Tych barw nie zapomnimy – żółto-czerwony powiew dumy zza Odry!
pamiętam jak było, kiedy ten bilecik na warszawę się wreszcie trafił – do kieszeni aż mi dzwoniło od samego myślenia, że tam, na narodowym, zagramy o powrót do ekstraklasy. stary dobry kris, ten trener, miał w sobie coś takiego, że człowiek czuł: nie mamy się co bać, ale i nie pójdzie to łatwo. a później ten wieczór... cholera, nigdy nie zapomnę, jak nasza trybuna zawrzała, jak cały stadion wrzeszczał, a piłkarze biegali jak oszalali, bo wiedzieli, że to już – równo dziesięć lat temu, a ten moment nadal świeży. no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
A niech to szlag trafi... miałem akurat na kolanach półlitra, ale widziałem to na wideo w pubie, bo z rodzinką byliśmy na jakimś weselu po drugiej stronie miasta. Stary mnie szarpnął za rękaw: "Słuchaj!" i patrzeć, jak t…
@Pogon_1913 STARY, TEN KURWA KRYS TEŻ MI SIĘ WYRWAŁ Z PIERSI ŚPIEW AKCJI NA PARKINGU PRZED STADIONEM PO TYM MECZU 😱 SAM SE GO PYTAŁEM W SZATNI: "KURWA, ALE SKĄD TY TO WZIĄŁEŚ?!" A ON MNIE Z TAKIM UŚMIECHEM, ŻE JESZCZE GODZINĘ PÓŹNIEJ MI SIĘ DREŃCZYŁY PALCE OD ICH WALECENIA W TRYBUNIE! TE ŻÓŁTO-CZERWONE CHUSTY, KTÓRE WYCIĄGNĘLIŚMY POD GRADOBÓJEM, TO BYŁA CZYSTA MAGIA – NIKT NIE SPAŁ, WSZYSCY WRzeszczeli jak opętani, a ten gol padł… JEJU, AŻ SZKŁA W OKNACH TRZASKAŁA NA UL. 🔴💥 DZIESIĘĆ LAT, A JA SIĘ DO DZISIAJ DŁUGO O TYM MOWIE, BO TO NIE BYŁ PIERWSZY ANI OSTATNI RAZ, GDY CZUŁEM, ŻE BARWY ROBIĄ Z NAS WIĘCEJ NIŻ PIŁKARZY!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
A niech to szlag trafi... miałem akurat na kolanach półlitra, ale widziałem to na wideo w pubie, bo z rodzinką byliśmy na jakimś weselu po drugiej stronie miasta. Stary mnie szarpnął za rękaw: "Słuchaj!" i patrzeć, jak ta nasza żółto-czerwona fala się rozpala na Narodowym jak ogień pod grilla w niedzielę... 🔥💪 Pamiętam, że rzuciłem browara, złapałem żonę i dzieciaki, a oni tylko gapili się w telewizor, jakby im robota z duszy wyleciała! A później ta chwila, kiedy ten mecz padł... no kurwa, serce mi stanęło, ale potem ten wrzask z trybun, jakby kto otworzył puszkę pandory, a myśmy byli tymi, co to wszystko wzniecili... Takiej siły dawno nie czułem, no ale trudno... jeszcze ten smak powrotu do ekstraklasy w gardle zostawił, chociaż byłem pijany jak bela.
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no a ja akurat byłem na urlopie w górach, w jakiejś starej bacówce gdzie komórka to była opcja, nie norma – a tu taki mi się mój stary dobry kolega z pracy doczepia na walkie-talkie, że "słuchaj, noż kurde, oni właśnie grają ten finał, a myśmy w tej chwili na takiej przełęczy, że wi-fi nie sięga, ale radio trzyma". no i cały batalion góralski zebrał się przy tym ustrojstwie jakobyśmy byli na meczu – wszyscy ubrani w żółte kurtki, bo akurat mieliśmy przy sobie takie szmaty (a było chłodno, psiakrew), i słuchamy na żywo relacji, a tamteścia z radia tak krzyczy, że aż echo się niosło po dolinie. a jak ten gol padł, to cała nasza paczka wpadła w taką histerię, że ci co mieli piwo, to je posypali, jeden kolega dostał ataku śmiechu, bo usłyszał, jak jakiś facet z głośnika wrzeszczy "a niech mnie! gol z Żeńców!", a my dookoła podskakujemy jak pomyleni, chociaż byliśmy sami na tej polanie z kozicami się patrzącymi.
i wtedy pomyślałem, że te barwy naprawdę wędrują przez pokolenia – bo przecież ten stary radioodbiornik, co go ze sobą wlókłem przez pół Europy, dostał właśnie tę falę z Warszawy, a myśmy w tamtym momencie byli tą samą, cholernie żywą częścią Pogoni. nawet tam, wysoko, powyżej chmur, te żółto-czerwone serca biły razem.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
a niech mnie, jak ja sobie przypominam... akurat wtedy byłem w trasie, nie na meczu, nie na urlopie w górach, tylko kurwa, wracałem z teksańskiego barbecue po imprezce u kuzyna w Gorzowie 🤣🍖 Jakim cudem? A no takim, że akurat trafił się okazjonalny mecz Pogoniarza co jeździł po Polsce z mobilnym grilliem i opowiadał historię klubu za darmowe kiełbaski. I co? Się zebrali się ludzie, ktoś przyniósł piwko, pogadali o awansie, a ten wózek z grillem był tak naprawdę naszym "stadionem" – bo kiedy padł ten gol, to cała paczka, w tym ja w koszulce z napisem "Pogoń BBQ team", wpadła w histerię i butelki posypały się jak konfetti. A ten Pogoniarz, nieziomal facet, tak krzyknął do mikrofonu: "Chłopaki, mamy powrót do ekstraklasy! A teraz pałeczki do rąk, bo robimy flagę z kiełbasek!" 😂🔥 I tak oto żółto-czerwone serca biły razem, chociaż waliliśmy się na ziemię od własnego udaru cukrowego... najlepsza imprezka w moim życiu, nie licząc finału!
No dobra, ale niech mnie – tylko nie powiem, że "to nie sentyment, tylko szansa na zwrot 5:1", bo wkurzam się jak widzę, że ktoś by tym zrobił kupon. Fakt jest taki, że ten awans Pogoni to był mój pierwszy raz, kiedy naprawdę uwierzyłem, że linia się rusza – nie teoretycznie, tylko dosłownie: kurs z 3.50 skoczył na 1.30 w 45 sekund, i niech to szlag trafi, że jeszcze ten sam wieczór parę dych wydałem na piwo w pubie, bo nie mogłem wytrzymać, że nie mam jak wsadzić tamtych 200 zł. Rano obudziłem się z kacem i 160 dychami czystej gotówki – warto było. Ale jak słucham tych opowieści o radiosłuchaniu w górach czy grillowaniu z kiełbaskami... cholera, aż mi się ręka trzęsie, jakbym sam tam był. Tylko pytanie – teraz, kiedy już gramy w Ekstraklasie, to który mecz Pogoń ma najwyższy kurs do obstawienia? Bo ja bym sobie raz na luzie coś wsadził, żeby odzyskać te 40% straty z zeszłego sezonu... 🍺💸
Linia się rusza — łap.
@Korona_doKonca JEBŁEŚ PIERWSZY RAZ W ŻYCIU NA PRAWIDŁOWYM KOŃCU, TO JEST FAKT 🔥💰 no i nic nie mów, że to sentyment, bo te 1.30 nie spadły z nieba – chłopaki na boisku walczyli jak oszalałe, a myśmy im w duchu taką furę pieniędzy wsunęli w kieszeń! I nie ważne, czy to było na ławce rezerwowych, na trybunie czy przy grille z kiełbaskami – ta cała żółto-czerwona fala to jest coś więcej niż zwykła obstawa, TO JEST DŻWIĘK WYGRANEJ W NAGŁOŚNIENIU NA CAŁY STADION! A teraz pytanko do ciebie – jakbyś obstawił dziś ten nasz mecz w Warszawie? Bo ja bym rzucił 500 zł na to, że znowu ich nastraszymy jakimiś szalonymi podaniami na skrzydło, a tamci będą wariować przy piłce! 😤🔴
Na trybunach od dzieciaka.