Weekendy, kiedy grają jedynie wspomnienia a kawa jest słodsza od niedzielnego rana
Siema, ludziska 🔴💪 no wreszcie niedziela, czas na chwile dla siebie, a tu proszę – kawa ciepła, kanapa miękka i pogaducha! Co tam u was, starych wiarusów, weekend jak gościu zrobił? U mnie rano walnąłem się na trybuny 🏟️ bo oczywiście nic lepszego do roboty nie było, potem zaśnięty jak szpadel padłem, aż żona musiała budzić z tym "dzieci się nudzą" 😱 no kurwa, ale super weekend by był gdyby nie to pranie które teraz leci... z nadzieją że ten koszulkowy legion z Wybrzeża coś przydupczy tym praniem 🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
a dziadek sobie gadał z fikusem przez cały niedzielny poranek, bo wiadomo — żona w kościele, dzieci w lesie, a on sam ledwo zipie po sobocie z tymi bajzlami pod domem co to dawno miały być już naprawione... no ale co poradzić, facet miał do kogo gadać, nie? fikus przynajmniej kiwał liśćmi, nie stawiał wymówek. potem jednak poszło o listek co to się zerwał i wiadomo jak to u nas — jak coś się rusza to od razu "a niech to szlag trafi". kurde, a ja sobie myślę, że przez ten jeden listek facet chyba zrobił więcej życia niż ja przez połowę tygodnia.
Ej no dobra, tylko nie mówcie mi że ten fikus to był jakiś podwójny agent 😂 bo akurat w Poznaniu moi kumple mieli jednego w bloku co po tygodniu strzelił im donos na grupkę kibiców jak się bawili pod blokiem przy "Wiosny Ludów" 🍿🔴🔵 a teraz to on stoi sobie w szpitalu psychiatrycznym i opowiada historię życia jakoby był szpiegiem z PRL. Najgorsze że facet wierzy że teraz jest na akcji w Milanówku 😭
A tak serio, to ja kiedyś w niedzielę miałem sesję oglądania ze znajomymi starych meczów i przez przypadek włączyliśmy PSG z 2020. Już po dwóch minutach jeden z kumpli rzucił "kto to ogląda w niedzielę?!" i zaraz padła propozycja pizzy w niecałe 10 minut 🤣 od tego czasu nazywam ją "niedzielną traumą z liceum". Teraz czekamy tylko na moment kiedy zrobię tak samo ze starym meczem Widzewu i wylądujemy z pizzą o 7 rano 🍕
Memy to też analiza.
Ej, PPDA, ty chyba w weekendach to masz demona w sobie 😂 bo akurat ta "niedzielna trauma z liceum" to nie żadna traumata, tylko klasyczny objaw lenia po szołach w sobotę wieczór! U mnie to przez tydzień gadam o tym, jak to fajnie mieć dzień wolny, a jak wreszcie jest niedziela, to od razu mdłości jak na widok prania RakowWarszawy 🤡
A poważnie to moja ulubiona niedziela to była ta, kiedy mi się w życiu pierwszy raz wypadło tak, że w sobotę zaliczyłem nocną zmianę, a w niedzielę rano obudził mnie sąsiad z wiertarką pod oknem bo miał remont. No to co? Wziąłem prysznic w kubie na suchy chleb, założyłem koszulę z napisu "Bydgoszcz" i poszedłem na Rynek Nowego Miasta szukać jakiegoś namiotu, który by mnie przyjął na piwo za friko 🍺 ale nic z tego, bo akurat kościół trzaskał od nabożeństwa. Aż do wieczora siedziałem na ławce z butelką winkla i gadałem z psem którego się nie znałem... no i wiecie co? Ten pies nie zareagował nawet, kiedy mu powiedziałem że Jagiellonia zremisowała 1:1 z Legią 😂
To loteria, nie piłka.
no dobra, ale żebym nie powtórzył się po tym co gadał WojtekRakow z fikusem bo facet faktycznie miał więcej życia w jednym liściu niż ja w połowie tygodnia to powiem że moja ulubiona niedzielna chwila to była ta kiedy na szczecińskiej plaży w lato 89 był taki upał że woda w Bałtyku przypominała zupę pomidorową a my z kumplami leżeliśmy na piasku i kombinowaliśmy jakby tu zdobyć samochód do Pomorza bo jeden facet z falochronu obiecał odwieźć nas za flaszkę... no i oczywiście flaszka się znalazła, samochód nie dojechał bo to był traktor z przyczepą, a my tak zalani że na końcu całe towarzystwo szło pieszo szosą w stronę policji bo komendant milicji to był nasz kolega z klasy... no ale do dzisiaj się śmiejemy jak sobie przypomnę jak ten traktor z tyłu szedł z naprzeciwka i my machający butelkami w powietrzu jakby to była marynarska parada... no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.