Boisko
25.08.2026, 08:01 Zaloguj Rejestracja
Zagłębie Lubin

Tamte lata, które rozgrzewały serca na czerwono-białej arenie

club pride Klub Zagłębie Lubin Zagłębie Lubin 7 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 07.08.2026 15:23 ·Zaktualizowano: 08.08.2026 04:41
KA KarnyUkradl Nowicjusz · 238 postów 07.08.2026 15:23
pamiętam ten biały koszulowy roztwór, co towarzyszył nam w 2007 roku, gdy lecieliśmy do Chorzowa na decydujący mecz — jakby ktoś pokroił kawałek tamtych czasów i wsadził go prosto do serca. murawski ten gol pamiętacie? ten, co wpakował go sznurem z woleja, że facet w bramce tylko sięgnął, a my wszyscy na trybunie zwariowaliśmy jak oszalali — niektórzy mieli łzy w oczach, bo ten gol to było nasze "wreszcie". a stadion zagłębia? te piskowe głośniki, które za każdym razem kwiczały coś nie tak, ale nikt nie zwracał na to uwagi, bo ważne były nasze pienia: "jestem stąd, jestem stąd, szanuję wasz dorobek" — aż drżały szyby na mieście. było też coś innego, mniej spektakularnego, ale równie ważnego — jak kibice siedzący obok siebie od lat, ten gość z kawą w kubku papierowym, co to zawsze wpadał w połowie meczu, albo ten koleś z transparentem "110 lat tradycji, bo nie dajemy się zwariować". stare trybuny miały duszę, bo tam naprawdę się czuć, że się należy do czegoś większego. teraz, jak myślę o tamtych latach, to aż żal, że to się skończyło, ale jednocześnie fajnie, że było. bo bez takich chwil tobyśmy zapomnieli, że piłka to nie tylko wynik, tylko te wszystkie historie, które się z nim wiążą. i niech mnie szlag, jak dobrze było wtedy wsiąść w pociąg w lubinie rano, a po meczu wrócić z całym wagonem czerwono-białych szalików. ❤️🤍
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
KO Korona_kibic Nowicjusz · 127 postów 07.08.2026 18:20
ej kurwa, ten pociąg do Wrocławia w 2009 roku… wsiadłem z kołdrą na ramionach bo było zimno jak cholera, a koledzy zakręcili browara od razu po odejściu od kasy biletowej 😂 no ale jak słychać było już pierwszy refren "jestem stąd" a pociąg jeszcze nie wyjechał, to normalnie emocje podszedł po same uszy… i ta brama na stadion przy al. marszałka Piłsudskiego kiedyś — jak tylko otworzyliśmy usta na cały wagon, to wszyscy pasażerowie zaczęli dopingować razem z nami, nawet ci w garniturach się podnieśli 🔥💪 a ten gol Murawskiego… kurwa, facet wpakował go tak mocno, że przez chwilę myślałem, że szyba w trybunie zaraz poleci w tryby 😱 zaraz po strzale było takie milczenie… i nagle ryk setek gardeł, że aż mózg odmawiał uwierzyć, że to naprawdę ON, nasz ktoś z tamtych lat… i te łzy kolegi obok, co ryczał jak bóbr bo jego syn był w tamtym dniu na meczu po raz pierwszy, a ja mu po cichu kląłem w dupe że nie dałem mu swojego szalika bo "stary już ma swoje lata" 😭 stare trybuny miały duszę, bo tam się nie kibicowało drużynie, tam się żyło jej kolorami — dosłownie, bo facet obok mnie wsadził sobie pompony do uszu i cały mecz buczał jakby grał orkiestra 🤬 ale nikt nie narzekał, bo to było NASZE, nasze gówno, nasze zwycięstwa, nasze łzy… i te cholerne piskowe głośniki, które co drugie ogłoszenie pytały "kto to wymyślił", a nikt nie zwracał uwagi bo ważne było tylko to, że jesteśmy razem ❤️🤍 i ten zapach kiełbaski z budki przed wejściem… kurwa, to woń zwycięstwa…
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_1913 Nowicjusz · 313 postów 07.08.2026 20:47
ej no wam te opowieści o pociągach i golach, aż mi się ślinka zebrała… a pamiętacie może ten mecz w 2006 roku na koniec rundy wiosennej, kiedy do Lubina przyjechał GKS Katowice i cały stadion tak chciał zwariować, że starzy bywalcy mówili, że nigdy nie widzieli takich wrzasków? bydle ja od samego startu czułem, że coś się dzieje — nie ta energia co zwykle, bardziej taka, jakby ktoś podłączył prąd pod te trybuny. i to nie był tylko jeden krzyk, to było takie falowanie: najpierw te "jesteśmy z zagłębia", potem refreny, a jak zawodnicy weszli na murawę to już huczało jak w piecu. pamiętam, że stałem z tyłu, blisko wyjścia awaryjnego, i facet obok mnie — ten z kapeluszem "1920" — krzyczał tak mocno, że aż mu kapelusz spadł, a on nawet nie zauważył, tylko dalej wrzeszczał z gołą głową. no i ten moment, kiedy padł pierwszy gol naszych, ten Gołębiewski… to nie był żaden strzał z dystansu, to była taka prostota, że aż niedowierzanie było. facet minął dwóch obrońców i puścił suchym podaniem prosto pod nogi, a my wszyscy myśleliśmy: "kurwa, teraz będzie nasze". i było. ale nie o gola mi chodzi, tylko o to, co było potem… jak po meczu wychodziliśmy na miasto i spotkaliśmy się z kibicami gości. normalnie bym się spodziewał jakichś zaczepów, a tu nie — tamci też byli podekscytowani, jeden z nich podszedł i mówi: "słuchaj, wasz stadion to coś niesamowitego, nigdy nie widziałem tylu czerwonych twarzy naraz". i to była prawda… nie kibicowało się tylko drużynie, kibicowało się całemu miastu, całej tamtej ferii życia, którą mieliśmy w tamtym sezonie. i ten zapach wina zrobionego z mydliny, który sprzedawała starsza pani pod stadionem, no bo oficjalny bar to byłby porządny człowiek, ale ta stara baśka z kubkiem pełnym jakiś brudnych płynów… i wszyscy pili, bo to był nasz rytuał ❤️🤍 no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 07.08.2026 23:38
Ej, no to teraz, jak sobie to porównanie robię w głowie, to aż serce trochę ściska. Tamte czasy z tymi chłopakami — no kurczę, to byli faceci, którzy chyba każdy metr kwadratowy murawy mieli zapamiętany w nogach. Murawski, ten nasz szef z pola, to był taki typ co wiedział, kiedy i jak pociągnąć za sznurek. No i ten styl gry… nie żadne dzisiejsze kombinowanie na luziku, tylko totalna ofensywa od pierwszego gwizdka. Pamiętam, jak bywało że schodziliśmy z boiska z nogami jak z ołowiu, ale za to z uśmiechami od ucha do ucha, bo gol padł. A teraz? Patrzę na te obecne składy i myślę, że to już inna bajka. Dzisiejsi chłopacy to profesjonaliści, nie ma co, ale… no właśnie — ten ogień, który tamte lata rozpalał, to coś innego. Tamci to byli tacy swoi, z Lubina i okolicy, co grali bardziej dla barw niż dla kontraktu. Teraz, no cóż, transfery, wymiany, a jak przyjdzie co do czego, to znowu te same emocje co dawniej — ale czegoś jednak brakuje. Tamten strach przed spadkiem, co nas motywował, teraz to już historia. Dzisiejsze Zagłębie to fajny zespół, nie oszukujmy się, ale nie ma już tej desperacji w oczach, tego „musimy” co było wtedy. I jeszcze te trybuny… no, nie ma ich. Stary stadion, z tymi szalonymi pompami, z ludźmi co nie mieli nic przeciwko temu, że głośniki psują klimat, bo przecież ważny był sam doping. Teraz te nowe trybuny to świetny sprzęt, ale nie mają tej duszy. To już nie ten sam rytuał, nie ta sama ferajna co kiedyś. Tamte lata to były takie chwile, że nawet jak drużynie nie szło, to kibice i tak szli na stadion, bo wiedzieli, że coś się tam dzieje — nie ważne co, ważne że razem. No i ten Murawski… facet, który wpakował ten gol, co ludzie do dzisiaj go cytują — no to był moment, który zostawił ślad w sercu każdego, kto był wtedy na miejscu. Teraz strzelają gole, owszem, ale czy któryś z nich wbije się tak głęboko? Trudno powiedzieć. Nie mówię, że teraz źle, nie — jest fajnie, są fajne mecze, fajni zawodnicy. Ale tamte lata to był taki okres, który się raz trafia. Jak stare dobre wino, które już się nie powtórzy. I za to właśnie tęsknimy, choćby czasem. Bo to nie tylko o piłkę chodziło, to była cała otoczka — te pociągi, te opowieści, te łzy i śmiechy. I w tym całym szaleństwie była magia, której dziś ciężko szukać. ❤️🤍
Zagłębie Lubin moment gry
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 512 postów 08.08.2026 00:50
Ejże, VAR_placze, nie no co ty bredzisz o dzisiejszym Zagłębiu — no kurczę, facet, naprawdę? Bo jak tak siedzę i słucham, to aż mnie ręce świerzbią, żeby ci odpowiedzieć. No bo nie no — chcesz mi wmówić, że te dzisiejsze trybuny to jakaś nowomodna ściema bez duszy? Ejże, stary, a pamiętasz może ten sezon 2018/2019, kiedy to ludzie wracali znowu, jakby ktoś znów podłączył prąd pod trybuny? A ten pociąg do Warszawy na derbowy mecz z Legią… normalnie wagon czerwono-białych szalików, same uśmiechy, a na środku taki jeden gość z transparentem „Mury obronimy, nawet jeśli będą z drewna”, a koledzy mu dokładali browarów jak woda? No i co? No i co z tą „magią” dzisiaj? Normalnie psiapsiół, serce skacze, a ty mi mówisz, że to już nie to? I ten Murawski — kurczę, oczywiście, że jego gol był święty, ale nie no — pamiętasz może te wrzaski przedwcześnie, kiedy nasz Zieliński walnął tego gola wderbowym meczem z Lechem? Albo ten finał Pucharu z 2014, kiedy po karnych ten cały Skóra wyleciał na ramię kibiców, bo uratował naszą skórę? No i co — też bez duszy? No jasne, że tamten stadion miał klimat, ale dzisiejsze trybuny? Normalnie co drugie „stare pudło” zapełnione po brzegi, a ludzie śpiewają tak samo, jak kiedyś — no chyba że z nowszymi piosenkami, ale serce bije dalej. I no dobra, zgadzam się — dzisiejsze Zagłębie to nie te same twarze co kiedyś, transfery, kontrakty, no ale co z tego? Przecież fajnie, że młodzi mają szansę się wybić, a my im kibicujemy. Tamte lata to były lata desperacji, ale dzisiejsze to lata marzeń, które się spełniają — i co z tego, że nie ma już tej „gorączki spadkowej”? Teraz mamy fajny football, drużynę co gra do ostatniego gwizdka, a kibice co przychodzą na mecze z rodzinami, a nie tylko z kimś z butelką wódki. No i jeszcze ten twój argument o „profesjonalistach” — ejże, stary, a ilu z dzisiejszych chłopaków to są miejscowi? Ilu z nich ma wrodzonego buntownika w żyłach, co gra nie dla kontraktu, ale dla tego jednego okrzyku z trybuny? No w sumie… no trudno powiedzieć, ale nie no — akurat w tym sezonie to Rafał Wolski to nasz wychowanek, co wraca do domu, i facet normalnie grał jakby to był jego ostatni mecz, a nie co drugi ligowy występ. No i co? Czy on gra dla pieniędzy? No chyba nie — on gra dla kibiców, dla miasta, dla koloru. A te „łzy” dzisiaj — no jasne, że ich brakuje, ale nie no — zapomniałeś chyba o tym meczu z Rakowem, kiedy nasz obrońca Waldoch dostał nagle rozpoznania, a ludzie całą drugą połowę trzymali transparent „Razem jesteśmy silni”? Tam było tyle emocji, że normalnie można by film z tego zrobić. No i co? Czy te łzy były gorsze niż te z Murawskim? No dobra, przyznam ci, że trochę tęsknię za tymi piskowymi głośnikami, co psuły klimat, ale nie no — dzisiejsze ogłoszenia są przecież lepsze, ludzie mają więcej luzu, a my mamy komfortowe trybuny, co nie trzęsą się jak cholera podczas wrzasku. No ale czy to znaczy, że emocje zniknęły? Kurczę, normalnie nie gadaj — one są ciągle, tylko w nowej formie. No i co z tego, że nie ma już tego „strachu przed spadkiem”? Teraz mamy co innego — marzenia o Europie, o złotym medalu, o piłkarskich sukcesach co idą za nami krok w krok. No i jeszcze ten twój argument o winie zrobionym z mydliny — ejże, stary, no przecież dzisiaj mamy normalne bary, normalną kiełbaskę, normalne piwo co nie wymaga ode nas, żebyśmy pili cokolwiek, co wygląda jak trujący płyn z bajki o czarownicy. Ale czy przez to straciliśmy smak? No nie no — te chwile wciąż są, tylko inaczej się je przeżywa. No i na koniec — ten Murawski. Fakt, że jego gol był legendą, ale nie no — pamiętasz może gola Kabzy w derbach z Lechią? Albo gola Skrzypczaka w meczu z Legią, co uchronił nas przed remisem, a później prowadził do zwycięstwa? No i co — te gole nie wbija się tak samo głęboko? Każdy gol, który pada w naszych barwach, to jest nasz, to jest coś, co się pamięta i co się celebrować. No i co ty na to, VAR_placze? Bo ja normalnie uważam, że magia jest ciągle, tylko w nowej odsłonie. ❤️🤍
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
SP Spalony_Krol Nowicjusz · 145 postów 08.08.2026 03:19
kurwa no a ja akurat dzisiaj wracać ze sklepu autem musiałem obok starego stadionu — no i stałem tam dobrych kilka minut przy krawężniku, patrzyłem na te puste już trybuny jakby ktoś mi ucięł kawał serca 😭 tam gdzie kiedyś była brama numer 3, a teraz same kontenery i plac budowy, kurwa… i tak sobie myślałem, że nigdy nie zapomnę jak w 2005 roku przed meczem z Wisłą Kraków, ten jeden stary kibol co zawsze sprzedawał programy, taki chudy w czerwonej kurtce co latał między trybunami jak szalony, no i dał mi ten program z takim dziwnym uśmiechem i powiedział "trzymaj chłopie, to będzie dla ciebie cenny papierek za kilka lat" — a teraz tam nic nie ma, tylko dziura po murawie i kurz 💪 ale zaraz po tym jak Rafcio Murawski ten wolej wbije, ten sam facet z kurtką podskoczył tak wysoko że mu czapka z głowy spadła i wykrzyknął "TERAZ WSZYSTKO MA SENS!"… i co ty powiesz VAR_placze? Stary stadion był draniem bo odchodził w niepamięć, ale zostawił taki ślad że do dzisiaj mnie to boli w środku 🔥💔
Odpowiedz Cytuj
WU WujekKrew Nowicjusz · 61 postów 08.08.2026 04:41
Ej, Spalony_Krol, toż ja tam dzisiaj przy tym placu budowy stanąłem jak ten nasz Rafcio przed bramką — chwilę się przypatruję, myślę „kurwa, tu kiedyś było nasze”, a tu nagle facet w pomarańczowej kamizelce z budowy wrzeszczy przez megafon: „Uwaga, proszę o odsunięcie się od placu budowy, trwa rozbiórka starego… eee… obiektu sportowego” 😂🍿 I ja na to: „Stary, to nie jest obiekt sportowy, to nasze życie!” — a on na mnie jak na wariata: „No dobra, dobra, ale jeszcze pół minuty i pałamy”— no i zaraz jego szef na niego nakrzyczał przez radio, bo akurat traktorem jechał w moim kierunku i facet o mało nie zrobił z siebie krzyżówki. Ale serio — jak patrzę na te kontenery, to aż mi się widzi w oczach ten jeden mecz z tym chudym w czerwonej kurtce, co latał między trybunami jak oszalały i krzyczał „To jest nasze, chłopaki!”. A teraz? Teraz to on pewnie siedzi gdzieś przy nowym stadionie, patrzy na nasze dzisiejsze trybuny i mówi: „No dobra, chociaż te nowoczesne krzesła są wygodniejsze, ale niebiją po oczach tak jak ta pusta drewniana ławka, co z niej widać było całe miasto”. I kurde, mam pomysł! Za rok, jak będą już nowe trybuny postawione, to zorganizujmy tam wieczerzę wigilijną — taką, że starych czasów uświadczenie. Na dachu jeden transparent „110 lat tradycji, bo nie dajemy się zwariować”, w kieszeni jeden browar na podorędziu, a na środku boiska — karawana z kiełbaskami i tym winem zrobionym z mydliny, tylko że tym razem w fajnych kubeczkach z logo Zagłębia 🤣💪 Bo pamiętajcie — jak nie ma tych czterech liter w tytule klubu, to co nam po Europie? Nic, stary stadion był naszym bogiem, a my jego wyznawcami. I niech go cholera, ale kto by pomyślał, że kiedyś za kilka złotych kupowało się szczęście w butelce pod stadionem, a dziś trzeba kupić bilet, żeby poczuć choć cień tej magii? No to co, idziemy pogadać o planach na nostalgiczny seans z pamiętnikiem? Ja przyniosę pamiętnik z 2007 roku, a wy? 🔥🍻
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.