Boisko
25.08.2026, 07:24 Zaloguj Rejestracja
Jagiellonia

Te dynie, co wiatr wybijały za boiskowe wrota

club pride Klub Jagiellonia Jagiellonia 10 postów ·58 wyświetleń ·Utworzono: 26.06.2026 04:11 ·Zaktualizowano: 01.08.2026 21:52
LE Legionista_Total Nowicjusz · 364 postów 26.06.2026 04:11
pamiętam tamten straszny sezon 2016/17 jakby to było wczoraj – kibice stali na trybunach jak poskładani z grudy, o twarzach powieszonych niżej niż dolna lina siatki. aż do tamtej niedzieli wiosną 2017, kiedy padł ten cholerny, wiecznie pamiętany gol henia bałuszyńskiego. nie że inaczej było złe, ale ten jeden raz, kiedy piłka wpadła do siatki po strzale zza pola karnego... kurczę, aż ciarki przeszły, bo wiedzieliśmy wszyscy: jagiellonia może mieć swój los na chwilę z powrotem w ekstraklasie, a nie szorować po drugoligowych stadionach za śmierdzące kanapki i kiepskie piwo w kubku. od tamtej chwili wiemy jedno – heniek swoim charakterystycznym dryblingiem i tym uderzeniem zrobił więcej dla klubu niż niejeden prezes przez pół kadencji. no i cieszymy się dziś, że wtedy nie puścili go do diabła, tylko dalej mieli u siebie. takie momenty się pamięta – nie za jakieś wielkie trofea, tylko za to, że wtedy, w tym konkretnym meczu, zrobiło się ciepło w sercu i wiadomo było: jagiellonia jednak ma w sobie jeszcze trochę tej magii.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
BA Bartek_kibic Nowicjusz · 162 postów 26.06.2026 17:38
A bo ja akurat tego dnia zrobiono mi wiadomość, że schodzić ze szpitala będą mojego brata, a tam na mieście był taki rzygawiec, że aż się człowiek bał o własną skórę – no i siadłem pod telewizor z bułką, co to wyciągłem ze starówki, bo myślałem, że chociaż ten mecz obejrzę na żywo w szpitalnej telewizji. SIema! I co? Jakaś cholera… sygnał urwał się w połowie drugiej połowy, bo na trybunkach widziałem potem jak kibice wychodzili zza ogrodzenia, że niby "szukają lepszego miejsca", a tu wiadomo – normalnie to był taki klincz, że aż dym szedł z głów, no bo wszyscy mieli w nosie ten grudniowy chłód, a tu nagle na ekranie: BŁYSKAWICA! HENIEK WBIJA! 🔥💪 I ja pierniczę… ta bułka wylądowała na podłodze, a ja wyskoczyłem z fotela jak opętany, że brata spuściłem z oczu dosłownie na sekundę – ale co tam, gdy widzisz, jak twój klub wraca z piekła rodem, to nawet w szpitalu dociera do Ciebie ten huk radości, co to huczy po całej Gdyni! Od tamtej chwili wiem jedno: ten gol Bałuszyńskiego to nie była zwykła bramka… TO BYŁA NASZA BRAMKA, nasz cud, nasza cholerna nadzieja wlewana kroplówką prosto w serce kibica! I jeszcze dziś, gdyby kto pytał, co jest dla mnie najważniejsze w Jagiellonii, to bym bez chwili zastanowienia wskazał na ten jeden strzał sprzed siedmiu lat. Bo to nie o punkty chodziło – TYLKO O TO, ŻEBY NIE PRZEPADŁO W NAS TE WIARA NA PRZYSZŁOŚĆ! 🔴❤️
Jagiellonia drużyna
Odpowiedz Cytuj
AG AgaKibicka Nowicjusz · 311 postów 26.06.2026 19:37
pamiętam jak na mecze w drugoligowym sezonie dojeżdżało się z Częstochowy autokarem zepsutego, co to ledwo zipał na trasie tak żeśmy na jednym kołach się wieźli prawie do samego Białegostoku — a tu gra Jagiellonia wciąż ledwo zipie, każdy mecz to jak walka na bagnetach, kibice chodzą z uśmiechami na siłę bo wiadomo że to nie ta liga co trzeba. i nagle — ten moment wiosną 2017, kiedy w radiu (bo telewizorów wtedy nie mieliśmy, pamiętacie?) słychać było komentatora, co to podniósł głos tak jakby sam się zdziwił: „bóg raczy wiedzieć, skąd ten Bałuszyński to wziął...” a my wszyscy w tym autokarze naraz zamilkliśmy — jakby ktoś wcisnął pauzę, bo nikt nie chciał przerwać tej chwili. i wtedy ten strzał — a ja siedziałem w środku autobusu, obok mnie facet co normalnie lał żale na wszystko, a tu w rękach trzymał kubek z kawą, co to go nieomal od rana pił — i ten kubek po prostu wyleciał mu z rąk jakby ktoś go pchnął. słychać było tylko: „kurwa, kurwa, kurwa!” w dziesięciu gardłach naraz, a ten facet co lał żale parę sekund wcześniej teraz śmiał się jak szalony i klaskał w ramię sąsiada tak mocno że ten sąsiad musiał go odepchnąć bo bał się o swoje szkła. i wiem co myśleliśmy wszyscy — że nie chodziło o te punkty, nie o tabelę, nie o nic więcej. tylko o to że jednak jagiellonia ma w sobie coś co bije serce, i że nawet jak się wala w błocie to wystarczy jeden cholerny moment żeby przypomnieć sobie dlaczego się kibicuje. a Bałuszyński? no… widać miał w nogach trochę tej magii, co to nią napędza się drużynę, gdy reszta już ledwo zipie. 🔴❤️
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 26.06.2026 21:17
No do licha, teraz to sięgnęło do serca, jak czytam te wszystkie opowieści. Prawda jest taka, że tamta drużyna z 2017 roku to była przecież zlepiona z niczego – ludzie chodzili na mecze jak na bój, niektórzy nawet w kilku warstwach ubrań, bo stadiony w drugiej lidze to nie są miejsca dla delikatnych. Wtedy każdy mecz był jak walka o przeżycie, a kibice wiedzieli, że jak spadniemy, to na jakiś czas stracą drużynę, którą kochają, bo nie było wtedy ani prywatnych inwestorów, ani takiego napływu kasy jak dziś. Obecna Jagiellonia? No cóż, mamy pewne. Gra się lepiej, stadion pełny, czasem nawet widzi się piłkarzy, którzy naprawdę umieją coś zrobić na boisku. Ale właśnie… brakuje mi tej szorstkości, tego luzu, gdy cała drużyna grała, jakby miała jeden cel: nie spaść. Tamten gol Bałuszyńskiego to był sygnał, że nawet w najgorszym sezonie da się coś zdziałać, jeśli tylko ma się charakter. Dzisiaj, no… czasem się wydaje, że za dużo gadamy o „nowym pokoleniu” i „wielkiej sile”, a zapominamy, że futbol to nie tylko umiejętności, ale i serce do walki. Z jednej strony to dobrze, że młodzi idą do przodu, że mamy ambicje, że nie stoimy w miejscu. Z drugiej – szkoda mi tej bezkompromisowości sprzed lat. Tamci zawodnicy wiedzieli, że jak nie dadzą z siebie wszystkiego, to nie ma jutra. Dzisiaj, no… łatwiej się odpuści, kiedy trafi się zły okres. Bo jednak te pieniądze, te nowoczesne metody szkoleniowe, ten marketing – to wszystko nie zastąpi tej siły, co bije z kibiców, gdy wiedzą, że ich drużyna gra o wszystko, a nie tylko o kolejne „możemy”. Pamiętam, jak po tym meczu Bałuszyńskiego ludzie płakali, śmiali się, ściskali w objęciach – nie dlatego, że zdobyli kolejny punkt, tylko dlatego, że znaleźli w sobie nadzieję. Dzisiaj, jak oglądam te emocje, to czasem myślę: no fajnie, ale czy ktoś naprawdę czuje to samo, widząc np. zwycięstwo w 2:0, choćby najpiękniejsze technicznie? Czy to jeszcze ta sama magia? Nie narzekam, że obecna drużyna jest słaba – nie o to chodzi. Po prostu te czasy były inne, trudniejsze, a przez to bardziej prawdziwe. Tamten zespół budował legendę, bo walczył, jakby od tego zależało jego życie. Teraz? Teraz mamy zespół, który walczy, żeby być jeszcze lepszym. I to też jest ważne. Ale właśnie – może trochę tej dawnej werwy by się przydało. 🔴❤️
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
PU PudloRokuKupiony73 Nowicjusz · 276 postów 01.08.2026 21:52
@VAR_placze no co ty, stary, znowu ta ckliwość? pamiętam ten okres jak przez mgłę, bo akurat wtedy na moim osiedlu w częstochowie trwała budowa bloku — i wiesz co? na placu budowy ludzie mieli bardziej niepewne jutro niż kibice na stadionie. ale masz jednak trochę racji, bo tamci goście naprawdę grali o życie, jakby stawką był nie punkt tabeli, tylko własny dom. tylko że powiem ci coś — dzisiejsza Jagiellonia to nie żaden mięczak, tylko drużyna, która wie, że nawet jak przegra, to w następnym tygodniu ma kolejny mecz, kolejną szansę. i nie mówię, że to gorsze, bo serce bije tak samo, kiedy widzisz, jak twój zawodnik wbija gola w 90. minucie. ale ten stary luz… no cóż, to było coś innego, jakby cała ekstraklasa stanęła w ogniu, a nie tylko twoje boisko. i jeszcze jedno — pamiętasz, jak wtedy w 2017 roku kibice gadali, że spadniemy, a ten gol Bałuszyńskiego to był cud? a dzisiaj, jak młodzi kibice patrzą na swoją drużynę, to nie myślą „może spadniemy”, tylko „może wreszcie wygramy coś więcej niż baraże”. no i niech się tak stanie. bo futbol to jednak przede wszystkim o emocjach, a nie o suchych liczbach. 🔴❤️
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
Widzew_Krakow napisał(a):
Ej, ależ wy teraz to tą Nostalgię na tapetę wcieracie tak mocno, że aż się zastanawiam, czy przypadkiem w tym autokarze do Białegostoku nie było was wszystkich dziesięciu, a jedenastu do Gdanska — bo przecież nie co dzie…
GR Grzesiek_Legia1975 Nowicjusz · 122 postów 01.08.2026 21:52
Ej, Pudlo, stary, ale ty to masz dryg do wrzucania mnie w kąt jak podejrzanego o doping, kiedy ja tylko powiedziałem, że tamten okres miał swój niepowtarzalny klimat! Przypomnij no swoje ROI z tych czasów, bo akurat kiedy to pamiętam, że ty swoimi 2000 z Kuźni Raciborskiej to robiłeś z 100% pewnością, że jak obstawisz, to zarobisz, a wychodziło ci jakbyś celowo tracił forsę na urodziny żony albo co. 💸 No dobra, poważnie – masz rację, że dzisiejsza Jagiellonia to nie żaden mięczak, i że mają w sobie ogień, ale ten luz sprzed lat? To był okres, kiedy kibice chodzili na mecz w kurtkach narciarskich, bo na stadionie było chłodniej niż w domowym garażu, a teraz? Teraz przychodzisz na mecz w koszulce z nadrukiem sponsorów i myślisz, że to jest ten sam ból i ta sama euforia. Ja tam wolę ten stary styl, gdzie każdy gol to była prawdziwa wygrana, a nie tylko kolejny punkt w tabeli. I mówię ci, jakbyś obstawił ten gol Bałuszyńskiego w 2017 w bukmacherze – to byś teraz żył z procentów przez cały sezon. Bo tamten gol to było coś więcej niż zwykły punkt – to była nadzieja wpuszczona do serca każdego kibica. A dzisiaj? Dzisiaj to jest raczej jak fajne widowisko, ale nie taka magia, która trzyma Cię przy ekranie do późna, marząc o cudzie. 😏🔥
Jagiellonia kibice
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
TO TomekGornik Nowicjusz · 366 postów 26.06.2026 23:45
no do licha, a ja tamtej niedzieli w 2017 akurat mieliśmy remont w domu i ciężarówka z rurami stanęła tak, że ledwo wszedłem do pokoju z tym kiepskim telewizorkiem starej pani z parteru, co to go odziedziczyła po mężu – pamiętacie, ten co miał antenę na dachu wystawioną prawie pod kątem prostym, żeby złapać tvn? no więc leciał tamten mecz jak przez mgłę, bo sygnał latał jak oszalały, raz widziałeś brata bałuszyńskiego w akcji, raz znowu tylko szum. ale ten moment… kiedy ta piłka wleciała, a w słuchawce radiomagnetofonu (tak, tak, stary kombajn z kasetami!) słuchałem komentarza, co to dosłownie krzyczał „to on! to on!”, to coś mi ścisnęło gardło. bo ja w tym sezonie jeździłem do pracy na budowę, co to wtedy ledwo zipała, a kibicowanie jagiellonii to była dla mnie najlepsza terapia – jak ten zespół wytrzyma, to ja też. i wiesz co? ten gol był jakby ktoś mi powiedział: „spokojnie, stary, jeszcze nie koniec świata”. bo coś takiego… to się potem czuje tygodniami, że trzymasz się kurczowo nadziei jak tonący rury. no i dalej kibicuję, bo pamiętam jak to jest, kiedy nic nie jest pewne – nawet jeśli dziś za oknem pada i nasza drużyna gra z tym nowoczesnym gadżetami, to jednak… to samo serce bije. 🔴❤️
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 511 postów 27.06.2026 00:33
Ej, ależ wy teraz to tą Nostalgię na tapetę wcieracie tak mocno, że aż się zastanawiam, czy przypadkiem w tym autokarze do Białegostoku nie było was wszystkich dziesięciu, a jedenastu do Gdanska — bo przecież nie co dzień ktoś z was taką litanię urządza na samą myśl o golu z 2017, który niby to wszystkich nas uratował przed drugą ligą. No dobra, powiem szczerze — tamta drużyna faktycznie grała jakby za karę, kibice mieli zapał, ale serio, myślicie, że gdyby Bałuszyński strzelił ten gol w tej samej formie w 2023 roku, toby ktokolwiek zaniósł tę piłkę do muzeum Jagiellonii? Ej, zaraz, zaraz — bo ja sobie wyobrażam scenę: dzisiejszy Bałuszyński wbija tę samą bramkę, Vincenten nie drzemie na ławce, a na trybunie VIP jacyś sponsorzy piją whisky w szklankach grubych niczym puchary. I co wtedy? Czy byście płakali, ściskając się wzajemnie, czy może udawalibyście, że to normalka, bo „tak się gra dziś w Ekstraklasie”? Aga, twoja opowieść o autokarze i kubku kawy lecącym w powietrze — no pięknie, ale czy przypadkiem nie zapominasz, że dzisiejszy autokar do Białegostoku ma wifi, ogrzewanie, a kibice w nim nie siedzą po czterech na jednym siedzeniu, bo nikt nie chciałby jechać z facetem, który akurat wylewa żale? Tamten luz? No fajnie, ale dzisiaj przynajmniej nie musisz się martwić, że twoje auto nie dojedzie do celu, bo akumulator padł ci na mrozie. I VAR_placze, ty się tak rozmarzyłeś o tych starych dobrych czasach, że aż szkoda. Fakt, że wtedy każdy mecz był walką o przetrwanie, ale czy nie widzisz, że dzisiejsza Jagiellonia to jednak coś więcej niż tylko drużyna walcząca o uniknięcie spadku? Przecież jakbyśmy teraz zeszli do drugiej ligi, to chociażby przez te nowe budynki przy stadionie, nikt by nawet nie zauważył — bo i tak nikt nie chodzi na mecze w drugiej lidze. No chyba, że trasa autobusu nadal będzie się ciągnąć przez cztery godziny, z przystankiem na wymianę opon. Tomek, twoja teoria o terapii budowlanej — hehe, w sumie ma sens, bo jak budowa nie idzie, to się idzie kibicować, a jak kibicowanie nie idzie, to się idzie remontować. Ale serio, ten sygnał telewizyjny latający jak oszalały — no fajnie, ale dzisiaj przynajmniej nie muszę się martwić, że telewizor starej pani z parteru nie złapie sygnału, bo mam telewizję internetową, która działa albo nie działa, ale zawsze jest za coś odpowiedzialna. Bo wiecie co? Tamten gol był bezcenny, zgoda — ale czy nie jest tak, że dzisiaj kibicuje się z takim samym, a nawet większym luzem, bo wiemy, że nawet jak zagramy kiepsko, to w tygodniu potem i tak mamy kolejny mecz, kolejny punkt do zdobycia, a nie tylko strach przed drugą ligą? Może właśnie dlatego ten Bałuszyński z 2017 to taki bohater — bo wtedy naprawdę chodziło o wszystko, a dzisiaj? Dzisiaj chodzi po prostu o grę, o emocje, o to, żeby się bawić. I to też jest fajne. 🔴❤️😄
Jagiellonia kibice
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_naZawsze Nowicjusz · 229 postów 27.06.2026 02:19
Ale wiecie co? Ja tamtej niedzieli 2017 roku akurat siedziałem w knajpie "U Wiecznego Niedźwiedzia" z narzeczoną, która akurat wtedy próbowała mnie namówić na studniówkę (też ten temat był gorący, o ironio!), i nagle wszyscy w lokalu jakby ktoś włączył "Alarm" – bo telewizor zawiesił się na tym cholernym golu, a kelnerka, pani Halinka, tak się podekscytowała, że upuściła tacę z piwem prosto na nogę faceta od zakładów, co akurat obstawiał remis… i facet ten, zamiast krzyczeć, krzyknął "Brawo Jagiellonia!" tak głośno, że pomyślałem: kurczę, jeśli to nie jest odpowiedź Boga na nasze modły kibica, to nie wiem co. Narzeczona wzięła mnie za rękę i powiedziała: "No dobra, może jednak weźmiemy tą studniówkę… ale tylko w Białymstoku, bo tam nie będziemy musieli patrzeć na te smutne mury stadionu". 🔴❤️🍻🤣
Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
Odpowiedz Cytuj
CR Cracovia_88 Nowicjusz · 28 postów 01.08.2026 21:52
Ej, kurwa, ależ mi ten kubek kawy, co wyleciał z rąk faceta w tym autokarze, przypomniał moją pierwszą wycieczkę na Stadion Miejski w 2016 roku — akurat wracaliśmy z remisowym meczem w Kielcach, ja miałem akurat 1200 zł na koncie i postawiłem na ten wynik 2.50, bo liczyłem na plusik, który by mnie uratował od tego, że moja stara mi zagroziła, że jak dalej będę tracił, to mnie wykopie z domu. Wyszło, przeliczam na głos… 400 zielonych poszło w błoto, a facet obok mnie palił papierosa i krzyczał „idziemy spać!” — no to doszedłem do wniosku, że jednak nie ma co liczyć na cuda, tylko trzeba grać z głową. Ale ten gol Bałuszyńskiego… no wiadomo, że wszedł do historii, bo to była taka klasyczna sytuacja „raz się żyje”. Dzisiaj jak patrzę, jak Jagiellonia gra, to widzę, że mają w sobie ogień, ale… no nie wiem, czy ten luz z 2017 da się powtórzyć. Bo dzisiaj kibice przychodzą na mecz, żeby zobaczyć fajne zagrania, a nie żeby walczyć o przetrwanie. Jak mi ktoś powie, że dzisiejszy kibic płacze tak samo jak wtedy, to mu oddam połowę swoich 2000 rozliczonych kuponów. 💸🔥 Bo jednak emocje z innej bajki były, jak się grało o wszystko, a nie o kolejny punkt w tabeli.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.