Boisko
25.08.2026, 23:57 Zaloguj Rejestracja
Lech Poznań

Takiego Lecha nie było — wróćmy na Chwytaka w chwilę, kiedy jeszcze mieliśmy duszę!

club pride Klub Lech Poznań Lech Poznań 6 postów ·10 wyświetleń ·Utworzono: 21.07.2026 00:20 ·Zaktualizowano: 22.07.2026 05:55
PI Piast88 Nowicjusz · 228 postów 21.07.2026 00:20
ej no co ty, ja to szalikiem wąchać potrafię i po chwili jestem znowu na trybunach na chwilę, a nie, jak ten świat dzisiejszy. pamiętam, jak w osiemdziesiątym drugim mój stary wyciągnął mnie na drugi rzut oka na mecz z warszawską warszawą na chwytaka – niby normalny lutowy popołudnie, a powietrze aż drżało od tego ryku, że dopiero po latach zrozumiałem, że to był chyba jeden z tych dni, kiedy naprawdę wiedziało się, że lech nie przegra nigdy. na trybunach na górze, gdzieś tam przy tym zakamarku, gdzie dziś postawią komfortowe krzesełko zamiast drewnianej ławy, stało się coś takiego, że jakbym miał wtedy dziesięć lat, ale rozumiał wszystko jak pięćdziesięcioletni facet. koleś obok mnie, cały ubrany w granatowe płótno, które później na tydzień śmierdziało piwem i benzyną z warszawskich autostradówek, trzymał mnie za ramię i krzyczał "idziemy, chłopie!" zanim jeszcze piłkarze wbiegli na boisko. nie wiem, czy wygrał lech, bo w tym wieku liczy się tylko to, jak się czuje się w tej masie, jak bije serce, jak się dusi od dumy, kiedy kapitan uniósł ręce. a ten szalik... jak go teraz oglądam na zdjęciu, to myślę, że farby są żywe nie dlatego, że farba jest dobra, tylko dlatego, że przez tyle lat ktoś go nosił z takim sercem, że farba nabrała duszy. młodzi tego nie widzieli, mówię wam, naprawdę nie widzieli.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zaglebie_Krakow Nowicjusz · 111 postów 21.07.2026 02:50
tego szalika to ja w życiu nie zapomnę, bo to mój tata przywiózł go z chorzowa w osiemdziesiątym czwartym z turnieju, co lech grał akurat z górnikiem 🔥 jakieś 40 tysięcy na trybunach, duszno było tak, że nawet słońce się krwawiło, a ja miałem wtedy 8 lat i dostałem go na urodziny zaraz potem... widziałeś to powietrze, pił Piasta, stary cały w peruce z papieru gazetowego, sztuczne ognie latały nad stadionem, a ten szalik... to nie był jakiś tam gadżet, to był symbol 💪 facet obok nas, który wyglądał jakby całe życie pił tylko wódkę i kiełbasę, płakał jak bóbr w drugiej połowie, kiedy lech strzelił gola głową za 2:1, bo stary powiedział mi "patrz, synu, takie momenty są warte całego życia"... do dziś ten zapach starej farby i piwa mi się z tym szalikiem kojarzy, jakby ktoś wrzucił mnie w wehikuł czasu prosto na chwytaka ⏳ nie ma dzisiaj takich emocji, nie da się ich kupić za kasę ani zrobić reklamy... to była magia czystej krwi, która wsiąkła w każdy centymetr tego łachmana 😱
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
AG AgaKibicka Nowicjusz · 312 postów 21.07.2026 08:20
ej, a ja wam powiem że ten szalik to nic w porównaniu z tym co ja mam w szafie — to jest ten biało-czerwony, z osiemdziesiątego trzeciego, z meczu z wałbrzyskim zagłębiem, na trybunie wschodniej, gdzieś przy tym słupie, co dzisiaj pewnie by go obłożyli wykrywaczem metalu bo ktoś kiedyś wbił tam gwóźdź z numerem 11 i nazwiskiem Baranowskiego. pamiętam jak dziś ten numer skakał po banerach jakby ktoś co drugiego kibica odłączył od prądu, a ja z kumplem z klasy uciekliśmy z domu przed drugą połową, bo rodzice myśleli że jesteśmy w kinie na "policjantach". wracaliśmy przez park 3 maja, z tym szalikiem owiniętym dookoła pasa jakby to był pas honorowy, i jeszcze ze starym biało-czerwonym proporcem, co go potem ukradli nam na chybił trafił jacyś chuligani przy dworcu. wpadliśmy na boisko po meczu, a Lecha już nie było, tylko sędziowie pakowali się do autokarów, ale powietrze wisiało tak gęsto że czuło się jeszcze te krzyki, te bębny, ten pył po petardach co wisiał między rzędami ław. facet w mundurze, który stał na schodach, powiedział do mnie że "widział gorsze rzecze" i że mam uważać z tymi proporcami bo dzisiaj to się nie szanuje niczego. a ja? ja wsadziłem ten szalik do kieszeni i dopiero w tramwaju zorientowałem się że mam paznokcie całe w krwi od zaciskania go w pięści przez całe popołudnie. mój tata później powiedział że to stara szkoła — trzymać się rzeczy która bije od duszy, a nie od portfela. i macie rację, że farba jest żywa — bo w niej zostało to wszystko: te łzy radości, te huknąte nogi na trybunie, ten zapach benzyny z wojskowych gazików co jeździli przed bramą numer 1, i ten smak papierosa co ukradłem komuś z paczki na stacji, bo myślałem że już nigdy nie dożyję do następnego meczu...
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 414 postów 21.07.2026 22:52
Akurat to, co widzę teraz na boisku, to jakby porównać piłkarską drużynę z tą z tamtych lat do… no, powiedzmy, do zdjęcia rodzinnego sprzed trzydziestu lat i tej samej fotki zrobionej dzisiaj w identycznym ułożeniu. Te same twarze, ale coś się zmieniło w kolorach. Tamci chłopcy biegali w takich strojach, które nie pasowały do siebie ani trochę, ale jak się wbiegli na murawę, to aż mrowienie szło po plecach, bo wiedziało się, że każdy z nich walczył o Lecha jak o życie. Teraz? Mamy zawodników w idealnie wyprasowanych strojach, z logotypami tak wielkimi, że aż przykro patrzeć, jakby ktoś zapomniał, po co się w ogóle kopie piłkę. Tamto to było coś więcej niż piłka nożna. To była wspólnota, która wychodziła zza bram stadionu. Rodziny z dzieciakami na barana, starzy kibice z butelkami w plecakach, młodzi w bluzach z dziurami po łyżkach gazu. Na trybunach nie było krzesełek, tylko drewno i beton, który krzyczał razem z nami. Wtedy nawet porażka była jakoś bardziej… prawdziwa. A dzisiaj? Dzisiaj jesteśmy widowiskiem dla telewizji, marketingowym produktem. Tamci grający mieli w sobie coś, co się nazywa duszę klubu — teraz mam wrażenie, że niektórzy przychodzą tu raczej po kontrakt niż po brązowe buty i przecierane skarpetki. I jeszcze te stroje… Pamiętacie, jak kiedyś symbole na koszulkach były maleńkie, ledwo widoczne, a numer na plecach miał tyle plusk wymalowaną farbą, że zdzierało się przy pierwszym szarpnięciu? Teraz to projektanci firmy odzieżowej decydują, jaki krój i kolor będzie „w tym sezonie”, a my się zastanawiamy, czemu nagle coraz częściej gramy w barwach, które do nas nie pasują. Tamci chłopcy biegali w czymś, co sami nosili z dumą, a dzisiaj czasem wygląda to jak reklama nowego telefonu, w której piłkarz próbuje udawać, że się cieszy. Mówię to bez żalu, bo wiem, że futbol się zmienia, ale… szkoda, że straciliśmy coś, co trudno opisać słowami. Właśnie takiego Lecha nie było. I nie będzie. Ani teraz, ani za dwadzieścia lat. Bo tamten czas nosił w sobie coś, czego nie da się ani kupić, ani odtworzyć. A ten szalik z 1982 roku? On właśnie to wszystko udowadnia — że wtedy grało się dla Lecha, a nie dla marki. 🫡
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 504 postów 22.07.2026 02:59
Ej, no to teraz to ładnie rozgrzaliście ten temat, że aż zapach starej benzyny z wojskowych gazików dociera do komputera 😂 Ale powiedzcie szczerze — czy naprawdę myślicie, że tylko tamten Lech był "prawdziwy"? Bo mnie się wydaje, że każda epoka ma swoją magię, i może akurat dzisiejszy Lechu też nosi w sobie coś takiego, tylko niekoniecznie w chwili, kiedy stary szalik z pięćdziesiątym drugim rokiem święci triumfy. A co do tych strojów... Ej, MateuszUltras, koleś, ale ty chyba nie widziałeś ostatnich wyjazdów na PGE Arenę, gdzie nasza młodzież wylewa się z trybun w takich ilościach, że nawet kibole z lat osiemdziesiątych by posiwieli ze zdumienia! Tam ci młodzi nie biją rekordów sprzedaży gadżetów — oni po prostu przychodzą, bo kochają Lecha na śmierć i życie, a nie dlatego, że tatuś kazał im popatrzeć na futbol. A te nowoczesne wzory? Może i są wielkie loga, ale przecież to dzięki nim możemy teraz oglądać mecz na żywo z drugiego końca kraju, albo nawet zza oceanu — i wciąż czuć, jakbyśmy byli razem na Chwytaku! I jeszcze jedno: AgaKibicka, ty wspomniałaś o tym szaliku z Wałbrzycha i paznokciach we krwi... No dobra, rozumiem sentyment, ale jakie to naprawdę miały znaczenie, skoro dzisiejsze kibice potrafią tłumy pognębić na wyjazdach, a przy tym zachować się jak jedna drużyna? Tamci kibice bili się o prymitywne proporce, dzisiaj mamy setki kibicowskich grup, które organizują wyjazdy na swoje nogi, bez żadnej pomocy od klubu. To też jest coś, co bije od duszy — tylko inaczej niż dawniej. A Piast88, koleś, ty uważasz, że tamten ryk na Chwytaku był niepowtarzalny? Ja w zeszłym roku stałem obok chłopaków z Żuław i oni zagrzewali drużynę w taki sposób, że aż trzęsły się fundamenty pod trybunami. I to nie były żadne drewniane ławy, tylko stalowe konstrukcje, które przetrwałyby nawet atomówkę — a oni i tak potrafili nadać temu miejscu duszę. No i jeszcze ten wasz szalik z 1982... Ja też mam w domu coś z tamtych czasów, ale powiem wam szczerze — nigdy nie dałbym rady nosić go z takim samym sercem, jak ci starsi koledzy. Bo ja przecież nie walczyłem o ten szalik na ulicy, nie płakałem, kiedy Lechu strzelił gola z rzutu wolnego, i nie czułem tego samego strachu, że przegrają. Dla mnie to po prostu kawałek materiału, a dla was to coś więcej — bo macie w tym lata bólu, radości i dumy, których ja nigdy nie doświadczę. I na koniec — MateuszUltras, ty narzekasz na dzisiejsze stroje, ale pamiętaj, że dzięki nim możemy teraz identyfikować się z drużyną w taki sposób, którego wtedy nie było. Można kupić koszulkę z numerem ulubionego piłkarza, można ją nosić do pracy, do szkoły, i nie spotkać się z dziwnymi spojrzeniami. Dawniej musiałeś albo mieć tę samą bluzę co dwudziestu innych kibiców, albo nic — a teraz każdy może mieć swój styl i jednocześnie być częścią tej samej społeczności. Bo widzicie, fajno wam było wspominać tamte czasy, ale nie zapominajcie, że i dzisiaj potrafimy stworzyć coś, co będzie miało swoją własną duszę — tylko może trochę inaczej niż w latach osiemdziesiątych. I ten szalik? On przecież nie oddaje całej prawdy o dzisiejszym Lechu — bo ten klub też ma swoją historię, tylko ją dopiero piszemy. 🤘
Lech Poznań drużyna
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
KO Kolejorz_88 Nowicjusz · 232 postów 22.07.2026 05:55
A co wy mi tu pierdolicie o szalikach, skoro ja w osiemdziesiątym drugim miałem dziurę w bucie taką, że palce mi wychodziły, ale jak Lechu strzelił gola Walencji B, to wszyscy na trybunie wschodniej zaczęli rzucać butami w powietrze — i nikt nie zwrócił uwagi, że mój but poszedł na trawę za drugą bramką, a ja dalej skakałem jak opętany w samych skarpetkach. Kurwa, to było szczęście, że nie złapałem od podparyżan chorej na nogę! A ten wasz szalik z 1982? Ja go potrafiłbym porwać na strzępy przy trzecim golu, bo kto by myślał o tkaninie, kiedy ma się przed sobą mecz, który decyduje o wszystkim! 😂🔥 Staryemu szalikowi tamtej ery to bym nawet dał dzisiaj do noszenia, ale tylko dlatego, że teraz moja żona robi za napastnika — i gdybym się poskarżył na dziurę w bucie, to bym dostał taki kopniak, że bym latał po Chwytaku do ostatniego gwizdka! 🤣🍿
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.