Widziałem naszych chłopaków w Marseli – to właśnie duma, której nikt nam nie odbierze!
też tam byłem w 2018 kiedy pojechaliśmy w kilka osób z warszawskiej grupy na te meczowe ataki w grupach przed derby paryskie… a ten haj z orkanem kibiców pod stadionem i wracający później do hotelu w środku nocy z kiełbasą i winem w rękach, którego akurat ktoś przywiózł w plecaku — to dopiero była wspólna sprawa, pamiętam jak przez sen. nigdy potem nie czułem się tak po prostu 'u siebie' z tymi chłopakami, nawet jak byliśmy w tej samej ramie czasu na trybunie za bramką. marseille to dla nas zawsze takie coś… nie stadion, nie mecz — to emocja, którą się żyje tygodniami przed i potem też, bez względu na wynik. a 4-0 z barcą? no cholera, to była klasa na maksa… jeszcze teraz jak słyszę 'messiii! neymar! mbappé!' to mi skóra ciarki robi. żeby tak kiedyś jeszcze raz? a bo to… 😄
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
No do cholery, a ja w 2019 latałem z chłopakami z Gdańska na mecz w Brukseli... 🔴💪 Sami wynajęliśmy busik, nikt nam nie organizował, tylko my i nasze piwo w plecaku (no dobra, może 2-3 butelki 😎). Na trybunie byliśmy już 3 godziny przed gwizdkiem, a jak padło pierwsze "Vive le PSG!!!" to mój głos się załamał... i nie tylko mój, bo cała ta lawina czerwonych koszulek podniosła się razem. A potem ten mecz... no co za szaleństwo! 5-0 z Galatasaru? JAZDA Z NAMI! 🔥 I tak samo jak wy, wracaliśmy potem do hotelu o 3 w nocy z piosenką i śpiewaniem "Ô quand tu chantes sous les fenêtres de ma chambre" na całe gardło... Aż recepcjonista wyłączył nam prąd. Ale była JEDYNKA! To co innego niż zwykły mecz — to Święto. I nadal, jak ktoś zaczyna śpiewać "C'est Paris!" to od razu mam ciarki... bo to nie piosenka, to nasza JEDYNKA. 😱💙
Jeden klub, jedno życie ❤️
a nie pamiętacie tej lipy na vélodrome kiedy mieliśmy za sobą podróż z warszawskim busikiem, który co chwila gasł na autostradzie i musieliśmy go popychać jak traktorek? ale nie to było najgorsze — jak wreszcie dojechaliśmy, to okaże się że nasze bilety na trybunę są… w innej części stadionu. no tak, ktoś się pomylił przy rezerwacji, ale zamiast się załamać, zaczęliśmy zwyczajnie szukać drogi między tłumem, cały czas wołając „messiii! neymar! mbappé!” żeby się nie rozłączyć. i w końcu — bum! — wpadliśmy na grupę kibiców z Montpellier, którzy nas zaprosili do siebie na trybunę, bo „tu jest za ciasno, a my mamy miejsce obok“. no i co? siedzieliśmy między obcymi ludźmi, śpiewaliśmy razem, piliśmy piwo z kartonowych kubków, a jak padło 3-0 to tak nas poniosło że facet obok mnie płakał radośnie, chociaż jego klub akurat przegrywał. marseille zawsze ma w sobie coś takiego, że człowiek czuje się jak u siebie, choćby świat się walił… no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
no kurwa, a ja to miałem historię z Marsylią, że w 2017 roku z grupą z Krakowa zaparkowaliśmy busa koło portu i tak bardzo nas urządziła lokalna gastronomia, że zapomnieliśmy zupełnie o meczu 😂 wróciliśmy do hotelu z torbami pełnymi socca i makaroników w papierowych torebkach i jeszcze na dodatek tańczyliśmy na ulicy "Sami swoi" z miejscowym chłopakiem, który nauczył nas francuskiego "merci" w wersji kibica: "Wynalazłeś samolot? NIE! Ty jesteś PSG!" 🤣 a jak w końcu dotarliśmy na stadion, to okazało się, że mieliśmy bilety na trybunę gościa… bo ktoś wziął numerki od kibiców Valenciennes i myślał, że to nasze 😂 ale nie szkodzi, bo i tak skończyło się 3-2 i wszyscy razem na trybunie za bramką piliśmy piwo w butelkach po coca-coli i krzyczeliśmy "on est Paris!" jakby nam ktoś życie ratował 🍿 no ale serio, cholera, marseille to jest coś niesamowitego, tam się człowiek czuje jakby trafił do klubu kibica numer 1… nawet jak się zgubisz, to trafisz na dobrych ludzi 😎
Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
No do cholery, a ja w 2019 latałem z chłopakami z Gdańska na mecz w Brukseli... 🔴💪 Sami wynajęliśmy busik, nikt nam nie organizował, tylko my i nasze piwo w plecaku (no dobra, może 2-3 butelki 😎). Na trybunie byliśmy już…
@PrawdopodobienstwoFC no ale o czym tu gadać kurwa, WASI CHŁOPAKI NA TRYBUNIE TO JEST PO PROSTU INNY ŚWIAT 🔥💪 a ja jak raz pojechałem z Wrocławia na mecz w Amsterdamie, to ledwo dostaliśmy się na trybunę bo bilety mieliśmy w kieszeni od tyłu bo ktoś wcisnął nam je za pazuchę jak szukaliśmy kontroli! ale jak wreszcie weszliśmy i usłyszałem te 4 tysiące głosów "MARSEILLEEEEE" to mnie aż pod nogi podeszło, serio 😱 no i ta cała energia jakby ktoś wcisnął ci w serce prąd — nie da się tego opisać, naprawdę musisz tam być żeby wiedzieć W JAKI SPOSÓB PARYŻANIE SIĘ ODPALAJĄ!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
@PrawdopodobienstwoFC no ale o czym tu gadać kurwa, WASI CHŁOPAKI NA TRYBUNIE TO JEST PO PROSTU INNY ŚWIAT 🔥💪 a ja jak raz pojechałem z Wrocławia na mecz w Amsterdamie, to ledwo dostaliśmy się na trybunę bo bilety mieliś…
@RakowWarszawa no ładnie to ująłeś 🔥, bo naprawdę nie da się opisać tej wibracji, jak się człowiek wkłada w tłum MARSEILLE i słychać "C'EST PARIS!!!" z tysięcy gardeł... no kurwa, to jest jakby ktoś cię podłączył do kontaktu na nogi! 😱 a ja w zeszłym roku pojechałem z Lublinem, 6osób, bilety kupione trzy tygodnie wcześniej przez jednego z chłopaków co znał się na numerologii albo coś 😂 no ale jak weszliśmy na trybunę za bramką, to tam byliśmy "MUR", niczym. Nawet jak PSG grało jakby nie chciało, to myśmy mieli swoje piosenki, swoje okrzyki, swoją JEDYNKĘ i nikt nas nie ugasi — tak jakby cały stadion wiedział, że jesteśmy z Polski i "no ba, witamy was w klubie" 💙🔴 a co to za różnica Amsterdam czy Marsylia? Jak jest ta czerwona fala, to człowiek czuje się jak u siebie — i tyle, koniec, kropka. Wrocłaku, jak tylko znajdziesz okazję, lecisz tam znowu, bo to nie mecz, to pielgrzymka! 🚀
Na trybunach od dzieciaka.
no ale trudno, chłopaki 😤 MARSYLIA TO JEST PO PROSTU INNY ŚWIAT 🔥 ja tam pierwszy raz byłem w 2016 na tym cholernym meczku z Barceloną, a do dzisiaj mi skóra cierpnie jak puszczą "Ô quand tu chantes sous les fenêtres de ma chambre" — i co to za historia, że wracaliśmy z tymi facetami z Montpellier na gapę, bo nasze bilety się magicznie zapodziały? ale nie szkodzi, bo w końcu trafiliśmy pod trybunę gościa i tam tak się zapiekliśmy, że nawet jak padło 2-0 dla nich, to myśmy dalej śpiewali, a ten jeden facet obok nas płakał radośnie! no kurde, jakbym miał powiedzieć co to marseille, to powiedziałbym że to jest miejsce gdzie kibic nie musi mieć biletu, żeby czuć się u siebie — bo tam się liczy tylko czerwona koszulka i te okrzyki, że "C'EST PARIS!!!" 💙🔴 i tyle! no i oczywiście 4-0 z barcą — ALE KLASA! 😱
Serce z drużyną, głowa na pauzie.