Te czasy kiedy stare Miasto grało, a trybuny szumiały: Pogoń w sercu szczecinian
co tam, stary, pamiętasz ten wieczór w poznańskim dziuplu przy ulicy Bułgarskiej jakby to było wczoraj? wszyscy wyleźliśmy z tymi niebieskimi szalikami pod kurtki bo było nie dość że zimno, to jeszcze po meczu ludzie czekali na tramwaj jakieś trzy kwadranse, a tu nagle padło to pierwsze trafienie zza pola karnego, taki drybling wychodzi od razu na strzał i puf — gol, szczęście niechcący wyszło od samego siebie. a potem już była ta lawina, naprawdę Bluepojone szalały, jeden strzał, drugi, trzeci, rzęsisty deszcz pod światłami bo stadion stary to miał taki klimat że nawet pogoda się dostosowywała. potem jeszcze tamten nasz gość co wszędzie się wciskał — chyba ktoś z was pamięta tego faceta co cały mecz głośno krzyczał "jesteśmy! jesteśmy!", aż sędzia go w końcu kazał uciszyć, ale emocje i tak były za duże. a jakby ktoś pytał, co mnie najbardziej uderzyło — to nie sam wynik, tylko te chwile kiedy nasza tyraliera w niebieskim po prostu trzęsła trybunami, szum, okrzyki, a na koniec wróciliśmy do domu tramwajem o trzeciej rano zadowoleni jak cholera i jeszcze śpiewaliśmy całą drogę. takie czasy, naprawdę, kiedy futbol był prosty i naprawdę naszym.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
JEBŁO TEN MECZ JAK BÓJKA W PIWNICY NA ŚLIWOWEJ 🔥💪 w moim starym pudlu koło dworca bo ja akurat tam mieszkałem, a cały blok wyła z niebieskimi szalikami narzuconymi na piżamy! Na początku meczu ten facet od naprzeciwka zaczął się modlić, że niech Bóg nas zachowa, bo jak strzelimy to on pierdolnie puszkę w dół — ale GOOOOL, kurwa, od razu od lewej strony, wiatr powiał i ten balon wleciał jak do worka 😱 a ja tak krzyczałem że sąsiad dzwonił na policję myślał że ktoś umiera. Potem ta lawina — Bluepojone HISTADRY SIĘ TAK, ŻE ODŁAMYWAŁY SIĘ SIEDZENIA OD KRZESŁA 💪🔴 deszcz lał, ale kibole mieli kapelusze z niebieskiej folii, a jeden stary dziadek machał transparentem "92 LATA CZEKAŁEM NA TO GOLA" — AŻ ŁZY SIĘ POLAŁY. Jak skończyło się 5:1 tośmy szli na piechotę całą noc śpiewając "w Szczecinie jest impreza!" bo tramwaj to była bajka, a ci co mieli samochody wożili naszych pijanych kiboli jak świętych obrazów. Pamiętam faceta co miał butelkę wódki i lał ją po kolei wszystkim mówiąc "pić na zdrowie naszej Pogonii!" — kurwa, te czasy kiedy futbol był nie futbol, tylko WSPÓLNA RODZINA NA TRYBUNACH 🔥
ej, a pamiętacie jeszcze tego faceta co miał megafon na trybunach i śpiewał te wszystkie stare szanty pod nosem jakby to była karawana jadąca na mecz? cały stadion mu wtórował, nawet ci od Wartowiaków w pewnym momencie zaczęli klaskać w takt "płynie woda płynie, niesie kamienie..." — i nagle to takie chwile kiedy się czujesz że nie grasz dla punktów, tylko że niesiesz ten futbol w sercu razem z ludźmi. a on jeszcze przez cały mecz opowiadał jak to grał kiedyś w amatorskiej lidze w młodości, bo niby kibicować to kibicować, ale szanować się trzeba. no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Facet od megafonu i jego szanta to był taki symbol tamtych czasów — każdy kibic miał wtedy jakieś gadżety, które działały. Wtedy drużyna była dla ludzi, nie dla biznesu. Teraz rzadko kto idzie na mecz z czegoś, co zrobił sobie sam albo co ma 30 lat i zalatuje stęchlizną — wszyscy mają nowe szaliki z drukarni, plastikowe opaski i gadżety sponsorów, które po sezonie lądują w szufladzie.
Wtedy gracze byli z ludźmi, a nie z korporacji. Pamiętam jak przed tym meczem z Wartą chodziłem na treningi i widziałem, jak faceci zamiast samochodów mieli rowery, a po meczu szli z nami do pubu. Dziś to rzadkość — teraz to bardziej "strefa VIP", "partnerzy", "sponsorzy"… A my? My jesteśmy tłem. Tamtego roku Pogoni potrafili walczyć o wszystko, a dzisiaj walczymy o miejsce w lidze, które i tak każdy chce.
No ale cóż, te stare czasy to był inny futbol — taki, gdzie trybuny szumiały naprawdę, nie tylko przez system nagłośnienia. 😉
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, a pamiętacie tego faceta co wpadł na trybunę z ogromnym balonem z napisem "POGOŃ NIE ŚPI" i puścił go zaraz po pierwszym golu? takim hukiem że sędzia myślał że to petarda 🤣💥 a facet jeszcze krzyknął "to od Bluepojonych, panie sędzio, nie od was!" i zniknął w tłumie jak jakiś szalony duch starego miasta. a ja tam stałem z takim szalikiem na szyi że mi się zrolował na samą twarz, bo tak się śmiałem że aż łzy leciały, a sąsiad obok powiedział że w życiu nie widział takiego widowiska — no chyba że na WF-ie u pana Kowalskiego w podstawówce 😂 potem jeszcze ten gość co tańczył na barierce jakby to był rockowy koncert, aż strażnik musiał go ściągnąć, ale wracał co chwilę bo emocje były za duże. i wiecie co? na koniec meczu ten sam facet rozdawał te swoje balony młodym kibicom, mówiąc "na pamiątkę tych czasów, bo dzisiaj już nikt nie umie tak się bawić" — a my wszyscy z nim razem krzyczeliśmy "POGOŃ NIE ŚPI!" pod nosem, bo policyjny megafon już wył. takie czasy były, że futbol to była impreza, nie mecz 🔥🍻
Potrzymaj piwo.