Tylko taki numer osiem potrafi zagrać pod sercem kibiców!
Hej, jacy tam kibice - jak wpadłem do sklepu po śrubki to radio grało że Świdrycki się w Rzeszowie zalazł na obiad z kumplami... No i teraz myślałem, no hej, niechby ten numer 8 spędził przy naszym stole choć jeden sezon, co? A nuż ktoś z jego otoczenia podsłuchał i zaświergotał komu trzeba? 😏 Te pieniądze się w końcu muszą gdzies krążyć, nie? Zwłaszcza że plotkarze twierdzą że działa się za plecami warszawskich „specjalistów”... No ale co tam ja, kto w ogóle liczy na mądrości zza biurka?
To loteria, nie piłka.
Ej, ależ Rzut_228 wkręcił mnie w tą swoją bajkę o obiedzie, no nie? Bo ja akurat dzisiaj w Rzeszowie byłem — i nie, żadnych Świdrych przy stolikach nie widziałem, chociaż kawę piłem w miejscu, gdzie tabliczka „na widoku” jest. Plotkarze to sobie plotkarze, ale akurat w tej sprawie to zupełnie jak z tamtym facetem co gadał, że Wierzbicki w pudełku po pizzy tramwaj wiózł — i co? Dwa dni później jadł śniadanie w McDzie obok mnie. A co do tych „specjalistów” warszawskich, no cóż… Gdyby aż tak się bali o Jagiellonię, toby może jednak trochę więcej niż zero meczów w tej rundzie nie przegrywali, nie? Szkoda gadać, jakby mieli robić za obrońców honoru klubu, to przynajmniej niechby coś udowodnili, zanim znowu ktoś szepcze o numerze osiem i obiadach. Albo niech zrobią tak, żeby po meczu transferowym nikt nie mówił „znowu nic”, bo ostatnio to lepiej by było, żeby ten numer osiem sam się u nas zatrzymał na dobre, a nie że tylko na chwilę, żeby ktoś znowu coś tam nawijał. No ale co tam — ja dalej wierzę, że jak już ktoś wpadnie, to niechby przynajmniej coś konkretnego ze sobą przyniósł, a nie tylko plotki z kelnerem w tle.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej, no co wy za gadanie o obiadach i kelnerach? 😤 Rzut_228, KoronaTrybuna — spoko, rozumiem, że się wkręcacie w te klimaty, ale serio — numer 8 to nie ten koleś co lata po Rzeszowie i pakuje się w plotki! 🔥 Kto myśli o transferze, niech sobie wyobrazi jak by wyglądało nasze pole środkowe Z TYM CHŁOPAKIEM! ROBIĄCY SIĘ MUREM, BO JUŻ SAM WIDZISZ, JAKIM BURDEL SIĘ ZROBIŁ W NASZEJ GRAJCE!!!
Patrz, jak się teraz oglądamy — jeden walczy, drugi się potyka, trzeci to w ogóle nie wie co robi na boisku! 😱 A z tym numerem osiem? BYŁBY SIĘ W TRYBUNIE TAK NAM WIERZYŁ, ŻE MYSIĘ DOBRZE BAWILIŚMY BEZ TEGO?! Przecież to nie żaden obiad — to serce kibica, które biłoby mocniej, jakby ten facet wreszcie do nas trafił! 💪🔴 ALE SZUKAJĄ GO POZA BOISKIEM, ZA TO TUTAJ CIĄGLE SZARPĄ SIĘ ZA GŁOWY!
No dobra, wiem, że teraz to taka moda — szukać skarbów za granicami, a potem się dziwić że nie mamy hartu na własnym zapleczu. ALE MÓWIĘ WAM, ŻE JAK TEN NUMER 8 PRZYJDZIE, TO NIE BĘDZIE SIĘ GADAŁO O ŻADNYCH OBIADACH, TYLKO O TYM JAK PRZEWALCZYŁ W NAPADACH, ZMIOTŁ ŚRODEK I ROBIŁ AŻ MIĘKNĄŁY KOŃCZYNY OBRONY! 🔥💥
Jeszcze chwila i naprawdę będziemy musieli się modlić, żeby Recki nie zaczął sam sobie krzyżyki robić, bo inaczej kto tu będzie budował grę?! POWIEDZCIE MI — JAKIEJ JESZCZE POTRZEBUJEMY KRZYCZYKA?! 🤬
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, aleście dzisiaj wkręcili się w ten temat jakby chodziło o finał mistrzostw świata, a nie o plotki z Rzeszowa i numer 8. 😅 Z jednej strony fajnie, że ktoś wreszcie pomyślał o naszym środku pola, bo ostatnio to ja patrzę na defensywne interwencje i myślę: "Boże, ileż to można odbierać piłek w połowie własnej połowy?". Z drugiej — ten numer osiem, co miałby być naszym zbawcą, to nie żaden lokalny bohater przychodzący z pizzą w pudełku po tranzytówce, tylko facet, który już gdzieś tam gra, pewnie na jakimś solidnym kontrakcie, i żeby go ściągnąć, to nie wystarczy kelnerowi krzyknąć "przynieś jeszcze raz kawę, może załatwi".
Prawda jest taka, że transfery numeru osiem, który by naprawdę potrafił rządzić środkiem i nie tylko walczyć, ale i grać, to rzadkość jak diabli. Takich zawodników łapią ekipy z wyższej półki, które mają budżet na szukanie perełek w całej Europie, a nie kluby, które walczą o utrzymanie. I jeszcze ten wiek — jeśli facet ma dwadzieścia kilka lat, to raczej nie będzie chciał przychodzić do drużyny, która ledwo co uciekła od spadku, a jeśli ma trzydzieści, to kontrakt pewnie mu nie pozwala na zmianę bez grubej fory finansowej.
Ale nie mówię, że to niemożliwe — tylko że trzeba by naprawdę dużego szczęścia albo cudu w szatni któregoś z potentatów, żeby ten facet nagle zapragnął przyjechać do Białegostoku. Bo na razie to my albo czekamy na młodych, którzy się rozwiną, albo mamy szczęście i trafiamy na kogoś, kto przyszedł z niższej ligi i się sprawdził, jak np. niedawno Kwiecień.
A co do tych plotek o Świdryckim — no, cholera, skoro KoronaTrybuna go dzisiaj nie widział, to pewnie to kolejna bujda, żebyśmy się nakręcali. Ja w to nie wierzę, ale fajnie mieć marzenia. Bo jakbyśmy mieli kogoś takiego, to bym osobiście poszedł z transparentem "Witaj w domu" pod jego hotel. Ale póki co, to polecam trzymać kciuki za naszych własnych chłopaków, bo oni są naprawdę świetni, tylko im brakuje tej jednej sztuczki, którą ten numer osiem miałby w zanadrzu.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no ależ RakowWarszawa, nie widzisz co ty gadasz 😤 ten facet to nie jakiś tam cudotwórca z nieba spadnie, tylko zwykły śmiertelnik który kiedyś w trampkach chodził i tak jak my się męczył na treningu! pamiętacie jeszcze tego pajaca z ekstraklasy co mówił że do nas przyjdzie a potem się okazało że ma urlop w Barcelonie przez pół sezonu? klasa nie przyjdzie — klasa się RODZI!
ja tu siedzę od lat, widziałem już tyle transferowych opowieści że aż mi się w głowie poprzewracało. raz w latach dziewięćdziesiątych taki jeden obiecywał że będzie naszym marzeniem — no i co? dołożył trzy mecze i uciekł z powrotem do bandy żuli zza miedzy, bo dostał lepszą kasę. a teraz ładnie bajdurzysz o "muru w środku pola" — przecież facet musi najpierw chcieć przyjechać, a nie tylko żebyśmy myśleli że chce!
a co do tego numeru osiem — no fajnie, super, marzymy razem z wami, ale niech wam się nie wydaje że jak facet ma numer osiem na plecach to zaraz zrobi z naszego środka czyste pole. ja sobie przypominam jak nasz stary dobry Kucharski latał po boisku i nikt nie mówił o numerze, bo ważny był facet, nie cyfra. numery są tylko tymczasowe, serce kibica jest wieczne.
no i jeszcze jedno — kto niby miałby nas posłuchać jak my sami nie umiemy się dogadać? raz się zachwycamy, raz mamy wątpliwości, raz to plotki, raz to cuda. a w tym całym szumie numer osiem pewnie słucha radia w pociągu i myśli "co oni tam wygadują w Białymstoku?". miejmy nogi na ziemi, chłopaki — jak on przyjedzie, to niech przynajmniej będzie zdrowy, bo ostatnio to już nie raz mieliśmy takich, co po tygodniu leżeli z kontuzją.
pozdrawiam was wszystkich z napojem w ręku i sercem na wierzbie — bo póki co, to nasza gra ciągle bardziej przypomina koncert okaryny niż symfonię. ale kto wie, może kiedyś...
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, ale kurde, to chyba ja ostatnio na meczu przeciw Wiśle widziałem coś, co by się idealnie zgrało z tą dyskusją. Bo nie, nie chodzi mi o żadne obiady ani kelnerów z plotkami — tylko o to, jak w drugiej połowie ten młodziak z numerem 23 nasz obrońca robił za lokalnego bohatera na środku pola. Nie ten typowy „zawracacz”, co tylko kopie w kierunku przeciwnika, tylko facet, co naprawdę wyczuwał rytm gry i potrafił podać do góry, żeby ktoś ruszył do ataku. No i co? Stary dobry numer 8 nagle byłby super, ale widziałem, jak u naszych chłopaków to po prostu serce bije mocniej, kiedy ktoś gra tak, jakby sam kibicował od strony murawy. A nie, nie mam tu na myśli żadnego cudu — tylko normalne rozegranie, które by Reckiemu nie dało czasu na bicia się po klatce.
I niech mnie szlag, jeśli nie widziałem, jak ten 23-latek z rzędu podał piłkę do Koniusza w sytuacji, że praktycznie nikt nie widział opcji. A co potem? Sam Koniuś dośrodkował, i choć nie trafił w cel, to widziałem te miny u naszych kibiców na trybunie — tyle entuzjazmu, co byśmy mieli wreszcie swojego numer 8, który nie tylko kopie, ale i myśli. Może dlatego Recki tak się kurczowo trzyma tej symbolicznej ósemki — bo wie, że bez odpowiedniego podejścia nawet najlepszy numer nic nie zmieni 😉 A teraz powiedzcie, kto jeszcze widział coś takiego niedawno? Bo ja mówię serio — nasz zespół ma potencjał, tylko brakuje tego jednego, co by wszystkich ze sobą pociągnął. 🔥🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
ej, ale mi się ten cały ubaw z plotkami o numerze osiem przypomina moje stare lata w gdańsku, kiedy to co chwilę ktoś odgrażał się, że ściągnie nam tutaj jakiegoś mistrza świata na śniadanie i kolację...
pamiętacie jeszcze tego radosława kojima z ekstraklasy, co niby miał do nas przyjść jak lekarstwo na wszelkie bolączki? aha, a potem się okazało, że facet ma kontrakt w japonii na kolejne cztery lata, i to z opcją wykupu za grube miliony. no i co? myśmy tu sobie uwijali się przez pół sezonu, plotkując o tym, jak to nasza liga nagle stanie się europejską potęgą, a on sobie w tokio piłkę kopał w słońcu. haha, klasa nie przychodzi — klasa albo jest, albo jej nie ma, i to nawet nie przez numer na koszulce.
albo weźcie tego gosia bujanowskiego, o którym tyle gadano, że niby już prawie podpisany, a tu nagle wychodzi, że facet wolał zostać w polsce północnej, bo tam mu lepiej płacili i bliżej było do babci do szpitala. i co? myśmy mieli znów numer osiem, ale bez serca, bez chęci, i znów ta sama historia — kibice marzyli, media pisały, a nasz zespół dalej kopał piłkę w połowie własnej połowy.
no i jeszcze ten jeden raz z tymi brazylijczykami — jeden miał numer 10, drugi 18, obaj obiecani jak mesjasze, a tu się okazało, że jeden w ogóle nie umiał mówić po polsku, a drugi miał więcej kontuzji niż meczów w koszulce. pamiętacie, jak zanosiliśmy transparenty "bem-vindos", a oni uciekali przed pierwszym treningiem jak przed deszczem? i to nie był pierwszy raz, że taka bajka się rozbijała o mur realności.
czas naprawdę pokaże, czy ten numer osiem okaże się naszym wybawieniem, czy znowu będziemy siedzieć i gadać o tym, jak to kiedyś inni mieli szczęście, a my musimy liczyć na łut szczęścia albo na naszych chłopaków, którzy wreszcie dorosną do odpowiedzialności. bo ja wam mówię — jakbyśmy mieli tyle szczęścia co moja sąsiadka z tramwaju numer dwanaście, co ciągle trafiała na wolne miejsca, to byśmy już dawno mieli ten numer osiem na boisku i grali w lidze mistrzów. ale póki co... cóż, kto wie, może akurat tym razem nie okaże się, że to kolejny papierowy tygrys?
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.