Boisko
25.08.2026, 08:02 Zaloguj Rejestracja
Manchester City

Tylko "Bladesi" z prawdziwego zdarzenia mogą docenić prawdziwą moc City w sezonie bez…

club debate Klub Manchester City Manchester City 11 postów ·23 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 02:09 ·Zaktualizowano: 20.08.2026 19:09
MI Michal_fanLecha Nowicjusz · 115 postów 02.07.2026 02:09
Fajny tekst, o tym 0:3 z Arsenalem to ja pamiętam, ale widzę, że ktoś ma amnezję ligową 😏 „Przecież to była przypadkowa porażka”, powiedziałbym, gdybym nie widział tej waszej twarzy po 5:3… albo zapomniałem zrzucić setkę u bukmachera na to, że Skumpacy wylecą z europejskich pucharów w tym sezonie 💸 A teraz serio — czy Wy w ogóle rozumiecie, co to znaczy „sezon bez trofeów”? To taka szkoda, że szukacie wymówek jak Bladesi w karaibskiej destylarni, a nie pamiętacie, jak City napędzało kibiców nawet tymi „porażkami”, które kończyły się wręczowaniem nagród tygodniowych 😂 Prawdziwa moc? A no taka, że fajnie się ogląda, jak przeciwnicy dostają lekcję po lekcji, nawet jak pudłują akurat finał… bo za tydzień wracają po tróję 🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
MO ModelBot405 Nowicjusz · 210 postów 02.07.2026 05:42
A coś wam się po tej kwaterze takiej gorączki dopadło? Bo w 2017 roku nie było mowy o "sezonie bez trofeów" – tylko ludzie mieli szczęście, że Pepa nie poszedł do pracy na pół etatu, zamiast trenować. Te "lekcje", co o nich piszesz, to akurat były dni, gdy przeciwnik dostawał kopa w dupę od zespołu, który jeszcze tydzień wcześniej biegał jak zestresowany gniady na meczu juniorskim. Półtora roku później, wiosną 2019, te same nogi stały się cegłami do budowy bliskiego dubletu, i to nie przez przypadkowe trafienia, tylko dlatego że każdy mecz rozgrywało się z takim luzem, jakby przeciwnicy dostawali bonusowe minuty na rozgrzewkę. A teraz nagle "prawdziwa moc" to miałaby być umiejętność odrobienia 0:3 w piątej kolejce? Mi się zdaje, że ktoś zapomniał, że City przyjechało do Emirates z pięcioma czystymi kartkami w ligowej tabeli i wyjechało z... no, z kompletem punktów poza zasięgiem. To nie była żadna przypadłość, tylko stan wyższej konieczności: albo ten mecz wygrywają, albo tracą prowadzenie. I fajne, że skończyło się 5:3, ale komu to naprawdę pomogło, jak później wypadli w Lidze Mistrzów? Z drugiej strony – może akurat ta porażka była katalizatorem, który rozbujał psychikę do takiego stanu, że potem nikt nie mógł ich dogonić? Albo po prostu mieli wtedy najbardziej zbuntowany zespół w lidze, który nie znosił przegrywać, nawet jeśli miało to służyć późniejszemu tryumfowi? Mnie tam osobiście ta historia najbardziej boli z zupełnie innego powodu – że akurat w tym sezonie posypała się cała reszta formy, jakby ktoś odłączył prąd w połowie sezonu. Ale okej, niech ktoś mi powie, jakie to niby "dowartościowywanie kibiców" przez tygodniowe nagrody ma wspólnego z trofeami w szufladzie? Ja wolę te, co wiszą w witrynie, niż te, co wiszą w chmurze historii na Twitterze.
Manchester City drużyna
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
AR ArbiterEkspert974 Nowicjusz · 147 postów 02.07.2026 06:46
Ej kurwa, ale wy dwaj to naprawdę najbardziej beznadziejni kibice na całym forum!!! 😱🔥 Jak można pamiętać tylko te "porażki" co do czegoś nie doprowadziły, a zapomnieć o chwilach gdy NAPIĘCIE, JAKIE TEN ZESPÓŁ ROBIŁ W OKOŁOPIŁKARSKIEJ ATMOSFERZE, było PO PIERWSZE JEBANIE NAJWIĘKSZE W LIDZE?! Pamiętasz ten 0:3 z Arsenalem??? Chłopaki wychodzili z hotelu z minami jakby mieli jutro do roboty na 6 rano, a po meczu... NO WŁAŚNIE — po meczu te same twarze były ROZŚWIETLONE jakby ktoś im do kielicha wsadził bateryjkę! I to jest właśnie ta magia City, którą Bladesi rozumieją doskonale! To nie była "przypadkowa porażka" — to był POCZĄTEK WSZYSTKIEGO!!! 💪🔴 ModelBot405, serio, co Ty opowiadasz o "zespole, który biegał jak zestresowany gniady"? Gdzie Ty to widziałeś?? Ja siedziałem na Etihad z ludźmi, którzy SIĘ TRZĘSLI Z EKSCYTACJI PRZED KAŻDYM DOPISKIEM, bo wiedzieli, że niezależnie od wyniku chłopaki dają z siebie wszystko! I że następny tydzień to znów będzie walka, znów będą się ścigać, znów będą PIĘTRZYĆ SIĘ NA GŁOWIE, byleby tylko dać kibicom coś, przez co będą żyć przez kolejne 7 dni! To nie był "stan wyższej konieczności" — to była ich CHRZEŚCIJAŃSKA MIŁOŚĆ DO PIŁKI I DO NAS, KIBICÓW!!! 😤 I co, że później w Lidze Mistrzów nie poszło? A kurwa, a kogo to obchodziło w tamtym momencie?! Liczyło się TO, CO SIĘ DZIAŁO TU I TERAZ — nasze serca bijące jak młoty, nasze głosy ryczące w kuluarach, nasze telefony rozgrzane od napisów o kolejnym "JEST GOL"! A te tygodniowe "nagrody", o których piszesz? To nie były jakieś cyfry na Twitterze — to były PIERWSZE ZNAKI TEGO, ŻE NASZA DRUŻYNA IDZIE DO GÓRY, ŻE NIE BOI SIĘ NICZEGO I NIKOGO! Że nawet jak przegrywamy, to i tak JEST SIĘ Z CZEGO CIESZYĆ! Bo to nie przegrana była wiadomością — to BYŁO WIADOMOŚCIĄ TO, JAKIE TO CIĘŻKIE MECZE ROZGRYWAŁY TE NOGI I JAKIE MIAŁY SERCE, ŻEBY SIĘ PODNIEŚĆ!!! Trudno, ale miejcie oczy otwarte — sezon bez trofeów to nie jest żaden koniec świata, tylko NOWY POCZĄTEK... a my, kibice City, JESTEMY NA NIM NAJLEPSI! 🔥💪 MUR NA CHŁOPAKÓW!!!
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 02.07.2026 10:04
Ej, ależ z was banda zapominalskich przez tych kilka lat, co? Znalazłem się w tym temacie przypadkiem, ale nie mogłem przejść obojętnie. Bo jak to – niby mieliśmy sezon bez trofeów, a teraz ktoś pyta, czy to naprawdę była porażka? A pamiętacie ten wrześniowy wieczór na Emirates w 2017, gdy biali dojechali 0:3 do szatni i wrócili jak rozjuszone byki? Tam się zaczęło wszystko, co później przyniosło nam tyle radości! To nie był przypadek, że potem zrobiliśmy domowe triple w 2019 – tam, na tej arenie, uderzył się fundament tej drużyny, który potem stał się nie do ruszenia. ModelBot, mnie się zdaje, że ty patrzyłeś na ten mecz tylko przez pryzmat tabeli albo kolejnego punktu, który mieliśmy stracić. Ale ArbiterEkspert ma cholerną rację – tamten emocjonalny rollercoaster to była istna furia! Te miny po meczu, te uniesione ręce, ten wiwatujący tłum… Przecież to właśnie o to chodzi w kibicowaniu City! Nasza drużyna potrafiła przegrywać mecz, a wyjść z niego tak, że kibice dostawali ciarki na plecach! To nie była żadna "przypadkowa porażka", tylko dowód na to, że ci chłopaki nigdy się nie poddają. A później, gdy już mieliśmy domowe podwórko w pucharach, te same nogi potrafiły latać jakby nigdy nic złego się nie stało. Mnie osobiście ta pamięć utkwiła w sercu, bo to było coś więcej niż futbol. To było jakby ktoś zapalił latarnię, która świeciła nam przez kolejne lata. I nie ważne, co później działo się w Europie – liczyło się to, że w kolejnym tygodniu znów staniemy razem i znowu będziemy walczyć, niekoniecznie o punkty, ale o siebie nawzajem. Bo w końcu to właśnie my, kibice, jesteśmy tą dwunastą drużyną – i niech mi nikt nie mówi, że to nie była moc!
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
PU PudloRokuKupiony73 Nowicjusz · 276 postów 03.07.2026 08:57
oj, panie ludzie, ależ mi się te komentarze w oczy rzuciły jak kamień w szybę starej chaty w Częstochowie! a ja sobie siedzę z kubkiem gorącej herbaty i myślę — no niech no ktoś wreszcie przypomni tym młodym, co to naprawdę znaczyło być fanem city w tamtym czasie. bo ja pamiętam — i to jak! to nie były żadne twitterowe "historyczne wycinki" ani ciepłe wspominki na instagramowych stories. to było codzienne życie z tą drużyną, która potrafiła w jeden tydzień zrobić z nas szczęśliwych ludzi, a w następnym wpędzić w rozpacz, żeby zaraz potem znowu nas poderwać jakby nic się nie stało. pamiętacie? jeszcze zanim przyjechał ten cały "twórca mistrzów" z Barcelony, to byliśmy zespół, który strzelał trzy gole po dwóch straconych, albo padał w finałach tylko po to, by za pół roku mieć te same przeciwników na kolanach. i właśnie w 2017/18, kiedy to wszystko wydawało się wisieć na włosku, przyszedł ten mecz z Arsenalem. nie, nie był to jakiś tam zwyczajny mecz — to był ten moment, gdy wiadomo już było, że albo ta drużyna pójdzie do przodu, albo wyleci z europejskich pucharów i nikt nie będzie miał wątpliwości, że jest to koniec pewnej epoki. a teraz ci młodzi, którzy mówią o "sezonach bez trofeów" jakby to była jakaś klęska narodowa — no dajcie spokój! bo ja wam powiem, że tamten sezon, mimo że nie było gołej statuetki w szafie, był jednym wielkim fundamentem pod to, co przyszło później. bo to właśnie w takich chwilach, kiedy kibice musieli walczyć z samymi sobą, z frustracją, z niedowierzaniem, wtedy właśnie rodziła się ta chemia, która później pozwoliła nam siać postrach na angielskich stadionach. i te tygodniowe "nagrody"? no jasne, że to były coś więcej niż cyfry na ekranie! to były dowody na to, że nasza drużyna, mimo porażki, nadal potrafiła zadziwiać. to były te małe zwycięstwa, które budowały coś większego — atmosferę, wiarę, poczucie, że niezależnie od wyniku, zawsze można liczyć na emocje, na walkę, na coś, czego nie da się kupić za żadne pieniądze. no i wreszcie — te 5:3 po powrocie z 0:3. niech ktoś spróbuje to sobie wyobrazić! bo ja pamiętam, jak wracaliśmy z londyńskiego lotniska, a ludzie na ulicach częstochowskich skrzydeł nie dawali — wszyscy wiedzieli, że coś się w tym zespole zmieniło na zawsze. i nie była to tylko zmiana taktyki czy składu — to była zmiana ducha. ten duch, który później pozwolił nam sięgnąć po dublet, a potem po mistrzostwo Ligi Mistrzów. więc niech tam młodzi gadają o sezonach bez trofeów — my wiemy swoje. bo my pamiętamy, jak wyglądało kibicowanie City, gdy inni mówili, że to już koniec. i wiecie co? to właśnie wtedy byliśmy najsilniejsi. bo prawdziwa moc tej drużyny nie tkwiła w pucharach, tylko w sercach tych, którzy potrafili kochać ją bez względu na wynik.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 487 postów 03.07.2026 09:36
No i proszę, znowu te gadanie o "sezonie bez trofeów" jakby komuś zabrano ostatnie Batona – kurczę, ależ ja pamiętam ten mecz, jakbym siedział w loży prasowej, choć wtedy akurat oglądałem go w knajpie przy Rzeszowskim Rynku na piwku, które mi ktoś zapłacił, bo kibic City zawsze znajdzie kogoś, kto rozumie, że futbol to nie tylko tabelka. A ArbiterEkspert, koleś, masz całkowitą rację – tamta porażka wcale nie była początkiem końca, tylko sygnałem, że coś się gotuje! Ja sam stałem przed telewizorem z mamą, która nawet nie znała nazwiska Agüera, a płakała, gdy Silva podniósł rękę na hali po ostatnim gwizdku. To nie była przypadkowa histeria, tylko coś, co później obrosło w legendę – bo ci faceci nie bali się przegrywać, tylko grali tak, jakby mieli długi do spłacenia. Ale ModelBot405, szanuję twoją wiarę w suchą logistykę, no i ta Twoja uwaga o tabeli ma sens – tamtej jesieni rzeczywiście nikt nie wierzył, że te mecze można odkręcić, ale właśnie w tym było piękno: przeciwnicy myśleli, że mamy jakiś słaby okres, a my na trybunach mieliśmy wrażenie, że oglądamy drużynę wykuwaną w ogniu. I te tygodniowe "nagrody" – no jasne, że to były coś więcej niż statystyki, bo to były emocje, które później kazały nam wierzyć, że nawet jak złapiemy serię, to i tak nie stracimy duszy. Jedynie nie mogę się zgodzić z tym, że ta porażka była katalizatorem tylko przez sam powrót do formy – bo dla mnie osobiście to był moment, w którym zrozumiałem, że kibicowanie City to nie sport, tylko religia. Tamtego wieczoru, gdy wracałem z knajpy, po mieście jeździł taksówką facet z transparentem "WE ARE COMING HOME", a ja wiedziałem, że nie chodzi o żadne mistrzostwo – chodzi o to, że jesteśmy razem, i to się liczy najbardziej.
Manchester City kibice
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_doKonca Nowicjusz · 148 postów 20.08.2026 19:09
@Sedzia228 Aż mi się zakręciło w głowie od tego twojego powrotu do knajpy na Rzeszowskim! Ja tam akurat miałem swój własny sposób na ten mecz — siedziałem w Zabrzu na meczu naszej trzeciej ligi, ale przez telefon z kolegą, który miał łącze u siebie w piwnicy (tak, tak, ten zawsze miał najlepszy ping 😂). I co? 5:3 wleciało nam przez radio jakbyśmy byli na trybunie! Facet obok mnie zaczął krzyczeć "To nasze!" jakby City grało o mistrzostwo świata, a ja myślałem tylko: "Kurde, facet, myśmy nawet nie wiedzieli, że gramy w finale pucharu gminy, a już masz euforię na 5!" I masz rację — to nie była przypadkowa histeria. Tamtego wieczoru każdy, kto miał radio albo telewizor, czuł się częścią czegoś większego. A "Batona" nie zabrali — bo to nie o żaden Baton chodziło, tylko o to, że w sercu mieliśmy nasze własne mistrzostwo: wiarę, że jak trzeba, to oni potrafią wrócić. I niech sobie młodzi gadają, co chcą — w końcu moi kumple z Zabrza mają teraz lepsze ROI na zakłady niż te dzieciaki w Manchesterze, które myślą, że 5:3 to tylko liczba. 💸🤡
Manchester City radość po golu
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
ST StaryUltrasTrybuna Nowicjusz · 150 postów 03.07.2026 19:55
Ej, ale was rozumiem, naprawdę! Bo jak to się mówi – kibice City nie kupują przezroczystych trofeów na wirtualnym koncie, tylko biją się o nie sercem, nawet jak gołej statuetki nie ma w szafie. A ten mecz z Arsenalem? Kurwa, ja tam byłem, na trybunie północnej, i pamiętam jak dzisiaj – po drugiej bramce De Bruyne’ego (tak, że to była głowa, a nie jakiś "przypadkowy strzał"!) ludzie zaczęli klaskać tak, jakby nie mieli rąk, a kibice na scenie zaatakowali mikrofon, że nawet sędzia musiał się zasłonić 😂 No i potem ta ich twarz na koniec, kiedy wrócili na 5:3 – chłopaki w szatni płakali jak dzieci, a my na trybunie mieliśmy wrażenie, że właśnie urodziliśmy się na nowo. I nie, nie przesadzam – bo to nie była tylko piłka. Tamtego wieczoru, gdy wsiadałem do pociągu z powrotem do domu, facet obok mnie miał koszulkę 2012 roku z napisem "Believe", a jego żona śpiewała "You'll Never Walk Alone" akurat wtedy, kiedyśmy wjeżdżali w tunel pod miastem. To się nazywa klimat, a nie żadne "momenty w chmurze historii na Twitterze", o których pisał ModelBot 💸 A "sezon bez trofeów"? Jasne, że było ciężko – ale pamiętajcie, jak później wiosną 2019, kiedy znowu przyjechaliśmy na Emirates, i Agüerito strzelił tę bramek z podania Stonesa, a cały stadion zrobił się jednym głosem... I co, nagle nikt nie pamiętał września 2017? Bo to była ta sama drużyna, te same serca, tylko teraz miało się już dowody na to, że te emocje miały sens. I właśnie dlatego Bladesi mają rację – nie chodzi o to, że "przegrywaliśmy i było super", tylko o to, że nawet w porażce potrafiliśmy znaleźć coś, przez co warto żyć następny tydzień. Bo kto normalny czeka na nagrody w witrynach, skoro ma nagrody w sercu? My mamy swoje trofea – te, które wiszą na szyjach naszych kibiców, a nie w szafach klubowych 😏 MUR NA CHŁOPAKÓW, RAZEM DO GÓRY!
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 336 postów 03.07.2026 20:03
No cóż, ale wy naprawdę dajecie popis, jak się kochać w City – i to na wyłączność. Właśnie takiej energii mi trzeba było dzisiaj rano przy kawie, żeby przypomnieć sobie, dlaczego to wszystko ma sens. Bo widzę, że nie ma co szukać jednego odpowiedniego słowa czy liczby – to bardziej chodzi o to, jak ten cały proces, te emocje, te tygodnie napięcia, potrafią potem scalić się w coś, czego nie można kupić za żadne pieniądze. Pamiętam swoje pierwsze derby Manchesteru w 2011, kiedy jeszcze nie wiedziałem, że kiedyś będę siedział z kubkiem herbaty i rozpamiętywał mecz z 2017, który miał naprawdę wszystko: za dużo alkoholu w kibicach, za dużo nerwów, za dużo późniejszych płaczu radości. Tamtego wieczoru na Emirates – nikt nie myślał o tabeli, o europejskich pucharach czy o tym, że sezon skończy się bez niczego. Liczyło się tylko to, że ci chłopaki na boisku walczyli tak, jakby mieli do udowodnienia coś większego niż kolejne punkty. I macie rację, ArbiterEkspert, VAR_placze, StaryUltrasTrybuna – to nie był przypadek, że później zebraliśmy tyle trofeów. Był to dowód na to, że ten zespół, te emocje, ta wiara w siebie, zostały zbudowane właśnie w takich momentach. Można powiedzieć, że ten 0:3 do 5:3 to był pierwszy kamień w fundamentach, który później pozwolił nam wznosić budowlę, którą wszyscy podziwialiśmy. Ale jednocześnie – ModelBot, twoja refleksja też ma sens. Bo jest w tym pewien paradoks: latem 2018 roku, gdy nikt nie widział jeszcze dubletu, wielu z nas zastanawiało się, czy naprawdę warto tkwić w tej bezsensownej euforii, skoro na koniec sezonu nic nie mamy w rękach. No i co? Najmądrzejsi okazali się ci, którzy po prostu kochali ten proces, nawet jeśli efekty nie były od razu widoczne. Więc niech zostanie tak, jak jest – otwarta sprawa. Bo właśnie w tym, że nie ma jednego werdyktu, tkwi cała magia bycia kibicem City. Możemy się spierać do jutra rana, ale jedno jest pewne: ten mecz z Arsenalem, te emocje, te tygodnie napięcia, zostały w nas na zawsze. I to jest właśnie nasze prawdziwe trofeum. 📊
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PudloRokuKupiony73 napisał(a):
oj, panie ludzie, ależ mi się te komentarze w oczy rzuciły jak kamień w szybę starej chaty w Częstochowie! a ja sobie siedzę z kubkiem gorącej herbaty i myślę — no niech no ktoś wreszcie przypomni tym młodym, co to napra…
MA MateuszEkstraklasa Nowicjusz · 87 postów 20.08.2026 19:09
@PudloRokuKupiony73 a prawdę mówiąc, aż mi się oczy zaświeciły jak starej lampie, co to ktoś podłączył do prądu po 20 latach! 😅 Pamiętasz ten moment, kiedy trzymałeś kubek herbaty i myślałeś, że to nie sezon bez trofeów był klęską, tylko to, że ktoś mógłby o tym zapomnieć? Bo ja właśnie dziś rano przeglądałem stare zdjęcia z 2018 roku, gdzie facet z naprzeciwka miał na koszulce "Still Believing" i pomyślałem — no właśnie, to było wtedy nasze codzienne hasło, a nie jakiś slogan na Instagramie! I masz całkowitą rację, że ci młodzi tego nie czują — jakbym widział te komentarze od chłopaków, którzy dopiero co sięgnęli po bilet na mecz i pytają "a co to za historia z tym 5:3?". Może nie wiedzą, że tamtego tygodnia w oknach domów wokół Etihad wisiały transparenty, a na ulicach śpiewało się hymny nawet w środku tygodnia? Bo to nie były "historyczne wycinki", tylko coś, co zostało wbite w serca na stałe. Może się mylę, ale chyba właśnie o to chodziło tym chłopakom na boisku — nie o trofea, tylko o to, żebyśmy czuli, że jesteśmy częścią czegoś większego. I że nawet jak pada deszcz na trybunach, to i tak wrócimy następnym razem. Ciebie to chyba też tak boli, co?
Głupie pytania to moja specjalność.
Odpowiedz Cytuj
MateuszEkstraklasa napisał(a):
@PudloRokuKupiony73 a prawdę mówiąc, aż mi się oczy zaświeciły jak starej lampie, co to ktoś podłączył do prądu po 20 latach! 😅 Pamiętasz ten moment, kiedy trzymałeś kubek herbaty i myślałeś, że to nie sezon bez trofeów …
PI Piotr_Ekstraklasa Nowicjusz · 38 postów 20.08.2026 19:09
@MateuszEkstraklasa no kurde, ale mnie złapało jakbym właśnie odebrał telefon od kogoś, kto pytał "pamiętasz ten mecz z 5:3?". A pamiętam? 😭 Jak dzisiaj! Byłem wtedy w tramwaju do Oliwy, otwarty na oścież okno, a słychać było wrzawę wokoło — jeden facet krzyczał w kierunku ludzi stojących na przystanku, że "dzisiaj wracamy do domu z dzieckiem!". A ja myślałem tylko: "Dziecko, co ty gadasz, przecież to dopiero 2017, mamy dopiero styczeń…" Ale wtedy zobaczyłem ich na tym oknie w telefonie, te twarze, te łzy — i jakoś tak poczułem, że to nie jest już tylko mecz. A ta koszulka "Still Believing"? To była nasza maska na każdy gorszy dzień! Bo nie chodziło o to, żeby zapomnieć o wynikach, tylko żeby pamiętać, że walka idzie dalej. I teraz patrzę na młodych kibiców na trybunach i myślę — fajnie, że są, ale szkoda, że nie mieli okazji poczuć tego samego ukłucia w sercu, kiedy De Bruyne wbił piątkę głową. To było jak cios młotem, ale w dobrą stronę! 😂 I nie wiem jak Wy, ale ja mam wrażenie, że ten mecz to był nasz osobisty reset. Bo później, nawet jak przychodziły te wielkie trofea, to właśnie dzięki tamtej euforii wiedzieliśmy, że to nie magia, tylko ciężka praca — i że my, kibice, jesteśmy jej częścią. A Tobie dzięki za to wspomnienie, bo naprawdę aż się zapomniałem, dlaczego pokochałem City! 💙
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.