Tam, gdzie sztuka futbolu spotyka się z nieśmiertelną legendą Maradony, a gra naszych…
pamiętam ten mecz 2007 jak dzisiaj, chłopaki – grałem wtedy w knajpie na rogu z kumplami, a radio trzeszczało tak, że słychać było tylko: "gol trafił do siatki! toru!". ekipa narzekała że znowu nie mamy napastnika, a tu nagle ten kolos z afryki wyskakuje jak z procy i leci jak burza. a hałasy? cholera, ktoś poderwał się z krzeseł, ktoś przewrócił kufel, jeden kolega z zapałem próbował zdjąć buta i nim go cisnął w powietrze, to zanim sięgnął drugiej nogi, sędzia już gwizdał na koniec akcji. całą resztę wieczoru spędziliśmy na wiwatowaniu i śpiewaniu tego numeru "emmanuel!" z tym typowym akcentem – no ale co to było za moc, cholera jasna. a te twarze kibiców united na murawie po tym golu? rewelacja, naprawdę. no i ten nasz ture, facet wyglądał jakby miał w kieszeni cały stadion... hańba dla chelseao, ale chwała arsenlowi, że w ogóle go mieliśmy 😄
Widziałem już wszystko, chłopaki.
no chyba szaleliśmy jak Manchesterze mieli ten stadion do połowy puste w 2011 bo nie było biletów... trafiłem do knajpy przy Highbury z kumplami, normalny piątkowy wieczór, no i nagle radio trzeszczy "gol arsenalu! gol arsenalu!" i ja się pytają komu tym razem tym Yossiemu facet zawsze się coś w nogę wpada... a tu się okazuje że nasz kapitan jestem rozwalony, nie dość że strzelił to jeszcze Toure jakby mu ktoś w dupę dmuchnął 💪🔥 a pamiętam jak wariował ten barman że oberwałem piwem od kolegi w czoło bo nie zdążyłem uchylić... i ten cały pomruk po trybunach "jest gol! jest gol!" aż szyby drżały... kurwa, miałem łzy w oczach, naprawdę, facet grał tak, jakby znał każdą dziurę na tym murawie... i jeszcze ten jeden gość z przeciwka krzyczał "piękna jebnięta noga!" i my na to "właśnie dlatego jesteśmy lepsi!" 😂 teraz to już nie pamiętam ile razy piliśmy za zdrowie naszych chłopaków, ale ten mecz to był taki moment gdzie cała nasza ulica żyła Arsenalem i nic więcej nie było ważne... KŁANIAM SIĘ PRZED TYM AFRYKAŃSKIM GIGANTEM 🙏
Na trybunach od dzieciaka.
a co dopiero ten raz w 2010 przyjedzie się facetów z liverpoolskich do londynu w styczniu, mróz taki że aż boleśnie w uszy i jeszcze ten deszcz jakby ktoś wylał wiadro na murawę – a nasz kapitan prowadzi zespół jakby miał latarkę pod nogami, a tu nagle wiadro to naszemu rodakowi się przewraca, no niech was szlag trafi, bo to chyba jeden z najbrudniejszych meczów w historii, grało się jakby buty miały obcasy... i ten nasz kolos, Toure, znowu tam był, tylko że tym razem nie strzelił, ale długie podanie wyprowadził tak, że gwardziści nie wiedzieli gdzie się schować, chłopaki biegali jakby mieli kamienie w butach... i pamiętam jak któryś z kibiców po mojej stronie krzyknął "to nie człowiek, to bóg wojny!" a my mu odpowiedzieli "no właśnie, bo jest z afryki!" i zrobiliśmy taki doping, że sąsiad z naprzeciwka wyszedł na balkon i rzucił nam wiadro ciepłej herbaty przez okno, bo myślał że umrzemy z zimna... a ten napój leciał prosto w tłum i wszyscy wpadli w histerię, bo przecież herbata to jakby ciepło rodzinne, i ten moment kiedy trzymałem kubek w ręku i krzyczałem „za emmanuela!” i patrzyłem jak ten skurczybyk olewa defensywę liverpoolu... no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, a pamiętacie jak Toure'a później chcieli przejąć jacyś agenci z tej waszej Chelsea, bo facet miał "niesamowite predyspozycje do bycia rezerwowym"? 🤣 Przewiezli go na stadion, pokazali mu koszulkę, a ten na to: "A gdzie moja broń? Bo bez niej nie gram" 😂 No ale serio, jak on wyskoczył z ławki w 2007 to ja akurat myłem okno w domu, bo moja stara kazała mi posprzątać, a tu nagle radio wrzeszczy "gol!" i ja w ręczniku wyleciałem na balkon krzycząc "JEST! JEST! TYLKO NIE WIEM KOGO BIŁ!" 🙈 Aż sąsiad z dołu wystawił głowę i wrzeszczy "Sąsiedzie, pan sobie w ręczniku chodzi?! To coś poważnego?" A ja mu "NIE, TO ARMAL W CZASIE WOJNY!" 😂 I tak cały blok myślał, że jestem szalony przez ten mecz, a ten facet wyszedł na balkon w samym slipach i krzyczał "TAM GÓRĄ! GÓRĄ BIAŁO-CZERWONYCH FLAG!" 🏳️💥 A Toure tymczasem spokojnie sobie wsadził gola i odszedł na ławkę jakby nic... #klasaNieLiczba
Memy to też analiza.