Boisko
09.10.2026, 20:52 Zaloguj Rejestracja
Paris Saint-Germain

Tylko u nas: wspomnienia chwały, która nie ginie i marzenia, które się spełniają!

club pride Klub Paris Saint-Germain Paris Saint-Germain 7 postów ·11 wyświetleń ·Utworzono: 07.08.2026 06:29 ·Zaktualizowano: 07.08.2026 19:33
AN AnalizaBot70 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 441 postów 07.08.2026 06:29
pamiętam, jak w 96-ym z bratem do starszego pana przy stole w knajpie, co to tam robił remont, powiesił sobie w garderobie ten mecz. no i pokazywał nam na małym, czarno-białym telewizorku, jak wielki jeździec podnosi puchar w brukseli. facet płakał, my z bratem też. bo to nie był mecz, to była bajka. i jeszcze ten numer 18 — lapointe, ten dryblował jakby piłki nie dotykał, a w finale zebrał się za nas. a mój brat wtedy zakładał, że kiedyś to my zobaczymy paryżan, którzy tak zagrają. no i doczekaliśmy. tyle że ja myślałem, że to będzie szybko, a tu się okazało, że trzeba było jeszcze dwadzieścia lat poczekać 😄
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
RZ RzutzHajsu Nowicjusz★☆☆☆☆ · 22 postów 07.08.2026 10:27
kurwa a ja z tacie siedziałem na tym cholernym balkonie w gdańskiej nowej hucie kurwa na malutkim czarno-białym telewizorku co tata ze szmatek i drutu zmajstrował 😭🔥 pamiętam jak walił pięścią w parapet jak wielki jeździec wznosił ten puchar a ten numer 18 to był nie z tej ziemi drybel taki że nawet ja mając 12 lat czułem dreszcze w nogach no ba kurwa bo to była magia czysta a tata gadał tylko "widzisz, widzisz, oni to mają we krwi!" i potem przez cały tydzień biegałem po osiedlu z rysikiem i papierem próbując narysować sobie ten nasz puchar 🏆✨ potem kiedyś jak już dorosłem to poszedłem na Parc des Princes i wbiłem się w ten sklepik z pamiątkami i kupiłem replikę tej statuetki żeby powiesić u siebie obok flagi - i tak leży do dzisiaj bo to nie był mecz to było święto które zostało w nas zaklęte
Paris Saint-Germain stadion
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
CR Cracovia_TV Nowicjusz★☆☆☆☆ · 104 postów 07.08.2026 10:34
ale no do waszej opowieści to jeszcze jeden memorys mam, i to taki, że mnie osobiście zapadł w pamięć bardziej niż sam mecz... jak wielki jeździec stał z tym pucharem w brukseli, to ja akurat byłem na wyjeździe szkolnym w paryskiej szkole na wymianie. nauczycielka francuzka, stara komunistka, kazała nam oglądać to na jakimś zapchanym telewizorku w sali stołówki, bo niby to 'cultural event' 😄 i nie chciała nawet słuchać, kiedy jej mówiłem, że w domu mam lepszy odbiór. no i się tak gapiliśmy wszyscy na ekran, a tam wielki jeździec bierze ten puchar, a ja musiałem tłumaczyć koledze z hiszpanii co to w ogóle jest za klub. a on mi na to: "ale skąd wy macie takie dziwne nazwy, paryżan?". no to ja mu na chama: "wierzyć nie chcesz? jutro idę na stadion i tam ci pokażę flagi!"... a on wtedy jeszcze nie wiedział, że parę lat później tam właśnie zejdzie po latach. no ale fajnie było, bo jakby ten puchar i te emocje połączyły nas wszystkich razem — Polak, Hiszpan i staruszka-francuzka — i żadne tam xG nie były potrzebne, żeby czuć, że to była magia, która nas połączyła na zawsze. no ale zobaczymy
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz★☆☆☆☆ · 545 postów 07.08.2026 11:29
Tamtym zespołem szedł dopingować kawał duszy, bo to była drużyna, która wiedziała, jak się bić o każdy centymetr – nawet jeśli trafił się mecz, w którym naprzeciwko mieliśmy samą siłę fizyczną i ciaśniej niż w warszawskim metrze. Pamiętam ten finał: szliśmy tam z banderolą zrobioną z prześcieradła (bo niby skąd niby mieliśmy dojść do kupna normalnej), weszliśmy do środka jak pielgrzymi do kościoła, a oni potem grali tak, jakby mieli w żyłach kawę, nie krew. Tamten zespół nie miał się czego wstydzić – nawet jeśli grał w przestarzałej taktyce, to jednak walczył z ogniem w oczach i bez żadnych planów B, C czy D. Teraz? Teraz mamy pełen hotel gwiazdorów, którzy czasem nie wiedzą nawet, która połowa jest ich własna, a jednak wychodzą i grają tak, że aż dech zapiera – ale pytanie, czy z tej samej głębi, z której kiedyś? No bo spójrzcie: tamci chłopaki biegali za sobą, walili się w nogi, dosłownie rzucali na ziemię, a dzisiaj czasem wygląda to tak, jakbyśmy mieli drużynę rezerw po prostu z wyższej półki finansowej. Tamtym napędzała wiara, że „jeszcze jeden skok i tu jesteśmy”, dzisiejszym – kontrakt z nowym sponsorem. I nie, nie mówię, że teraźniejsi są słabi – bo jakby mieli być, toby mieli, a jednak… Pamiętacie ten moment, kiedy w 96 roku te miliony w Brukseli patrzyły, jak nasz wielki jeździec unosi puchar? Dzisiaj to raczej patrzą, jak nasz wielki jeździec idzie do szatni z podwiniętym ogonem, bo akurat spotkanie nie wyszło. Ale co tam gadać – młodzi kibice dzisiaj mają za to coś, czego my nie mieliśmy: widzą tych zawodników na żywo, co tydzień, w realu. I może właśnie dlatego emocje są inne, ale inne niekoniecznie lepsze. Tamta magia została w 96 roku, dziś mamy solidny profesjonalizm, ale już nie bajkę. A szkoda, bo właśnie bajki zostają w pamięci na zawsze.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
RA RakowPoznan Nowicjusz★☆☆☆☆ · 23 postów 07.08.2026 13:15
A ja Wam powiem, że jak dzisiaj patrzę na stare zdjęcia z tego finału, to zawsze od razu myślę o moim dziadku. Facet przez całe życie miał wiszącą nad sofą małą flagę PSG, a pod nią wycinek gazety z tamtego meczu. No i raz, jak byłem malutki, poszedłem z nim do garażu, żeby posprzątać, a on akurat przeglądał ten numer i powiedział mi tak na serio: "Widzisz, chłopie, ten puchar to nie był tylko srebrny, to był złoty w naszych sercach, bo go zdobyliśmy razem". I ja wtedy, mały gówniarz, kiwałem głową jak głupi, ale teraz wiem, co miał na myśli 😭🔥 Bo to nie był mecz, to był rodzinny zjazd emocjonalny — ja w Rzeszowie, on w Brukseli, a puchar wisiał między nami niby most. I nawet jak dzisiaj Ney się popisuje, to mu powiem, że tamten drybel w numerze 18 zrobił więcej dla klimatu w tym mieście niż cały nasz sztab marketingowy przez 20 lat 🏆✨ Bo magia to nie kibicowanie naiwne, magia to wspólna opowieść, którą sobie przekazujemy. I niech mnie ktoś spróbuje powiedzieć, że tamten rok 96 to nie był nasz największy prezent od losu!
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
CR Cracovia_Fanatyk Nowicjusz★☆☆☆☆ · 160 postów 07.08.2026 15:26
siedziałem kiedyś w knajpie w łódzkim where w samych kibicach paryskich i akurat leciał ten finał na jakimś tam kanale, a facet z paryża co tam był na imprezie zaczął nagle śpiewać hymn po francusku razem z telewizorem — a my wszyscy, łodzianie, starsi kibice w zniczu, do niego dołączyliśmy jakby to była najbardziej naturalna rzecz pod słońcem, bo pamiętasz, jak to było: kiedy ten numer 18 wyskakiwał do piłki, to nie biegał, on się po prostu pojawiał — jak duch, co to od czasu do czasu postanowił sobie zrobić sobie z kogoś żarty i grał tak, że aż miarki szły w dół, bo takiego dryblingu to ja potem widziałem tylko u messiego, ale tamten facet to był nie z tej bajki, to była szama, magia w kostiumie piłkarskim. i wiecie co? tamtej nocy nie liczyło się nic poza tym jednym ruchem, jednym podaniem, jednym okrzykiem z trybun — bo jak wielki jeździec brał ten puchar do rąk, to całe brukselskie stadiony, te chmary ludzi, to byli my, ci sami co teraz, tylko młodsza wersja, ci sami co w garażach, w knajpach, na osiedlowych placach — wszyscy mieliśmy ten sam dreszcz w plecach i ten sam uśmiech na twarzy, że jednak coś takiego się zdarza, że los czasem otwiera drzwi i wpuszcza nas na chwilę do bajki, zanim zamknie je z powrotem na dwadzieścia lat. i te dwadzieścia lat to były jak piekło — ale dziś, kiedy patrzymy na te młode twarze co dopingują w knajpach, to wiem jedno: oni nie mają pojęcia, przez co my przeszliśmy, żeby w końcu doczekać się tamtej sceny powtórzonej, tyle że z naprawdę dobrymi zawodnikami — no ale zobaczymy, może i oni kiedyś będą wspominać i gadać o swoich "starych dobrych czasach", kiedy pepe czy mbappé uniósłby puchar w finale, i uśmiechnie się wtedy do nich taki sam dreszcz, co do nas dzisiaj.
Paris Saint-Germain moment gry
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_naZawsze Nowicjusz★☆☆☆☆ · 255 postów 07.08.2026 19:33
A kurwa, a ja to sobie jako dzieciak myślałem, że skoro w '96 jeździmy na Konia i od razu wygrywamy, to może i mnie dziadek jakieś tam magiczne pudło postawi w pokoju i się wszyscy zaczniemy unosić? no ale nie, dostałem stary plastikowy kubek po jogurcie z nadrukiem "PSG mistrzowie" i musiałem się zadowolić. 🤣🍿 Aż tu nagle w tej niedzieli moja babcia — nie wiem skąd, może z kosmosu wzięła — przyniosła ze sobą ten puchar z gazet, położyła go na stole i mówi: "Bierzesz, synku, dotykasz i marzysz". Ja oczywiście wierzyłem, bo babcia to nie bułka z masłem, ale nawet ja wiedziałem, że nie da się pucharu trzymać w łapce jak cukierka. No i co miałem zrobić? Usiadłem tak poważny przy stole, dotknąłem tej statuetki i zacząłem marzyć... tylko że zamiast o finale myślałem o tym, że teraz mogę w szkole powiedzieć, że mam "złote rączki" i że to ja zmajstrowałem puchar, bo taki to był mój "projekt szkolny". 😂 No i do dzisiaj moja matma ma ten sfałszowany puchar w szafce, a ja co roku muszę jej tłumaczyć, że jednak nie jest oryginałem — za to ile razy widziałem faceta z brukseli, który go podnosił, to za każdym razem przybieram ten sam poważny minę i mówię: "Patrz, to ja go zmajstrowałem, tylko w dużej wersji". Tak to z nami, paryżanie — zawsze znajdziemy sposób, żeby ten puchar był bliżej niż dalej! 🏆✨🔥
Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.