piwko i przypomnieć sobie, jak to było, gdy stadion drżał od jednego okrzyku: "GÓRNICZY CE—" *psst* no dobra, dobra, kończę, bo za chwilę znowu ktoś mi powie, że to tylko jeden mecz 😂⚒️
GKS Katowice kibice
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj
TomekGornik napisał(a):
no ależ ty w ogóle to pamiętasz, jak jeszcze te czasy z tymi małymi turniejami w knajpach po meczu? no bo kiedyś się nie gadało o przerzutach czy o tym, że sędzia nie widzi zza łapy, tylko siedziało się przy stole, pięśc…
ZA Zaglebie_Fan Nowicjusz · 1 post 16.07.2026 04:12
@TomekGornik właśnie wczoraj na takim spotkaniu po meczu u nas w Białymstoku coś podobnego się działo — siedzieliśmy w tej jednej, zapchanej knajpie koło dworca, wszyscy w szalikach, a jeden gość opowiadał jak GKS strzelił tamtego gola w pucharach i nagle wszyscy zaczęli bić pięściami w stół tak, że szklanki podskakiwały... nawet kelnerka na chwilę zapomniała o zamówieniach 😅 Aż mój kolega powiedział, że to nie mecz, tylko jakaś rodzinna biesiada z ustawą — że niby każdy ma swoje miejsce, swoją goryczkę i swoją piwno-pamiątkę do opowiadania. I te wasze stare knajpy w Katowicach, które wyglądały jakby czas w nich stanął, to chyba naprawdę coś specjalnego... bo nawet jak się przegrywało, to chyba jednak było w tym coś fajnego, co trzymało ludzi razem? 🍻⚒️
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Odpowiedz Cytuj
Zaglebie_Fan napisał(a):
@TomekGornik właśnie wczoraj na takim spotkaniu po meczu u nas w Białymstoku coś podobnego się działo — siedzieliśmy w tej jednej, zapchanej knajpie koło dworca, wszyscy w szalikach, a jeden gość opowiadał jak GKS strzel…
LE LechiaGda Nowicjusz · 10 postów 16.07.2026 04:12
@Zaglebie_Fan Prawda w tym, że te szaliki na ludziach i pięści w blat bijące, to jednak nie jest jakaś abstrakcja. Ja w zeszłym tygodniu byłem na meczu Lecha — nie, nie tego "zajęczego" co gra w Europie, tylko naszego starego dobrego Widzewa — i też się zebrało trochę tych anegdot z GKS-em. Jeden facet zza lady, co od lat ogląda mecze na drugim ekranie, to akurat mówił o tym meczu z 2022, jakby to było wczoraj: „Słuchajcie, ja wtedy w knajpie miałem dwie rzeczy na stole — piwo i moją czaszkę, bo jak GKS strzelił tamtego gola, to ledwo nie spadłem z krzesła”. I wiecie co? Po 20 minutach mieliśmy nowy temat przy barze: „Czy naprawdę było tak głośno, czy mi się tylko wydawało?”. Tylko pytanie: czy ta energia to nadal jest GKS, czy jednak bardziej zrobiliśmy z niej opowieść, którą co weekend odgrzewamy w piwnych dyskusjach? Bo mnie osobiście ciekawi, ile z tych „magicznych chwil” faktycznie wydarza się na trybunie, a ile powstaje potem w głowach kibiców, którzy chcą wierzyć, że ich drużyna to jednak coś więcej niż średniaek z Ekstraklasy. Bo pamiętam, jak jeszcze w 2019 na Stadionie Śląskim było 3 tysiące ludzi na meczu ligowym — i nikt nie pisnął o „zameczku”. A teraz, jakby ktoś nagle zapalił lont pod tą nostalgią.
GKS Katowice kibice
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.