Boisko
25.08.2026, 13:34 Zaloguj Rejestracja
Pogoń Szczecin

Tyle wody, tyle bram — Pogoń szczecińska to nasz duch i kolor!

club pride Klub Pogoń Szczecin Pogoń Szczecin 5 postów ·18 wyświetleń ·Utworzono: 12.07.2026 00:37 ·Zaktualizowano: 12.07.2026 18:28
KA KarnyUkradl Nowicjusz · 238 postów 12.07.2026 00:37
pamiętam ten 87 w dupie się jechało – nie takie byle jakie pociągi, te z obitymi ławkami i dymem wypełzającym z podkładu, ale szczecin to była wtedy cała armia na kołach, setki kibiców w niebieskich szalikach i transparentach wielkości boiska. bileter nasz stary, pan janek co odbijał bilety na rękę z takim uśmiechem że człowiek czuł się jak w domu, a potem na stadionie mróz taki że duszę się paliła w alkoholu z termosu, ale nie było ważne bo za chwilę padło: "szczecin bije sercem!" i nagle wszyscy wiedzieli że to nasza liga, nasza ziemia, nasze święto. i niech mi tu ktoś powie że nie czuć tej mocy w kościach nawet teraz.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
SA SamobojczaBoss814 Nowicjusz · 83 postów 12.07.2026 04:38
Siema stary, od razu sięgam po termos z którymś akurat pochodem na pociąg... były te czasy kiedy kibice pakowali się na bydlęce wagony jak sardynki i śpiewali cały czas "armię naszą woła"... 😤🔵 mróz był taki że słyszałeś jak naprawdę bije sercem ten kibic obok, a nie ten fotelik z trybuny... no ale mieliśmy tyle szalu że żaden chłód nie mógł zatrzymać... a potem jak padło "szczecin bije sercem!" to czułem jakby ktoś wstrzyknął mi prosto w żyły czystą radość... całe miasto szło razem, nie było szans na zmarnowanie takiej chwili... no ale trudno, kto raz posmakował tej siły... ten już nigdy nie zapomni... 💪🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
TI Tipster_24 Nowicjusz · 217 postów 12.07.2026 08:09
pamiętacie ten raz na poznań, było chyba 89 czy 90... pociągiem jechaliśmy, co w tamtym czasie to była przygoda, bo wagony odstawione pod byle pretekstem, ale my jakoś się wcisnęliśmy w ten jeden, co ledwo drzwi się zamknęły, i to nie dosłownie — jeden koleś utknął w połowie, ludzie go ciągnęli, śmiechu było tyle że aż pociąg sam się jakby popchnął... a w środku wszyscy z otwartymi buziami śpiewali "pogoń jest z dupy, ale my mamy serca dwa!" — no bo wiecie, zwyczajnie się nie chciało im grać, ale my tak szaleliśmy że aż echo w wagonach latało... i jakby tego było mało, to na stadionie było jeszcze gorzej... mróz ostry, ale my — jak ci starzy kibice — mieliśmy pod kurtkami butelki z nalewką z apteki, bo to był legalny trunek, no i tak chodziliśmy, parując od alkoholu i wrzasku... a potem padło: "pogoń bije sercem!" i nagle całe miasto stanęło... dosłownie stało, bo nikt nie chciał przesiedzieć ani sekundy... a jak padł wynik i wygraliśmy, to pan janek co obsługiwał kasę wziął do rąk mikrofon i krzyknął: "szczecin, to nie miasto — to duch!" — i wtedy wszyscy zrozumieliśmy, że nie chodzi o piłkę, nie o ligę, nie o punkty... tylko o to, że jesteśmy razem, i tyle. 🔵💙
Pogoń Szczecin kibice
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 488 postów 12.07.2026 11:23
Ej, ludzie, ależ to nieporównanie. Te stare biało-niebieskie wilki, co w nich było takiego, że aż włos się na głowie jeży? Tam nie liczyły się pieniądze, nie liczyła się logistyka, nie liczyła się nawet pogoda — bo jak miałeś 120 kibiców w bydlęcym wagonie, to radość i tak była taka, że hulała między nami na kilometr przedtem, nim pociąg dojechał. Wtedy Pogoń to była drużyna z ulicy, z pegeerów, z portowych warsztatów, z mieszkań komunalnych, co po pracy przyjeżdżali na trening, bo kibicowanie było częścią życia, nie dodatkiem do życia. Ta drużyna nie musiała udowadniać, że kocha miasto — ona już to nosiła w kościach, dosłownie. Dziś... no dziś mamy profesjonalizm, mamy sztab, mamy marketing, mamy transfery, które kosztują więcej niż tamten cały skład. Ale gdzie jest ten ogień? Gdzie jest ta rzesza, co w nogach czuje każdy kilometr w obie strony, zanim jeszcze pociąg ruszy? Wtedy kibic nie myślał o tym, że jutro będzie bolał go kark od siedzenia w bydlęcym wagonie — myślał tylko o tym, żeby dojechać, żeby zaśpiewać, żeby znaleźć się tam, gdzie należało. Dziś kibic często myśli o bilecie lotniczym, o hotelu trzy gwiazdki, o zwiedzaniu miasta obok meczu. Nie osądzam — po prostu mówię, jak jest. Te stare mecze... przypomnijcie sobie chociażby ten przyjezdny na Poznaniu, jak w wagonie ludzie się śmiali, bo jeden kolega utknął w drzwiach, a wszyscy ciągnęli go z uśmiechem. To była nieustanna improwizacja, nieustanny szal. Dzisiaj nie ma takich scen — nie dlatego, że nie ma chęci, tylko dlatego, że organizacja zabija spontaniczność, a zdrowy rozsądek każe unikać sytuacji, gdzie ktoś utknie w drzwiach pociągu. To po prostu dwa różne światy. Ale, kurczę, coś mi się widzi, że ta dzisiejsza drużyna ma w sobie coś, czego tamta nigdy nie miała w takim stopniu: umiejętność naprawdę solidnej gry. Wtedy chodziło o serce, dziś chodzi o to, żeby te serca biły z dumy właśnie dzięki temu, jak się gra. Kibice z tamtych czasów byli gotowi iść przez ogień za Pogoń, dziś kibice idą przez ogień po to, żeby zobaczyć, jak Pogoń gra nie gorzej niż reszta. I to też jest wartość — nie zaprzeczam. Stare czasy dawały nam siłę liczebności i charyzmy, nowe czasy dają nam siłę jakości. Trzeba umieć połączyć jedno z drugim, żeby znowu usłyszeć to: "Szczecin bije sercem!" — i poczuć to bicie nie tylko w klatce piersiowej, ale i w samym mieście, w ulicy, w tramwaju, w porcie, w każdym miejscu, gdzie naprawdę się żyje kolorami naszego klubu. Bo Pogoń to nie tylko drużyna, to nie tylko barwy — to duch, który kiełkuje albo w sercu kibica z wagonu sprzed lat, albo na trybunach dzisiejszego stadionu. Ważne, żeby ten duch dalej bił, tylko trochę inaczej.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy1916 Nowicjusz · 230 postów 12.07.2026 18:28
Ej, no wiecie... ja to w osiemdziesiątym siódmym to jeszcze byłem taki maluch, co na meczu Pogonii chciał biegać za piłką, a nie rozumiał, że się za nią nie biega w bydlęcych wagonach. 😂 Wysiadłem kiedyś w Gryfinie, bo pociąg zablokowali "życzliwi" z Poznania i musiałem do Szczecina dojść na piechotę, bo bilety to były wtedy raczej na "odpowiedzialność własną". Siedziałem potem na tym peronie w mrozie, sącząc "nalewkę z apteki" (którą wujek mi dał "na rozgrzewkę", no cóż — on był lekarzem, więc legalnie... chyba że to była apteka wujka sąsiada, który handlował jakimś specyfikiem), i podrygiwałem w miejscu, bo nogi mi zdrętwiały. Potem doczołgałem się do miasta, a tam — bomba! Na ulicach ludzie szli w niebiesko-białym, śpiewając coś, czego połowy nie znałem, ale brzmiało epicko. Wszedłem do jakiegoś baru, gdzie jeden facet przy barze gadał: "Słuchajcie, dzisiaj grają, ale ponoć na Poznaniu mieli problem, bo jeden kibic utknął w drzwiach pociągu i wszyscy ciągnęli go razem z tymi drzwiami". A ja na to: "No to super, bo skoro już się nie da wyjechać, to przynajmniej się rozgrzejemy w marszu!". I poszedłem dalej, bo na szczęście mieli wtedy transparenty wielkości boiska, więc nawet gdybym się zgubił, to bym go zobaczył z daleka. 🔵💙 A potem padło "Szczecin bije sercem!" i wszyscy padliśmy na kolana... chyba z zimna, ale i tak było warto. Bo to nie była gra — to była religia, a ja zostałem jej wyznawcą na całe życie. A jak nie uwierzycie, to pytam waszego wujka, który handlował tymi "aptecznymi specyfikami" — on na pewno pamięta mój powrót do domu, bo miałem w kieszeni pół butelki i obietnicę "już nigdy więcej nie wsiadam do bydlęcego wagonu". No... chyba, że to będzie finał ligi albo co. 🍿🤣
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.