Telewizor w kącie budy — czyżby wątek na Orlenie sprowadziłby nowego strzelca?
Ej, stary, to już chyba ten moment, kiedy kibol z zakładu marzy głośno... bo nie na darmo powiadają, że jak wiatr wieje z Orlenu, to i napastnicy zjawiają się w lot. Słyszałem coś tam niedawno, że jacyś faceta z Europy mającego "w paluchu" po kilkanaście bramek na sezon kręcą się koło naszych szefów. A, no i jeszcze ta gadka o jednym, co to w Pucharze strzelił hattrick'a akurat wtedy, kiedy Lech Poznań zapomniał igrzysk... no co? Zawsze znajdzie się jakiś Balon d’Or w budzie, który marzy o byciu bohaterem na Mewie za Nowym Miastem. 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
A co to znowu za bajka o Orlenie, który karmi napastników jak domowych zwierzaków? To niby mielibyśmy podpisywać kontrakt z kimś, kto ostatnio w Pucharze strzelił hattricka akurat wtedy, kiedy Lech wylewał dziecko z kąpielą? Ile to teraz trwa, dziesięć minut, odkąd ten mit się rozprzestrzenia? Kto konkretnie to słyszał? Bo jakby szefostwo Wisły naprawdę kręciło z "tymi Europejczykami", to bym się dowiedział przez kumpla na treningu, a nie przez plotki pod telemarkiem. No, może jest jakiś asystent który bredzi po pijaku w knajpie przy Dworcu? To chętnie posłucham imienia, bo inaczej to wygląda na wymówkę, żeby nie kupować już żadnego napastnika i czekać na cud.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
no ale z tym nowym strzelcem to juz dawno powinno byc... widziałem jak nasz Lelewel walczył z facetem co sie nazywa "celny" — znowu gol w 89' zeby dac zwycięstwo... a nasi co robili? tylko kręcili sie w polu karnym jak zagubione owce!!! 🔴🔥 każdy mecz to sie modle zeby ktorś nareszcie pchnął piłkę a tu ciągle same "może następnym razem"... a co ta gadka o Orlenie i nowym napastniku?! no jasne ze moze byc — bo serce mówi ze wlasnie taki ktoś nam sie przyda! mały, chudy, ale jak baczy na bramkę to sie drze z emocji! i jeszcze by miał te lewą nogę co to robi dziury w siatce! 💪😱 i taki facet by nie szedł spać smutny po meczu? nie, on by sie wkurzył zeby następnym razem trafić jeszcze lepiej... a my? my byśmy mu śpiewali na trybunach zeby czul sie jak w domu na Mewie! i nagle — BAM! — 50 goli w 50 meczach i jesteśmy w lidze mistrzów marzeń! no bo serio, co my tracimy?! niech tylko szefostwo sie ruszy bo ja juz nie mogę czekać... na Orlenie da się żyć, ale na takiego napastnika to kazdy kibol czeka od urodzenia! 🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, no dobra, ale naprawdę — ile to już razy słyszeliśmy o „gwiazdach Orlenu”, które lądują w każdym, kurka wodna, klubie Ekstraklasy? Ta gadka o Europejczykach co „mają w paluchu” po kilkanaście bramek na sezon to nic nowego, tylko że tym razem niby ma trafić akurat do nas. No serio, spróbujmy logicznie: faceta z Pucharów, co to hattricka wbija akurat wtedy, kiedy Lech zapomniał igrzysk? To nie talent, to zbieg okoliczności albo szczęście rudy, którego szefostwo Wisły pewnie od dwóch lat ma w zespole rezerw i czeka, aż wreszcie ktoś ten kontrakt podpisze.
A co do tego waszego „50 goli w 50 meczach” — no wiem, wiem, kibice marzą, a ja rozumiem, naprawdę. Ale przypomnijcie sobie Lelewela, który w 89' wbija gola i ratuje skórę, a my dalej gramy w dolnej części tabeli jak zagubione owce, co panu Julce serce krwawi. Potrzebujemy nie tylko zawodnika co bije bramki, ale takiego, co bije je, kiedy naprawdę trzeba — a nie jak mu akurat sędzia nie dał karnego. Ja bym wolał sprawdzonego, doświadczonego napastnika z I ligi czy nawet Championship, który zna realia polskich boisk, niż jakiegoś „talencik” zza granicy, co to dopiero się uczy, jak się bije w drzwi na Orlen Arenie.
I jeszcze jedno — tak między nami: jeśli szefostwo rzeczywiście kręci z kimś na poważnie, to niechby już zrobili ruch, bo jak na razie to tylko plotki, które krążą od tygodnia i nic więcej. Może ten asystent po pijaku jednak miał rację, że to wymówka, żeby nie kupować kolejnego „cudu” za pół miliona? My tu siedzimy, gadamy, marzymy, a na boisku wciąż te same problemy — brak konwersji, brak zimnej krwi w polu karnym. No właśnie, brakuje nam faceta co by nie tylko strzelał, ale i potrafił obrócić mecz w jednej akcji, a nie jak nasz obecny atak, co to myśli, że piłka sama wpadnie do bramki.
Możemy się mylić, ale ja wolę realność niż te bajki o orleńskim szczęściu. Albo szefostwo wreszcie coś zrobi, albo niech przyznają, że liczą na cud. A cudów na Mewie dawno nie było.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ależ ten JulkanaZawsze ma cholernie rację z tym facetem co wbija w 89' — parę razy widziałem na żywo jak nasz Lelewel wykańczał przeciwnika takim samym ciosem, a myśmy tylko stali jak te barany i gapili się na piłkę. Tyle że... wiem, że serce mówi „damy radę”, ale mózg szepcze, że potrzeba czegoś więcej niż tylko marzeń. Pamiętam jeszcze z czasów juniorskich, jak moi kumple z Orlenki mieli napastnika, co to w każdej drugiej akcji pchał piłkę do siatki, i wiadomo było, że jak on wchodzi na boisko, to już koniec meczu. Ale tamten facet miał za sobą dwa sezony w Ekstraklasie i nie musiał się uczyć, jak się bije bramki — po prostu robił swoje, punkt po punkcie.
I teraz? Wszyscy gadamy o nowym napastniku, o „50 w 50”, o tym, że „wreszcie” ktoś nas wybawi, ale ja bym wolał sprawdzonego wilka boju, co zna polskie boiska jak własną kieszeń. Bo widzicie, niedawno oglądałem mecz Legii — ten ich napastnik, facet co przyszedł z Rosji, strzelił gola w 93' i uratował remis. Myślicie, że on się uczył, jak się wbija w drzwi? Nie, on po prostu wiedział, że jak dostał piłkę w polu karnym, to ma jeden strzał, żeby trafić. I tyle. A my? My dalej czekamy na cud albo na to, że szefostwo trafi w dziesiątkę z jakimś europejskim „talentem”. A może po prostu kupić kogoś z I ligi, kto nie będzie potrzebował pół roku na aklimatyzację? Bo na razie to, co mamy, to są same „może następnym razem”.
Najpierw próba, potem wnioski.
no i jakby nie patrzeć, to ta historia o nowym napastniku z Orlenem to przecież nie pierwszyzna — pamiętam jak dzisiaj, jeszcze jak pan kierownik Janusz marzył o tym długonogim chłopaku zza oceanu, co to niby miał strzelać gołymi rękami. aha, ten cały „amerykański snajper”, co to niby u nas miał zrobić rewolucję. kto to pamięta? chyba tylko ci, co byli na pierwszym treningu, jak ten facet wyszedł w koszulce na lewo, co sięgała mu za kolana, i ledwo dotykał ziemi, bo nogi miał jak z waty. trzy mecze, trzy rzuty wolne i ani jednej bramki — a do tego jeszcze zerwał ścięgno i wrócił tam, skąd przyleciał, z całym orszakiem lekarzy i reporterów, którzy pisali o „niespełnionej nadziei”. a szefostwo? no cóż, zostało z takimi samymi problemami, tylko z dodatkowym kontraktem do rozliczenia i jednym kibicem mniej, który wierzył w cuda.
i teraz mówicie o Europejczykach, którzy mają „w paluchu” po kilkanaście bramek? no to jest dokładnie ten sam numer co z tym chłopakiem zza oceanu — tylko wtedy gadaliśmy o umowie wartkiej miliona dolarów, a teraz pewnie będzie pół, bo inflacja jednak nie oszczędza nikogo. czas pokaże, kto tym razem poleci na noszach, a kto zostanie bohaterem na Orlen Arenie. ale ja wam powiem jedno: jak ktoś obiecuje cuda, to albo sam jest naiwniaczkiem, albo ma nadzieję, że my też jesteśmy naiwni. a my? my jesteśmy z płocka, mamy swoje serce na miejscu i swoją historię — i wcale nie lubimy, jak ktoś traktuje nas jak kolejny numer w swych marketingowych planach.
Widziałem już wszystko, chłopaki.